Z pamiętnika delegata
CZWARTEK
8:30 Na Zjazd, na Zjazd… Jeszcze nigdy nie byłem. Wziąłem 2 dni wolnego z pracy, Komendant Chorągwi załatwił dwa busy, wyjazd o 10:00 spod komendy. Specjalnie na Zjazd uprasowałem dokładnie mundur, wybrałem odświętną krajkę, mam spodnie w kant. Wszystkie guziki są? Są. Liście wokół krzyża równo? Równo. Bo na Zjeździe to trzeba dobrze wyglądać – przecież to forma prezentacji własnego środowiska. Chustę zostawiam w domu. Chusty są dla dzieci. Żona mówi, że wyglądam jak stary dziad, a mam tylko 27 lat. Ale ona nie była w harcerstwie. Nie zna, jak to się mówi, realiów organizacji.
10:30 Wyjeżdżamy, mamy trochę opóźnienia. Jestem w jednym busie z Komendantem Chorągwi!
12:30 Przerwa na siku. Komendant i skarbnik poszli za przydrożny bar.
12:45 Czekamy na odjazd, robi się trochę zimno. Nie ma skarbnika i komendanta. Może coś im się stało? A nie, już idą. Wrócili, żują gumę.
13:00 Wrzuciłem do plecaka te materiały, które dostaliśmy z GK. Przejrzę sobie w wolnej chwili. Może teraz? A nie, nie. Komendant bierze do ręki mikrofon. Chyba ma coś do powiedzenia.
13:45 Boże, jacy ludzie są w tym ZHP! Nie wiedziałem, że cała ta liberalna ekipa będzie się układać z ZHR. I z SLD. I że szykują skok na władzę. I że chcą, żebyśmy się odcięli od Szarych Szeregów. Komendant mówił ponad pół godziny. Żeby dobrze przemyśleć swój wybór. I żeby nie lekceważyć doświadczenia kandydatów i warzyć głosy. Fajny facet z tego komendanta, nie powiem. Swój gość.
15:00 Może te materiały bym poczytał? Eeee tam… Przespać się muszę.
16:00 Już po drzemce. Śnił mi się skórzany sznur.
16:15 Może by się zabrać za te materiały co dostałem? Eeee… już niedługo Warszawa.
16:30 Jest i stolica. Zawieźli nas do hotelu. Klasa. Wszystko urządzone, na dole stół do ping-ponga.
17:00 No, jesteśmy już na tym Zjeździe. Kurcze, sporo ludzi. Siadam z delegatami z mojej chorągwi. Wyprostować się trzeba. Eksponuję plakietkę, przecież Zjazd to miejsce, gdzie się świadczy o swoim środowisku.
18:00 Pierwsza przerwa. Komendant gada z Naczelniczką! Kurcze, światowy gość ten komendant. Na razie nie bardzo rozumiem co się dzieje na Zjeździe.
18:45 W tej dyskusji to chciałem coś powiedzieć, ale trochę się stresowałem. Ale jutro na pewno coś powiem na forum! Jak będzie dyskusja o harcerstwie.
20:30 Nuuudaaa… Coś o jakimś projekcie statutu. Wyszedłem do toalety, wróciłem za 15 minut. Ciasteczka są za darmo, kawa, herbata. Film jest o zlocie w Krakowie. Klasa.
20:45 Głosujemy. Uuuu, ale się Gośka podłożyła. Komendant na nią pokiwał palcem, bo głosowała inaczej. No to ma w chorągwi przegwizdane.
21:30 Mnie to się ten statut Rady Naczelnej nie podoba. Nie wiadomo jak to się wszystko sprawdzi. Komendant też tak mówi.
21:45 O, już liberały wychodzą jątrzyć. Grzesiek i Maciek buczą jak liberały coś mówią. I ja pobuczałem.
22:00 Fajna ta pani co rozdawała piloty.
22:15 No dobra, koniec na dziś.
22:45 Komendant zebrał nas w hotelu. Ma informacje z pierwszej ręki! Mówi, żebyśmy absolutnie nie poparli liberałów, tylko tych rozsądnych. Ja to będę głosował jak komendant. Ma gość obycie.
PIĄTEK
9:00 Śniadanie klasa.
10:00 O kurcze, ile znanych ludzi! Ministrowie, prymas, posłowie.
10:30 Już nie chce mi się słuchać. Ale siedzę. Z obowiązku i szacunku.
11:30 Nuuudaaa… Gramy z Grześkiem w sapera.
11:45 O, wyszedł ZHRowiec. Idź się brataj z liberałami ZHRowcu!
12:30 O, wreszcie o harcerstwie jest dyskusja. O krzyżu. Nawet bym miał coś do powiedzenia. Zgłosić się? Nie zgłosić? Dobra, jutro coś powiem. Te liberały, to swoją drogą mają tupet tak się ciągle zgłaszać do wypowiedzi. Mogliby nie zabierać głosu starszym i bardziej doświadczonym. Bo przecież jak mówią to zabierają czas innym i ci inni nie mogą mówić, nie?
12:45 Znowu Kowalski!
13:00 Obiad.
13:45 Ryba śmierdziała. Ale ogólnie klasa.
14:30 Sprawozdaje naczelniczka. Kurcze, ma kobieta roboty! Nie powiem. I to wszystko nie za pieniądze. To się nazywa harcerska postawa.
15:30 Dostaliśmy sprawozdanie finansowe ZHP. Dużo tych cyferek, więc spojrzałem tylko na koniec. – 6 000 000 zł.
16:15 Ciągle ktoś na tym zjeździe wychodzi na mównicę i mówi, że jest źle i to czyjaś wina. Ale nie jego. Czyli czyja jak niczyja?
16.50 Ale fajny dowcip wymyślił ten druh z Warmińsko Mazurskiej. Odsuwał temu Kowalskiemu mikrofon… ubawiłem się :)
17:00 Jakaś druhna broni tego komisarza zagranicznego z GK. Ale nam komendant powiedział, że to jest aferał. Jak dla mnie spoko gość.
17:30 Komendant do nas na przerwie: dobra, możemy dać wszystkim im to absolutorium. Niech mają. Tylko karnie głosować, karnie!
18:15 Ktoś powiedział “Serdecznie dziękuję za przygotowanie sprawozdania, niestety jest ono nieprawdziwe”. Nie rozumiem. Kiedy będą te głosowania?
18:30 O, głosuje się. Ja to wszystko na “tak” głosuję. Pracują ci ludzie ciężko, widać po nich. Zmęczeni są. Jak tak człowieka pracy ciężkiej nie doceniać?
19:30 Już po kolacji. Liberały wyszły i jątrzą. Buczymy Grzesiu, buczymy… Teraz to już sam to zaproponowałem.
19:45 Jest o kadencyjności teraz dyskusja. Wyszedłbym tam na środek, mówię Wam. Tak bym normalnie stanął przy mikrofonie, spojrzał tak spod oka na wszystkich tych co są na sali, bym powietrza nabrał. I tak bym aż huknął: jestem za! Ale dobra, jutro się zgłoszę na pewno.
20:00 Że u skautów tak jest. Komendant mówi, że głupoty jakieś gadają. U nas tak być nie musi bo my nie jesteśmy skautami. Jesteśmy harcerzami. Czy ci ludzie tego nie rozumieją? HAR-CE-RZA-MI! Przecież to proste!
21:00 Jakiś druh tłumaczy dlaczego zapis jakiśtam jest dobry. Głosujemy. Komendant znowu spogląda na Gośkę spode łba. Oj, ma przegwizdane dziewczyna.
22:00 Dobra, spać mi się już chce. A w ogóle to mi się przestaje podobać to głosowanie. Na początku się cieszyłem z tego naciskania przycisków, bo to jak w sejmie. Ale teraz to już mnie nie bawi.
23:00 Nareszcie koniec. Jeszcze tylko spotkanie z komendantem i idziemy spać.
SOBOTA
09:45 Siedziałem przy jednym stole z naczelniczką! W sumie sympatyczna z niej kobieta. Normalna taka, porozmawia jak z człowiekiem. Śniadanie klasa.
09:50 Druh Arek nie przyszedł na śniadanie. Zatruł się wczoraj. Chyba tą rybą. Na sali był wyraźnie w złym stanie. Mówił, że światło go boli i pytał czy tu musi być tak głośno…
10:30 Dyskusja o statucie. Mi się podoba głos tej druhny za nami. Że może niektóre pomysły w tym drugim projekcie były dobre – ale za wcześnie na zmiany. Związek musi dojrzeć (to wyrażenie aż sobie zapisałem – użyję go jak będę w hufcu opowiadał o Zjeździe). Dojrzeć erzet? Prawda?
10:30 Głosowanie nad statutem. Komendant w sumie nie wie co myśleć, zostawia decyzję nam. Ja głosuję jak komendant. Byłem za, statut przepadł. Dobra tam, zobaczymy kto na naczelnika kandyduje. I tak nikt tego statutu nie czyta.
11:00 Podszedł do mnie w przerwie komendant. Druhu, widzę Druha w Radzie Naczelnej, będę przedstawiał Druha kandydaturę delegatom chorągwi. O kurcze… Zamurowało mnie. Ale wyraziłem zgodę! Służba jest służba!
11:15 Jaki sznur ma członek Rady Naczelnej?
12:00 Grzesiek się odezwał! Normalnie się wypowiedział na forum zjazdu, tak że wszyscy słuchali. Ma Grzesiek odwagę.
12:30 Znowu przerwa. Komendant mówi, żeby absolutnie na liberałów nie głosować! I powiedział, że jestem do Rady Naczelnej kandydatem. Urosłem, nie powiem! Gośka się zaczęła rzucać, to ją komendant zagasił i wszyscy się zaczęli śmiać. Też się śmiałem, chociaż w sumie to lubię Gośkę.
13:00 Ta druhna co siedzi za nami i komentuje wszystkie wystąpienia ma rację. Nie jesteśmy jakąś organizacją pozarządową. Jesteśmy ZWIĄZKIEM. Wiec co to za argument, że w innych organizacjach jest jakoś inaczej? Mówię jej, że powinna im to wytłumaczyć! Ale nie chce podejść do mikrofonu…
13:30 Pogadałbym z komendantem o tej Radzie Naczelnej, ale go nie ma. Grzesiek, co był w Radzie, mówi, że to wcale nie jest tak dużo roboty i wcale nie trzeba jeździć ciągle do Warszawy. Można nie jeździć, jak się nie chce człowiekowi.
13:45 Komendant wrócił, żuje gumę. Mówi, żebym się nic nie przejmował, bo on obserwuje moją służbę w hufcu i to na pewno wystarczy do bycia w tej radzie. O sznurze nic nie wspominał.
14:30 Liberały nie kandydują na naczelnika! Tchórze, wiadomo, że się nie zgłosiły bo nie mają szans. ZHP uratowany!
15:00 Przedstawiają się kandydaci na przewodniczącego. Jeden mówi krótko (ten z PiSu), drugi długo (ten z Sanepidu). Ja tam za PiSem nie jestem, głosuję na tego drugiego.
15:30 Który to ten Adam Asnyk?
16:00 Przemawiają kandydaci różni do władz. Kurcze, mają roboty – nie powiem. I tak mówią o tym harcerstwie, o służbie i o braterstwie. Zagłosuję na nich. Z resztą teraz jak się liberały nie zgłosiły to nas komendant tak nie pilnuje.
16:15 Głosowanie na przewodniczącego. Mój przegrał.
16:45 No, i naczelniczka ta sama będzie! Fajnie, znam już kobietę. Cieszę się. Spokój będzie, bez jątrzenia.
17:00 Co to jest za piosenka co się zaczyna od “Tam w lecie nad jeziorem?” Czy w lesie, nie bardzo wiem.
17:15 Jedno pytanie o program, jedno o wizerunek.
17:30 Piętnaście pytań o finanse.
17:45 Tych od zagranicy i zarządzania nikt o nic nie pyta.
18:15 Hehe – jakaś dziewczyna nie umie głosowania obsługiwać. Cała sala ją wyśmiała. Hehe…
18:45 Wyszedłem na chwilę, zmęczony już trochę jestem. Jest w przedsionku telewizor. Małysz szósty po pierwszej serii. Poznałem kilku delegatów z drugiego końca Polski. Też mówią, że te finanse to nie bardzo rozumieją.
19:00 Dyskusja o finansach już od godziny. Nuda. Wyszedłem na korytarz. O! Mam talent wygrał pan z akordeonem!
19:15 Małysz ostatecznie trzeci! Klasa.
19:30 Nawet miałbym jedno pytanie takie do tego od zagranicy, ale widzę że nikt go nie pyta, to chyba nie jest miejsce na to. A, co tam. I tak moje pytanie nie ma znaczenia.
20:00 A liberały, mimo że ich nie wybrali, to ciągle pytania zadają. Nie bardzo kumam po co.
20:15 Kurcze, ciągle o tych pieniądzach… Nudzę się już trochę.
20:30 Wreszcie głosowanie, wracam usiąść obok komendanta. Na tego skarbnika nie głosuję. Za młody chyba jest na to.
20:45 “Stokrotkę” i “Harcerską dolę” wszyscy śpiewają. Dobrze, że jest harcerska atmosfera na zjeździe.
21:00 Wszyscy przeszli, skarbnik też. Poszedłem pogratulować i każdemu z nowej GK uścisnąłem dłoń! Fajni ludzie, ludzcy tacy.
21:15 Dobra, przerwa na kolację wreszcie. Wszyscy jakby odprężeni.
22:00 Głosowania do NSH i CKR są. Gośka chciała do CKR, ale komendant jej nie wstawił. Będzie w CKR za to jego zastępca. Głosuję na wszystkich na “tak”. Oprócz takiego jednego co ma nieregulaminowy pas. Jak z takim pasem można na Zjazd przyjechać?
22:45 O kurcze, głosowania do Rady Naczelnej się zaczynają.
23:00 Powiedziałem, powiedziałem coś na Zjeździe! Spytał mnie przewodniczący zjazdu czy wyrażam zgodę na kandydowanie. Wyraziłem, proste, nie?
23:45 Yes, yes, yes!! Wybrali mnie, ale ekstra. Dobra, żegnam się z komendantem, mówię że muszę do domu jechać z rana. Uściskał mnie i pyta: “Jak się Druhowi podobało na Zjeździe?”. “Bardzo mi się podobało Druhu Komendancie” – odpowiedziałem. Rzucił jeszcze na koniec “Gratuluję wyboru do Rady Naczelnej, niech Druh wpadnie do mnie to pogadamy. Albo… co tam Druh – Edek jestem!”. Przeszedłem z komendantem na “Ty”!
23:47 Gośka pyta, co sądzę o uchwałach zjazdowych, które jutro przyjmujemy. I jak ja zagłosuję za czymś tam… Kurde, zarobiony jestem, dobrze, dobrze, ale jutro kochana…
NIEDZIELA
07:15 Wsiadam w ekspres do domu.
08:00 Czas na śniadanie, wyciągnę coś z plecaka. Coś mi się wysypało… Aaa, te materiały przedzjazdowe. Dobra, pewnie i tak nikt nie przeczytał. Tylko te liberały, żeby jątrzyć.
12:00 Wchodzę do domu. Wita mnie żona. “Jak tam na Zjeździe?”. Poważnieję. “Wybrali mnie do Rady Naczelnej! Wiesz Renata, tam się trudne decyzje podejmuje. Ale rozwaga to podstawa! Tak mówi Edek. ”
(wszelkie podobieństwa do sytuacji, osób lub zdarzeń prawdziwych jest zupełnie przypadkowe i niezamierzone)

:):):):):):):):)
wrzuć to na demotywatory.pl
Tak, tak – taka bieżączka i malizna. Chciałoby się, ale co tam… A życie leci i czas płynie, płynie, płynie i nic się nie zmienia, nadal podobnie będzie wyglądało Nasze harcerstwo, unoszone na falach codzienności i powierzchowności. Ot tak sobie…?
ps. Róbmy swoje! Wytrwałym zwycięstwo!
“17:15 Jedno pytanie o program, jedno o wizerunek.
17:30 Piętnaście pytań o finanse.” :(
“20:30 Wreszcie głosowanie, wracam usiąść obok komendanta. Na tego skarbnika nie głosuję. Za młody chyba jest na to.”
:) :) :)
Nooo wicie Sieczko, wychylacie się, wicie rozumicie, no nie wiem, nie wiem , nie porzemy chyba, się nie zdziwcie, wicie , rozumicie, noooo !
( Kuba, marnujesz sie, czas porywalizować w fabule z Kohubem ! Wilk Samotnik :D )
“15:30 Który to ten Adam Asnyk?”
XD XD XD
Genialny tekst:D gratuluję!:)a na hasło: ?15:30 Który to ten Adam Asnyk?? umarłam:D:D
Po pierwsze, chciałem stanowczo zaprotestować przeciw czepianiu się Maćków. W sprawie czepiania się Grześków niech protestują naczelni “Czuwaj” i “HRa”. :-P
A jako republikanin ubawiłem się totalnie. :-D
The best!!! tylko szkoda, że to sama prawda o naszym zjeździe!
11:00 Podszedł do mnie w przerwie komendant. Druhu, widzę Druha w Radzie Naczelnej, będę przedstawiał Druha kandydaturę delegatom chorągwi. O kurcze? Zamurowało mnie. Ale wyraziłem zgodę! Służba jest służba!
:-D
Też się uśmiałem, a potem pomyślałem, że tak właśnie wyglądał nasz XXXVI Zjazd ZHP. Obrazuje go ten fragment: “10:30 Dyskusja o statucie. Mi się podoba głos tej druhny za nami. Że może niektóre pomysły w tym drugim projekcie były dobre ? ale za wcześnie na zmiany. Związek musi dojrzeć (to wyrażenie aż sobie zapisałem ? użyję go jak będę w hufcu opowiadał o Zjeździe). Dojrzeć erzet? Prawda?”. O przyszłości ZHP mieli decydować ludzie, którzy nawet przy głosowaniu w sprawie przerwy potrafili się wstrzymać od głosu. No cóz, na Zjeździe byłem pierwszy raz. I ostatni.
@Andrzej, czyżbyć zauważał jakieś podobieństwa do sytuacji, osób lub zdarzeń prawdziwych? }:>
;)
@Arek… zachowaj czujność i rozwagę. Jeszcze dwa nadzwyczajne nas czekają. Bardzo ważny programowy i jeszcze ważniejszy statutowy. Jeśli jesteś w strefie51 to przyjedź, bo jak mówił Gorbaczow: Jeśli nie my – to kto? Jeśli nie teraz – to kiedy? :)
Znakomity tekst, znakomity. Gratuluję dystansu. Uśmiałem się do łez, ale jestem jednocześnie przerażony. Dlaczego? Bo się z nim nie zgadzam. Najgorsze, że wszystko co w nim napisane to prawda. I taki właśnie był XXXVI Zjazd.
Pozdrawiam :)
phm. Robert Zapora
Rafał, to nie Gorbaczow, tylko Lenin na Zjeździe Rad w kwietniu 1917 r. Gorbi tylko cytował.
Tak, Zjazd tak wyglądał. Tylko teraz pytanie, czemu? Przecież nie dlatego, że uczestniczyli w nim drużynowi bez stopnia instruktorskiego, bo takich nie było. Więc czemu? Czemu świadomi wychowawcy Związku Harcerstwa Polskiego posiadający czynne i bierne prawo wyborcze w sprawach państwowych nie potrafią podejmować decyzji w sprawach tylko ZHP. I co to mówi o kształtowanych przez nas obywatelach RP? Czy jeśli ktoś nie potrafi zająć samodzielnego stanowiska w sprawach Statutu Związku, będzie umiał odpowiedzialnie wypowiedzieć się w sprawie Konstytucji?
To nie są różne sprawy. Albo ktoś jest świadomym i odpowiedzialnym członkiem swojej społeczności, albo nie. I nie ma znaczenia, czy społeczność ta jest kółkiem różańcowym, organizacją społeczną, gminą, czy państwem. Zachowania będą zawsze takie same.
Kuba, Ty się lepiej przyznaj, dla kogo pracujesz?
Telewizja podała tę informację około 21.30. Skąd wiedziałeś o akordeoniście już o 19.00?
(wszelkie podobieństwa do sytuacji, osób lub zdarzeń prawdziwych jest zupełnie przypadkowe i niezamierzone)
Adrianie, z tymi Zjazdami to już tak jest, że rzeczywistość telewizyjna i zjazdowa trochę się różnią… już kiedyś TV podało wyniki naszego zjazdu, mimo, że trwało liczenie głosów :), choć oczywiście wszelkie podobieństwa do sytuacji, osób…..
ale wtedy TVP3 podało, że wygrał (co pokazały następne lata) najlepszy naczelnik ostatniej dekady. To jak takie wiadomości ma telewizja pokazywać to ja poproszę :)
“Czemu świadomi wychowawcy Związku Harcerstwa Polskiego posiadający czynne i bierne prawo wyborcze w sprawach państwowych nie potrafią podejmować decyzji w sprawach tylko ZHP.”
bo ktoś wybrał niewłaściwych delegatów. Na zbiórkach wyborczych nie przykładano wielkiej wagi do tego co kto mówił. U mnie wystarczyło mówić głośno i wyraźnie uważając, żeby nie walnąć czegoś głupiego i już zostałem wybrany. Nikt z kilkudziesięciu osób na sali nie zadał ani mi ani żadnemu innego kandydatowi na delegata pytania dotyczącego projektów statutów. Mam wrażenie, że ludzi to niewiele obchodzi. Garstka tych dla których to istotne spotkała się na Zjeździe. Ale między nich wpadło ze 30 przypadkowych osób (albo nawet i więcej).
Podobno w 16 chorągwiach mają się odbyć zbiórki na których zostaną wybrani delegaci na zjazdy chorągwi. Zwróćcie uwagę kogo wybieracie.
Moim zdaniem ruch oporu przeciwko zmianom jest zbyt zorganizowany, żeby dało się z nimi konkurować nawet trzema magazynami harcerskimi. Autorytetem i doświadczeniem łatwo przegadać ludzi i nawet najlepiej spisane słowa z tym przegrają.
Na wypracowanie wspólnego frontu potrzeba kontaktów twarzą w twarz. Do Zjazdu(ów?) Nadzwyczajnego mamy jeszcze trochę czasu.
ech…. tylko smutne może być to, że każdy kto nie był na zjeździe, każdy harcerz “gdzieś tam na dole organizacji” marzy sobie jak by to nie było super pojechać i tam być. tylu harcmistrzów, elita organizacji, znane nam wszystkim nazwiska, te które się poznawało na pierwszych zbiórkach…. normalnie od takich “wyjazdów” opadają skrzydła idealistom… i zostaje reszta.
ale ja tam jestem optymistką… a najważniejsza i tak jest drużyna, zastęp i praca na dole :)
Rafał, faktycznie, zapomniałem, że czekają mnie jeszcze prawdopodobnie 2 zjazdy w ramach “bycia delegatem” :) A ze strefą51 w dużej części się identyfikuję.
No jak to … o akordeoniście wiedział od Pani Magdy, tej od pilotów do głosowania, a ona wiedziała ode mnie, bo ja to dzień wcześniej oglądałem :)
Bartosz, to Ty czy Ryszard R w końcu ? Kto triumfował ? Na FB RR ogłosił zwycięstwo, ale dopiero w 3 dniu, a tu Ty jakies nieformalne kontakty takie z Panią Magdą…….
Czas odkryć prawdę. Ryszard blefował na Zjeździe, licząc, że nikt go nie sprawdzi. Bartosz, przyniósł wizytówkę służbową p. Magdy, z odręcznie napisanym na odwrocie numerem telefonu komórkowego – prywatnego. Kto więc wygrał?
No jak to kto? Ryszard Polaszewski :P:P:P:P
Moi drodzy cóż pierwszy byłem ja :)
Ale Ci zazdroszczę… :)