search
top

Jak cię widzą…

Rok 1983. Warszawa. Włączam TVP i widze nudne druhny w nudnych mundurach. Magazyn “Krąg”. O rany. Myślałem, że będzie coś ciekawego, a tu taaakie nudy. Aż chce się zasnąć.

Rok 2009. Genewa. Włączam Discovery HD i oglądam naczelnika brytyjskich skautów – Beara Gryllsa skaczącego na spadochronie w środek tureckiej głuszy. Chwilę później buduje tratwę ze spadochronu i spływa w dół rzeki. Znałem go dobrze zanim został naczelnikiem brytyjskich skautów – oglądałem każdy odcinek Ultimate Survival. Nawet nie raz zastanawiałem się jak fajnie byłoby gdyby był instruktorem skautowym. A przecież jest.

Przez lata żyłem w przeświadczeniu że to MY – polskie harcerstwo – jesteśmy niemalże jedyną organizacją, która serwuje swoim członkom prawdziwą, leśną przygodę. Skauting przecież jest taki plastikowy. Czyżby?

Patrzę na brytyjczyków. Widzę wiekową, ale jednak nowoczesną organizację. Na jej czele stoi gwiazda TV, a jednocześnie prawdziwy survivalowiec. Idol młodzieży – może nie tej która lubi spędzać czas jedynie na imprezowaniu, ale tej która lubi spędzać aktywnie czas. Prawdziwy surivalowiec, były członek sił specjalnych. Gość który je glizdy, skorpiony i pije własny mocz.

Kiedy ktokolwiek zaśmieje się z brytyjskiego skauta “co wy tam w tym lesie robicie, mięczaki?” ten odpowie – “włącz discovery, miejski dzieciaku.” Nie jest to rozrywka dla wszystkich. Ale trudno się z niej śmiać. To COŚ.

A co mamy my? My mamy pewne symbole, puste symbole za pomocą których wmawiamy sobie, że to u nas jest prawdziwa przygoda! Musimy mieć prawdziwe wojskowe namioty, musimy mieć ubranie w kamuflaż, pałatkę, telefon polowy i atrapę broni. Musimy poudawać wojsko, albo pobawić się w drugą wojnę światową. Czasem zbudujemy szałas, ale częściej porobimy coś na niby.

Wszystko okrasimy wielką dawką patosu. Ogień będziemy rozpalać jedną zapałką (choć każdy survivalowiec który rozpalał ogień na śniegu, wie że czasem rozpalenie ognia całym pudełkiem jest wyczynem), a wszystkiemu będą towarzyszyć obrzędy których nie powstydziłaby się żadna religia. To na dole. A na górze? Na górze znowu dyskusje o rzeczach tak bardzo oderwanych od harcerskiej rzeczywistości, że nie chce mi się o nich znowu pisać.

Siedzę i oglądam jak brytyjski naczelnik schodzi po skale na zbudowanej przez siebie drabince i skacze z kilku metrów do wody. Przecież u nas też wiele drużyn przeżywa prawdziwą przygodę. Przecież odbywają się imprezy Non stop Adventure, odbywa się Zimowa Watra, odbywają się inne imprezy. Dlaczego więc nie możemy TEGO uczynić twarzą harcerstwa? Przecież to nie kłamstwo. Przecież to się dzieje!

My wolimy pokazywać wiekowe druhny i druhów przekazujących sobie Betlejemskie Światło Pokoju. Inicjatywa szczytna, ale czy ktokolwiek zastanowił się jak bardzo “sexi” dla potencjalnych harcerzy jest ciągłe prezentowanie tego jak grupa ludzi ubranych w Coś Co Przypomina Stary Namiot przekazuje Pani Prezydentowej jakąś świeczkę? Dlaczego promocyjnie jesteśmy ciągle tak do tyłu? Wypuszczamy jakieś kubki, długopisy, kalendarze i co, i to ma sprawić że nasz wizerunek będzie lepszy? W jakiś to magiczny sposób?

Chciałbym wiele zmian w harcerstwie. Ale na razie chciałbym, byśmy potrafili pokazać się medialnie w taki sposób, abyśmy wydali się choć trochę “sexi” dla młodych ludzi. A na razie mam wrażenie, że przez te dwadzieścia kilka lat nic się nie zmieniło. Nadal potencjalny harcerz widząc nasz w telewizji pomyśli: “o rany, ale to musi być nudne”. A szkoda :(

Na koniec, aby nie być gołosłownym, dwa filmiki (znalezione przez Wojtka Ulinowskiego). Oceńcie sami – na który zlot chętniej pojechałby młody człowiek?

http://s683.photobucket.com/albums/vv195/Preryja/?action=view&current=VTS_01_1.flv
http://www.youtube.com/watch?v=9DWyHkfHpi0.

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 5.0/5 (4 votes cast)
Jak cię widzą...5.054

Podobne artykuły

  • Brak podobnych artykułów
Michał GóreckiHarcmistrz. Pełnił między innymi funkcje drużynowego, komisarza zagranicznego ZHP, instruktora Wydziału Wędrowniczego GK. Były szef zespołu mundurowego ZHP - pomysłodawca i współrealizator reformy mundurowej. Organizator obozów górskich i żeglarskich. Niepoprawny optymista. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Żonaty :) Ostatnio przedsięwziął zamiar spisania swoich harcerskich dziejów pod adresem http://skaut.glogg.pl

36 Responsesto “Jak cię widzą…”

  1. Maciej Syska mówi:

    Widzisz g00rek, tylko ja mam wrazenie, ze niestety w czesci spoleczenstwa jest spore zapotrzebowanie na dzieci ubrane w namioty, akademie w stylu gawedy i bezmyslny militaryzm…
    Ta czesc spoleczenstwa pewnie nie jest naszym “targetem”, ale czesto ma wplyw na opinie publiczna, na spolecznosc lokalna etc…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  2. Piotr mówi:

    Widzisz Michale, masz tysiaqc procent racji, tyle że jest jeden drobny fakt – znowu, jakos tak “spiralnie” zatoczyliśmy kolejne koło – jest kilka harcerstw – tyle że TO CO TRZYMA WŁADZĘ robi wszystko, by ZHP chodził w rekonstrukcyjnych kolonialnych mundurkach, plasał, obmedalawiał weteranów i prężył się obok wojska. Ja nic nie mam przeciwko Betelejemskiemu Swiatełku, jesli dojdę z nim w zimie do wiejskiego drewnianego Kosciółka, albo tam gdzie Go naprawdę czekają. Bo tylko TAM bedzie Ono TYM , czym JEST. Ciekawe harcerstwo dzisiaj jest….w konspirze. Kowlak na konfie haemów o latach odnowy, stwierdził że On dzisiaj też tworzyłby taką konspirację / jakoś tak powiedział/ żeby zmienić harcerstwo. Nie on jeden. A plastikowe jest harcerstwo – to “trzymające władzę”.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  3. Żebyście mnie nie zrozumieli – nie mam nic przeciwko BŚP (dopóki światełka POKOJU nie przekazują harcerze przebrani za WOJSKO). Chodzi mi tylko o to, że nie jest to najbardziej medialna rzecz którą robimy. A może tylko dlatego że to jedna z niewielu którą pokazujemy… Nie jest medialne też choćby ultraważne przyrzeczenie – w TV musi to wyglądac naprawdę płytko. Spójrzcie na filmik zlotu w Krakowie. Wieje nuuuudą :/

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  4. Maciej Syska mówi:

    heh… Ja sie w 100% zgadzam :). I, nawiazujac do mojego 1szego komentarza, twierdze, ze czesto robimy pewne rzeczy pod publiczke. Tylko ta niewlasciwa – pod burmistrza, proboszcza, kółko różańcowe… ;)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  5. beao mówi:

    Niestety masz rację. Jesteśmy nudni. Przychodząc w wieku 16 lat do harcerstwa liczyłam na jakąś przygodę, tymczasem oczekuje się ode mnie zabierania dzieciaków do kościoła na św. Jerzego, stania pod pomnikiem w dzień 11 listopada i pakowania zakupów w Kauflandzie czy innym Tesco. Nie o to mi chodziło. Ok, powiedzieć, że nikt mnie tu nie trzyma na siłę. Owszem mogłabym zabrać swoje zabawki, mundur powiesić w szafie i odciąć się od tego wszystkiego, ale nie chcę, bo wydaje mi się, że możemy coś zmienić. Że ja, ktorej się jeszcze coś chce, być może dlatego, że tak krótko tkwię w tym bajorku, mogę zmienić wygląd Związku. Potrzeba tylko iskry, jakiegoś wydarzenia, które pokazałoby, że można połączyć historię z przygodą. (Historia nie musi być nudna.) Tylko trzeba chcieć. ZHP ma przygotować mnie do życia w społeczeństwie, ma dać mi jakieś doświadczenie. Czy stanie pod pomnikiem czegoś mnie uczy, poza niechęcią do historii? Nie sądzę. Czy przyda mi się to w życiu? Nie. Czy jest to coś, czym można komuś zaimponować? Nie. Czy można zachęcić kogoś do wstąpienia, mówiąc: Och jak fajnie stoi się pod pomnikiem w ten piekielny upał. Nie! Za mało w Związku jest działań, które dawałyby mi przewagę nad innymi. Na siłę staramy się być elitarni, a tak na prawdę nie mamy, nie potrafimy, użyć narzędzi by zatrzymać elitę i by pozyskać nowych członków. Przegrywamy z kółkami zainteresowań, bo kiedy oni ciągle się rozwijają, kiedy szukają nowych możliwości, bawią się technologią, my ustawiamy kolejny stos ogniskowy i rozpoczynamy kolejne ważne ognisko, modląc się do munduru. Za dużo też mówi się o przygodzie, której nie ma – przepraszam za uogólnienie, ale kilka fajnie działających hufców w skali kraju, to za mało.

    Pozdrawiam.

    PS. Wyjątkowo nie miałam ochoty się z Tobą kłócić Michale ;-). Świat na głowie staje :)).

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  6. Piotr mówi:

    Ale co szkodzi szukać tej przygody ? Wiem, wiem, przepisy, regulacje, zakazy, umowy, kategoryzacja drużynowych, OKK, osobowości prawne i bezprawne….Jest TYYYYYLE do roboty, tylko jeszcze paru sfrustrowanych harcerzy się nam pałęta i smęci ! Ostatnio jakiś nawiedzony nawoływał harcerskich krótkofalarzy do “pospolitego ruszenia” i znaków nadawania z okazji 100-lecia na forum ZHP. Na szczęście zaraz został przywołany do szeregu. Malkontent jeden !

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  7. Jedna rzecz to program, druga to promocja. W moim dawnym artykule (który tak wielu osobom się nie podobał) porównałem program do produktu, a nasza promocję do promocji właśnie. Wiadomo że potrzebny jest dobry program, a następnie dobra promocja.

    Co do programu samego – owsem, wiele drużyn rzeczywiście działa “przygodowo”. W końcu z jakiegoś powodu dzieciaki harcerstwo lubią, a nie jest to chyba bynajmniej Wielkie Poczucie Służby Ojczyźnie – bądźmy realistami :) Problem polega na tym, że wszelkie działania już powyżej szczepu (nie licząc wyjątków oczywiście) są nudne jak flaki z olejem! Nasze stopnie są dość nudme, nasze sprawności są nudne, nikt nie zachęca do ich zdobywania. A promocja w kierunku dzieci jest tak prosta, że jeśli chodzi o reklamę w TV to jest ona przecież zakazana :) My na szczęście takiego zakazu nie mamy.

    @Maciek: kilka lat temu, na WW w Kłodzku prowadziłem zajęcia z promocji w harcerstwie. Uczestnicy – wędrownicy bezbłędnie zdefiniowali grupy docelowe promocji i uszeregowali je pod kątem wazności. Na pierwszym miejscu znaleźli się potencjalni harcerze, potem rodzice i harcerze. Seniorzy, VIPy i inne tego typu osoby znalazły się na szarym końcu. Niestety nasi spece od promocji widzą to na odwrót. Ciągle mówi się o burmistrzach, o kasie itp. Kurcze ja prowadziłem dwie drużyny harcerskie i jakoś nigdy od burmistrza wielkiej pomocy nie dostalismy. Może się o nią nie prosiliśmy. A może nie była aż tak potrzebna. Miałem jednak wrażenie że drużynie bardziej potrzebni są członkowie niż pomoc burmistrza. Bo bez niej da się żyć. A bez członków? Cieniutko :)

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  8. P.S. – Nie mogłem się powstrzymać. Pozdrawiam osobę z uporem maniaka oceniającą wszystkie artykuły na 1 gwiazdkę :) Gratuluję wytrwałości! Zachęcam też do wypowiedzenia się – myślę że dyskusja mogłaby być dość ciekawa :)

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  9. Samotny Wilk Wyjący Do Księzyca mówi:

    Ja tylko chciałbym sprostować odwieczny błąd jaki popełniamy mówiąc o “światełku”. To tak jak w “mudurkach” są ziemniaki, a my jesteśmy nie “harcerzykami” tylko harcerzami. Na choince mamy “światełka” lub “lampeczki”.Betlejemskie Światło Pokoju jest tym ŚWIATŁEM, które rozpalono w Grocie Narodzin Jezusa Chrystusa. Nie spłycajmy sami takimi określeniami tej akcji, bo to nie tylko dawanie ważnym VIP-om ognia czy pokazywanie w mediach. Ono trafia WSZĘDZIE, a jego głównym przesłaniem jest przypomnienie o duchowym i religijnym przesłaniu tych Świąt.
    ŚWIATŁO nie światełko oto proszę;)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 2 votes)
  10. Ja tylko napisze jeszcze raz – dla wyjaśnienia: nie neguję wagi BSP tak jak nie neguję (jak nikt o zdrowych zmysłach) wagi Przyrzeczenia. Niestety patrząc czysto promocyjnie obie imprezy średnio nadają się do naszej promocji w TV. Pierwsze przypomina podawanie sobie jakiejś świeczki, drugie przypomina jakieś dziwne obrzędy przy ognisku. Nie zawsze coś co jest programowo wartościowe jest jednocześnie medialne. I tego NIE zmienimy. (oczywiście ciągle mam na myśli naszą najważniejszą grupę docelową)

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  11. Walker mówi:

    To wszystko prawda, tylko jakie jest dobre rozwiązanie? Wiem, wiem, sporo się teraz o tym mówi, że narzekamy a sami nic nie robimy, a że beton jest. Chyba najlepiej jest zmieniać u podstaw ? w drużynach. Ale czy nie ograniczają nas przepisy i biurokracja? Co na to poradzić?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  12. Walker ale ja nie piszę że w drużynach jest źle. Ja piszę, że harcerska promocja na szczeblach centralnym, chorągwianym, czy często nawet hufcowym jest niezbyt trafiona. Rozwiązaniem na to nie jest działanie na dole. Rozwiązaniem na to jest lepsze działanie na górze :]

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  13. Walker mówi:

    Okej, ale kto ma tam działać, skoro większość, która to rozumie, woli się “tam” nie pchać i pracować na dole? Jakie jest na to rozwiązanie?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  14. greegorsk mówi:

    Walker,
    1) były już próby “wepchania się tam” i na razie się niespecjalnie powiodły
    2) jak widać po najświeższej sprawie z Wielkopolski (zwolnienie hm. Ryszarda Polaszewskiego –
    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4737 ) wartościowi instruktorzy są z wyższych szczebli naszej organizacji eliminowani,
    3) zmiana wizerunku ZHP/harcerstwa nie jest możliwa bez działań na górze. Na poziomie drużyny, szczepu czy hufca można niewiele zrobić w tej materii bez wsparcia z góry. Nawet jeśli na szczeblu szczepu czy hufca ktoś się pojawi z dobrymi pomysłami na wizerunek, to są one mniej lub bardziej intuicyjne. My np. już na szczeblu dzielnicy dużego miasta zmagamy się z ścianą w lokalnej kablówce – bo jej redakcja ma właśnie pomnikowe wyobrażenie harcerstwa – chcieliby robić tylko reportaże spod pomnika ze szpalerem harcerzyków w tle. My mamy co pokazać nowocześniejszego – ale musimy zaczynać od zmieniania mentalności takich ludzi i samemu opracowywać strategię zmiany wizerunku harcerstwa jako takiego. A naprawdę hufcowy zespół promocji nie powinien się z tym męczyć. On powinien tylko dopasowywać do lokalnych warunków strategię ogólnopolską.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  15. @Walker – to dlaczego ci ludzie “z dołu” głosują na takich delegatów?

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  16. leon mówi:

    1 Co to znaczy ograniczają nas przepisy i biurokracja? Przez te kilkadziesiąt lat nigdy nie stanęły mi na drodze tego typu przeszkody. To są wymówki dla mięczaków i mało zaradnych.
    2.Jeśli możemy mówić o promocji na szczeblu centralnym to już niestety nie mamy na to większego wpływu, ale chorągwi i hufca to już działka nas wszystkich.
    3.To nasza wina, że te najciekawsze imprezy nie trafiają do mediów. Je zresztą interesuje gdy ktoś zginie, albo kogoś okradną. Reszta to nuda i nie ma oglądalności. Jeśli nie ma w tym interesu politycznego to liczy się tylko interes medialny (oglądalność). Nie mamy znajomości w mediach. Zbieramy żniwo tego że nie chcemy kojarzyć się z żadną opcją polityczną bo media są w rękach polityków. Trzeba by kogoś dobrego w te klocki, albo determinacji i szczęścia Martyny Rambo żeby zrobić coś dobrego dla organizacji i jeszcze samemu zarobić.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  17. Piotr mówi:

    Leonie, Leonie, ty lubisz takie “mięczakowanie” ? Masz trochę racji w tym, skomercjalizowanym ujęciumediów. Ale naprawdę nie jest tak do końca, że wszystkie media gonią za newsem. Trzeba mieć dobry produkt i grać na konkurencji. Jeśli masz do zaoferowania coś, niebabanalna pracę swego srodowiska, jesli potrafisz przygotować przekaz – film, nagranie, jesli jeszcze dodatkowo poszukasz ludzi w mediach z harcerską przeszłością, to masz szansę się przebić. Przekaz “z góry” niestety jest jasny – Gieka u Pana Prezydenta, Gieka u x Biskupa, Gieka u…..A reportarzu z zimowego rejsu Zawiszy, rozesłanego do wszystkich mediów brak ( chyba ?). Oczywiście, jeśli ten rejs, to była jakaś namiastka “niedźwiedziego mięsa” . Michał przywołuje Beara Gryllsa. Druh ten jest rzeczywiście super, miałem okazję się o tym przekonać, nawet w zwykłej rozmowie sypie pomysłami i jest wymażonym wędrownikiem. Tak, wedrownikiem ! Takim jak kiedyś druh Wacław Korabiewicz z wileńskiego Klubu Włóczęgów, który kajakiem dopłynął do ujścia Gangesu. Tak, my zamiast przywoływać z naszej harcerskiej historii TAKICH wędrowników, żyjemy martyrologią i….niepamięcią. Kto dziś opowie historię jachtu “Poleszuk”? W dalekiej Jakarcie spotkałem inżyniera, Polaka zatrudnionego przy badaniach geologicznych w Indonezji. Na ścianie gabinetu miał proporczyk z ostatniego obozu. Pojechalismy sobie na…..biwak na dzikiej plaży! Harcerski. Fajny news, nie ?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  18. leon mówi:

    Może tak. Może problemem jest to, że taki biwak to norma i nic nadzwyczajnego dla dobrej drużyny. Może i fajny news dla pożeraczy popcornu i problem jest w tym, że my na co dzień robimy wyjątkowe rzeczy, ale są dla nas tak normalne, że myślimy iż nikt tego nie kupi.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  19. leon mówi:

    Jeśli chodzi o medialność to przypomnijmy sobie fajną zimową imprezę organizowaną przez dolnośląskich harcerzy. We wszystkich mediach było głośno bo jeden z uczestników skręcił sobie nogę. Nawet w programie 87+ mało mówiło się o tym, ze jest to fajna cykliczna impreza, a prawie cały odcinek okazał się relacją z akcji ratunkowej karkonoskiej GOPR.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  20. Adrian Łaskarzewski mówi:

    Obejrzałem oba wymienione przez Michała filmy (nie filmiki, nie harcerzyki i nie światełka).
    Ten “krakowski” (4′19) zacząłem przeskakiwać do przodu po drugiej minucie.
    Ten “jambore’owy” (5 min) – nagle zauważyłem, że to już koniec.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  21. zapsior mówi:

    Ciekawy Michale poruszyłeś temat i jakże ważny. Nie ze wszystkim się zgadzam – po pierwsze – z nazwaniem Przyrzeczenia “imprezą”. Dla mnie to jeden z najpiękniejszych obrzędów w ZHP. Nie będę rozwijał, choć mógłbym o tym pisać długo. Tak samo, jak dość lekceważące podejście do prowojskowości, że tak to określę. JA CHCĘ chodzić w moro i bawić się w “małe wojsko”. I moim zdaniem, właśnie to się wśród młodych ludzi “sprzedaje”. Trochę spłaszczyłeś te kwestie.

    Zgadzam się i to całym sobą z najważniejszym, czyli tezami artykułu – róbmy rzeczy PRAWDZIWE i CIEKAWE. Postawmy na przygodę (osobiście nie uciekałbym przy tym od wojska). No i że potrzebujemy głębokich zmian.
    Pytanie tylko, kim mamy to robić, skoro większość naszych instruktorów to nauczyciele? Bez urazy, ale to przede wszystkim instruktorzy-nauczyciele gonią harcerzy do kościoła na święto św. Jerzego czy jakieś inne, pod pomnik, ze świecą do burmistrza, na kolejny apel. Jak w szkole.
    Pewnie się teraz naraziłem, ale piszę to na podstawie swoich instruktorskich doświadczeń i obserwacji.

    O zmiany w ZHP będzie ciężko, zwłaszcza przy tak podzielonym mentalnie Związku. Dowodem może być ostatni Zjazd – niby wszyscy chcą zmian, nie podoba im się jak jest, niby wszyscy przyjechali z czymś, a jak przychodzi do konkretów – wszystko zostaje po staremu.
    Bardziej idziemy w kierunku rozłamu ideologicznego. Oby on nie nastąpił, obyśmy jednak dojrzeli do zmian…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  22. @Zapsior: 1. przeczytaj dokładnie, że nie umniejszam roli przyrzeczenia, mówię tylko że jest mało medialne. “Impreza” to polski odpowiednik słowa “activity”. Niestety nie ma fajnego polskiego słowa. Nie w słowie tutaj znaczenie.
    2. Zabawy w wojsko nie da się spłycić, bo płytka już jest. Może kiedyś dojrzejesz do tego punktu widzenia jako i ja dojrzałem.

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  23. Maciek mówi:

    Generalnie się zgadzam. Poruszasz wiele ważnych spraw, z których każda nadaje się na artykuł. Może niektóre kwestie naświetliłbym trochę inaczej. Np. kwestię obowiązujących w oficjalnym regulaminie ZHP bojówki, które nadal powodują, że harcerze są przebrani za wojsko, tyle że amerykańskie. Ale to temat na zupełnie inną rozmowę.

    Co do tekstu. W 1986 roku w Newsweeku widziałem reklamę Boys Scouts of America, w której wykorzystano fakt, że wszyscy uczestnicy misji Apollo byli wcześniej skautami. I rzeczywiście, my nie potrafimy w ten sposób chwalić się swoim działaniem. Z czego to wynika? No cóż, a czy wogóle potrafimy jako społeczeństwo promować siebie? W Boże Narodzenie dyskutowałem z dwoma ludźmi, którzy przez trzy godziny usiłowali mi wykazać, że jako naród niczego nie osiągnęliśmy. Każdy wskazany przeze mnie sukces natychmiast pomniejszali usiłując zrobić z niego porażkę. Jakby mogli, to by udowodnili, że pod Grunwaldem przegraliśmy.
    Dzieci uczone są, że mają się nie chwalić, tylko czekać, aż będą pochwalone. To dwa elementy tego samego zjawiska: wpajanej nam od dziecka fałszywej skromności. W harcerstwie objawia się ona tym, że nienaszywanie sprawności uzasadniane jest nie lenistwem, ale tym, że “nie będę się chwalił”.

    A druga strona medalu, to dość powszechne przekonanie, że harcerstwo to zabawa dla dzieci, więc nikt poważny do bycia harcerzem się nie przyzna. To akurat skutek peerelowskiej tresury mentalnej, kiedy takie właśnie postrzeganie harcerstwa było lansowane. W efekcie jak Joanna Jabłczyńska (aktorka) u Kuby Wojewódzkiego przyznała się do harcerskiego rodowodu, to została wyśmiana przez prowadzącego. A kto wie, że harcerką (chyba nawet instruktorką) była bodaj pierwsza po wojnie Miss Polonia (z “Pomarańczarni”)? Mamy się czym pochwalić, ale nie potrafimy, bo sami nie mamy potrzebnej do tego wiedzy.

    I na koniec kwestia przygody. Problem w tym, co zostało już napisane, że częściej oczekuje się od nas stania w roli paprotki na imprezie ku czci i na temat, niż konkretnego działania, akcji, przygody. Wielu nie rozumie, że dla nawet dorastającego człowieka większą wartość niż sterczenie koło wojska na uroczystości będzie miało pełnienie służby wśród ludzi, np. roznoszenie wody, czy choćby służba porządkowa. Znacznie lepiej jest zrobić grę na temat niepodległości i na jej zakończenie poświęcić 5 minut na złożenie kwiatków, niż kazać dzieciakom przez godzinę sterczeć na deszczu.
    Ale z drugiej strony, kiedy idzie się do gimnazjalistów z propozycją konkretnej przygody, to częściej, niż “tak” słyszy się “nie”. Bo świat wirtualny zapewnia te same emocje, ale bez wysiłku.

    A skauting brytyjski widziałem w działaniu i uważam, że to jest całkiem niezła wizja przyszłości dla harcerstwa.

    To tyle moich bredni okraszonych odniesieniami.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  24. Maciek: http://www.youtube.com/watch?v=dNq6WsYIAFI :)

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  25. Maciek mówi:

    Użyłem słowa nieprzystojącego harcerzowi. :( No właśnie, czemu czegoś takiego nie umiemy zrobić?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  26. Maciek mówi:

    Łyżka dziegciu: zauważyłeś, że BSA mają oldskulowe mundury w stylu USArmy 1918-1945?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  27. zapsior mówi:

    Michale – 1. “impreza” czyli 1. ?koncert, zawody sportowe itp. organizowane w celach rozrywkowych? 2. pot. ?zabawa, spotkanie towarzyskie? 3. pot. ?przedsięwzięcie, zamysł?) (źródło: Słownik Języków Polskich).
    2. Popatrz jak wygląda świat, wojsko nie jest płytkie. Zabawa w wojsko to zwykła gra. A gra to harcerstwo.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  28. g00rek mówi:

    @Maciek – liczebność BSA akurat pada na łeb na szyję :( i tam 1/3 członków stanowi kadra. To nie jest dobry przykład rozwijającej się organizacji…
    @zapsior – podaj inny termin, z chęcią się z nim zapoznam. Niestety jak na razie funkcjonuje ten… A co do gier i zabaw – one są dla harcerzy. Wędrownicy to “nic na niby”. Nie denerwuje mnie nic jak wędrownik lub instruktor udający żołnierza, podczas gdyby mógł zostać prawdziwym. Wtedy jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wiem dobrze, trochę moich znajomych właśnie w taki sposób zderzyło się z rzeczywistością. Ma one tyle wspólnego z zabawą w wojsko, co wizja piratów z błyszczącym białym uśmiechem wiszących na rejach.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  29. g00rek mówi:

    @Czesław – no proszę, nie miałem pojęcia. A dlaczego nie miałem? Bo cicho o tym :] Przykład świetny!

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  30. leon mówi:

    Ta drużyna jeszcze działa.
    http://nasza-klasa.pl/school/163147/5/photos/30

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  31. Maciek mówi:

    @g00rek
    Zgadzam się co do zabawy dorosłych w wojsko, jest rzeczywiście śmieszna. Zresztą jak każda zabawa dorosłych w cokolwiek. Co nie znaczy, że na poziomie wędrowniczym nie ma miejsca na szkolenie obronne, które obejmuje także udzielanie pierwszej pomocy, czy organizację punktów ewakuacyjnych. Sprawa jest dość skomplikowana i wymaga poważnej rozmowy, a nie przerzucanie się na propagandowe hasła.

    Na marginesie, harcerz w amerykańskich bojówkach i kapeluszu typu “wietnam” jest też przebrany za żołnierza tyle, że nie polskiego. Jeśli chcemy odejść od wizerunku militarnego, to wymaga to zupełnej zmiany wizji munduru.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  32. javelin mówi:

    Kilka moich przemyśleń związanych po trochu z tematem. Być może pokryją się z już napisanymi:

    Martyrologia, pamięć, obrzędy, to wszystko jest ważne i nigdy nie wolno nam zapomnieć o tym co było. Nasza organizacja jako chyba jedyna na świecie przetrwała tak dużo trudnych dni, a wielu z pośród naszych rówieśników oddało życie za ojczyznę i za organizację. Ale… no właśnie ale. Powinniśmy być z tego dumni ale nie powinniśmy stawiać tego jako cały wizerunek ZHP. Niestety poprzedni ustrój bardzo dużo wyrządził nam krzywdy, nam jako organizacji i naszemu wizerunkowi. Do tej pory dla większości ludzi określenie harcerz jest określeniem pejoratywnym. “Banda dzieci przebranych za idiotów biegających po lesie pod dowództwem idioty przebranego jak dziecko”. Kto z nas tego nie zna? Co gorsza nie robimy nic lub bardzo niewiele żeby to zmienić. To fakt. Nie chwalimy się niczym, ale czy naprawdę mamy czym? Wspomnieliście dwie imprezy, zimową watrę i non-stop. Ale to są tylko/aż dwie imprezy z czego tylko jedna jest w 100% harcerska. Zastanówmy się co się dzieje z ZHP. Co się dzieje ze specjalnościami. Na chwilę obecną z pośród całej masy kiedyś istniejących specjalności działają na forum ogólnopolskim dwie góra trzy. CWM ledwo przędzie, służba drogowa, żeglarze, lotnicy, jeźdzcy, narciarze itp, to wszystko działa lokalnie w bardzo ograniczonym zakresie. W całej Polsce słychać natomiast o służbie porządkowej czy specjalności obronnej. Czy te dwie specjalności naprawdę powinny być wizytówką ZHP? Pierwsza pokazuje dzieci/młodzież udających ochroniarzy z fałszywym poczuciem władzy i ważności druga promuje agresję i militaryzm. Czy pierwsza jest potrzebna? Tak ale jako służba ORGANIZACYJNA, do rozstawiania imprez i sprzątania (nie śmieję się, ktoś to musi robić). Czy druga jest potrzebna? Oczywiście że tak. Ale w formie survivalu, puszczaństwa (kto jeszcze pamięta co to jest) a nie w formie karabinów, strzelania i prowadzenia konfliktów. Bądźmy sobą a nie UDAWAJMY kogoś kim nie jesteśmy. Fakt że harcerstwo przejęło bardzo dużo od wojska ale NIGDY nie było organizacją militarną i proobronną (z przyczyn oczywistych pomijam okres wojenny). Jest jeszcze HSR i ratownictwo ale każdy chyba przyzna że to jest już całkiem osobna historia jeśli chodzi o specjalności.

    No to mamy się czym chwalić czy nie? Uważam że na stopniu regionalnym mamy, ale na Boga nie każmy jednemu drużynowemu kazać budować PR organizacji na podstawie jego własnej małej drużyny czy klubu. Tak naprawdę jest to błędne koło na które składa się wiele elementów. I budowanie PR nie jest sprawą łatwą i szybką, czasami potrzeba kilku lat. Ale dopóki specjalności nie zaczną porządnie działać dopóty nie mamy się czym chwalić, i w drugą stronę dopóki nie zaczniemy się chwalić dopóty specjalności nie będą się rozwijały. Z braku ludzi, sprzętu, pieniędzy.

    Pieniądze i sprzęt kolejny temat rzeka. Minęły czasy gdy wszystko było “państwowe” znaczy niczyje i tanie. Obecnie nawet jeśli będziemy mieli rewelacyjne pomysły to nic nie zdziałamy jeśli nie zainwestujemy. A bądźmy szczerzy, GK jakoś nie specjalnie wspomaga niższe poziomy. Drużynowi, szczepowi a nawet komendanci hufców muszą sami kombinować skąd wziąć fundusze na działalność. Przepływ pieniędzy w organizacji jest jasny i prosty. W górę. Trzeba opłacić składki, trzeba oddać część kasy z akcji letniej czy zimowej, trzeba oddać część kasy z 1%, trzeba oddać część kasy z akcji zarobkowych. A jeśli jakaś drużyna czy klub pozyska sponsora to potem usłyszy od komendanta hufca że hufiec nie dofinansuje imprez drużyny bo przecież dobrze sobie radzi ze sponsorami. Ja rozumiem że bez pieniędzy nic się nie da zrobić ale w moim odczuciu ZHP coraz mniej przypomina organizację dla dzieci i młodzieży a coraz bardziej zaczyna przypominać maszynkę do robienia pieniędzy. Obowiązkowa reforma mundurowa, wysoka cena za zlot w Krakowie, imprezy nastawione na zysk i komercjalizację niż na rozwój i wychowanie. Wszyscy szukamy i zabiegamy o sponsorów a powinno być odwrotnie to firmom i instytucjom powinno zależeć na pomocy ZHP, wiem utopia. Ale to jest właśnie kolejny element błędnego koła. Nie ma pieniędzy, nie ma się czym pochwalić. Nie ma się czym chwalić nie ma sponsorów i pieniędzy.

    ZHP się zmienia i nie da się tego ukryć, przechodzimy z ilości w jakość, jak to ktoś kiedyś ujął. Ale niestety za tymi zmianami oraz zmianami mentalności i potrzeb dzieci i młodzieży nie idzie nic więcej. Znam instruktorów wg których nadal bardzo ważna i istotna jest metodyka z lat 60-tych. Przykre jest to że zamiast rozwijać program i specjalności, rozwijana jest biurokracja i jakoś-to-będyzm. Nie wiem jak jest u Was ale tu gdzie ja się znajduję ponad 3/4 czasu słyszy się o formularzach, oświadczeniach, drukach, obowiązkach zgłoszeniowych, ankietach i sprawozdaniach po imprezowych, prowadzeniu księgowości, dopiero pozostałą część czasu zajmują od czasu do czasu jakieś imprezy na szczeblu lokalnym.

    Strasznie to wszystko zagmatwane o czym piszę ale może zrozumiecie o co mi chodzi :)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  33. javelin mówi:

    Originally Posted By Maciek Co nie znaczy, że na poziomie wędrowniczym nie ma miejsca na szkolenie obronne, które obejmuje także udzielanie pierwszej pomocy, czy organizację punktów ewakuacyjnych.

    Naukę pierwszej pomocy zostawmy fachowcom ze specjalności ratowniczej, oni to naprawdę zrobią lepiej, a organizację punktów ewakuacyjnych służbom do tego powołanym.

    Nie żyjemy w czasie konfliktu, umiejętność opatrywania rany postrzałowej w warunkach bojowych z użyciem opatrunków wojskowych nie jest do niczego potrzebna, a punkty ewakuacji organizuje się w miejscach gdzie coś się dzieje. W takie miejsca na pewno nie zostaną dopuszczeni harcerze nie będący zawodowymi strażakami lub pracownikami BHP lub ochrony danego obiektu.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  34. leon mówi:

    Kilka razy było tak że poza harcerzami nie było nikogo (takie fakty z niedawnej historii i nie trzeba być bardzo starym by je pamiętać)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  35. javelin mówi:

    Ale czy to oznacza że organizację punktów ewakuacji każdy harcerz powinien umieć? Bo jakie jest prawdopodobieństwo że w zaistniałej sytuacji znajdzie się akurat harcerz z taką umiejętnością? A jakie jest prawdopodobieństwo że ktokolwiek z potrzebujących ewakuacji go posłucha?

    Myślę że próbujemy na siłę usprawiedliwić nasze zabawy w poważne służby którymi nigdy harcerstwo nie będzie. Stwarzamy sobie sami sztuczne problemy zamiast zająć się tymi które naprawdę są ważne. Nie pijąc do nikogo, uważam że takie podejście jest po prostu łatwiejsze i wygodniejsze niż zmierzenie się z prawdziwymi problemami.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Leave a Reply

top