1,74 procent
Od kilku lat, trwają próby uregulowania kwestii kadrowych w ZHP. Chodzi w skrócie o to, by kadrą były osoby pełnoletnie – co jest zgodne z przepisami państwowymi, zasadami bezpieczeństwa i z logiką wychowania. Obecnie, kadrą można być już w 16 roku życia, co powoduje, że młody drużynowy, nie może samodzielnie realizować programu drużyny (zawsze i tak musi być na wszelkich zajęciach obecny opiekun), nie może sam prowadzić rajdu, obozu. Najbardziej kuriozalne w zgodzie na to, by drużynowymi były osoby w wieku 16 – 18 jest jednak fakt przyzwolenia, by dzieci wychowywały dzieci.
Z drugiej strony, podaje się jeden, taki sam od lat argument – następstwem podwyższenia wieku drużynowego do 18 lat, będzie śmierć małych hufców, w których kadra opiera się na takich właśnie osobach, śmierć ruchu zuchowego, gdzie drużynowymi są głównie osoby poniżej 18 roku życia. itp.
Kłopot w tym, że decyzje, podejmuje się często pod wpływem emocji, a nie pod wpływem rzetelnej wiedzy. Oto bowiem, są już dostępne pierwsze wyniki ewidencji, która zastąpiła spis harcerski i okazuje się, że w kadrze ZHP mamy raptem 280 osób w wieku do 18 lat*. Ewidencja jeszcze nie analizuje funkcji, muszę przypomnieć więc, że bycie kadrą ZHP nie oznacza bycie drużynowym. Można wiec przyjąć założenie, że nie wszystkie z tych 280 osób, są drużynowymi.
Ale nawet jeśliby byli, to co oznacza dla ZHP, że 280 osób kadry ma mniej niż 18 lat?
To znaczy, że z ogółu 16 062 osób kadry ZHP, tylko 1,74% to osoby niepełnoletnie.
To oznacza, że nie w każdym hufcu są osoby, które są kadrą i mają mniej niż 18 lat.
To oznacza, że na jedną osobę niepełnoletnią w kadrze ZHP, w całym ZHP przypada średnio ok. 56 osób pełnoletnich!
I wreszcie, to oznacza, że przekonanie o śmierci małych hufców czy całego ruchu zuchowego, to nic więcej jak kolejny szkodliwy mit, którego, przy okazji najbliższego Zjazdu ZHP może czas się pozbyć?
Bo to wszystko oznacza, ze nie ma przeszkód, byśmy pracę z kadrą ułożyli normalnie, odpowiedzialnie. By świadome, celowe wychowanie, prowadziły osoby dorosłe, które mogą brać odpowiedzialność za powierzoną młodzież, tak w sensie prawnym jak i wychowawczym.
*Stan na 7 września 2009 roku, według Elektronicznego Systemu Ewidencji Harcerskiej.
Podobne artykuły
harcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP.
Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.
Wszystko niby pięknie wygląda, ale tylko na papierze. Jasne, że dużo lepiej byłoby, gdyby drużynowymi były osoby pełnoletnie. Wchodzą tu nie tylko kwestie odpowiedzialności, ale też ułatwienie realizacji programu. Jednak jako główny argument utrzymania obecnego stanu rzeczy nie podawałbym potencjalnej śmierci małych hufców i śmierci ruchu zuchowego, tylko fakt, że znam (i pewnie każdy z nas zna) 16-sto i 17-stolatków, którzy mentalnie i metodycznie są lepiej przygotowani do bycia drużynowym niż niejeden osiemnastolatek. Nie dajmy się zwariować! Nie widzę też problemu w obecności opiekuna na zbiórkach i wyjazdach. Pod warunkiem oczywiście, że wszystkim ten układ odpowiada.
Może jestem ograniczony, ale nie nadążam za tokiem myślenia autora. :) Jeśli nie mamy pełnych danych ewidencyjnych (a nie mamy, bo w niektórych chorągwiach ewidencji w ogóle nie zaczęto), to musimy oprzeć się na danych z poprzedniego spisu, a te nie są tak optymistyczne.
Co nie zmienia faktu, że z tezą docelową autora, czyli: nie bójmy się podwyższenia wieku drużynowych do 18 lat!, całkowicie się zgadzam. Aktualnie mam okazję obserwować „boje” 17-18-latka z pełnieniem funkcji drużynowego i wniosek jest prosty: zbyt wcześnie!
Zgadzam się całkowicie z ideą podniesienia minimalnego wieku drużynowych z 16 na 18 rok życia. Widzę jednak spore zagrożenie. Statystycznie to wygląda wspaniale.
W małych hufcach oddalonych od ośrodków akademickich, najczęściej funkcje drużynowych obejmują licealiści, czyli ludzie w wieku 16-19 lat. Średni czas pełnienia funkcji to ok 2-3 lat. W chwili podniesienia wieku drużynowych średni czas pełnienia funkcji znacząco się skróci.
W chwili obecnej w moim hufcu na 14 jednostek tylko 2 drużynowych nie ma ukończonych 18 lat, ale w zeszłym roku liczba ta siegała 7. A problem pełnienia funkcji przez druzynowych licealistów dotyczy 8-9 drużyn w hufcu.
Konsekwencja podniesienia wieku druzynowych moze być: po pierwsze – krótszy czas pełnienia funkcji z uwagi na ucieczke na studia, po drugie mniejszy odsetek druzynowych licalistów – bo po co obejmowac funkcje która bedę pełnił rok góra półtora, po trzecie [wynikające z po drugiego] funkcję drużynwych będa obejmować ludzie po studiach a tym samym ludzie bardziej doświadczeni, po czwarte [wynikajace z po drugiego i po trzeciego] ile drużyn starcimy wprowadzając taka zmianę zanim drużynowi licealiści przestana być druzynowymi i pozyskamy drużynowych pracujacych.
Konkluzja jest jedna – podniesienie wieku tak, ale dokonujac takiej zmiany należy mocno przeredagować funkcjonowanie wielu środowis, stworzyc program przejściowy, który pozowli płynnie przejści z jednej do drugiej sytuacji.
P.S.
280 druzynowych przeklada się na 280×12[minimalna liczba członków drużyny] = 3360 harcerzy – co patrząc po wielkościach naszych hufców to jest od 10 do 20 małych hufców. Czy jesteśmy gotowi zaryzykować?
A jakie są?
@Piotr Skowro??ski –
Według stanu na rok 2006 – bo takie dane mamy – ok. 40% drużynowych jest niepełnoletnich, przy czym stan ten raczej nie uległ zmianie, bo ci z małych miejscowości, którzy dorośli -> czytaj: skończyli szkoły -> wyjechali na studia i do pracy.
Ale! To właśnie jest argument PRZECIW niepełnoletnim drużynowym. Bo skoro wiemy, że 16-latek za 2-3 lata wyjedzie w siną dal, to wszystkie środki zainwestowane w jego instruktorski rozwój należy uznać za zmarnowane. Prosta ekonomia nakazuje inwestować w ludzi ustabilizowanych, którzy nie tylko będą służyć swoją wiedzą i umiejętnościami naszej wspólnocie, ale wychowają następców itp.
Maciek się „zagalopował” i pomylił drużynowych niepełnoletnich z drużynowymi bez stopnia instruktorskiego.
Ponieważ nie ma chwilowo dostępu do internetu, poprosił mnie o sprostowanie swojej pomyłki.
Stan „niepełnoletnich” wg spisów, w ciągu ostatnich 5 lat był podobny do obecnego (podanego przez Rafała).
Coś te dane z ostatnich 5 lat nie są takie same. Rzuciłem okiem na dostępne dane ze spisów 2006 i 2007. Odsetki niepełnoletnich drużynowych to odpowiednio 7,62% i 7,39%. Przekładało się to na odpowiednio 574 i 525 drużyn. Więc jak to z tymi danymi?
Errata – oczywiście podałem dane odnośnie drużynowych a nie całej kadry.
Ale w niczym to nie kwestionuje tezy Rafała: niepełnoletni drużynowi, to margines, więc nie można pod nich budować funkcjonowania Związku.
Osobna sprawa, że pełnoletni nie oznacza jeszcze dorosłego. Pełnoletni, to ten, co ukończył 18 lat (lub w inny sposób został za pełnoletniego uznany – np. wcześniejsze zamążpójście), a z tej grupy jakaś część to ludzie chodzący do ostatniej lub ostatnich dwóch klas liceum. I niby wszystko jest OK – mamy pełnoletnich – ale nie jest, bo jakiś (jaki?) procent spośród nich stanowią ludzie, którzy właśnie za rok wyjadą w siną dal. I wracamy do tego, co napisałem post wcześniej: wysiłek włożony w zrobienie z nich instruktorów jest zmarnowany.
mnie brakuje jedynie wyliczenia, ilu drużynowych w wieku do 18 lat jest w hufcach powyżej 300 członków i ilu w poniżej. dodatkowo wziąć pod uwagę powinno się też to że jak dwa lata temu drużynowych w wieku poniżej 18 lat było więcej a dziś jest mniej to wcale nie znaczy że jest lepiej, wręcz przeciwnie, może to oznaczać że niebawem będzie kolejna wymiana pokoleniowa i znów się to zmieni. dlatego uważam że takie patrzenie w statystykę z dnia wczorajszego, wcale nie pokaże rzeczywistości, bo ta nie jest jednowymiarowa, nawet dwuwymiarowa nie jest.
@Krzysztof Wojtas –
Ale aktualnej nie mamy, niestety. Oczywiście, tych danych brakuje. To pole do badań dla WBA. Bo generalnie posługujemy się hipotezami i domysłami, a nie konkretnymi faktami. Myślę jednak, że istotą nie jest formalne podniesienie wieku drużynowych (co nie znaczy, że nie jest potrzebne), ale w ogóle zmiana systemu rozwoju instruktorskiego i – będę może niepopularny – rezygnacja z grupy wiekowej harcerzy starszych oraz wprowadzenie grupy wiekowej starsi wędrownicy (ew. kadra) powyżej 21 lat.
W takim systemie powinno wyglądać to tak:
harcerz (uczestnik) -> obecny HS (zastępowy, podzastępowy, niższy funkcyjny drużyny) -> wędrownik (przyboczny, wyższy funkcyjny, np. magazynier drużyny) -> kadra (funkcje wymagające 18 lat, starsi przyboczni).
Spośród kadry rekrutujemy instruktorów przy założeniu, że:
pwd=przyboczny,
phm=starszy przyboczny, początkujący drużynowy,
hm=drużynowy.
W tym układzie:
1. pwd zahacza o grupę wiekową wędrowników, więc teoretycznie wędrownik na zakończenie drogi może zdobyć pwd lub nawet phm (por. system przedwojenny!),
2. młodzi instruktorzy stanowią elitę wędrowników (tu wychowanek i wychowawca na krótko się zazębia, ale mówimy w istocie o kandydacie na wychowawcę, więc sprzeczność jest pozorna,
3. werbunek na funkcje instruktorskie prowadzimy pośród ludzi, którzy mają specyzowaną dalszą drogę życiową – 20-21 latek z małej miejscowości wie, czy wyjeżdża, czy zostaje,
4. W okresie największego zamieszania życiowego na progu dorosłości kandydat na wychowawcę jest początkującym przybocznym, czyli może ograniczyć swoje zaangażowanie w harcerstwie nie tracąc z nim kontaktu – warunkiem skuteczności jest praca systemem zastępowym! Czyli zbiórka drużyny raz w miesiącu i zbiórka ZZ jako druga w miesiącu. Dwa razu w miesiącu większość studentów znajdzie czas.