Smutni panowie, smutne panie
Ponieważ cisza na blogu nastała, postanowiłem napisać drugą z rzędu notkę o mundurach. Ale tym razem o nieco innych mundurach. Powody tej notki są dwa. Pierwszy jest taki, że chodzą słuchy iż GK wznowiła prace nad mundurem instruktorskim. Drugi jest taki że dzisiaj akurat wypada smutna rocznica najsłynniejszego chyba wystąpienia smutnego pana w smutnym mundurze – rocznica Stanu Wojennego. I dziś też jest niedziela.
Ale nie będę pisał nic o Jaruzelskim, ani o stanie wojennym. Będę pisał o harcerskich mundurach instruktorskich które odeszły do lamusa. I to właśnie ta część reformy z której chyba najbardziej się cieszę.
Harcerskie mundury instruktorskie zawsze wydawały mi się porażką. Facet wyglądający jak skrzyżowanie oficera Wojska Polskiego z leśniczym, kobieta w oldskulowej marynarce i spódnicy – kostiumie “Gruba Berta” (ten mundur pogrubiał nawet anorektyczki) to było coś co straszyło na każdej chyba harcerskiej imprezie. Masakra.
Kiedy tak zastanawialiśmy się co z tym fantem zrobić, wpadliśmy na pomysł, aby zlikwidować to ustrojstwo zupełnie. Dlaczego? Ano dlatego że w takim mundurze nie można było nawet usiąść z harcerzami w kręgu. Pan w “leśniku” i krawacie zazwyczaj siadał na krzesełku. Pani też. No bo jak – na ziemi?
Nawet 80 letni Baden Powell nosił prawdziwy mundur – koszulę i chustę. Jak na skauta przystało. Więc czemu nie pójść w jego ślady?
Oczywiście podniósł się raban. Przede wszystkim wśród tych, którzy nigdy nie byli w wojsku, a chcieli swoje ambicje zaspokoić w harcerstwie. I z tego nie wyrośli. Okazało się, że wielu druhów reperowało swoje ego na różnych imprezach stając w szeregu obok wojska (teraz mogą stać zupełnie obok!) i prężąc swoje prawie-oficerskie-klaty. Ba, jak to mówili niektórzy “a i wartownik zasalutował czasem!”. Wstyd. Wstyd i żenada. Mówiłem im to samo co mówię dwudziestoparolatkom bawiącym się w wojsko – “idź do prawdziwego wojska synu, a nie jaja sobie z wojny urządzasz”.
Czemu dorosły człowiek ma udawać oficera? Przecież my nawet nie jesteśmy służbą mundurową. I nigdy nią nie byliśmy.
Wśród kobiet sprawa była łatwiejsza – miłośniczek “Grubej Berty” spotkać prawie nie mogłem. Sprawę ratowały jedynie koszule letnie – zarówno męskie jak i żeńskie. Nie były tak tragiczne same w sobie, chociaż np ciężki metalowy Krzyż na cieniutkiej koszuli to jakaś pomyłka. To samo ze sznurem, który rolował cienkie naramienniki. Nie mówiąc o (jak zwykle wtedy) skopanej rozmiarówce, większość koszul była za duża i miała fatalne np podkroje pach.
Rozwiązanie było więc proste – niech wszyscy noszą koszule mundurowe. Od zucha, po seniora. Czemu nie? Jedyną rzeczą która powinna się zmieniać jest dół munduru. Nie każmy chodzić panom w pewnym wieku w bojówkach, zróbmy dla nich spodnie w kant (niestety nigdy do tego nie doszło, też z powodów o których pisałem w poprzedniej notce). Dla pań stwórzmy spódnicę galową zamiast polowej – za kolano, o klasycznym kroju, bez kieszeni itp, na mały suwaczek z tyłu lub z boku.
Pan w spodniach w kant i koszuli (choćby mundurowej) wygląda z założenia dobrze w każdym wieku, z paniami jest większy problem. Otóż kobiety po przekroczeniu pewnego wieku lub pewnej wagi po prostu niezbyt komfortowo czują się w koszulach wkładanych w spodnie. A jeśli nawet, to dobrze jest na to coś zarzucić, aby przykryć pewne części ciała które niekoniecznie chcemy prezentować :) Zresztą nie oszukujmy się, damskie koszule zazwyczaj i tak nosi się na wierzchu! Stąd pomysły, aby mundury generalnie szyć tak, by można je było nosić na wierzchu lub w spodniach (tym co się burzą – widzieliście pewnie nie raz seniorki które mundur właśnie wyciągają na wierzch. Kiedyś tak się nosiło, zrezygnować chcieliśmy jedynie z przedwojennej mody noszenia paska na wyciągniętą koszulę).
Plan był więc prosty – zawsze koszula, dół galowy lub polowy. W zależności od okazji, czy preferencji.
Ok, a co z okazjami bardzo, bardzo galowymi? Tutaj dwie możliwości.
Albo rzeczywiście zakładamy galowy dół, koszulę mundurową i jakąś rzecz z galowej kolekcji ZHP (ta też niestety nigdy nie powstała), czyli np elegancki sweter z lilijeczką, albo rezygnujemy na tę okazję z munduru i idziemy jak savoir vivre przykazał – w normalnym garniturze czy kostiumie, wpinając logo zhp, czy mini krzyż w klapę i dobierając (jak finanse pozwolą – nie pozwoliły) krawat, czy apaszkę z logo zhp. Mundur naprawdę nie jest wszędzie konieczny.
Owszem, były plany szycia strojów galowych ZHP. Strojów, nie mundurów, bo miały one mieć raczej elegancki, a nie mundurowy charakter. Ale to bardzo duże koszty – zarówno na etapie planowania (i dogadzania wszystkim), jak i na etapie zamrożenia w tym gotówki. Alternatywą byłoby udostępnienie wykrojów i ewentualne szycie sobie nich przez zainteresowane osoby (prawdopodobnie chorągiew i wyżej). Ale to na spotkania z oficjelami. Tylko czy to naprawdę potrzebne? Czy na tego typu spotkania koniecznie mamy jeździć w jednakowych strojach? Coraz mniej jestem do tego przekonany.
Tak więc zastanawiam się głośno – do czego zaprowadzi ten nowy pomysł na mundury galowe. Jeśli miałbym coś podpowiedzieć – popracujcie jak najszybciej nad spodniami w kant i spódnicą galową w których mogłaby pokazywać się choćby Główna Kwatera. Ale miejscie litość i nie cofajcie nas do czasów, gdy nawet na harcerskich imprezach, co ważniej czująca się osoba w hufcu, będzie przychodziła pod krawatem. Niech założy mundur, chustę i usiądzie z resztą. Po co ten dystans?
Aha, większość naszych planów nigdy nie weszła w życie, głównie z powodu żenującego wypompowywania kasy przez kolejne władze. Po co kasa na mundury, skoro są ważniejsze wydatki. Sic :]
Podobne artykuły
Harcmistrz. Pełnił między innymi funkcje drużynowego, komisarza zagranicznego ZHP, instruktora Wydziału Wędrowniczego GK. Były szef zespołu mundurowego ZHP - pomysłodawca i współrealizator reformy mundurowej. Organizator obozów górskich i żeglarskich. Niepoprawny optymista. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Żonaty :) Ostatnio przedsięwziął zamiar spisania swoich harcerskich dziejów pod adresem http://skaut.glogg.pl
Goorek! Ja się z Tobą zgadzam, co prawda mówimy o jakiś domysłach z Głównej Kwatery bo ja żadnego projektu nie widziałem, więc nie chciałbym go oceniać. Uważam, że obecna reforma mundurowa została zakończona i trzeba wykonać niektóre kolekcje i np. furażerki a nie znów coś zmieniać. Co do mundurów instruktorskich, to przyznaje, że ja obecnie jeszcze noszę mundur instruktorski tkz.”olimpijkę”, dla nie wtajemniczonych mundur na spodnie nie wkładany do środka, materiał z jakiego jest wykonana i pranie jej chyba już z 100 razy – a wygląd taki sam jak przy kupnie. Olimpijka jest szalenie praktyczna, ale nie o niej chciałbym się rozpisywać. Uważam, że obecnie mamy ważniejsze sprawy niż zajmowanie się zmianami w mundurach, co prawda ostrożny jestem w wydawaniu sądów bo żadnego projektu nie widziałem, więc nie oceniałbym luźnych pomysłów.
Wiesz co Michale ? Chcesz tylu pasjonatom odebrać jedyną szansę wyglądania jak kapitan z Koepenick, albo jak gajowy Marucha. Jak możesz ! Te piękne baretki, albo rzędy brzęczących medali ! Tego się nijak nie da przypiąć do bluzy harcerskiej, czy po prostu ładnej koszuli z chustą ! Przecież taki przemożny ból i tęsknotę wyrażali wszyscy Ci cierpiący “na salonach” w prostym, o zgrozo, młodzieżowym mundurku. Gdzie powaga, gdzie autorytet ! Wyobraź sobie trzy tysiące haemów w galowych mundurach….przy Wojsku ! WYOBRAŹ SOBIE TYLKO !
mundury galowe są potrzebne !
No cóż. Siła argumentów :)
Po pierwsze, zgadzam się z likwidacją “munduru” instruktorskiego jako takiego (choć z pomysłem “eleganckiego ubrania z logo bym polemizował). Natomiast warto pomyśleć nad modułowym (czyli nie obowiązkowym) ubiorek galowym harcerskim wogóle. Czyli zarówno dla wędrownika, jak i dla harcmistrza. Widzę po moich, że coś takiego bardzo by ich podkręciło. :)
Mnie przekonał Eduardo Missoni, były naczelny skaut. Występował w TVP – w spodniach w kant, koszuli mundurowej, chuście oraz bawełnianym, eleganckim sweterku w serek. Wyglądało super :) Inna sprawa że miał błękitną koszulę i granatowy sweter – kolory nieco bardziej eleganckie niż nasze zielenie :) Ale takie połączenie naprawdę wystarcza na większość eleganckich okazji – takich bezgarniturowych. A na takie garniturowe – hmm. Ja też Maćku coraz mniej przekonany jestem do “strojów klubowych”. A coraz bardziej przychylam się do zwykłego garniaka. Ze znaczkiem w klapie. To spokojnie wystarczy.
Widzisz, jeśli przekonasz naszych wodzów (wszystkich), że pokazanie się na wręczeniu BŚP w urzędzie państwowym w normalnym mundurze harcerskim nie jest żadnym obciachem, to przyznam ci rację. Po prostu widziałem jak w tłumie bardziej lub mniej ważnych ludzi “z pierwszych stron gazet” na takiej imprezie nasi po prostu znikali w tle i nie było ich widać. A to już jest błąd wizerunkowy.
Bo poza tym, w kwestiach poruszonych zasadniczo się zgadzamy.
Siła argumentów jest taka, że ja jako zwykły szary ?harcerzyna? chciałbym aby moi przedstawiciele nie wyglądali jak brygada podstarzałych działaczy którym cały czas wydaje się, że są młodzi. W garniaku można sobie iść na balet albo do teatru a nie na spotkanie z prezydentem, burmistrzem czy wójtem bo logo w klapie zginie pomiędzy herbem Kozienic a logiem stowarzyszenia Obrońców Mokradeł. Czasami wręcz onieśmiela mnie Wasze luźne podejście do życia i pomimo, że z wieloma rzeczami się zgadzam to trafiliście właśnie na jeden z tych tematów w którym Wasze argumenty nie przemawiają do mnie wcale. Na koniec chciałbym dodać, że nie jestem ani wnuczkiem Jaruzelskiego ani komendantem Chorągwi.
Dominik i co proponujesz? Jakie ubranie?
Dominiku, ja rozumiem twoje wątpliwości, bo jak mogłeś przeczytać, mam zbliżone. Ale jeśli już wprowadzalibyśmy “ubiór galowy”, to:
a) jako modułową (czyli pozaobowiązkową) propozycję dla wszystkich harcerzy, a przynajmniej wędrowników (bo wtedy człowiek zaczyna zwracać uwagę na wygląd),
b) nie może to być parodia munduru leśno-wojskowego (i piszę to jako oficer podpisując się całkowicie pod tym, co napisał g00rek o 20-latkach bawiących się w wojnę),
c) nie może to być “przywilej” kasty “nietykalnych” instruktorów, co to są lepsi od harcerskiego motłochu (jest tego typu działactwa coraz mniej, ale się zdarzają i całkowite wyodrębnienie pod względem mundurów grozi, że taka patologia wróci).
To powinien być jakiś garniak. Pytanie, jaki? I tak mnie naszło… A może tu właśnie zostawić dowolność drużynom i zobaczyć, co się wykluje za te 2-3 lata?
Z całym szacunkiem (serio identyfikuje się z wieloma rzeczami o których tu piszecie) Wasza wizja naszej organizacji zdominowana przez spiski czerwonych baronów i zatwardziałych działaczy spowodowała to że zacząłem intensywnie myśleć na tym co już tu ktoś napisał, o tym że wychowały nas dwie (jak nie trzy) różne organizacje. Odstawiając na dalszy plan temat mundurów zastanawiam się kim w tej organizacji jestem skoro nie jestem (jak to mówicie) ani ?liberałem? ani ?betonem?. Pytacie mnie co proponuje? Jakie ubranie? Odpowiedź na nie zaskoczyła nawet mnie samego ? nie wiem. Na dodatek wydaje mi się, że nie powinienem wiedzieć skoro na tym się nie znam. Ta organizacja i tak cierpi na nadmiar wszechwiedzących instruktorów, którzy potrafią rozwiązać każdy problem. Wiem za to, że czułem się jak głupek spotykając się z Prezydentem, Premierem, Ministrami, Posłami, Marszałkami, Wojewodami, Starostami Prezydentami miast, Burmistrzami, Wójtami, Radnymi czy Prymasem bo zajmując się różnymi rzeczami ani opcja gajer, ani bojówkowo mundurowa, (krótkie spodnie też) nie zdały egzaminu. Musi być mundur instruktorski jako dodatkowa dobrowolna opcja dla instruktorów, czy to bluza do kantów, czy kanty z paskiem czy odświeżony leśnik, nie ma znaczenia. Niech to będzie coś eleganckiego.
PS. W organizacji która mnie wychowała nie ma ?przywilejów kasty nietykalnych instruktorów, co to są lepsi od harcerskiego motłochu?.
No to generalnie ja tez się z Tobą zgadzam Dominiku. Ja nie czuje się jak głupek w garniturze. Mi to wystarczy. Natomiast zawsze trochę się wstydziłem pseudo oficerów w mundurach typu leśnik. Opcja proponowana przez Michała (kanty, koszula, chusta sweter w serek) moim zdaniem sprawdzi się w wielu sytuacjach. Być może jednolity strój klubowy pomógłby tym, którzy czuja się w garniturze “jak głupek”.
Rafale, nie dziw się że od organizacji, która chce być traktowana poważnie oczekuje poważnych daleko idących rozwiązań które wykraczają poza adaptowanie garniaka jako oficjalnego ?oficjalnego? uniformu ZHP.
Rozwiązanie sweterek nie kojarzy Wam się już z wojskiem? http://www.ospleka.pl/images/psp1/umundurowanie%20osp_clip_image004.jpg
Uściślając, uwielbiam garnitury, mam ich kilka i nadal uważam że podczas oficjalnych spotkań stać nas na to żeby wyglądać nieco inaczej niż grono przedstawicieli organizacji pozarządowych posiadających w porywach 15-20 członków założonych głównie w celu pozyskiwania środków.
W życiu nie przypuszczałem, że w kwestii mundurów będę po jednej stronie z g00rkiem i Rafałem :)
Dominiku, sweterki w wojsku i służbach mundurowych, to kwestia stosunkowo nowa, związana z “cywilizowaniem” tych struktur. Podobnie jak koszule z krótkim rękawem, czy mundury letnie. Generalnie wiąże się to z profesjonalizacją służby i wynikającą stąd koniecznością zapewnienia mundurowemu pracownikowi odpowiednio komfortowego ubrania roboczego (bo tym jest mundur w tych służbach!). Więc to wojsko wzięło sweterki od cywilów, a nie odwrotnie.
Poza tym, jak już napisał g00rek i ja też: całkowity sprzeciw wobec mundurów instruktorskich i wynoszeniu się kadry ponad harcerzy. Natomiast zastanawiamy się i wiem od swoich wędrowników, że byłoby to przyjęte pozytywnie nad “dorosłym” ubiorem dla wszystkich członków ZHP, którzy ukończyli te 16, 18, czy 21 lat. Zarówno wędrowników, jak i instruktorów.
I warunek, że byłby to ubiór noszony dość często tak, żeby opłacało się wydać na niego te 150 złotych (najmarniej). Stąd najtaniej wychodzą “kanty” do munduru. I wcale źle nie wyglądają. Oczywiście, pod warunkiem, że nie założysz do nich trepów.
Goorek :) Świat pędzi do przodu, era kosmiczna a on niczym błędny rycerz walczy z “Galówkami” i “Leśnikami” To człowiek z wizją i szanujmy go:))))
3 x NIE dla galowych mundurów (tak mi się skojarzyło z epoką))
ZHP to nie wojsko, ale organizacja skautowa!
Już Twoje Michale koszule z krótkimi rękawami wzbudziły opór, że o likwidacji wywijek nie wspomnę;)
Lecz Naród z Tobą!
Wasze opinie są przesączone jadem do “elit”, które w moim mniemaniu nie istnieją. To nie jest domeną tego związku że ludzie zachowują się tak a nie inaczej. Tacy ludzie są wszędzie bo czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał. I co? Mam teraz czuć się skrępowany wychodząc do ludzi bo “galówki” kojarzą Wam się z działaczami? To moja wina że oni byli (są) tacy a nie inni? Ludzie, poszedłem do szkoły po 89 i mam dość wysłuchiwania o przeszłości. Mundur galowy zdecydowanie tak, nie obowiązkowy, dostępny dla wszystkich instruktorów bo skoro chcemy być traktowani poważnie to najpierw musimy sami siebie tak traktować.
Nie wiem po której stronie jestem, zawsze wydawało mi się że jestem po stronie związku.
a nikt nie byłby za mundurem olimpijką?
Dominik, ale ja rozumiem twoje użalanie się. Pytam tylko – co proponujesz?
Bo jeśli leśnik – to nie oczekuj, że ktoś osoby ubierające się w niego będzie traktował poważnie. Albo maja nas traktować poważnie – albo leśnik i podsmiechujki o gajowych i pseudooficerach.
Więc co?
(PS. Każdemu z nas wydaje się, ze jesteśmy po stronie Związku – więc po co taki argument wyciągać? A kto Twoim zdaniem nie jest po stronie Związku?)
@ Macku.. ja wiem, ze o gustach się nie dyskutuje, ale olimpijka to takie ubranie, w którym w zasadzie nie można wyjść nigdzie. Ani do Prezydenta, ani z harcerzami na ognisko… W zasadzie nie wiem gdzie można jej użyć… :(
Dominiku, elity istnieją w każdej społeczności. Jeśli nie ma elity, nie ma społeczności. Poza tym, gdzie widzisz ten jad, skoro każdy z nas w jakimś stopniu do elity Związku należy?
Nie chodzi o elity, czyli ludzi rzeczywiście stanowiących pozytywny punkt odniesienia dla członków ZHP, ale o sztucznie kreowane nietykalne kasty BARDZO WAŻNYCH DRUHÓW I DRUHEN. I nie jest to sprawa przeszłości, tylko dnia dzisiejszego, rzeczywistości wielu hufców, gdzie komendant “nie jest harcerzem, tylko instruktorem” i dlatego uważa, że może w trakcie zlotu hufca wyskoczyć na papierosa, albo spędzić kilka godzin na popijawie u burmistrza. A elementem tego wynoszenia się jest właśnie antyharcerski ubiór.
Były chief scout wśród harcerzy:
http://blog.larocadelconsejo.net/wp-content/uploads/2008/12/missoni2.jpg
Były chief scout oficjalnie:
http://www.scout.org/var/corporate_site/storage/images/media/images/global/media_centre/press_releases__1/herfkens_missoni/4118-1-eng-GB/herfkens_missoni_imagelarge.jpg
Źle?
Oj Rafał, najpierw wmawiasz mi, że w garniaku czuję się jak głupek, teraz że się użalam. Wyrażam aprobatę dla prób umożliwienia instruktorom (zwłaszcza tym sprawującym odpowiedzialne funkcje) wyglądania poważnie, (i żebyś nie napisał teraz, że uważam że nasze mundury są niepoważne). Wszystko zależy od środowiska a odnoszę wrażenie, że Wy oceniacie Związek tylko przez pryzmat Waszego podwórka. W moim środowisku nie ma podśmiechujek z gajowymi i oficerami na czele mimo że jest grupa seniorów, która praktykuje to rozwiązanie, na dodatek w ich otoczeniu to zdaje egzamin bez szkody dla młodzieży.
Michał,
Drugi link jest kwintesencją tytułu Twojego artykułu.
Żebym dobrze zrozumiał Dominik. Czyli leśnik? Tak?
Rafał ? nie, bo ja bym na siebie nie włożył, od początku nie wskazuje konkretnych rozwiązań bo jak już pisałem nie znam się na tym. Widzę taką potrzebę ?
Maciek ? przykro mi że macie takie doświadczenia. Ja wierzę w instruktorów tej organizacji, wierzę, że stopniowo dadzą radę ją zmienić wyeliminowując te i podobne patologie. Ja nie uważam że zmienisz człowieka wymuszając na nim zmianę ubioru jako elementu “wynoszenia się”.
No bo Dominiku, próbuje konstruktywnie rozmawiać. Szukamy różnych pomysłów. Sweter w serek, koszula + kanty, strój klubowy, garniak + krawat w lilijki, pseudooficerski leśnik… Bo zgadzam się z Tobą, że trzeba opracować jakiś pomysł na strój formalny. Tylko negowanie wszystkich pomysłów donikąd nie prowadzi.
Ja ich nie neguje, wyrażam tylko wątpliwości. Każdy z tych pomysłów ma swoje dobre i złe strony. Pewne jest to, że potrzebujemy takiego rozwiązania i że nie ma szans na znalezienie takiego, które będzie odpowiadało wszystkim.
Co do zachodnich rozwiązań to znalazłem jeszcze takie:
http://blog.nawbus.co.uk/wp-content/uploads/2009/05/beargryllschiefscout.jpg
imienniku mój :)
“Te piękne baretki, albo rzędy brzęczących medali ! Tego się nijak nie da przypiąć do bluzy harcerskiej,”
a powiem Ci że ostatnio widziałem pana harcerza druha z baretką na bluzie harcerskiej… i jakoś trudności z przytwierdzeniem tego chyba nie miał.. Ba… zgadnij jaką chustę miał ;)
@Dominik: ale jaki jest problem w tym, że Bear ubrał się outdoorowo? to zdjęcia z jego pierwszego spotkania ze skautami w Gilwell, poszperaj na youtube, jest pare filmików jak nosi normalny mundur Scouts UK. Miał w leśniku zjeżdzać na linach? Oczywiście, taka wizja Chief Scouta UK jest dla wielu nie do zaakceptowania.dla mnie bardziej oddaje ducha skautingu niż nasze leśne dziadki, ale to temat na inną dyskusję ;)
WOW! Gruncik, właśnie uświadomiłeś mi, że brytyjskicm Chief Scoutem jest BEAR GRYLLS! Ten gość od ULTIMATE SURVIVAL! Szacun, szacun, SZACUN! Niech ktoś jeszcze coś powie o plastikowym scoutingu :P
Pytanie czy naprawdę potrzeba nam czegoś w zamian? hm… chociaż, biorąc pod uwagę krążące ‘kawały’ o harcerzach, to może jest to konieczne?
Tylko czym zastąpić mundur?
Spodnie w kant to dobry pomysł. (Dla druhen proponuję dodatkowo prostą spódnicę przed kolano, czarną najlepiej. Nie każda dobrze czuje się w spodniach, tak jak i nie każda uwielbia spódnice)
Pytanie co z koszulą mundurową? Wkładana do spodni/do spódnicy, czy raczej na? Co z pasem? Chyba, że spodnie w kant + ‘cywilna’ koszula + krawat/chusta/apaszka w lilijki w przypadku druhen, chyba, że druhowie nie czują się skrępowani noszeniem apaszek. I buty! Adekwatne do sytuacji, żadnych glanów, desantówek, trekkingów,butów taktycznych, trampek etc.. I oczywiście bez getrów, wiwijek i innych cud jeśli chodzi o druhny w spódnicach.
Garnitur… obawiam się, że krzyż harcerski/emblemat organizacji nie został by zauważony.
B.
WOW! Też jestem pod wrażeniem tego co dzieje się w Ultimate Survival. A wracając do tematu to leśnikom mówimy nie, olimpijki do izb pamięci. Chyba najbardziej funkcjonalne były by jednak eleganckie koszule i odpowiednie “doły”. Stare wersje koszul szły w dobrym kierunku.
Słuchajcie ja nie wiem czemu pomijacie olimpijkę jako bluzę harcerską, jest na spodnie (nie do środka uff), ma miejsce na pas, materiał, zapinane rękawy po podwinięciu, praktyczna w zimę cieplej, materiał ten co ja mam nie ulega zniszczeniu po 100 praniach, przy harcowaniu nie wychodzi ci ciągle coś ze spodni i podziwiasz widoki pupy druha obok, nie wspominam o pupach druhen:). W każdym razie uważam że mundur powinien być praktyczny, mnie słuchy dochodziły że jest jakiś pomysł by za 3-4 lata opracowań mundury ale na spodnie bo te z racji że spodnie są głównie biodrowe nie nadają się do harcowania na zabawach bo ciągle trza je dociskać. Wydaje się, że rozwiązaniem może być mundur na spodnie, nie chodzi mi żeby to konkretnie była olimpijka tylko coś na wzór niej. Dyskusja jak widać się rozwija a zaczęło się od galowych strojów.
Olimpijka ma trzy wady. Pierwsza to taka, że to kolejny mundur wojsko-podobny (bryt. battledress). Używana jest we wszystkich służbach mundurowych. Druga jest taka, że deformuje sylwetkę i nawet osoba szczupła wygląda w niej jak kartofel. Trzecia wreszcie jest taka, że nie rozwiązuje ona problemu pup, bo sięga właśnie do bioder i gdy spodnie biodrówki się obsuną, to olimpijka niczego nie zasłoni.
Natomiast, wracając do idei kolekcji mundurowej, to właśnie modułowa długa bluza na mundur lub zamiast munduru byłaby czymś niezłym.
Tak na marginesie, my do harców mundury najczęściej zdejmujemy.
Olimpijka jest zdecydowanie staroświecka. Battle-dresy budziły podziw w 1945, gdy niektórzy żołnierze Polskich Sił Zbrojnych wracali w nich z Anglii do kraju, ale to było 65 lat temu. Dziś nawet w modzie wojskowej jest mocno passe.
Osobiście uważam, że kolejna reforma munduru zdecydowanie powinna wprowadzić noszenie koszul/bluz na wierzch. Harcerki z ZHPpgK już zresztą tak przerabiają obecne mundury 4Ż.
Problem polega na tym, że u nas mundurem jest “coś na czym jest krzyż” Fin. U anglików, gdzie wszystko jest haftowane, nie ma takiego rozróżnienia. A metalowy krzyż – wybaczcie – ale nie jest i nie będzie czymś co jest wygodne na mundurze polowym. Nigdy. Weź i wejdź na drzewo, albo czołgaj się. Masakra. Wystarczy że odznaki gitarę rysują :) Dlatego do tego miała służyć kolekcja. Ale kurde problem jest jeden – nie ma na to kasy ciągle :/
Witam!
Postanowiłam odezwać się w kwestii mundurów. I jest tak, że jestem jak najbardziej za naturalnością jeśli chodzi o mundury. Dla mnie naturalne jest, że jeśli muszę być arcyelegancka to wkładam ładną garsonkę. I jeśli w niej mam reprezentować harcerstwo to wepnę w klapę logo ZHP. Tak naprawdę te super okazje zdarzają się bardzo rzadko. Na co dzień jeśli wybieram się do burmistrza, starosty, wójta czy “kogoś tam ważnego” zakładam normalny mundur, ale żeby nadać mu lekkości wkładam ładne płaskie czółenka (takie buty :)). Sama czuję się wtedy elegancko i mnie wystarcza to na zwykłe wizyty u notabli.
Mam jednak małe marzenia co do munduru instruktorskiego. Chciałabym nosić lekką, przewiewna koszulę – zwłaszcza latem. Pragnę pozbyć całego ciężkiego bagażu związanego ze sznurem, blachami, suwakami i innymi odznakami, które tak jak Goorek pisał można by zastąpić naszywkami.
A w ogóle to jak juz piszę, to Goorek dzięki za reformę :)
Druhno Haniu, jestem całym sercem za! Zwłaszcza co do koszuli -lekkiej i z krótkim rękawem.
Koszule letnie, z krótkim rękawem, z płaskimi plastikowymi guzikami z napisem ZHP, przystosowane do noszenia na zewnątrz były akurat w fazie prototypów kiedy wszelkie prace mundurowe się zatrzymały. Szkoda. No ale chociaż 30 osób w Polsce je ma :] Ja już innej koszuli nie zakładam…