search
top

Prawdziwe harcerstwo

Dlaczego harcerstwo jest atrakcyjne?

Historia poniekąd prawdziwa. Dwóch braci bliźniaków – nazwijmy ich Jacek i Placek w tym samym czasie wyjechało na wakacje. Jeden na obóz harcerski, zwykły, ale dobrze zorganizowany, drugi na kolonię, zwykłą, ale dobrze zorganizowaną.

Pierwszego dnia obozu Jacek przyjechał do lasu – nic szczególnego, las już kiedyś widział. Jednak nie czekały na niego domki, ośrodek ani pensjonat. Musiał postawić razem z kolegami namiot pomiędzy drzewami. Placek razem z kumplem dojechał do ośrodka wczasowego i rozlokował się w pokoju.

W ciągu następnych dni Jacek zbudował sobie łóżko, półkę, bramę, stół i stołówkę, podczas gdy Placek razem z kolegami bawili się w grali w piłkę i plażowali. Po kilku dniach ciężkiej pracy dla Jacka i jego kolegów przyszedł czas gier, zabaw i wycieczek. Jego drużyna odbyła rajd pieszy po Borach Tucholskich – szli ponad 100km przez las i małe wioski. Placek pojechał na wycieczkę autokarową do Gdańska – główną atrakcją był McDonalds.

Co dzień Placek schodził na posiłki do stołówki, a Jacek co kilka dni pełnił służbę w kuchni, podczas której musiał przygotować posiłek, obrać gar ziemniaków i pozmywać brytwannę większą niż on sam.

Nocami Jacek stał na warcie, czasem drużyna wybierała się na podchody – leżeli wtedy godzinami w trawie i czekali na błąd wartownika. Jacek wpadł na pomysł i obiegł obóz od strony największych krzaków i krok po kroku podszedł i wykradł proporzec. W tym czasie Placek chodził do pokoju dziewczyn albo za budynek sklepiku smakować pierwszych papierosów z chłopakami ze starszej grupy.

Pewnego dnia kolonia Placka wybrała się na rejs promem po jeziorze. Placek wziął gameboya i całą drogę grał, bo taki rejs to nuda. Drużyna Jacka też odbyła rejs po jeziorze – najpierw zbudowali tratwy a potem płynęli do najbliższej wyspy na tych tratwach. To była przygoda!

Po zakończonym obozie Jacka w lesie nie było nawet śladu po ich pobycie. W pokoju, który zajmował Placek z kumplami warto by pomalować ściany.

Po tym przydługim wstępie czas na sens artykułu. Pełen on będzie truizmów, które czasem warto je sobie przypominać.

Po powrocie do domu każdy z braci wrócił nieco odmieniony. Placek wrócił z kolonii z przekonaniem, że wszystko mu się należy. Jacek wrócił z obozu przekonaniem, że wszystko może! Udało mu się zbudować łóżko, obóz, tratwę, ugotować obiad dla tylu osób i wykraść flagę na podchodach.

Nie zamierzam tu porównywać obozu do kolonii wykazując wyższość tego nad tamtym. Chciałabym zwrócić uwagę każdego z nas, kto odpowiada za program na magię wychowania  w harcerstwie.

Czym różni się harcerstwo opisane tutaj od innych form aktywności?

Program drużyny harcerskiej i gromady zuchowej daje młodemu człowiekowi możliwość prawdziwego doświadczenia prawdziwych emocji. Budowania prawdziwych urządzeń, prawdziwymi narzędziami. Rzeczywiście potrzebnych.

Wychowujemy młodych ludzi przez stawianie wyzwań. Każdym zadaniem przekonujemy, że mogą więcej. Pozwalamy im poczuć życie różnymi zmysłami, pomagamy pokonywać dystans względem świata.

Właśnie obóz jest okazją do przeżywania harcerstwa w prawdziwy sposób. Nie zbudujesz łóżka – to nie będziesz miał na czym spać. Nie ugotujesz obiadu, to go nie będzie. Nie zbudujesz tratwy, to nie popływasz na niej.

Harcerz ma okazję zaangażować całego siebie, swoje ciało i umysł i wszystkie kończyny w grę w podchody! Na co dzień może być mistrzem w CSa, ale wtedy angażuje tylko oczy i joystick. W prawdziwych podchodach są prawdziwe emocje i prawdziwe zaangażowanie.

To właśnie prawdziwe emocje i działania w czasie budowania obozu a nie tradycja środowiska, która wymaga budowania pryczy dają efekt wychowawczy.

Kiedy harcerstwo przestaje być atrakcyjne? Gdy zaczyna przypominać kiepską imitację życia. Gdy staje się papierowe. Gdy wszystko dzieje się na niby, na kartce, markerem na szarym papierze…..

A także wówczas i gdy staje się metaharcerstwem – gdy harcerstwo polega na nauce harcerstwa.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Anna NowakowskaHarcmistrzyni, instruktorka Hufca Warszawa Praga Południe, komendantka szczepu, członek ZKK Hufca, instruktorka WBiA GK. Lubi truskawki i Bieszczady.

3 Responsesto “Prawdziwe harcerstwo”

  1. Przemek B pisze:

    Zanm przypadki keidy to harcerstwo jest tylko z ewnatrz harcerstwem ( mundur,nazwa druzyny i cos co nazywa się zbiórka) cos w tym jest

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Piotr pisze:

    Aniu napisałaś „prawdziwe urządzenia”, „prawdziwy obóz” , ” prawdziwe emocje” jak najbardziej słusznie, tyle że chyba chodzi Ci nie tyle o „prawdziwy”, co ….normalny obóz w pełni odpowiadający metodzie. Zacytuję: „Harcerz ma okazję zaangażować całego siebie, swoje ciało i umysł i wszystkie kończyny….” w harcerskie działanie.” Na Twoim obozie „miał okazję, bo kadra uruchomiła mechanizm działania i poznania, który natychmiast jest sprzężony zwrotnie i wzajemnie w zespole obozowiczów. Nikt biernie nie konsumuje usługi harcerskiego wypoczynku/szkolenia/działania. Na twoim obozie sztab programowców nie trudził się by stworzyć „prawdziwy harcerski obóz”. Oni go zrobili razem z uczestnikami. Starszy brat harcerz pokazał, pokierował, razem zrobił, nauczył, sprawdził, dał przykład. Na Twojej kolonii też byli starsi bracia, pokazali jak trafić do dziewczyn i gdzie sobie podpalać. Mechanizm ten sam, tyle że my go wykorzystujemy w procesie wychowania. Niestety, coraz częściej zamieniamy ten naturalny / piszesz „prawdziwy” proces w „usługę wychowawczą” – sztab instruktorów w pocie czoła organizuje świetny obóz czy zlot, na którym dzięki wspaniałym warsztatom, czy grom wszyscy świetnie się bawią. Brak tylko sprzęzenia zwrotnego – czynnego udziału w toku takiego obozu, przygotowaniu, logistyce, sprawdzeniu w działaniu zdobytych umiejętności, słowem TAKI obóz/zlot to świetna…..harcerska kolonia. Dylemat jest prosty – uharcerzyć na nowo te kolonie, czy pozostać w kręgu znakomitych festiwali…form harcerskich.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Mariusz pisze:

    Pierwsze papierosy, nudę, gameboye, bezcelowe rejsy statkiem, beznadziejne zajęcia, lekcje o Małkowskim, apele, karne przysiady, plażowanie i tym podobne aktywności przez ostatnich prawie 10 lat spotykałem na większości obozów harcerskich, jakie obserwowałem dłuższy lub krótszy czas…

    Jednocześnie wiem o obozach organizowanych przez pasjonatów, często byłych instruktorów harcerskich, których nikt w ZHP nie rozumiał. Robią to zawodowo, robią to profesjonalnie i robią to dobrze. A program jest po prostu super.

    Więc jak dla mnie to nie ważne czy Jacek i Placek jadą na obóz harcerski czy nie. Ważne, aby jechali na obóz do profesjonalistów świadomych co robią i po co. Co więcej, powinniśmy się starać namówić jak najwięcej profesjonalistów z zewnątrz, aby wspierali nasz program i pomagali kształcić naszych instruktorów.

    I to nie ważne czy na obozie budują łóżka, czy tworzą gry komputerowe. Ważne, aby to miało sens i było rozwijające. Co ciekawe, już drugi rok obserwuję nieskautowy obóz gier komputerowych. Uczestnicy przybywają na tydzień i uczą się tworzyć gry, a później w nie grają. Ale te gry to tak naprawdę jest wabik. Bo z tego tygodnia przed komputerem spędzają może po 3 godziny dziennie. Cała reszta to łodzie, budowanie tratw, wspinaczka, zjazdy po linach, zadania zespołowe i tak dalej i tak dalej…

    Temat jakości obozów jest poruszany od lat, ale wiele się nie zmienia. Może czas aby szkoły instruktorskie kształciły specjalistów od obozów? Może czas, aby szkoły instruktorskie wspierały rozwój instruktorów oferując im kursy specjalistyczne?

    Każdego dnia mam coraz lepsze pomysły na obóz, na wyjazd harcerski, na przygodę dla polskich skautów… Ale też każdego dnia zdaję sobie sprawę, że mieszkając poza granicami PL nie mam szans kształcić przyszłych mistrzów-programowców. Bo kto pojedzie za granicę na kurs? Kto przyjedzie zobaczyć jak organizuje się prawdziwe przygody w terenie?

    Wiem jednak, że i w Polsce znajdą się specjaliści, zapaleńcy, pasjonaci, którzy pomogą. Wcześniej już korzystałem z ich pomocy organizując obozy. Teraz jednak zachęcam was, abyście korzystali z ich pomocy przy organizacji kursów dla tych, którzy chcą w przyszłości organizować obozy oraz codzienną pracę wychowawczą (w tym i pozaharcerską). A jak ktoś jest na tyle szalony, aby uczyć się czegoś poza krajem zamieszkania, to polecam Wielką Brytanię.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top