search
top

Mitologia harcerska, czyli rzecz o mundurach

Zjazd, który właśnie się skończył, wśród wielu rzeczy które zmienił (uwaga: IRONIA) przyjął także uchwałę zobowiązującą do uwolnienia produkcji mundurów. Jako że dawno dawno temu miałem coś w tym temacie do powiedzenia ;) a zaraz po zjeździe pojawiło się i odżyło wiele mitów i komentarzy dotyczących ich produkcji, postanowiłem napisać znów o tym kilka słów.

Na początku wyjaśnienie dla niewiedzących – kilka ładnych lat temu powziąłem karkołomny zamiar ujednolicenia mundurów ZHP. Z pomocą wielu osób udało mi się doprowadzić do powołania Zespołu Mundurowego i przeprowadzić cały proces. Dodatkowo w międzyczasie zostałem pracownikiem Składnicy Harcerskiej 4 Żywioły (która zastąpiła archaiczną Komisję Dostaw Harcerskich) w której to odpowiadałem między innymi za mundury. W proces zaangażowany byłem osobiście, więc mam do całej sprawy stosunek dość osobisty. Ale teraz już, po upływie kilku ładnych lat, emocji towarzyszy mi mniej, więc całość – mam nadzieję – opisuję dość mało emocjonalnie :) A więc do dzieła.

Przed Naszą Erą

Większość z Was pewnie pamięta jeszcze sytuację, gdy mundury mógł produkować kto chciał. Były co prawda mgliste zapisy w regulaminie mundurowym, ale to przecież nie opis dla krawca, a ogólne wytyczne. W związku z tym różniaste spółki około harcerskie, szyły mundury z tego co miały. A że harcerz zamożnym klientem nie jest, to trzeba było szukać oszczędności. W związku z tym mundury szyte były z tzw „stocków”, czyli resztek materiału z beli. Tych które zostały. Nie były to rzecz jasna materiały wysokiej jakości, a zwykła bawełna, barwiona najtańszymi barwnikami. Każda firma zamawiała go we własnym zakresie, wytycznych kolorów nie było, więc kolory sporo się od siebie różniły. Najpopularniejszy męski – musztardowy – dał nawet nazwę pogardliwiej nazwie starych mundurów.

Kolory oprócz tego łatwo się wywabiały (co np w jeansach stanowi wartość), krój workowaty, guziki ze stopką (używane normalnie przy wełnianych materiałach) wbijały się w ramiona,  a rozmiarówka nie trzymała się kupy. Całość zresztą opisana została w niszczącym raporcie pewnego łódzkiego instytutu. Zresztą – kto pamięta, ten pamięta. A kto potrafił wznieść się ponad myślenie per własna drużyna, pamięta że na masowych imprezach wyglądaliśmy masakrycznie. Jak partyzantka.

Nie chcę się zbyt rozwodzić nad całym tematem, bo połowa z Was by wymiękła. Przejdę więc do mitów które wokół mundurów i ich produkcji krążą.

1. Mit monopolu vs wolnego rynku

Istnieje powszechne przekonanie o tym, że monopol jest zły. Bo generalnie tak jest. Ja jako wielbiciel wolnego rynku i Adama Smitha zgadzam się z tym nawet bardziej niż przeciętny Kowalski (bez skojarzeń ;) ).

Ale w tym wypadku sprawa ma się nieco inaczej. Po pierwsze 4ż nie są zwykłą spółką, a częścią ZHP w 100% przez nie zarządzaną. To nie prywatna spółka której zysk idzie do czyjejś kieszeni, tylko część ZHP które ma akurat formę sp. z o.o. Spółka ta nie powinna (to moje zdanie) kierować się jedynie zyskiem, ale także innymi przesłankami (kreowanie dobrego wizerunku ZHP).

Po drugie alternatywą dla tegoż „ideowego monopolu” jest „bezideowy oligopol”. Oligopol to forma w której istnieje kilka sprzedawców/producentów, na tyle mało aby nie było to wolny rynek. A czemu tak? To trochę jak z operatorami telefonii komórkowej. Koszty wejścia są po prostu bardzo duże. Poza tym to naprawdę mało opłacalny biznes. O tym później.

Tak więc do tej pory mieliśmy właśnie kilka firm, prowadzonych może przez instruktorów (nic im nie ujmuję), ale jednak działające głównie z myślą o zysku. (Ja generalnie nie lubię takiego styku harcerstwa z biznesem zbytnio). A interes tych firm nie równa się interesowi harcerzy i nie równa się interesowi całej organizacji. Bo w czyim interesie jest, by były porządne i jednolite?

Ok, możnaby sporządzić wytyczne i pozwolić szyć pod nadzorem. Innym składnicom.

Niestety. To też olbrzymie koszty. Kto pilnowałby tego, czy mundury szyte przez inne firmy są zgodne z wytycznymi? Jeśli tak się nie stanie, to czy firma zamiast wozić się ze źle uszytym/wybarwionym towarem nie próbowałaby upłynnić jej jakoś po niższych cenach? Dla mnie to wszystko trochę bajka.

2. Mit wysokiej ceny

Zazwyczaj mówi się, że gdyby uwolnić produkcję, cena na pewno spadłaby znacznie. Bo przecież mundur jest TAAKI drogi! Czyżby?

Zawsze powtarzam, że mundur Wojska Polskiego kosztuje kilkaset złotych. Ok, materiał jest lepszej jakości, mówimy o bluzie i spodniach, ale wszystko jedno. Jeśli policzymy koszty materiału, koszty szwaczki, guzików, nici, najprostsze koszty sprzedaży i podatek to co wyjdzie? Ile chcielibyście zapłacić? 30 złotych? 20? Ile miałaby dostać szwaczka która go szyje? 4 złote? Ile miałby kosztować materiał? 5 złotych za metr? I czy w ogóle jest taka cena którą zaakceptowałyby wszystkie środowiska? Nikt nie powiedziałby „te, Górecki ze Stolycy, ty to się mądrzysz, u nas nikogo nie stać na taki mundur”. Argumenty że za drogo są bardzo populistyczne i bardzo chwytliwe. I co z tego?Mundur ochroniarza, zwykła koszula (błękitna z czarnymi patkami powiedzmy ;D) kosztuje w detalu 60-70 złotych. Takie są ceny, takie są realia. Jeśli rzeczywiście chcemy trzymać jakość. A przecież nam na niej zależy?

Ok – powiecie. Przecież w marketach widzimy czasem koszule za 20 złotych. Albo 10. Albo nawet mniej. To proste – to koszule z Chin. Albo koszule wyprzedawane w związku z końcem kolekcji. To zupełnie inna ekonomia…

3. Mit szycia w Chinach

No właśnie. Więc czemu nie szyć w Chinach? Przecież taniej i w ogóle. Oczywiście o tym myśleliśmy. I to nie raz. Próbowaliśmy nawet dowiedzieć się jak to wygląda i rozmawialiśmy z firmami które też szyją w Chinach – np z czeską Hannah. Otóż szycie w Chinach to olbrzymia inwestycja. Po pierwsze trzeba mieć środki na to, aby zamrozić je na kilka miesięcy. Tyle trwa barwienie, szycie i transport. Aha, zanim to się stanie trzeba przecież dogadać się z Chińczykami, ustalić wszystko, dograć rozmiary, dograć kolory. Trzeba być na miejscu, żeby tego dopilnować. Hannah ma tam rezydenta. Czy ktoś chce tak pojechać i zamieszkać? Kto go opłaci? :]

Podobno w innym wypadku (jeśli nie ma rezydenta) przychodzą kurtki z innymi rękawami, albo rozmiar S pasujący na dryblasa 190.

I jeszcze jedno. Parafrazując Bareję „Klient harcerski jest bardziej awanturujący się” ;) My chcemy ciągłych dostaw, niezależnych od żadnych czynników zewnętrznych. Nie ma kolekcji, sezonów. To znaczy sezony są – choćby przed latem, czy zlotami harcerskimi. Wtedy trzeba zgadywać ile się sprzeda. A Rada Naczelna i Rada Nadzorcza chcą, by minimalizowac zapasy. Jak uzyskać taką elastyczność, skoro towar płynie ileś miesięcy z Chin?

Nie wspomnę o wątku moralnym. Czy chcemy, aby nasze mundury były szyte przez „małe chińskie rączki” ? :]

4. Mit kokosów

No właśnie. Kokosy robione na mundurach to legenda. Owszem zysk na nich był całkiem niezły – kiedyś. Kiedy szyte były z resztek. Owszem były tańsze, ale szyte były w garażach (dosłownie), bez utrzymywania jednolitych rozmiarów, materiał taki jest tani jak barszcz. Firmom się to całkiem opłacało. Mówię o małych firemkach które to robiły, bo realne kokosy to nigdy z tego nie były i nie będą.

Ja sam pamiętam, że na samym początku byłem pewien, że MY – Wielki ZHP przyjdziemy do producentów, a oni padną przed nami na kolana. BZDURA. Ilości które zamawiamy to właściwie detal. Serio. To detal dla firm polskich, a my mówiliśmy o szyciu w Chinach? Błagam. Wolne żarty.

Do tego nasze chore wymagania. Utrzymanie koloru na długie lata, utrzymanie materiału na lata, do tego wygórowane wymagania wobec jakości i jednocześnie wymagania co do ceny które są poniżej oczekiwań. Większość firm śmiała się nam w twarz. Reszta zazwyczaj zgadzała się i wypuszczała szmelc (potem mówiąc nam – „myślałam, że harcerstwo to nie Pierre Cardin” – Chempika trzeba było trzymać, bo byśmy kłopoty kryminalne mieli). A wyboru wielkiego nie ma i nie było – kolejne szwalnie padają, kolejne przędzalnie bankrutują. Uwierzcie mi – kokosów tu nie ma.

5. Mit kiepskiego zarządzania dostawami

I wreszcie jedna z ważniejszych rzeczy. Terminowość i jakość obsługi. Wszystko to co opisywałem do tej pory byłoby nawet do przełknięcia. Owszem, wyleczyłem się z utopijnej wizji mundurów jakości bundeswehry za 30 złotych. (sam metr tego materiału – świetnej elanobawełny plecionej satynowo-atłasowo – kosztuje około 30 zł za metr bieżący. Czyli ile kosztowałby mundur?) Wyleczyłem się i uwierzyłem że taka grupa pasjonatów (bo co jak co ale pasji nam nie można było odmówić) myśląca o tym projekcie przez dzień i noc przez kilka lat, jest sobie w stanie z tym poradzić. Ale nie byliśmy sobie poradzić z jednym. Z harc-biurokracją i harc-zachłannością. Ja nie twierdzę, że wszystko było i jest cacy. Nawet wiem, że nie było i nie jest. I nie chcę rozgrzeszać ani byłego ani obecnego zarządu 4ż. Chodzi o co innego.

Otóż zarówno Rada Nadzorcza, Rada Naczelna, Skarbnik ZHP (czy nawet CKR który pchał się tam gdzie nie powinien – on nie nadzoruje spółek ZHP z tego co wiem), chciały po prostu, by z 4ż doić jak najwięcej kasy. Nie, nie tylko zysku (choć część zysku zawsze powinno przeznaczyć się na środki obrotowe, czy na rozwój firmy), ale innych środków. Wyobraźcie sobie że prowadzicie warzywniak. Sprzedaliście jabłka z zyskiem – cały ten zysk chcecie włożyć w jutrzejszy zakup jabłek – będzie ich więcej! Ale nie. Przychodzi do was nadzorca i zabiera zysk. I każe sobie dodać dodatkowe opłaty w związku z użytkowaniem logo. A jutro ma pretensje, że za mało zarobiliśmy.

W jaki sposób ma działać firma, z której non stop dojona jest kasa? Która ma być krową i na mięso i na mleko? Czy krowa której odkrojono kawał tyłka na mięso może bez problemu dawać mleko? :]

Harcerscy specjaliści z komisji wszelakich wymyślili że 4ż mają być hurtownią… bez zapasów magazynowych. No gratuluję! Nobel z ekonomii!

Reasumując

Nie mówię że mieliśmy w 100% rację. Jeśli uwolnienie produkcji mundurów uda się – pogratuluję. Na razie mocno w to wątpię. Nie wiem kto zajmie się stworzeniem wytycznych dla składnic, kto będzie pilnował czy wszystko szyte jest zgodnie z normami, albo wyciągał konsekwencje w przypadku gdy tak nie będzie. Nie wiem czy nagle ktoś dla kogo bardziej liczy się zysk niż założenia jakościowe nie zmieni nagle materiału na gorszy. Ale może znowu się mylę. W końcu minęło już kilka lat. Może coś się zmieniło, może jakieś firmy mają układy, które pozwolą szyć taniej bez spadku jakości. Ale nie chciałbym, aby reforma cofnęła się i abyśmy wrócili do stanu z lat 90tych. No chyba, że przyjdzie nowa reforma – ja ze starej wcale zadowolony do końca nie jestem. Wtedy to inna para kaloszy :) Byleby naprzód.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 2.8/5 (4 votes cast)
Mitologia harcerska, czyli rzecz o mundurach, 2.8 out of 5 based on 4 ratings

Podobne artykuły

Michał GóreckiHarcmistrz. Pełnił między innymi funkcje drużynowego, komisarza zagranicznego ZHP, instruktora Wydziału Wędrowniczego GK. Były szef zespołu mundurowego ZHP - pomysłodawca i współrealizator reformy mundurowej. Organizator obozów górskich i żeglarskich. Niepoprawny optymista. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Żonaty :) Ostatnio przedsięwziął zamiar spisania swoich harcerskich dziejów pod adresem http://skaut.glogg.pl

47 Responsesto “Mitologia harcerska, czyli rzecz o mundurach”

  1. Uwaga formalna:
    CKR faktycznie nie nadzoruje bezpośrednio spółek w których ZHP ma udziały, ale winno nadzorować to jak GK nadzoruje te spółki.
    Mały „myk” ale istotny.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Andrzej pisze:

    Przypominam po raz kolejny, że uchwała znalazła się we wnioskach szczegółowych i tam (z pamięci) Zjazd zobowiązuje władze ZHP do oceny wniosków w zakresie ich celowości i możliwości realizacji.

    Moim zdaniem jeśli wniosek zostanie uznany przez GK i RN za celowy to będzie się równało zniszczeniu idei reformy.

    Poza tym jeśli dobrze to sobie kombinuje oznaczałoby to również zmniejszenie ilości mleka w krowie i podejrzewam, że wiele osób zrobi wszystko co możliwe aby tak się nie stało.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Beata pisze:

    Cena mundurów mogłaby być wyższa, nawet sporo. Byleby jakość szła w parze razem z ceną. Wyższe ceny prowokowałyby do pozyskiwania środków nie tylko z akcji typu Kaufland, które jawią mi się jako coś upodlającego i niegodnego (znalezienie sponsorów, wymyślenie ambitnych akcji zarobkowych, które dodatkowo rozwijałyby i wychowanków i instruktorów).

    Ja mam tylko pytanie, czy ktoś widział te cudowne żeńskie krótkie spodenki kolekcji ZHP? Spódnice są niewygodne, a prażenie się latem w bojówkach typu BDU czy M65 średnio przyjemne. W regulaminie mundurowym istnieją, tymczasem nikt nic o nich nie wie.
    A szkoda.

    B.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  4. Marysia pisze:

    Poniewaz bralam udzial w projektowaniu krotkich spodenek dla dziewczyn to sie moge wypowiedziec. Sa super wygodne i wyglada sie w nich jak kobieta, a nie jak żołnierz. Znam srodowiska, ktore zamieniły spodnice na krotkie spodenki, sama posiadam jedna pare wiec na pewno byly produkowane i sprzedawane.

    Szukalam ich w sklepie internetowym 4Ż, ale oczywiscie nie znalazlam, nie znalazlam równiez forum, na ktorym kiedys odpowiadano na pytania o dostepnosc umundurowania – jak rozumiem z dostepnoscia jest tak kiepsko, ze nie ma o czym mowic. Mam nadzieje, ze spodenki nadal sa przez skladnice produkowane (moze w okolicach przedwakacyjnych??), bo jesli nie to bylaby to wielka strata:(

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. greegorsk pisze:

    Originally Posted By BeataCena mundur??w mog??aby byÄ? wy??sza, nawet sporo. Byleby jako??Ä? sz??a w parze razem z cenÄ?. Wy??sze ceny prowokowa??yby do pozyskiwania ??rodk??w

    Nie zgodzę się z tym. Pamiętaj że mówimy o mundurach dla wszystkich członków organizacji – także dla zuchów i młodszych harcerzy, którym mundury z reguły kupują rodzice, a do tego te dzieci rosną – więc mundury trzeba dość często zmieniać. Nie myślmy tylko o instruktorze czy wędrowniku, który po pierwsze może sam zarobić, po drugie rośnie wolniej albo wcale. Już teraz mundur jest dla wielu rodzin drogi, zwłaszcza jak się ma 2 czy 3 dzieci i wszystkie należą do ZHP. Cena bywa zaporowa i odstrasza od „zapisania dzieci do harcerstwa” (zwłaszcza, ze wciąż nie mamy dobrej akcji promocyjnej przekonującej rodziców że warto mimo ceny). Cały zestaw z koszulą, nakryciem głowy, spódnicą dla harcerki, pasem, wywijkami itd. kosztuje około 200 zł. Są oczywiście rodziny które równie dobrze bez problemów mogą 200 zł wydawać co miesiąc na nowe dżinsy. Ale są i takie, dla których 200 zł to poważna suma. Nie chcę też używać dodatkowo argumentu o Warszawie (już bogatszej niż średnia dla UE) i reszcie kraju, ale niestety jest on prawdziwy.

    Natomiast co do całokształtu zgadzam się z g00rkiem. O mundurach pisaliśmy zresztą na łamach „HR” nr 3/2009.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Przemek pisze:

    Od poczatku nie podobało mi sie jak mówiłeś o nowych mundurach, bo w radiu zhp(chyba TY ) porównałeś je do polowych mundurów policji a niemal zaraz po tej wypowiedzi było w mediach głosno o reformie mundurów w policji ze względu na ich nie komfortowość i całą lista zarzutów . Fakt ujednolicenie jest dobre i dobrze świadczy o stowarzyszeniu/organizacji , ale nowe mundury ,jak neikrzxy mówią, to chodząca wedzarnia

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. @Przemek: Ano widzisz. Po pierwsze Policja na reformę miała 300 baniek. My nie mieliśmy praktycznie nic. A oni i tak byli niezadowoleni :)
    Co do drugiego. To jest dopiero największa legenda. Prawda jest taka, że po pierwszych próbach z materiałem (elanobawełna) który wyszedł z użycia (po kilku miesiącach, czyli kilka lat temu już), powróciliśmy do tej samej surówki która była używana wcześniej. Po prostu lepsza zwykła bawełna niż tania elanobawełna (a na dobrą jak w bundeswehrze nas nie stać). W związku z tym to jest TA SAMA SURÓWKA materiałowa. O niebo lepiej barwiona – to fakt, przypomnij sobie jak odbarwiały się „musztardy”, o niebo lepiej wykończona (różne aple nakładane na materiał).

    A więc wszelakie legendy o tym, że ten materiał jest grubszy, czy mniej oddychający można włożyć między bajki. Chyba nie pamiętacie musztardy już. Zresztą bawełna to bawełna, tu nie ma co gadać o właściwościach specjalnych. Na materiał z jakiego jest bundeswehra nas nie stać. Pisałem o tym. Mundur kosztowałby ponad stówę. Chyba że ktoś by je dofinansował. Ktoś chętny? :P

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. Bartosz Bednarczyk pisze:

    Jeśli chodzi o cenę, chciałbym żeby mundur był tańszy. Każdy by chciał.
    Ale pamiętam, że jak w 1995 roku moi rodzice kupowali mi pierwszy mundur, też był dla nich wydatkiem… Jeżeli mnie pamięć nie myli to cena musztard spadła, kiedy okazało się, że zalegają na magazynach i że zbliża się reforma mundurowa…

    Odkryciem nie jest że dzieci rosną (koronny argument pionu zuchowego)… Zwracam jednak uwagę, że rozwijają się w bardzo różnym tempie. I jedna osoba będzie potrzebowała 2 mundurów na okres „zuchowo-harcerski”, a druga czterech… takie życie.
    Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że w pewnej fazie dyskusji mundurowej, była propozycja munduru zuchowego, który byłby tańszy i różniłby się od munduru starszych pionów (to drugi ważny argument zuchmistrzów). Ostatecznie zostało tak jak jest(skoro nie było zaakceptowanego projektu)…
    I tak na prawdę nie najgorzej się stało , że zuchy mają ten sam mundur co inne piony, bo niektóre zuchy mają dość pokaźne rozmiary :)

    A jeżeli chodzi o materiały oddychające i inne myślę, że jeśli ktoś ma zajęcia w pełnym słońcu to i w koszulce się zgrzeje… A musztarda jeśli chodzi o wentylacje… miała w sobie coś z brezentu… :)

    Pozdrawiam.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. Miały być inne mundury zuchowe, ale to padło z dwóch powodów:
    1. Jeśli zuchy mają miec inne to czemu wędrownicy nie? To grupa wiekowa, jak 3 pozostałe.
    2. Zuchy rosną nierównomiernie, czesto gdy zuch będacy już prawie harcerzem wyrastał z munduru kupowało mu się mundur harcerski. Bo po co mu mundur na 2-3 miesiące?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Bartosz Bednarczyk pisze:

    @Micha?? G??recki
    Rozumowanie logiczne, rozumiem i popieram :)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. Samotny Wilk Wyjący Do Księzyca pisze:

    W kwestii „uchwały mundurowej” nie było instrukcji z chorągwi dlatego pewnie tych 52 delegatów pobłądziło;)i zagłosowało przeciw „mądrości zjazdu”
    Strzelamy sobie w stopę, tego typu uchwałami…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. Maciek pisze:

    Jestem za tym, by wędrownicy mieli „inny”, „doroślejszy” mundur. Co do mundurów zuchowych, to IMO rozwiązaniem problemu jest inne umieszczenie naramienników tak, by w chwili przejścia do drużyny harcerskiej symboliczne przepięcie naramiennika oznaczało zmianę grupy wiekowej,

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. Beata pisze:

    greegorsk, rozumiem Twoje argumenty, mało tego są też moimi argumentami.(Masz rację spojrzałam na problem tylko z jednej strony – oczami wędrownika. Zupełnie pominęłam inne grupy wiekowe, mimo, że zuchuję. Kajam się ;-))
    Rozumiem, że cena jest zaporą dla wielu, bo dla mnie też jest. Ale jednocześnie nie pochwalam jojczenia jakie to te obecne mundury są złe, niewygodne i Bóg wie jeszcze jakie – prezentują się zdecydowanie lepiej niż musztardówki – bo żeby obniżyć cenę, trzeba jakość obniżyć – oszczędza się na robociźnie, materiałach. Cudów nie ma…

    Marysiu, swego czasu śledziłam wszystkie wątki o spodenkach, ale wycieczka do Warszawy po to by je zobaczyć, względnie przymierzyć… Ze Śląska ciut daleko.
    Trochę razi mnie więc fakt istnienia w regulaminie elementu umundurowania, który de facto jest produktem widmo.

    Pozdrawiam ciepło w to mroźne popołudnie.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. @Beata: spodenki żeńskie są jedynym produktem reformy z którego jestem w pełni zadowolony :) Nie wiem czemu ich obecnie nie ma. Pamiętam, że już wtedy wiedzieliśmy, że materiału na te spodenki jest mało. To nie był materiał robiony specjalnie dla nas (za drogo by było), a kolor czarny pozwalał na szukanie materiału gotowego. Może go nie ma (to bawełna z domieszką streczu, dlatego są takie fajne).

    @Maciek: o mundurach dla wędrowników (lub dla wszystkich grup wiekowych jak np we Francji) myślałbym… gdyby nei było jojczenia na cenę. W tym wypadku to kolejny wydatek. Bo dla dbającego o formę wędrownika jedna koszula może starczyć na kilka ładnych lat :))) (No chyba że zbyt dba o formę i w barach się nie zmieści ;)

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. Beata pisze:

    Michale, ale one nigdy, zdaje się, nie były dostępne w internetowej ofercie 4 żywiołów, o innych składnicach nie wspominając.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. Ależ były, były jak najbardziej. Drużyna którą jeszcze półtora roku prowadziłem nosiła takie spodenki, środowisko mojej żony (z Wrocławia) także.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. beao pisze:

    To może inaczej, kiedy ja kupowałam mundur, mój pierwszy, czyli na przełomie 2007/2008 (nie pamiętam konkretnej daty, był to jednak ‘bardziej’ rok 2008 niż 2007), spodenek nie było w składnicy katowickiej, ani też na stronie 4 żywiołów.

    Poza spodenkami, których już nie ma,a które były, w regulaminie znajduje się także zapis o spodniach mundurowych kolekcji ZHP, które być powinny, a ich nie było, nie ma i zapewne nie będzie. Jaki jest sens wprowadzania ich do regulaminu? (Przy okazji trafiłam przed momentem na wielką dyskusję, czy harcerka w BDU, czy też M65 jest jeszcze kobietą czy już chłopem, a może babochłopem.) Można się pouśmiechać czytając regulaminy, oj można :)

    Pozdrawiam

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. beao pisze:

    Ach. To oczywiście ja Beata – przypomniałam sobie o moim koncie:).

    B.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  19. An26 pisze:

    Mundury są niewygodne. Od kołnierzyka – szorstkiego- moje harcerki dostają wysypki. Rękawów nie można podwinąć. Spódnice to porażka. Ograniczają ruchy. Po zjeździe stwierdziłam też, że strasznie pęczkuje się- moja jeszcze nie, ale u wielu druhen widać brzydkie zmechacenia w okolicach brzucha i pośladków.
    Chciałabym dodać,że instruktorzy w mundurach nie tylko się prezentują ale pracują z dziećmi- schylają się, biegają, przysiadają na trawie\podłodze, zuchy, harcerze, wędrownicy także „używają” mundurów a nie tylko prężą klaty na apelach. Obecne mundury w żadnym wypadku nie są mundurami polowymi- naszych harcerzy stać na jeden komplet umundurowania- jeśli generalnie ich stać. Moze
    Co do ujednolicenia umundurowania to dopiero mit. Co sprytniejsze druhny skracają spódnice, wiele środowisk nosi T-shirty z logo, bluzy polarowe, zuchy jako nakrycie głowy mogą nosić bejsbolówki. Wodniacy są granatowi, ratownicy medyczni czerwoni. … bardzo to jednolite.
    Swoją drogą to piękne móc się wyróżniać. Jeśli cala drużyna jest jednakowo ubrana- czemu nie. Może warto uwolnić

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  20. Ryszard pisze:

    Jedni chcą tanich mundurów drudzy przede wszystkim dobrych.
    Może wyjściem było by ścisłe przestrzeganie przez Związek jednolitości i trwałości koloru przy różnych tkaninach. Matki dla zuchów mogły by kupować mundurki z tańszego materiału gorszego albo z lepszego ale droższego. Zależnie od portfela. Zastęp wyglądał by w miarę jednolicie, o ile różne materiały mogą mieć taki sam kolor. Pewnie faktura różnych tkanin może tworzyć różne odcienie. Może kompromis jest w tym żeby przy rygorystycznie narzuconym jednym kroju i kolorze można było sobie kupić mundury różne w cenie (a zatem i w jakości).

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  21. Bartosz Bednarczyk pisze:

    Już nie jestem pewien, czy wszyscy rozmawiamy o tym samym… :)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  22. @An26: A czy ty byś chciała żeby wszyscy byli w 100% jednakowi? Po co? Przecież nawet wojsko ma różne mundury dla różnych oddziałów. Amy nim nie jesteśmy. Na samym początku chcieliśmy stworzyć uniwersalny strój do wszystkiego, ale to dopiero jest MIT. Gdy ci jest gorąca chodzisz w tshircie, gdy jest zimno – zakładasz polar. Kropka. Jeden strój do wszystkiego to utopia.

    @Ryszard:
    1. Wychodziliśmy z założenia, że akurat mundur musi być taki sam dla wszystkich – przypominam cel munduru i założenia – jeszcze wymyślone przez BP

    2.Nie ma praktycznie możliwości wybarwienia różnych materiałów na ten sam kolor. Przy tym samym materiale to dość spore problemy.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  23. An26 pisze:

    Nie nie chce jednakowych harcerzy. Chcę mądrej organizacji, która kładzie nacisk na wychowanie a nie na jednolite umundurowanie, ruchu, który widzi „swoich” w działaniu a nie w jednakowym umundurowaniu.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  24. Misia pisze:

    Prowadzę Gromadę już co najmniej 4 lata. I odkąd tylko weszły nowe mundury ani ja, ani moje zuchy nie miały z nimi problemu. Mój mundur jest jeszcze z pierwszej serii i pomimo częstego użytkowania – co najmniej raz w tygodniu,”pełny zestaw” i cotygodniowego prania – żyje cały i ma się dobrze. Siadam w tym mundurze, skacze, pląsam i akrobacje zuchowe wyczyniam – jest ok. Tak samo zuchy, które ruszają się znacznie więcej niż ja, wchodzą na drabinki, szaleją nieziemsko – problemu żadnego nie mają. Nawet malutkie dziewczynki, które mają wąziutkie spódniczki spokojnie siadają w Kręgu Rady.
    A na rękawy jest sposób, wypróbowany: powiesić mundur na wieszaku, podwinąć rękawy, a dopiero potem założyć. Nie ciśnie, nie gniecie i jest wygodnie.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  25. lilka pisze:

    Polecam przeczytać wpis o szacunku do munduru na: http://www.wedrowka-do-sukcesu.blog.pl/ . Może odbiega od tematyki, ale po co nam reforma mundurowa jeśli harcerze dalej wstydzą się umundurowania? to przykre.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  26. Grrr. Co za idiotyzm z tym zakazem malowania do munduru. Czemu kobieta ma wyglądać jak facet, kiedy tylko zakłąda mundur? Czemu zabraniamy kobietom wyglądac kobieco? Bzdura, bzdura. Oczywiście do lasu nie pójdziemy w makijażu balowym, ale nawet bez munduru byłoby to dziwne… Ech.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  27. lilka pisze:

    Też tak uważam, ale tak pojmują niektóre druhny szacunek do munduru. Aż strach człowieka bierze na to wszystko.
    Pomijam, że druhna ta uważała chustę za takie samo umundurowanie jak pełen mundur, stąd to rzucanie się o to wszystko. „Bo ją uczyli”.
    Porównała to dodatkowo do tego, czy nie założyłaby tamta druhna getrów na spodnie gdyby tak było modnie, a przecież miało to się jak pies do jeża.
    Kiedyś spotkałam się też z przypadkiem, że jedna z druhen użyła kołnierza żeglarskiego jako elementu kompozycyjnego zdjęcia – wszyscy zgodnie stwierdzili, że to był mundur i, że nie ma do niego szacunku. A zdjęcie było całkiem.. normalne, a kołnierz mogła wziąć od pierwszego lepszego mundurka szkolnego swojego gimnazjum (mieli bardzo podobne, tylko inaczej przypinane). Szkoda gadać.
    A jakbym spotkała jakąś pięknie wymalowaną druhnę na szlaku, to bym się zdziwiła, że jeszcze się nie rozmazała – to fakt ;). Jednak masz rację, że kobieta winna być kobieca. Tak samo uważam i ja, ale spotykam się z różnymi sprzeciwami z różnych stron.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  28. greegorsk pisze:

    Niestety z takim podejściem do spraw munduru się jeszcze bardzo powszechnie spotykamy… Opacznie pojmowany szacunek dla munduru, który przeradza się w oddawanie jakiejś prawie religijnej czci martwemu kawałkowi płotna. Ale gdyby jeszcze tak było, to pół biedy. Najgorsze jest to, że taka postawa bardzo często maskuje hipokryzję – nie nosimy munduru bo się wstydzimy na ulicy, więc udajemy że to „strój galowy”. Być może potrzebne by było jeszcze dalsza modernizacja munduru – koszula na wierzch, może zmiana koloru (trawiasta zieleń? pomarańczowy?). Ale nie wiem czy to cokolwiek da w obliczu poważniejszego problemu – niechęci przyznania się do bycia harcerzem.
    A argument „bo tak mnie uczyli” jest jednym z najbardziej głupich jakie można usłyszeć. Mnie uczyli w podstawówce że ZSRR to największy przyjaciel Polski, a PZPR to przewodnia siła narodu…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  29. Łukasz pisze:

    Mam pytanie co do samego materiału naszych mundurów.
    Dlaczego, z jakiego powodu i po co różni się materiał mundurów które kupowałem dla swojej drużyny??? Kupiłem ich około 25 szt.(dokładnie już nie pamiętam). Pierwsze kilkanaście ma na metce: 65% bawełna 35% „inny materiał” (wyciąłem metkę i nie pamiętam). Następne pary bluz mają dziwną nazwę materiału i są z niego w 100% . I wszyscy moi mali przyjaciele stwierdzili ze te są do niczego, kołnierzyk obciera szyje do krwi (twardy materiał), i porównują go do … PLASTIKU !!! :/
    Że niby odpowiednik materiału na temat którego nic nie znalazłem…?
    Dodam, że kupione w 4Ż jakieś… 3-4 lata temu. Ktoś coś wie o tym kiczu? :? I te kupione rok temu też takie są… łeeee….
    CZUWAJ!

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  30. Znajomi chyba nie znają się na materiale ;) W to do krwi też lekko wątpię. A jak jest za twardy wystarczy wyprać i wypłukać w Lenorze.
    Jak już pisałem – pierwsze partie nowych mundurów szyte były z elanobawełny (bawełna + poliester). Taka mieszanka zazwyczaj jest bardzo dobra, mniej się gniecie niż bawełna, jest odporniejsza. Niestety jest też droższa – trzeba chociażby całość barwić dwukrotnie, raz w barwniku dla bawełny, raz dla poliestru. My nie mogliśmy użyć dobrej elanobawełny, bo była zbyt droga. I niestety pierwsze partie mundurów bardzo się „piliły”, czyli potocznie „mechaciły”. Dlatego trzeba było z tego materiału zrezygnować. Uwaga – piszę jeszcze raz – materiał stosowany w drugiej partii to CZYSTA BAWEŁNA plus odpowiednie impregnacje. Surówka na materiał stosowana w nim jest taka sama jak w starych mundurach. Więc wszelkie dyskusje o pogorszeniu się względem starego, sztuczności materiału itp, można włożyć między bajki (nazwa o której piszesz to nazwa handlowa tego konkretnego materiału, ale to bawełna).

    Za jednym być może wyjątkiem. Nie wiem jak teraz, ale swego czasu krążyły podróbki. Za nie nikt nie odpowiada…
    Tak więc tak samo jak z każdym innym ciuchem, choćby amerykańskim BDU. Do pralki – nawet 2,3 razy a następnie sesyjka w zmiękczaczu. Nie ma prawa być twarde.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  31. Ryszard Rutkowski pisze:

    G00, ja tam polecałbym Cocolino! :D

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  32. beao pisze:

    „Grrr. Co za idiotyzm z tym zakazem malowania do munduru. ” Ja wiem czy taki idiotyzm? W moim środowisku naturalnym jest, że nie malujemy się do munduru, tak jak to, że do munduru spinamy włosy – wszyscy bez wyjątku, kobiety, mężczyźni. Nikt nie robi o to wojny. Sami ustaliliśmy takie zasady. Czy to chore? Nie wydaje mi się. Ale może dlatego, że nie maluję się, nie umiem tego robić, dziwnie się czuje w pełnym makijażu. Hmm czyżbym była niekobieca?
    Widziałam już młode druhenki z tapetą na twarzy – inaczej tego nie można nazwać – lepiej byłoby dla nich, gdyby chociaż do munduru się nie malowały. Skóra by sobie odpoczęła.
    Michale napisałeś „Czemu zabraniamy kobietom wyglądać kobieco?” nie jestem kobieca, bo się nie maluję? Nie jestem kobieca, bo lubię bojówki a spódnicę mundurową uważam za porażkę? Czy kobieta kobiecą jest tylko wtedy gdy jest „zrobiona”?
    Smutne.

    Pozdrawiam

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  33. Nie nakazuję kobietom malować się, nosić spódnic, czy biżuterii. Nie definiuję kobiecości w ten sposób.
    Natomiast definitywnie odcinam się od zakazywania malowania się i temu podobnych rzeczy. To NORMALNE w zwykłym świecie, poza harctrixem. Czemu mamy być inni w tym zakresie i czemu to służy? Jedne kobiety malują się, inne nie. Ich sprawa. Nie zakazujmy jednak tego bezsensownie – normalnie umalowana kobieta jest czymś zupełnie normalnym. Pozwólmy harcerkom być normalnymi. I nie stawiajmy jako kontrprzykładu kobiety zbyt mocno umalowanej. Jak wszędzie przeginanie jest złe.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  34. beao pisze:

    Czyli uważasz, że zrobiliśmy coś mega złego i niepoważnego dyskutując na ten temat i ustanawiając takie zasady w naszym maleńkim środowisku? Hm.

    Pozdrawiam.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  35. Uważam zakaz malowania do munduru za nieuzasadniony i nienaturalny. Oczywiście można ustalac wspólnie wszystko, ale znam środowiska gdzie ustala się wspólnie inne mundurowe zasady – zakaz noszenia spodni do munduru przez kobiety, zakaz zabaw w mundurze, zakaz jedzenia w mundurze, itp. Fajnie jest ustalac pewne rzeczy wspólnie, pytanie brzmi czy mają sens, oraz czy rzeczywiście większość nie narzuca mniejszości czegoś co nie do końća jej odpowiada. Moja żona, gdy w jej drużynie dziewczyny zaczęły się nadmiernie malować, poprowadziła cykl zbiórek o makijażu. Dziewczyny nauczyły się na jakie okazje jak się malować, kiedy z makijazu rezygnować, a kiedy zbyt mocny jest nie na miejscu. Harcerstwo ma uczyć życia, a jak już pisałem – w naszej kulturze malowanie się przez kobiety jest czymś zupełnie naturalnym i normalnym. Choć oczywiście nie jest nakazem.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  36. beao pisze:

    Jest czymś naturalnym i owszem, ale możemy przez 2 godziny w tygodniu być nieumalowane. Żadnej z nas korona nie spadnie.
    Póki nie idzie się w stronę fanatyzmu wszystko jest w należytym porządku.
    My nosimy spodnie zamiast spódnic mundurowych, związujemy włosy do munduru, nie malujemy się do niego. Czyżbyśmy tworzyli nowy regulamin mundurowych? Ach zapomniałabym o biżuterii, której tez na zbiórki i wyjazdy nie zabieramy. Strasznie takie zmaskulinizowane jesteśmy, kurcze. Tylko żadnej z nas nie przeszkadza to być poza zbiórkami niesamowicie kobiecymi.
    Nie jest zakazane malowanie się do munduru, ale nigdzie też nie jest napisane, że należy to robić. Nie można pozostawić decyzji poszczególnym jednostkom?
    (Ja wiem, odnosiłeś się do notki, w której jedna druhna naskoczyła na drugą tylko dlatego, że ta była umalowana. Takie sytuacje się zdarzają, ale proszę, nie generalizujmy. Zdarzają się pewnie środowiska, w których miesza się z błotem dziewczyny mykające w bojówkach. Co za różnica czy chodzi o makijaż czy o umundurowanie? To kwestia kultury, wychowania i tego, w którą stronę zostaliśmy popchnięci przez instruktorów – mnie nikt na szczęście nie popychał, bo wstąpiłam do Związku z ugruntowanymi poglądami na świat… ;-))

    Skoro coś nie jest zabronione to znaczy, że jest dozwolone.
    Malujcie się jeśli chcecie, nie róbcie tego jeśli nie macie na to ochoty. Tolerancji więcej i łagodności.

    Ciepłych świąt życzę :)
    B.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  37. Beata – jak napisałem, nie każę nikomu się malować. Jeśli sobie coś takiego ustaliłyście – wasza sprawa! Bardziej chodzi mi o wielkie szczepy, gdzie odgórnym zakazem, w dodatku w imię mitycznego „szacunku do munduru” zakazuje się całemu szczepowi tego robić. Dodając że to „przepisy ogólnozwiązkowe”. U nas dziewczyny malowały się, gdy szliśmy np gdzieś w miasto (w mundurach, czy bez), nie malowały się gdy szły do lasu (w mundurach czy bez). My za to malowaliśmy się w lesie. Na gry terenowe ;)))

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  38. beao pisze:

    ‘Bardziej chodzi mi o wielkie szczepy, gdzie odgórnym zakazem, w dodatku w imię mitycznego ?szacunku do munduru? zakazuje się całemu szczepowi tego robić. Dodając że to ?przepisy ogólnozwiązkowe?.’

    Kwestia zdrowego rozsądku i myślenia tych, którym się zabrania. Dla mnie niewyobrażalnym jest fakt ślepej wiary w to, co mówi druh komendant, szczególnie kiedy mówi takie bzdury. Nie wiem jak mało inteligentnym trzeba być, żeby nie poczuć, że coś jest nie tak. Zapytuję więc, gdzie ta wykształcona kadra, która ma dzieciakom coś ciekawego przekazać, ukierunkować ich… ?
    Mityczny szacunek do munduru – znany, często spotykany, często wyolbrzymiony. Równo poprzyszywane plakietki, guziki pozapinane – spróbuj mieć w upalny dzień pod szyją rozpięty mundur!
    To się nie wzięło znikąd – ktoś to wymyślił, nie sądzę, żeby można było coś w tej materii zmienić. Zbyt wielu fanatyków munduru mamy w Związku.

    B.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  39. Wiola pisze:

    Z tymi mundurami to naprawdę jest kłopot.Jestem matką 3 synów,,,dwóch starszych przynależy do ZHP,,i juz dla młodszego miałam problem zakupienia mundurku,,,,z tego powodu ,ze nie było rozmiaru,,więc musiałam kupić mundurek ZHR i wyszyć lilijkę i flagę Polski,aby w pełni wyglądał regulaminowo jak mundur ZHP,,,,,a co mam teraz zrobić,(jak kupić?)mundurek dla zuszka?niedość ,ze nie ma rozmiarów to jeszcze nie ma możliwości zakupienia!!!wiem ,ze dzieci rosną ,ale chyba nie kupię mu na wzrost dorosłego faceta(176m),,,,czy ktoś pomyśli o tych małych dziciach??przecież to w nich rosnie przyszłe pokolenie Harcerzy!!a może się mylę??

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  40. Wiola pisze:

    AAAA,,,nie wspomniałam ,że mieszkam w Pomorskim i jedyny sklep harcerski jest w Gdańsku,,,i niby wszystko jest,,ale z mundurami jest problem,,,a to przeciez jest SYmbol

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  41. Poczekaj, ale rozumiem że problemem jest to że nie ma obceni danego rozmiaru w sklepie? To chyba zdarza się w każdym sklepie, nawet w Ermenegildo Zegna.

    Nie znam drugiego ubrania, które występowałoby w takiej ilości rozmiarów jak nowy mundur harcerski – nie pamiętam teraz ile, ale spokojnie ponad 15.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  42. Wiola pisze:

    no dobrze,,ale oni to ciągle mają problem z rozmiarówką,,nie ma problemu żeby dostać w nr.od 164 itd.,,a raczej mało kto zmienia co roku mundury,,,poprostu powinni pomyśleć o tych najmłodszych bo jak wspomniałam to od nich zależy przyszłość.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  43. Ok, ale ja nie rozumiem za bardzo na czym ma polegać to myślenie. Każdy sklep bardzo by chciał, aby nigdy nie brakowało towaru, ale to raczej mało możliwe. Nie sądzę, aby nigdy nie było tych rozmiarów… Raz nie ma takich, raz innych.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  44. Wiola pisze:

    w sklepie sie tłumaczą ,że nie ma w hurtowniach,,,są tylko duże rozmiary,,,a mój zuszek to 7-mio latek,,i on potrzebuje roz.134,,tqakich nie ma,,więc rozważam czy nie zlecic to krawcowej,bo inne matki tez mają taki problem.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  45. Una Farfan pisze:

    Real superb information can be found on weblog .

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  46. Andrzej pisze:

    Swietne, mozna się czegoś nauczyć :-)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top