Nihil Novi!
W sobotę (30 maja 2009 roku) odbyło się posiedzenie Zespołu Statutowego (ZS), które miało podsumować konsultacje chorągwiane projektu statutu na Zjazd ZHP w 2009 roku. Owe konsultacje, zgodnie z uchwałą Rady Naczelnej z dnia 8 marca 2009 roku, miały być przeprowadzone do dnia 24 maja 2009 roku, a opinie będące ich efektem przesłane na adres ZS. Z obowiązku wywiązało się jedynie 9 chorągwi (wielkopolska, śląska, podkarpacka, dolnośląska, mazowiecka, stołeczna, kielecka, warmińsko-mazurska, kujawsko-pomorska). Ponadto swoje opinie nadesłały władze naczelne: Główna Kwatera, Centralna Komisja Rewizyjna i Naczelny Sąd Harcerski, a także kapelani harcerscy. I jedna wspólna cecha łączy większość tych wypowiedzi – pobrzmiewający okrzyk “Nihil Novi!”.
Najbardziej konserwatywna w swoich poglądach jest … Główna Kwatera ZHP. Zasadniczo jej stanowisko sprowadza się do zanegowania wszystkich podstawowych zmian w projekcie Statutu i poparcia dla obecnie obowiązujących rozwiązań. Jedynym wyłomem jest propozycja tej władzy, aby Rada Naczelna była wybierana w całości przez Rady Chorągwi. Nie sposób nie zadumać się chwilę nad takim stanowiskiem. Oto mamy wypowiedź zarządu, składającego się z młodych przecież jeszcze wiekiem (w znacznej większości) instruktorów, o dużym bagażu doświadczeń tak harcerskich jak i zawodowych. Z czego więc wynika ta niechęć do zmian? Z niedostrzeżenia wadliwości aktualnego systemu i struktury czy z negacji zaproponowanych rozwiązań? Oczywiście odpowiedź druga byłaby zupełnie akceptowalna przy założeniu, że wysuwaliby oni swoją propozycję ewolucji statutu. Tymczasem tak nie jest. Jest wręcz odwrotnie. Od kilku tygodni mamy do czynienia z sytuacją “wychodzenia rakiem” Głównej Kwatery z Zespołu Statutowego, próbą odcięcia się od jego prac. Przez dwa lata (tak! struktura składu zespołu istnieje od czerwca 2007 roku!) nie było wątpliwości, iż w skład ZS wchodzą członkowie komisji statutowo-regulaminowej RN, ale także przedstawiciele każdej z władz naczelnych, w tym 2 członków Głównej Kwatery. Aktualnie są to z-ca Naczelnika ZHP hm. Krzysztof Budziński i Skarbnik ZHP hm. Przemysław Marchlewicz. I nie byli to nadto aktywni członkowie ZS, uczestniczący w kilku zaledwie, a i to nie łącznie i nie w całych, spotkaniach. Trochę trudno się dziwić – są to funkcje absorbujące, a ZS spotykał się w weekendy, od piątku wieczór do sobotniej nocy, więc z pewnością kolizje z innymi obowiązkami były nieuniknione. Tyle tylko, że nic nie stało na przeszkodzie, aby do pracy w Zespole wydelegować inne ? nie będące członkami zarządu, a jedynie umocowanymi przez niego do pracy – osoby. Dziś Druh Naczelnik Budzyński wypowiada się powszechnie, że nie był członkiem ZS, a jedynie gościem, że nie utożsamia się z projektem, że (sic!) nie skonsultowano z nim terminu ostatniego ze spotkań. Druhu Naczelniku! Jak się jest członkiem jakiegokolwiek zespołu, to można nie zgadzać się z wynikami jego pracy, można je nawet krytykować, ale tylko wtedy, kiedy brało się czynny udział w jego pracach! Przychodząc w kratkę, siedząc cichutko i gmerając w komputerze traci się prawo do negacji pracy tego zespołu.
Krytyczne spojrzenie na wynik pracy zespołu ma również Centralna Komisja Rewizyjna ZHP. Przyjmując z pokorą argumentację merytoryczną nie sposób nie dostrzec kuriozalnej wypowiedzi, co do rzekomej manipulacji wskazującej na przypisywanie przedstawicielom tej władzy współtworzenia projektu. Otóż członkiem zespołu od niemal początku, jest Druh hm. Leszek Adamski. I to nie jakimś tam członkiem, a osobą obecną na wszystkich chyba spotkaniach, aktywnie uczestniczącą w dyskusjach, przedstawiającą szereg argumentów. Skąd więc karkołomna próba odcięcia się CKR od projektu? Czyżby ze złości za próbę likwidacji tej władzy?
W sposób godny i profesjonalny zachował się w mojej ocenie Naczelny Sąd Harcerski. Krytycznie odniósł się do projektu, ale nie próbował udowodnić, że współautorem tegoż nie jest jego Przewodniczący – hm. Jan Orgelbrand. Wskazując na jego zdaniem złe rozwiązana zaproponował jednocześnie własne.
No dobrze, dosyć tych wtrętów. Przejdźmy do meritum. Trudno będzie omówić wszystkie propozycje, z uwagi na ich ilość, ale także rozbieżność. Konsultacje miały bowiem charakter otwarty, a nie ankietowy, zatem doszło do dużego zróżnicowania poglądów chorągwi i proponowanych zapisów. Skupię się na tych, które w mojej ocenie, dyktowanej lekturą forum internetowego i listy dyskusyjnej [czuwaj], budzą powszechnie najwięcej kontrowersji. Do zapoznania się z całością materiałów, tj. opiniami chorągwi i władz, a także stosownym zestawieniem przygotowanym przez Przewodniczącego komisji statutowo-regulaminowej hm. Rafała M. Sochę, zapraszam na stronę www.statut.zhp.pl już wkrótce.
Pracować czy nie?
W opiniach pojawiły się głosy, aby zaprzestać dalszej pracy nad zmianami statutu. Wyraziły ją Główna Kwatera, a także chorągwie stołeczna i śląska. Ta pierwsza proponuje rozpoczęcie ogólnopolskiej dyskusji nad zmianami statutu. Ta ostatnia z kolei nowości żadnych nie chce, a jedynie udoskonalenia niektórych zapisów obecnie obowiązujących. Pozostałe chorągwie opowiedziały się za kontynuacją prac.
Członkostwo wspierające.
Projekt zakłada całkowitą likwidację tej kategorii członkowskiej. W tym zakresie głos zabrał Naczelny Sąd Harcerski ZHP, chorągiew kujawsko-pomorska i chorągiew stołeczna, które poparły tę propozycję, przy czym NSH z zastrzeżeniem, że osoby aktualnie posiadające ten status zachowałyby go do czasu rezygnacji z niego, bądź jego wygaśnięcia. Pozostali głosu w tym zakresie nie zabrali.
Kadencyjność.
W projekcie zaproponowano zniesienie instytucji kadencyjności (a na poziomie chorągwi i centralnym – w ogóle pojęcia kadencja). To rozwiązanie poparła chorągiew kujawsko-pomorska. Natomiast chorągiew kielecka uznała, że na poziomie hufca komendanci nie powinni być związani liczbą możliwych do pełnienia kadencji, natomiast na szczeblu wyższym i centralnym – tak, maksymalnie dwoma kadencjami.
Czynne prawo wyborcze.
ZS zaproponował, aby czynne prawo wyborcze mieli wyłącznie instruktorzy mianowani na funkcję. Burzliwy dyskurs rozgorzał na temat drużynowych, jako najważniejszych funkcyjnych w naszym Związku, którzy choć pełnią tę funkcję nie mają stopnia instruktorskiego. Przeciw wyłączeniu takich osób z kręgu uprawnionych do decydowania w naszym stowarzyszeniu jest Główna Kwatera ZHP, chorągiew stołeczna, a także chorągiew dolnośląska. Wielkopolanie proponują rozszerzenie katalogu uprawnionych do głosowania o przybocznych. NSH uznał, że czynne prawo wyborcze winni mieć wyłącznie instruktorzy (z zachowaniem odpowiedniego okresu przejściowego np. 2 lata) pełniący określone enumeratywnie funkcje, które powinna wyliczyć uchwała Rady Naczelnej. W okresie przejściowym czynne prawo wyborcze powinni posiadać drużynowi rozpoczynający uzyskanie stopnia instruktorskiego (warunkiem uzyskania czynnego prawa wyborczego byłoby otwarcie próby na stopień instruktorski).
Zjazdy Nadzwyczajne.
Co ciekawe w kilku opiniach zanegowano propozycję rozszerzenia uprawnień zjazdów nadzwyczajnych o prawo zadecydowania o własnym porządku obrad. Wydawało mi się, kiedy proponowałem taki zapis, że skoro najważniejsza władza chce o czymś porozmawiać, to powinna mieć prawo do tego. Zresztą zbyt wąskie ujęcie w rozkazie komendanta zwołującego zjazd nadzwyczajny jego przedmiotu nie raz było problemem, skutkującym czasem koniecznością zwoływania kolejnego zjazdu. Tymczasem NSH, ale także chorągwie podkarpacka, stołeczna i kielecka są za utrzymaniem status quo w tym zakresie.
Przewodniczący ZHP.
Tu sygnał jest jasny – wszyscy, którzy zechcieli wyrazić swoją opinię, są za pozostawieniem funkcji Przewodniczącego ZHP, niektórzy nawet za wzmocnieniem jego funkcji ( tu najdalej idzie NSH). No co zrobić, wola większości – moje zdanie znajdziecie tu:).
Wybór Rady Naczelnej ZHP.
No tak, tu jestem zaskoczony najbardziej. Spodziewałem się chęci utrzymania wyboru członków RN przez Zjazd. Ale nie. Dominującym poglądem w stanowiskach nadesłanych do ZS jest chęć, by gremium Rady Naczelnej pochodziło z wyboru przez Rady Chorągwi, w całości. Niektórzy opiniujący proponują także wybór członków RN przez Zjazdy Chorągwi. NSH i GK chciałyby, aby Radą Naczelną kierował wybierany jako organ wewnętrzny sekretarz rady.
Wybór Naczelnika i GK/Komendanta Chorągwi i KCH.
Projekt Statutu zakłada kardynalną zmianę drogi wyboru władzy wykonawczej Związku i chorągwi, w obu przypadkach przesuwając to uprawnienie z kompetencji Zjazdu do kompetencji Rad (odpowiednio Naczelnej i Chorągwi), z prawem odwoływania zarządów w dowolnym czasie. Znalazł uznanie ten pomysł w oczach chorągwi wielkopolskiej, NSH i częściowo dolnośląskiej. Pozostali są za pozostawieniem obecnego trybu wyboru, czyli przez odpowiedni zjazd.
Centralna Komisja Rewizyjna i KRCH.
Postulowana przez ZS likwidacja CKR nie znalazła uznania u nikogo z wyrażających opinię.
To tyle z najważniejszych tez, które zostały zawarte w opiniach. Na sobotnim posiedzeniu zespół postanowił pogrupować je i odnieść się do każdej z propozycji, a następnie przedstawić je Radzie Naczelnej na najbliższym jej posiedzeniu, wraz z własnym stanowiskiem i wskazaniem, jakie skutki na kolejne rozwiązania będzie miało uwzględnienie konkretnej poprawki do projektu.
Wnioski.
Kategoryczna ocena opinii nadesłanych do ZS nastręcza wiele trudności. Związane jest to z następującymi kwestiami:
1. opinie nadesłało jedynie 9 z 17 chorągwi;
2. nie wszystkie pisma/maile mają poziom, który pozwoliłby na nazwanie tych dokumentów opiniami (przekonajcie się sami na www.statut.zhp.pl);
3. nie ma zbieżności co do zakresu tych opinii, nie wszyscy wypowiadają się o szczegółach;
4. powszechne są wypowiedzi, iż niektóre z opinii powstały w sposób uniemożliwiający udział w ich konstruowaniu instruktorom z tych środowisk (taki zarzut słyszałem wobec chorągwi mazowieckiej czy dolnośląskiej).
Z drugiej strony:
1. nie sposób odrzucić głosu większości chorągwi, zgodnie krytykujących np. próbę likwidacji CKR czy funkcji Przewodniczącego ZHP;
2. wyraźnie widać opór przed zmianą trybu, w jakim wybierani są wodzowie naszej organizacji, a to Komendanci Chorągwi czy Naczelnik ZHP;
3. w końcu jednoznacznie widoczne jest nikłe zainteresowanie tematyką projektu statutu.
Tym samym przyjąć trzeba, że konsultacje na tym etapie okazały się porażką. Nie uzyskaliśmy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy i w jakim zakresie członkowie naszej organizacji potrzebują zmian w ramie organizacyjnej stowarzyszenia. Kiedy rozpoczynaliśmy prace nad projektem wydawało nam się, że obecna konstrukcja jest skostniała, świadomość tego jest powszechna, a zmiany oczekiwane. Dziś nie mam już takiego przekonania. Zwłaszcza, że reakcją na inicjatywę zmiany naszej stowarzyszeniowej konstytucji nie jest bombardowanie nowymi pomysłami, a raczej gromki okrzyk “Nihil Novi! Panowie Szlachta, nihil novi!”.
Podobne artykuły
harcmistrz, instruktor hufca Goleniów, w chorągwi zachodniopomorskiej; jest szefem hufcowej KSI i KRH, członkiem komisji statutowo-regulaminowej Rady Naczelnej ZHP; był komendantem hufca, wiceprzewodniczącym chorągwianej komisji rewizyjnej, przewodniczącym chorągwianego sądu harcerskiego; prawnik, sędzia sądu rejonowego w Szczecinie
Na zbiórce wyborczej delegatów na zjazd [na której ostatnio byłem], odbyła się dyskusja nad zmianami w statucie. Ku mojemu zdziwieniu, wypowiadających się było dużo, ale jak pociągnęło się ich za język wychodziło, że tak de facto nie wczytali się [nie czytali] projektu statutu, a jedynie powtarzają hasła, które od kogoś zasłyszeli. Zastanawiające jest również to, że z sali co chwilę płynęły pytania obnażające brak zainteresowania kadry zmianami i projektem statutu. Najlepiej jak ktoś mądry przeczyta, zreferuje i poprowadzi nas przez zmiany [brak zmian]. Wskaże gdzie mamy krzyczeć i co negować. Szara masa, brak wizji i ciąg narzekań.
Nie wiem skąd wiedziałem, że tak będzie, bo tak zawsze było [przynajmniej na wszystkich spotkaniach tego typu na jakich byłem przez 11 lat bycia instruktorem].
Rysiu,
-powtarzałem od samego początku (nauczony “dyskusją” i Zjazdem Programowym), że ’szeroka konsultacja związkowa’ nie ma sensu [patrz np. komentarz Zbigniewa Pawła skupińskiego], bo prowadzi do UJEDNOLICENIA stanowisk czyli “nihil novi”… (Ludzie boją się zmian; a jeszcze bardziej pod zmianami się podpisywać – dziś 4 czerwca, znamienna data dla Polski i smutnie potwierdzająca moją tezę frekwencja z przed 20 lat…)
-dlatego (proponuję jak proponowałem) trzeba napisać statut w gronie (środowisku) spójnym ideowo za pomocą ręki prawnika, a później poddać pod dyskusje całe projekty AUTORSKICH statutów (najlepiej z propozycjami aktów około statutowych)
-taki porządek prac dałby nam kilka korzyści – pokazałby różne wizję ZHP i dał pozytywny ‘ferment’ w powszechnej stagnacji i narzekaniu [tu chylę czoła przed KPW jako że idealnie się w ten model pracy nad statutem wpisują (chociaż projekt Ich nie podoba mi się :P))
-jeszcze jest czas – zróbmy coś z tym!
Skoro pisałem (j.w.) to już 8 lat temu (na Czuwaj-liście – Czuwaj-gazecie) to wypadało mi być konsekwentnym ;)
Wstyd mi ale temat zmian statutu nie zainteresował niemalże wcale środowisk w Chorągwi Opolskiej. 2 Hufce oraz Chorągwiana Zbiórka Wyborcza (choć trudno nazwać to dyskusją) podjęły temat. Generalnie ewentualne zmiany interesowały pojedynczych instruktorów. Szkoda gadać.
Wstyd… Można oczywiście zrzucać winę na drużynowych, instruktorów, że nie podjęli tematu, że nie interesuje ich na żywo to, co przecież ich dotyczy -dotyczy tego jak wygląda ich organizacja.
podobnie można obwiniać wyborców, za niską frekwencje. ale prawda zawsze leży bliżej środka niż by się chciało (choć tak byłoby wygodniej). Gdyby lepiej docierać do wyborców, tłumaczyć im taką a nie inną ordynacje, pokazywać kandydatów, wskazywać konkretne efekty ich głosu, a nawet spróbować ich zaskoczyć/rozbawić…
http://www.youtube.com/watch?v=tlP5ekdGwik&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=lOP6hbs9qwY&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=EBF0tgQGkbQ
To linki do trzech flimików parlamentu UE. Nie twierdzę, że filmy na Youtubie rozwiążą nasze problemy z niskim poziomem zainteresowania zmianą statutu, ale to zawsze jakiś początek. Nie przedstawiajmy zmian na samej górze: przewodniczący czy jego brak, tylko wskazujmy na to jakie będzie miało to skutki dla przeciętnego drużynowego, dla jakości organizacji z jego punktu widzenia.
Jeśli żadnych, to przestańmy się dziwić jego postawie. Ot i co.
Wydaje mi się, że problem jest też w tym, że przynajmniej młodzi instruktorzy zwyczajnie nie wiedzą, o co w tym “zamieszaniu” chodzi. Nawet jeśli orientują się, że trwa debata nad projektem statutu (a to też nie wszyscy), to często (zakładając, że chociaż próbowali się z nim zapoznać) widzą po prostu ciąg kłótni i dyskusji, listę sporów, których sensu do końca nie rozumieją. Bo nikt spokojnie, od początku do końca nie wytłumaczył, na czym polegają proponowane rozwiązania, co mają oznaczać, do czego prowadzić, jakie pociągną za sobą skutki. Trudno dyskutować, nawet będąc zainteresowanym tematem, jeśli nie wie się o czym.
Czuję się mimo wszystko dość świadomym instruktorem, a miałam (mam) problemy z załapaniem, o co w części rozwiązań chodzi, dlaczego jedne są lepsze a inne gorsze. Przekopałam się (to dobre słowo) przez projekty statutu, ale trudno mi było przebić się przez ciąg tekstu (i to mimo pewnych doświadczeń ze studiów okołoprawniczych). Tak naprawdę więcej zrozumiałam z dyskusji, z przeglądania forum, niż z samych propozycji. A nie każdy ma tyle samozaparcia, żeby przebijać się przez całe forum;) A i tak już w momencie, kiedy próbowałam wytłumaczyć paru osobom (również raczej świadomym i zaangażowanym) o co w tym wszystkim chodzi, to miałam problem. Zwłaszcza z przełożeniem, jakie proponowane rozwiązania będą miały bezpośrednie skutki dla “liniowych” instruktorów.
Może jestem głupia, ale nie rozumiem;) Pocieszam się, że podobny problem ma naprawdę sporo naprawdę wartościowych osób;)
Brakuje mi debaty nie o “zapisach” i paragrafach, ale takiej toczonej na poziomie wizji, tego, jak wyobrażamy sobie zhp – w sposób, który dla każdego będzie zrozumiały i przystępny. Chcecie dyskusji – przełóżcie nam to wszystko “z polskiego na nasze”;) Wtedy i opinie na pewno się znajdą;)
“Brakuje mi debaty… Wtedy i opinie na pewno się znajdą”
Czekałem aż ktoś to napisze. BINGO! W prezentacji założeń nowego Statutu zabrakło kluczowej informacji: czemu to ma służyć? po co? dlaczego?
Powiedziano jakie są planowane zmiany, ale nie wyjaśniono ich celu.
A podstawowym, wyjściowym elementem dyskusji powinno być określenie w kilku zdaniach charakteru organizacji. I potem każdy z postulatów należało poprzeć konkretnymi propozycjami zapisów.
Dokładnie. To jest zresztą punkt, w którym jak zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać, wyraźnie różni się projekt KPW od projektu zespołu statutowego. Abstrachując od treści projektu KPW (bo z cześcią postulatów się mogę zgodzić, z innymi nie) – nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem, o co w nim chodzi. Środowisko KPW tłumaczy założenia swojego projektu chyba wszędzie gdzie się da;) ale przez to, nawet mając inne zdanie, czyta się ten projekt dużo lepiej, bo zwyczajnie wiadomo, czemu poszczególne zapisy mają służyć i dlaczego zdaniem autorów do tego stanu pożądanego doprowadzą. I jest jak dyskutować.
Przy projekcie zespołu tego mi zabrakło, i jaki miałam z nim problem to już pisałam. I wolałabym żeby właśnie dyskusja o statucie toczyła się na poziomie dyskusji o wizji związku i środkach na jej osiągnięcie, a nie paragrafów.