search
top

Nie walczmy z krokodylami! Osuszmy bagno…

Staram się, od jakiegoś czasu, systematycznie przyglądać pracom zmierzającym do przyjęcia nowego Statutu ZHP. Jestem bowiem przekonany, że od tego, czy i jakie zmiany uda się wprowadzić do tego dokumentu, będzie zależał w ogromnym stopniu dalszy rozwój ZHP. Może okazać się jednak, że żaden nowy projekt Statutu nie zostanie przyjęty. Wówczas trudno nawet będzie mówić o stagnacji w tej organizacji, a raczej o jej postępującej degradacji.
Dlaczego tak sądzę?
Skłania mnie do takich ponurych przemyśleń lektura opinii chorągwi dotyczących projektu Statutu przygotowanego przez komisję Rady Naczelnej. Można po niej odnieść wrażenie, że instruktorzy poszczególnych chorągwi ZHP nie chcą żadnych głębszych zmian w swojej organizacji - tak jakby stan obecny był dla nich co najmniej zadowalający. Owszem, nad projektem Statutu przygotowanym przez komisję RN można zapewne dyskutować długo, trzeba jednak przyznać, że projekt ten postuluje wprowadzenie co najmniej kilku bardzo istotnych zmian organizacyjnych, które – co też nie jest żadną tajemnicą – spotykają się z bardzo agresywnym oporem ze strony komendantów i komend chorągwi. Mało jednak można znaleźć w tych opiniach rzeczowych argumentów i kontrpropozycji, a już z niektórych postulatów np. Chorągwi Podkarpackiej – żeby wykreślić ze Statutu, że „ZHP jest organizacją skautową” – to nie wiadomo: śmiać się czy płakać. Choć gdy przypomnę sobie moment ze Zjazdu Programowego, w którym Zjazd odrzucił uchwałę mówiącą, że „ZHP nie jest organizacją paramilitarną”, to zaczynam się poważnie obawiać o tożsamość tej organizacji.

Ale skąd aż taki opór dla nowego projektu Statutu?
Zapewne stąd, że proponowanych jest wiele nowych rozwiązań organizacyjnych, a niektóre z nich mocno uderzają w niezachwiany dotąd byt korpusu komendantów chorągwi. Myślę tutaj, przede wszystkim, o rozwiązaniu organizacyjnym, polegającym na tym, że komendanta chorągwi zatrudnia (i natychmiast odwołuje – jeśli ten nie spełnia oczekiwań) w pełni społeczna rada chorągwi. Rozwiązanie, które jest oczywiste w innych organizacjach skautowych czy pozarządowych, w ZHP jest torpedowane, gdyż np. rzekomo „godzi to w wizerunek organizacji”.

Z drugiej zaś strony, opór stawiają także liczni instruktorzy, wśród których nie ma zgody co do tego, kto powinien dysponować czynnym głosem wyborczym (osoba na funkcji drużynowego czy dopiero formalnie mianowany instruktor). Wszystko to powoduje, że szansa przyjęcia nowego Statutu na najbliższym zjeździe ZHP jest niestety coraz mniejsza i wiele wskazuje na to, że w konsekwencji umocni się tylko niepodzielna władza korpusu komendantów chorągwi, która w niektórych chorągwiach i tak już doprowadza do sytuacji wręcz absurdalnych. Żeby nie szukać długo, to w mojej dawnej Chorągwi Podkarpackiej, której sytuację znam najlepiej, normalne są działania polegające na:

- monopolizowaniu środków finansowych (brak jawności i jasnych zasad w przyznawaniu dotacji na akcję letnią – dotacje kuratoryjne, które od lat nie spływają do środowisk, albo tylko do tych bezkrytycznie popierających Komendę Chorągwi),

- monopolizowaniu przepływu informacji (decyzje KCh o wyłączeniu serwisu internetowego i o zlikwidowaniu internetowego forum dyskusyjnego Chorągwi Podkarpackiej, wybiórcze i jednostronne informacje dostarczane delegatom na Zjazdy ZHP, blokowanie powstawania chorągwianych wspólnot instruktorskich np. nie udzielenie zgodny na powstanie chorągwianego kręgu instruktorskiego),

- monopolizowaniu kształcenia (jedyne słuszne chorągwiane kursy drużynowych na żenująco niskim poziomie, torpedowanie kursów hufcowych i międzyhufcowych jako „nielegalnych” inicjatyw oddolnych, brak wykwalifikowanej kadry kształcącej w zespołach chorągwianych i brak jakiekolwiek polityki kształcenia kadry w tym kadry kształcącej),

- monopolizowaniu władzy (poprzez wyniszczającą politykę kadrową, szczególnie na terenie hufca w mieście wojewódzkim, który jest naturalnym ośrodkiem kadrotwórczym dla potencjalnych, nowych kandydatów do KCh, sprawnym doprowadzaniu do izolacji bądź wycofywania się z działalności w ZHP bardziej wybijających się instruktorów z terenu Chorągwi – szczególnie tych najbardziej niezależnych od KCh lub domagających się głębszych zmian w działaniu Chorągwi),

- monopolizacja kontroli (marginalizacja roli Chorągwianej Komisji Rewizyjnej poprzez powołanie jednoosobowej funkcji Rewidenta Chorągwi, która nie ma umocowania w obowiązującym Statucie ZHP, a który to Rewident dysponuje olbrzymią siłą nacisku na instruktorów hufców i drużynowych),

- monopolizowaniu programu (obowiązkowe akcje i imprezy chorągwiane, obowiązkowe dostarczanie harcerzy „pod pomniki” w zamian za zgodę na biwaki drużyny, brak faktycznego wsparcia dla oddolnych inicjatyw programowych, brak realizowanego programu rozwoju chorągwi uwzględniającego potrzeby poszczególnych środowisk).

Wszystkie tego typu działania sprawiają, że tylko środowiska będące w pewnej zdrowej izolacji od swojej chorągwi są w stanie, w miarę normalnie, funkcjonować. Oczywiście, taki stan rzeczy można jeszcze trwać przez parę lat bo przecież jeszcze trochę młodzieży może spokojnie odejść z tej organizacji, a chorągwie w obecnym stanie będę ciągle egzystować. Zresztą z ich perspektywy to przecież żaden argument, bo przecież „nie liczy się ilość, liczy się jakość”. Zastanawiam się jak niska musi być jakość działań w skautingu brytyjskim, który ostatnio notuje największy od 7 lat wzrost liczebny…

Czy można coś z tym zrobić?
Jeśli sytuacja w innych chorągwiach jest równie patologiczna jak w Chorągwi Podkarpackiej, to obawiam się że tradycyjna „praca u podstaw” i próba jakichkolwiek zmian w oparciu o nawet dobry zespół młodych instruktorów jest skazana na porażkę. Monopol komendy jest już tak bowiem na tyle silny, że dysponuje ona bogatym wachlarzem sprawdzonych możliwości torpedowania wysiłków każdej prorozwojowej grupy instruktorów.
Ciągle jednak uważam, że jest nadzieja na powolną ale skuteczną zmianę tego stanu rzeczy. Otóż na wielu szkoleniach dotyczących zarządzania zmianą uczą, że „zamiast walczyć z krokodylami” należy „osuszyć bagno”. Nie ma co wysyłać wartościowych młodych ludzi do walki z wiatrakami i do niechybnego pożarcia przez krokodyle. Oszczędźmy im rozczarowań i życiowego rozgoryczenia. Doprowadźmy natomiast do tego, by „osuszyć bagno”, czyli zlikwidować środowisko, które żywi krokodyle. Mówiąc już językiem rozwiązań organizacyjnych, wprowadźmy takie rozwiązania systemowe, które będą systematycznie zmniejszać rozpasany monopol tych „krokodylich” komendantów chorągwi.

Dlatego apeluję do drużynowych, instruktorów, delegatów na najbliższy Zjazd:
Doprowadźmy do zmiany Statutu ZHP przynajmniej w dwóch zasadniczych kwestiach:

1) Przyjmijmy zapisy wprowadzające obligatoryjnie społeczne Rady Chorągwi, które na mocy swojej uchwały zatrudniają i – jeśli zajdzie taka potrzeba – natychmiast odwołują komendanta chorągwi. To rozwiązanie umocni możliwości decyzyjne i samodzielność Rad Chorągwi oraz wzmocni kontrolę i możliwości reagowania w przypadku złych komendantów chorągwi. Natomiast, jeśli komendant będzie działał dobrze, to nie ma się czego obawiać – z pewnością każda Rada Chorągwi będzie potrafiła docenić jego starania, także pod względem finansowym.

2) Zgódźmy się, że czynne prawo wyborcze powinno należeć do faktycznych WYCHOWAWCÓW.
W zapisach statutowych oznaczałoby to czynne prawo wyborcze dla drużynowych (co najmniej dla nich, a najlepiej tylko dla nich). Dlaczego akurat taka perspektywa? Bo to faktyczni wychowawcy w naszej organizacji, pracujący bezpośrednio z młodzieżą. Odpowiadają oni w pierwszej kolejności za jakość oddziaływań wychowawczych i za rozwój liczebny całej organizacji. Wiem, że dziś nie każdego drużynowego można nazwać odpowiedzialnym, wykwalifikowanym, przygotowanym do swej roli świadomym wychowawcą dzieci i młodzieży. Ale bądźmy konsekwentni. Jeśli, jako organizacja, powierzamy młodym ludziom zdrowie, życie i wychowanie młodszych od nich osób, to pozwólmy im też głosować na swoich przedstawicieli, pozwólmy im uczestniczyć w podstawowych procesach decyzyjnych na zbiórkach wyborczych hufców czy chorągwi. Niech będę tam w pełni wartościowymi ich uczestnikami. W końcu na co dzień w swojej praktyce na funkcji drużynowego podejmują zapewne znacznie trudniejsze decyzje wpływające na przyszłe życie powierzonych im dzieci i młodzieży.

Pamiętajmy przy tym by doprowadzić do sytuacji żeby funkcja drużynowego była przyznawana odpowiednim osobom – odpowiednio przygotowanym i przeszkolonym przez organizację. Zwykle myślimy tak o instruktorach, choć zdobycie stopnia przewodnika nie zawsze i nie wszędzie gwarantuje spełnienie tych wymagań. Jest tutaj do wykorzystania bogaty wachlarz rozwiązań poza-statutowych (uchwały RN, decyzje GK, polityka kadrowa, zmiana systemu szkoleń, wymagań na stopnie instruktorskie, standardy kursów itp.)

W moim przekonaniu, gdyby te dwa postulaty udało się wprowadzić, to z czasem sytuacja w całym ZHP ulegałaby stopniowej poprawie, a „bagna” w których czasami przychodzi działać uległyby wysuszeniu, więc i agresywnych krokodyli byłoby coraz mniej.
Dlatego apeluję ponownie: Druhny i Druhowie Drużynowi, Instruktorzy, Delegaci na Zjazd ZHP! Stwórzcie silne poparcie dla tych dwóch rozwiązań i doprowadźcie do zmiany Statutu przynajmniej w tych dwóch kwestiach. To, jak sądzę, będzie już naprawdę olbrzymim sukcesem jak na naszą organizację.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Kamil WaisPodharcmistrz, socjolog, doktor nauk humanistycznych, absolwent I Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych, autor Pierwszego Internetowego Kursu Historii Harcerstwa ZHPwIIRP (www.wais.kamil.rzeszow.pl), instruktor Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, dawniej komendant szczepu, wciąż zainteresowany rozwojem ZHP i turystyką aktywną (górską, rowerową, kajakową). Uwielbia pływać kraulem na długie dystanse.

30 Responsesto “Nie walczmy z krokodylami! Osuszmy bagno…”

  1. Gdyby ktoś mógł mi przypomnieć o co chodzi z „Choć gdy przypomnę sobie moment ze Zjazdu Programowego, w którym Zjazd odrzucił uchwałę mówiącą, że ?ZHP nie jest organizacją paramilitarną?, to zaczynam się poważnie obawiać o tożsamość tej organizacji.”, to byłbym niezmiernie wdzięczny, bo to nie moje czasy.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. duhovny pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, obawiam się że nie jedno bagno jest do osuszenia, nie jedna taka chorągiew i hufce prowadzą jeszcze ciekawe monopolistyczne praktyki, jak utrudnić życie młodym a przy okazji zapewnić sobie istnienie bytu….

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Artur pisze:

    Doskonały artykuł ujmujący w sposób analityczny i bardzo rzeczowy problemy formalne z jakimi przychodzi nam się zmierzać w codziennej harcerskiej pracy u podstaw. Świetne porównanie z tymi „krokodylami” i bagnem do osuszenia w Chorągwiach i Hufcach. Oby tylko populacja starych, wypasionych drapieżników nie przeżyła wszystkiego i wszystkich łącznie z tymi co chcą osuszać? Zgadzam się z autorem w 125% stwórzmy silne poparcie. Mówmy o tych nieprawidłowościach, dyskutujmy i pokazujmy w naszych małych lokalnych środowiskach, takie patologiczne zasiedziałe działania. Dyskusje przenośmy również na forum poza harcerskie, regionalne, miejskie – żeby samym „krokodylom” zaczęło być z tego powodu głupio.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Bartek "Coen" Zielinski pisze:

    A wiecie co ja bym chcial zobaczyć ?
    Wprowadzenie protokołu głosowań … tak zebym wiedział na co głosował kóry delegat… zebym wiedział ze godnie mnie reprezentowano albo czy np. jakis projekt storpedowała delegacja z chorągwi „kieleckiej” (sorry kielczanie musialem kogos wziasc na przykład)
    W końcu głosowanie powinno byc jawne, mamy odważnych i swiadomych swych decyzji delegatów, nie ma sie co ukrywać …

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Roman Kaczmarek Hufiec ZHP Szczekociny - Chrągiew Kielecka pisze:

    Zgadzam się z tezami postawionymi przez autora, podpisuję się pod nimi oboma rękoma. Na naszej zbiórce wyborczej też rozważaliśmy problemy związane z powoływaniem na funkcje tak zwane wybieralne oraz kto powinien decydować o sprawach związku. Drużynowi (mianowani na tę funkcję), ale moim zdaniem również i przyboczni, którzy są instruktorami. Wyszedłem ze szkoły harcerskiej preferującej, że to drużynowy ma przygotować swojego następcę w drużynie, a jak? Najlepiej go przygotowywać na funkcji przybocznego, W 11 Krakowskiej Drużynie Harcerskiej im. Jana III Sobieskiego (niestety uległa rozwiązaniu w 1985 r.), Białym Szczepi, Zielonej Trójce, Zielonym Szczepie czy Czerwonych Beretach często instruktorzy nawet ze stopniem przewodnika pełnili funkcje przybocznych, pomagając drużynowemu, czasem go zastępując, przygotowywali się do pełnienia funkcji drużynowego i nie wszyscy nimi zostawali, bo czasem okazywało się, że sobie nie poradzą. Uważam, że funkcja drużynowego, to najważniejsza funkcja w organizacji, dlatego oni w większości winni decydować o losach naszej organizacji. Bez drużynowego nie ma drużyny, bez drużyn nie ma Hufca, bez Hufców nie ma Chorągwi a co za tym idzie „krokodyli”. Jedyną prawdą która jest jest stwierdzenie: „bez harcerzy nie ma drużyn, bez drużyn nie ma Związku”. Kto zachęca młodych harcerzy do wstąpienia do drużyny – drużynowy, kto z „rekrutów” tworzy po okresie próbnym pełnoprawną drużynę – drużynowy. Hołubmy dobrych drużynowych, dbajmy o ich rozwój, to będziemy mieć dobry jakościowo Związek, to będziemy mieli kogo wybierać na Komendantów Hufców, Komendantów Chorągwi, a w konsekwencji do władz centralnych Związku. Dlatego ja sam przez przez 40 lat służby instruktorskiej przez 30 lat byłem drużynowym. Byłem Komendantem Szczepu, Komendantem Hufca, ale równocześnie prowadziłem drużynę, by być na bieżąco z harcerskim życiem.
    Wracając do zbiórki wyborczej Hufca to zobligowaliśmy naszego delegata do poparcia zmian w statucie powodujących zatrudnianie, a nie wybieranie Komendantów. Podnieśliśmy również sprawę, że wariantowy projekt Statutu, to żaden projekt, bo warianty mogą wymuszać kolejne zmiany w innych częściach statutu. Wiemy także, że niektóre środowiska mają własne propozycje statutowe i uważamy, że delegaci przed Zjazdem winni znać wszystkie projekty złożone przed obrady Zjazdu. Przed przystąpieniem, do dyskusji nad statutem Zjazd winien podjąć decyzję o trybie prac nad statutem. Optujemy, za głosowanie nad całym projektem statutu, tzn. przyjmujemy i robimy poprawki czy odrzucamy i przechodzimy do kolejnego projektu. Chodzi o to, że pracuje się nad Statutem i poprawia, poprawia,… a ostateczna wersja ma niewiele wspólnego z przedłożonym projektem. Tracimy czas i cierpliwość delegatów przez co nieraz nie starcza czasu na równie ważne sprawy i odkładamy je do następnego Zjazdu lub dajemy delegację Radzie Naczelnej i znów jesteśmy niezadowoleni, nie mówiąc, że tracimy kolejne 4 lata. Tyle na początek, bo może sam napiszę na ten temat post.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Barbaska pisze:

    Kamil, podziwiam, ze jeszcze Ci sie chce! Ja juz sie skupiam tylko na wlasnym podworku… No ale zobaczymy, jacy beda nowo wybrani delegaci… pozdro, pa

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Gitarzystka, Hufiec L. pisze:

    Ale o co kaman z rewidentem?? pierwsze slysze i w ogole nie halo! Tak poza tym nie wierze, ze to wszystko macie w jednej choragwi! To STATYSTYCZNIE niemozliwe;)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. Seascout pisze:

    A jednak zachodzi prawdopodobieństwo, że się zdarzy w jednej chorągwi. Niewielkie, ale zawsze istnieje… I tu zaszło :)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. lajcik pisze:

    Oj chyba nie tylko w Podkarpackiej taka DEMOKRACJA panuje. Zresztą u nas też panuje – ale KCH.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Paweł z Podkarpackiej pisze:

    Gitarzystko! Druh rewident idealnie pasuje do swojej funkcji, bo posiada poważne doświadczenie w tej kwestii? Wystarczy wklepać jego imię i nazwisko w Google, a na pierwszej pozycji wyskoczy nam lista władz KW PZPR w Rzeszowie. A tam druh rewident zajmował jedną z najbardziej prominentnych pozycji w egzekutywie.
    Wspaniały kurs chorągwiany ? znam kilka osób w nim uczestniczących. Podobno członkowie kadry kursu popalali papierosy, a metodyki kazali się uczyć tylko z książeczek metodycznych. Trzon ?kursu? stanowiła historia ZHP w wydaniu ?data-wydarzenie? oraz inne super istotne dziedziny?
    Dobrze, że w końcu zaczyna mówić się o sprawach, o których dotychczas się szeptało, tak trzymać!

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. Gitarzystka, Hufiec L. pisze:

    Ludzie, dajcie zyc!! Zimna wojna skonczyla sie 20 lat temu, pare dni temu byla rocznica! No nie mowcie, ze macie AZ TAKI beton?? Poza tym niejednemu psu Burek… Co do kursu – rzeczywiscie wspolczucie. U nas pod tym wzgledem calkiem niezle, kursy druzynowych robimy zasadniczo sami, a choragiew pomaga w takim letnim doksztalcaniu:) Ale Wy za to macie Bieszczady;)))

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. leon pisze:

    Wiedziałem, że może być gdzieś źle, ale aż tak?? To jakaś paranoja. Może faktycznie tzreba zakończyć okres dominacji komunizmu i stworzyć nowy reformatorski ruch w ZHP. PZPR udało się rozwalić (jak widać nie wszędzie) to i beton w ZHP też może by skruszyć.
    Ostatni bastion komunizmu w polsce – Chorągiew Podkarpacka ZHP. A może jeszcze gdzieś ?? Może to całe ZHP??

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. konspirator pisze:

    Jestem z niedawno rozwiązanej i na powrót powołanej chorągwi. Nie mogę powiedzieć jakiej :) żeby się nie zdekonspirować…
    Nie chcę wypowiadać sie na temat innych chorągwi natomiast u nas kruszenie betonu ludzkiego i przyzwyczajeń idzie bardzo opornie. Niestey pobudzenie odwagi młodej kadry, na której moim zdaniem powinna sie opierac praca w organizacji idzie niemrawo natomiast zdobywanie kolejnych przyczółków na betonowych pozycjach bradzo opornie. Nie da sie jednak wszytkiego zrobić poza „układem”. Trzeba go również rozwalac od srodka mimo że może to być bardzo irytyujące i kosztujące dużo nerwów.
    W naszej młodej chorągwi kwestie statutu zostały … nazwę to pominięte przez środowiska. Co prawda na zbiórce wyborczej była dyskusja o statucie ale mialem wrażenie że osobobetony, które się wypowiadały na ten temat czytały może kiedyś jakiś statut ale rzcej na pewno nie nowe propozycje.
    Niestey co gorsza mlodych instruktorów temat wogóle nie zaintersował.

    Więc co dalej …
    Kruszmy beton i osuszajmy bagno …
    Tylko czy starczy nam sił

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. MaciekP pisze:

    Dodam jeszcze dwa kwiatki mi znane:

    - odebranie hurtem grupie instruktorów posiadane stopnie instruktorskie i nakazanie ponownego ich zdobywania,
    - blokowanie „awansu” instruktora potrzebnego w Wydziale Specjalności GK ZHP poprzez odmowę (!!!) wystawienia mu wymaganej opinii i to pomimo pozytywnej opinii z hufca.

    Postulaty całkowicie popieram. To jest minimum, jakie trzeba zrobić, żeby skończyć z paranoją.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. MaciekP pisze:

    Originally Posted By Gitarzystka, Hufiec L.Ludzie, dajcie zyc!! Zimna wojna skonczyla sie 20 lat temu, pare dni temu byla rocznica! No nie mowcie, ze macie AZ TAKI beton?? Poza tym niejednemu psu Burek… Co do kursu – rzeczywiscie wspolczucie. U nas pod tym wzgledem calkiem niezle, kursy druzynowych robimy zasadniczo sami, a choragiew pomaga w takim letnim doksztalcaniu:) Ale Wy za to macie Bieszczady;)))

    No i się mylisz, bo jeśli już, to końcem zimnej wojny było wycofanie wojsk sowieckich z Polski, a to nastąpiło w 1992 roku. Poza tym, nigdy nie przeprowadzono w Polsce takiego oczyszczenia jakie miało miejsce choćby w Czechach po 1989 roku, czy w Niemczech po 1945 i po 1990. Stąd beton, który czuje się bardzo dobrze w wielu miejscach naszego kraju. Harcerstwo nie stanowi wyjątku.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. majcin pisze:

    co ma zimna wojna do betonu chorągwianego?
    przecież beton z pokolenia „bez teleranka” jest równie twardy (a kto wie czy nie twardszy) niż gierkowski
    zresztą jak czytam o problemach bratniej organizacji, to jednym z nich jest własny beton chorągwiany wyhodowany przez ostatnie 20 lat.

    Oczywiście beton ZHR nie ma takich parametrów jak nasz, ale czynniki utwardzające w postaci majątku i pensji występują tam w ilości dużo mniejszej

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. Gitarzystka, Hufiec L. pisze:

    Heja, pewnie macie racje co do betonu w ogolnosci, natomiast co do szczegolnosci mialam na mysli konkretny przypadek pustaka, w/w rewidenta czy jakos tak, wg jednego z przedmowcow ‘prominentnego czlonka egzekutywy’ – co dla mnie brzmi jak upior w piwnicy. JESLI TO PRAWDA, to jakim cudem cos takiego dzieje sie w organizacji – podobno-wychowawczej??

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. Błasiak pisze:

    Wychowawcza, to może jest praca w drużynach. W chorągwi liczy się skuteczność obsadzania wszystkich stołków swoimi ludźmi. Niewygodni są usuwani. W sumie metody czasem też takie jakieś betonowo-komunistyczne. Tak jak napisane jest w tekście w punkcie „monopolizowanie władzy”.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  19. Paweł z Podkarpackiej pisze:

    Nie wiem jak w innych chorągwiach, ale w podkarpackiej faktury hufce wysyłają do KCh. Można się tylko domyślać, że tam służą one do rozliczenia dotacji, których hufce nigdy nie widzą na oczy, nie mówiąc o wykorzystaniu. Tak więc, gdzie podziewają się te pieniądze?
    Prawdopodobnie trafiają na konta pracowników KCh – jako wypłaty. Przecież oni tak wiele robią dla dołów, że muszą dostać kasę, która na pewno jest głodową pensją. Niech choć to mają za swoje poświęcenie.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  20. Barbaska pisze:

    Kamil, zdaje mi sie, ze Twoj apel do delegatow pozostaje wolaniem na puszczy (a moze na pustyni…) Chyba zaden z nich nawet nie przeczytal Twojego tekstu. A ja z podkarpackich delegatow znam tylko jedna reprezentujaca nas Druhne, bo Druha tez wybranego z naszego rejonu hufcow nawet na oczy nie widzialam:( W listopadzie sie z nimi spotykamy (wszystkie trzy hufce), to bedziemy ich przekonywac… Wiesz, nadzieja umiera ostatnia…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  21. Ja ZPSkupinski, delegat na XXXVI Zjazd ZHP oświadczam, że tekst zamieszczony powyżej przeczytałem i zgadzam się z postulatami autora.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  22. Ania Mazurczak pisze:

    Jestem delegatką, przeczytałam, całym sercem popieram :) w ogóle napełnił mnie otuchą ten tekst!

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  23. Barbaska pisze:

    Serdeczne dzieki, ze kogos napelnia otucha tekst o problemach naszej choragwi:/ Jeszcze chcialabym sie dowiedziec, ze jestescie delegatami z Podkarpacia, wtedy i ja sie uciesze…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  24. Krzysztof Wojtas pisze:

    o część delegatów byłbym spokojny, jednak duża ich część nie ineresuje się tym co się dzieje w ZHP, a tym bardziej zmianami jakie powinny zostać wprowadzone. będą ci delegaci przedłużeniem stanowiska swoich KCh, a nie środowska z jakich pochodzą. notabene środowiska nie interesują się zmianami w statucie, a swoje zdanie buduje po zbiórce wyborczej mojego rejonu. zatem najpierw trzeba dotrzeć do elektoratu i przebić się z propozycjami zmiań, może wtedy to coś da.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  25. Adrian pisze:

    Ja wypowiem się tak , Chorągiew Podkarpacka po jęła jedną z metod korzystania z wszelkich instrukcji i statutu ZHP a mianowicie czytać od tyłu i umiejętnie korzystać z kruczków prawnych na odwrót, Komendantka Chorągwi jest już na funkcji chyba od lat 80 (jeszcze jako Komendant KCH Rzeszowskiej ) i podobne przypadki są też w innych Chorągwiach.
    Tylko , że na Podkarpaciu rządzą w Chorągwi 4 osoby , niestety w naszej organizacji w niektórych jednostkach siedzi jeszcze ostro komuna, ja osobiście popieram zamiany statutu ze względu na to , że pozwoli to na zmiany kadrowe i szanse dla młodych instruktorów…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  26. Ania Mazurczak pisze:

    hmm no nie sytuacja w Chorągwi Podlarpackiej napełniła mnie otuchą, raczej to zdanie:
    „W moim przekonaniu, gdyby te dwa postulaty udało się wprowadzić, to z czasem sytuacja w całym ZHP ulegałaby stopniowej poprawie, a ?bagna? w których czasami przychodzi działać uległyby wysuszeniu, więc i agresywnych krokodyli byłoby coraz mniej.”
    Wiara w zmiany.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  27. PWoźniak pisze:

    Adrianie, jakich młodych przekonasz do podjęcia się funkcji komendanta chorągwi? W tekście jest napisane o sytuacji w Rzeszowie (patrz monopolizowanie władzy). Kto porzuci swoje zajęcia i wróci do organizacji, która ją dawno temu zniechęciła. Tutaj nic co proste jest nie jest proste. Niestety to smutna prawda. Obecni komendanci chorągwi nie mają naturalnej konkurencji.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  28. cebul pisze:

    Przez tą sesję (która nareszcie się skończyła) człowiek całkiem z obiegu wypada, a tu takie kwiatki :) Podziwiam Cię Kamilu ? za odwagę przede wszystkim, a i za zebraną argumentację. A ta zdrowa izolacja zabrzmiała znajomo :) Całkowicie popieram te dwa podstawowe postulaty, bo bez nich będzie naprawdę ciężko.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  29. MaciekP pisze:


    Originally Posted By PWo??niakAdrianie, jakich m??odych przekonasz do podjÄ?cia siÄ? funkcji komendanta chorÄ?gwi? W tek??cie jest napisane o sytuacji w Rzeszowie (patrz monopolizowanie w??adzy). Kto porzuci swoje zajÄ?cia i wr??ci do organizacji, kt??ra jÄ? dawno temu zniechÄ?ci??a. Tutaj nic co proste jest nie jest proste. Niestety to smutna prawda. Obecni komendanci chorÄ?gwi nie majÄ? naturalnej konkurencji.

    Rafał Ziemkiewicz określił to pływaniem w kisielu. To, co gdzie indziej jest lekkie, łatwe i przyjemne u nas wymaga dwa razy więcej wysiłku i czasu.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  30. Ania Mazurczak pisze:

    A propos tego pływania w kisielu, historyjka ze „Skautingu dla chłopców”, Robert Baden – Powella.

    „Dwie żaby wybrały się pewnego dnia na spacer i napotkały na drodze wielką miskę ze śmietaną. Zaglądając do środka, co to jest, wpadły.
    Jedna powiedziała: <>. Poszła więc na dno i utonęła, bo brakło jej energii.
    Druga żaba natomiast miała bardziej męski charakter i usiłowała pływać, poruszając rękami i nogami, żeby tylko utrzymać się na powierzchni. A kiedy czuła, że opada, walczyła jeszcze zacieklej, nie tracąc nadziei.
    Wreszcie, kiedy była już bardzo znużona i zdawało się jej, że musi się poddać, oto zdarzyła się dziwna rzecz. Wytężoną pracą nóg i rąk tak ubiła śmietanę, że nagle wylądowała bezpiecznie na grudzie masła!”

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top