search
top

Wachty kres…

Mały harcerz nie czuł się najlepiej. Był chyba chory. Jego naczelny przełożony, powiedzmy Wiesław, polecił go zbadać. Badano, analizowano, spierano się o to co może być harcerzowi, ale w końcu postawiono diagnozę.
Do tej diagnozy zapisano jakąś recepturę postępowania. Recepturę, która wtedy, gdy harcerz chorował, była dobra.

Minęło 4 lata. Harcerz nie czuje się najlepiej, bo receptury nie stosowano. I dziś, nowy naczelny przełożony harcerza, powiedzmy Małgorzata, mówi, że trzeba harcerza leczyć. Dokładnie tą samą recepturą, jaka przygotowano 4 lata temu.

Czy tamta receptura jeszcze działa? Czy stan harcerza się nie zmienił? Czy lekarstwo, które było dobre dla tego pacjenta 4 lata temu, dziś też jest dobre? Czy w ogóle można przepisywać lekarstwa bez badania stanu chorego?

Inny przykład. Okręt był w rejsie. Oficer wachtowy, powiedzmy Wiesław, postanowił sprawdzić jego pozycję i wytyczyć nowy kurs. Takie sprawdzenie pozycji, naniesienie jej na mapę jest wymagane przy każdej zmianie wachty na wszystkich statkach. Wiesław pozycję sprawdził, obliczył i wytyczył kurs. Za chwilę, w grudniu, minie kolejna wachta. Obecny oficer kierujący statkiem, powiedzmy, Małgorzata, na razie nie zabiera się do określenia pozycji i naniesienia jej na mapę. Boję się, ze wyjdzie na to, że każe nam się płynąć tym samym kursem, który wyznaczył 4 lata temu Wiesław.

A czy przez ten czas, nic się nie zmieniło? Wiemy gdzie jesteśmy? Wiemy gdzie przez ten czas dopłynął nasz okręt? A dryf? A na pewno płynęliśmy wyznaczonym kursem? Nic nie skręciliśmy? Czy ten sam kurs, jaki wyznaczył w 2005 roku Wiesław, poprowadzi nas dziś na otwarte morze, czy wprost na skały? Skąd mamy wiedzieć, czy to poprawny kurs, skoro nie wiemy, gdzie teraz jesteśmy?

Czy coś jest złego w  w tym, że nie realizujemy strategii?

Wiele.
Po pierwsze, płyniemy po omacku. Nie wiemy, czego chcemy, nie wiemy, w która stronę ma iść Związek. Tymczasem, wiele organizacji pozarządowych, zarządzanych strategicznie, wyprzedza nas na wszystkich polach. Robią atrakcyjne programy edukacyjne, uczestniczą w procesie legislacyjnym ważnych ustaw, rozwijają się. My nie wiemy nawet, co powinniśmy robić, bo nie określiliśmy sobie tego. Określiliśmy, ale 4 lata temu i nikt nie wie, czy tamte założenia są jeszcze aktualne.

Po drugie, GK daje fatalny przykład chorągwiom i hufcom. Nie ma żadnej legitymacji, by wymagać strategii rozwoju od chorągwi i od hufców. Sama nie świeci przykładem, pokazuje jak nie pracować ze strategią, w jaki sposób nie analizować jej stale i jak nie uaktualniać, jak nie reagować na zmiany w otoczeniu organizacji. Funkcję edukacyjną, jaką mogłaby mieć GK zaprzepaszczono. Trudno będzie to odbudować, bo jak się łatwo domyślić, w wielu środowiskach, myślenie strategiczne jest traktowane jak zło konieczne, wymyślone przez nawiedzonych. Sztuka dla sztuki, strategie się często pisze, ale nie, dlatego, by realnie coś zmienić, tylko, dlatego, że dokumenty tego wymagają. Nikt nie ewaluuje realizacji strategii, nie sprawdza ich, nie koryguje. Bywają często martwymi zapisami.

Cztery lata temu Zjazd przyjął strategię rozwoju ZHP. Prace nad strategią trwały dobry rok. Główną część tej pracy, zajęła podstawa każdego planowania, czyli analiza sytuacji obecnej. Gdy już wiedziano, gdzie jest okręt – ZHP, gdy wiedziano, na co choruje ZHP – postawiono diagnozę. Wybrano jakiś kurs. Czy słusznie, czy nie – nie dziś nam decydować. Dość, że na Zjeździe w 2005 roku, delegaci przyjęli Strategię Rozwoju ZHP prawie jednogłośnie bez żadnej dyskusji. Dokument był wielokrotnie konsultowany, czytany, poprawiany. Myślę, że strategia była tak przegadana, że już na Zjeździe nie było już o czym gadać.

Cztery lata temu Naczelnikiem był Wiesław Maślanka, który podobno dobrze nie zarządzał Związkiem. Ale doprowadził do powstania zespołu strategicznego, w skład którego wchodzili przedstawiciele późniejszych wszystkich ekip startujących na Zjeździe ZHP do zarządzania organizacją: byli późniejsi członkowie GK Teresy Hernik, byli przedstawiciele RCŻ oraz osoby które znalazły się wśród kandydatów do GK związanych z Dorotą Całką lub ze mną. Pełny przekrój, po to, by każdy głos mógł być w związku słyszalny.

Teraz Związkiem zarządzają specjaliści od zarządzania. Tak się reklamują. Wiedzą, czym jest zarządzanie strategiczne, wiedzą jak ważne jest, to okresowe nanoszenie pozycji w dzienniku okrętowym. I wychodzi na to, że nie będzie nowego wyznaczania kursu! Popłyniemy tym, który wyznaczono 4 lata temu! Że nieaktualny? Że może na skały? Kogo to obchodzi! Sztuka się liczy. Strategia, ma być przyjęta na zjeździe? To jakaś będzie. Że Związek potrzebuje nowej strategii? Władza ważniejsza.

A może nie? Może zadanie napisania nowej strategii zwyczajnie przerosło obecną ekipę? Może jednak, nie potrafią jak niegdyś Naczelnik Maślanka, usiąść przy jednym stole z oponentami i zrobić coś wspólnie dla Związku? A może, jak pokazuje zamieszanie z forum programowym, skoro jest kłopot z planowaniem na 3 miesiące do przodu, to perspektywa 4 lat ginie gdzieś za horyzontem, staje się nierealna, nieprzewidywalna, poza wyobraźnią?

A może, zgodnie z przysłowiem o mętnej wodzie, może są jakieś grupy, którym odpowiada to, że Związek nie będzie miał jasno wytyczonej drogi na następne 4 lata? Bo przecież, jeśli Związek jako całość nie wie, gdzie ma płynąć, to każdy może sobie płynąć w swoją stronę?

Nie wiemy. Bo nikt nie poinformował grona instruktorskiego, dlaczego nie pisze się nowej strategii. Zostają więc domysły?

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 4.0/5 (1 vote cast)
Wachty kres..., 4.0 out of 5 based on 1 rating

Podobne artykuły

Rafał Klepaczharcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP. Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.

7 Responsesto “Wachty kres…”

  1. Wilk Samotnik pisze:

    Rafale, zapomniałeś o…..mieliznach ;)

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Kasia Kwapińska pisze:

    Zgadzam się praktycznie z każdym zdaniem.
    Niestety…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Ania Mazurczak pisze:

    Będzie komentarz z historią z życia rodzinnego :)

    Mój tata pracuje na Uniwersytecie i niedawno razem z jakąś uniwersytecką komisją zabrali się za pisanie pierwszej w historii uniwersytetu strategii: ojciec przyszedł do domu z celami strategicznymi i analizą SWOT i wizją i pisał zawzięcie… i ja, instruktorka ZHP, oświadczyłam, że U NAS, w ZHP, to ja takie rzeczy piszę od paru lat co roku dla mojej drużyny, tak jak i kilkunastoletni drużynowi w moim hufcu, co więcej, mamy wspólną strategię dla całego stowarzyszenia! Mój tata opowiedział to swoim kolegom z komisji i ZHP zyskało niemałe uznanie w oczach poważanych profesorów.

    No i teraz wstyd: co z tego, że napisaliśmy strategię 4 lata temu. To takie się okazały puste założenia: byłam taka dumna z ZHP że u nas jest postępowo i tak bardzo w nią wierzyłam i zaglądam do niej regularnie i targam ją za każdym razem kiedy coś w ZHP planujemy i nawet Uniwersytet nie miał strategii! Ja to jestem w ogóle rozczarowana. Tak bym chciała uratować harcerstwo, ale to bez sensu, zmierzamy donikąd, działamy w pustce. To, czy myślimy strategicznie w drużynie albo w hufcu to przecież nie ma znaczenia.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. sikor pisze:

    Przydatność strategi bez właściwej ewaluacji jest znikoma a może nawet byc szkodliwa. Są różne szkoły zarządzania. Harcerstwo powinno byc zawsze do przodu a w związku z tempem zmian w otaczającym nas swiecie potrzebna jest znacznie większa elastyczność. Może nalezy przyjąć inny model a nie kurczowo trzymac sie jednego.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Rafał Klepacz pisze:

    Sikor, Moze należy przyjąć JAKIŚ model? Jak na razie nie widzę, zeby ktoś kurczowo trzymał się jakiegokolwiek modelu… :)

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Cyryl pisze:

    Elo!
    czuję się nieco dotknięty… :P
    [nie, nie uczestniczę w żadnym zespole strategicznym GK ZHP :), ale...]
    Druhny i Druhowie,
    czy Wy ich macie za idiotów?? czy też Rafale troszkę nie dowidzisz?
    …dla mnie jest jasne, że analiza odbyła się tuż po zjeździe wrześniowym. Niestety wyszło z niej tyle, że ‘mały harcerz’ jest w permanentnej śpiączce klinicznej, a w dodatku niedożywiony i zasrany (dobre słowo), a jeśli chodzi o ‘okręt’ to raczej stara, sypiąca się barka (taka co koło Ustki się była zatonęła).
    no i co? faktycznie zamiast umyć i dożywić to lepiej zebrać konsylium lekarskie i prawić, prawić… albo zamiast ściągnąć (nawet na mieliznę) tą krypę, to lepiej gapić się w gwiazdy :D

    osobiście to się dziwię tej GK…
    bo gdyby mi przyszło bawić się bardziej w koronera niż w internistę to przede wszystkim, z otwartą przyłbicą, uczyniłbym ze strategii ‘pułkownika’ a z uprawnień statutowych oręż…
    i bardziej mi tego brakuje /brakowało od Zjazdu/

    ten Związek potrzebuje wyraźnych doraźnych decyzji…

    [osobiście zastanawiam się nad wnioskiem o powołanie kuratora :P]

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Rafał Klepacz pisze:

    Cyryl napisał:
    ten Związek potrzebuje wyraźnych doraźnych decyzji?
    ==============
    I tu się zgadzamy :) W 100% !!!

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top