search
top

Za późno

Sprawę tę sygnalizował już Sławek, we wpisie HUFIEC OSOBĄ PRAWNĄ? z 10 września 2008 roku.

Dziś już wiemy, ze Zespół przygotowujący projekt statutu na Zjazd ZHP nie zaproponuje wprowadzenia pod obrady propozycji umożliwienia hufcom posiadania osobowości prawnej.

Im więcej o tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nadawanie osobowości prawnej hufcom, nie ma już sensu. I bynajmniej, nie dlatego, że hufce sobie z ta osobowością nie poradzą - te które będą chciały mieć osobowość prawną, poradzą sobie lepiej niż niejedna chorągiew! Ale dlatego, że te hufce, którym zależało na posiadaniu osobowości prawnej, które są w stanie organizacyjnie i logistycznie mieć swoją osobowość prawną - już ją posiadły! Nie przez ZHP wprawdzie, ale dla ogólnego rozrachunku, nie ma to żadnego znaczenia. Na razie.

Po pierwsze. Po co osobowość prawna hufcom? Po to samo po co chorągwiom. By móc startować w lokalnych konkursach grantowych, by być w pełni odpowiedzialnym za swój majątek, by nie odpowiadać za cudze długi (wprawdzie w podwójnej osobowości prawnej tak czy siak, odpowiadamy wszyscy solidarnie, ale majątek jednej osoby prawnej będzie poddany pod egzekucję dopiero, jak wyczerpie się majątek dłużnika).
Od początku rozmów o osobowości prawnej hufców, sprawa miała dotyczyć tylko tych hufców, które tego chcą, które są zdolne ponieść ciężar pełnej księgowości itp. A więc fakultatywna osobowość prawna dla hufców.

Pamiętam, że na Zjeździe ZHP w 2005 roku, była dość duża grupa hufców, które chciały już wtedy dostać osobowość prawną. Wygrało rozwiązanie zachowawcze. Poczekajmy jak się przyjmie osobowość w chorągwiach, nie wszystko na raz, pomału. Przed 2009 rokiem zastanowimy się co zrobić z osobowością dla hufców. I to był błąd.

Piszę to całkiem świadomie, bo w 2005 roku, też popierałem przyjęte wtedy rozwiązanie.

Błąd dlatego, że energia komendantów, członków komend, skarbników, instruktorów wielu hufców, gdzieś musiała znaleźć ujście. Jeśli ludzie, potrzebowali w jakimś momencie życia hufca, osobowości prawnej, czy to do starania się o granty, czy zarządzania majątkiem, to decyzja Zjazdu nie mogła im w tym przeszkodzić. Znaleźli sobie osobowość prawną, ale poza ZHP. Nie wiem, czy ktoś liczy ile mamy fundacji, stowarzyszeń, skupionych wokół szczepów, hufców, kręgów? W moim hufcu jest ich trzy. Obawy oponentów, że hufiec nie poradzi sobie z utrzymaniem osobowości prawnej okazały się płonne, skoro radzą sobie szczepy czy kluby specjalnościowe!
Kłopot jest taki, że póki wszystko jest dobrze, to jest dobrze. Fundacje, stowarzyszenia przy hufcach czy szczepach zakładały jakieś osoby, które dziś są w ZHP, a co będzie jutro?

Z perspektywy czasu, lepiej by było, gdyby w 2005 roku dano osobowość prawną hufcom bo wtedy kontrola nad hufcami pozostałaby w ZHP A jeszcze lepiej by było, gdyby tak jak proponowaliśmy z Piotrkiem Kowalskim, te fundacje tworzył ZHP, będąc ich fundatorem. Wtedy, fundacja byłaby jakoś związana z ZHP. Dziś jest tak, że coraz więcej spraw, tam gdzie to jest z jakiegoś powodu potrzebne, wyprowadza się do fundacji i ZHP jako takie, traci nad tym kontrolę.

W 2006 roku zapoznałem się ze sprawą sprzętu jednego ze szczepów w Rzeszowie, który w całości został przekazany Stowarzyszeniu Przyjaciół tego szczepu. Obrażony były szczepowy i jednocześnie prezes stowarzyszenia, nie pozwolił na korzystanie harcerzom ze sprzętu, który niedługo potem można było kupić na popularnym serwisie aukcyjnym. Tak się może kończyć eksperymentowanie z osobowością prawną poza ZHP.

Ale są pozytywne strony. Rozwój takich form (fundacje stowarzyszenia) pokazuje, że ruch ciągle żyje. To, że nie kanalizuje się w ZHP, świadczy tylko o słabości organizacyjnej Związku, o tym, że nie umiemy (mówię to też o sobie) dostrzegać zagrożeń na czas i skutecznie im przeciwdziałać, lub też tak organizować pracę w Związku, by instruktorzy nie czuli potrzeby organizowania się poza ZHP. A skoro to robią, to znaczy, że organizacja nie stworzyła im takich warunków do pracy, by spełnić ich oczekiwania.

Jednocześnie, ilość utrudnień jakie spotykają instruktorów ze strony ZHP, jest tak duża, że okazuje się, że łatwiej, prościej, szybciej jest działać w formalnej strukturze, która nie jest w ZHP! Np. we własnej fundacji czy stowarzyszeniu.

Jakiś wniosek? Jeden. Nie będzie walki o osobowość prawną hufców na Zjeździe w 2009 roku. Te hufce, którym było to potrzebne, już ją mają. Przespaliśmy ten moment, kiedy należało dać hufcom tę możliwość. Przegrali ci, którzy chcieli zatrzymać kwestię osobowości na chorągwiach. Bo z jednej strony, te hufce, które chciały, osobowość (w postaci fundacji czy stowarzyszeń) już mają, a Związek nie ma nad tym żadnej kontroli.

Powstaje zatem pytanie, co dalej. Czy ktoś wie, ile mamy takich form wsparcia przy jednostkach harcerskich? Ktoś to bada? Czy znowu nasz okręt, płynie na ślepo?

Mam wrażenie, że fundacje, stowarzyszenia przy hufcach, mogą w niektórych przypadkach okazać się kolejną rafą, której w porę nie dostrzegliśmy.

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

  • Brak podobnych artykułów
Rafał Klepaczharcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP. Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.

Leave a Reply

top