Żal za Józefem B.
Jednym z bohaterów mojego wczesnego dzieciństwa był Józef Bem. Nie, wcale nie chodzi o to, że pasjonowałem się XIX-wieczną historią Polski, albo szczególnie zainteresowało mnie w jego biografii przejście na islam. Jego wizerunek znajdował się na banknocie 10-złotowym, tym sprzed denominacji z 1995 roku. Antybohaterką była dla mnie Hanna Gronkiewicz-Waltz, ówczesna prezes NBP. Zabrała mi Bema z dziesięciozłotówki.

Ludzki umysł jest tak skonstruowany, że w pamięci zachowują się banalne szczegóły – mnie z dzieciństwem kojarzy się właśnie ten 10-złotowy banknot z wizerunkiem Bema. Gdy byłem uczniem jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej zobaczyłem pierwszy raz nowe banknoty. Były jakieś dziwne, nieco obce. Na 10-złotówce zobaczyłem Mieszka I zamiast Bema. Czułem, że świat dzieciństwa zaczyna się burzyć – kto wie, może właśnie od momentu denominacji należy liczyć początek mojego starzenia się? Stopniowo znikali bowiem moi bohaterowie z banknotów. Los Bema podzielili Traugutt, Świerczewski, Waryński, Dąbrowski – i tak dalej, z Paderewskim z dwumilionówki włącznie.
Nie miałem racjonalnych argumentów, raczej te emocjonalne. Nowe banknoty były mi po prostu obce. Miały dziwnie niskie nominały, przedstawiały inne twarze, miały inne kolory. Nie bardzo przekonywał mnie argument o denominacji, liczne zabezpieczenia chroniące przed fałszowaniem, a także figury geometryczne, które osoby słabo widzące mogły wyczuć pod palcem. Cieszyła się z nich jednak bardzo, moja wówczas prawie 90-letnia i już wtedy słabo widząca, babcia.
W Harcerskiej Szkole Ratownictwa idzie na zmiany. Nie, nie ma dramatu, nie staczamy się po równi pochyłej. Udaje nam się przeszkolić około 1000 wędrowników rocznie, harcerze wyjeżdżają z kursu zmotywowani. Mimo, że wykresy pokazujące tendencje w liczebności ZHP przypominają sytuację na światowych rynkach finansowych, nie spada liczba instruktorów HSR.
Coś trzeba jednak zmienić w programie naszej sztandarowej oferty programowej – kursie pierwszej pomocy HSR. Poruszyliśmy ten temat na ostatnich warsztatach instruktorskich. Jak z rękawa harcerscy instruktorzy ratownictwa zaczęli sypać nowymi pomysłami na konstrukcję programu kursu. Może podręcznik kursowy wysyłany wcześniej harcerzom i jedynie weekend zajęć poświęconych wyłącznie na ćwiczenia? Może w ogóle zlikwidować wykłady (wszak ktoś słusznie zauważył, że to forma pracy nie harmonizująca z metodą harcerską)? A może w tygodniu zajęcia teoretyczne? A może, a gdyby, a co byście powiedzieli jeśli…
Siedziałem i słuchałem. Coś się we mnie przewracało. Nie no, dobre pomysły. Ale po co ruszać? Źle jest? Nie jest. No to nie ruszać. Zostawić jak jest, jeszcze coś się popsuje. A poza tym zawsze były 2 weekendy i te egzaminy w drugi weekend. Tak jak Józef Bem. On też był zawsze na dziesięciozłotówce. No to po co pani Gronkiewicz-Waltz postanowiła go wymienić na Mieszka I? Źle było z Bemem?
Dziś, myśląc o tym spokojnie, dziwię się sam sobie. To co w sobie odkryłem, to nie konserwatyzm. Odkryłem w sobie zachowawczość i strach. Nie wiem czy jest w każdym z nas, we mnie jest. Jest naturalną reakcją na próbę radykalnych zmian tego co “od lat”, “od zawsze”. A tych lat w ZHP jestem już ponad 11. To prawie pół mojego życia – wystarczająco dużo żeby mieć swoje “od zawsze”.
W ubiegłym roku prowadziłem zajęcia o metodzie harcerskiej na kursie drużynowych. Z kursantami zacząłem rozmawiać o atrakcyjności harcerskich działań. Podałem im cytat z Baden-Powella: “Cały program skautowy należy co dziesięć lat tworzyć od nowa” (cytat z pamięci, źródło nieznane). Nie przekonałem ich i nic dziwnego. Sam nie byłem przekonany. Dziadku BP – mówiłem sobie w myślach – jak to cały? Jest tyle fajnych rzeczy, może by część zachować? Wszystko wyrzucać, skreślać?
BP jak sądzę był mądrzejszy ode mnie i całej masy innych instruktorów. Nie chciał wyważać otwartych drzwi, popełniać wciąż tych samych błędów. Powiedzieć nam jednak chciał jedno: “Otwórz umysł! Nie bój się! Myśl twórczo! Wywracaj! Kontestuj! Przekraczaj granice! I zapomnij wreszcie o tym głupim od zawsze!”.
Zorganizowałem już kilka harcerskich imprez o zasięgu chorągwianym i ogólnopolskim. Mogę je powtórzyć według podobnego programu, z niezmienioną kadrą. Udadzą się. Na kursach, które prowadzę, umiem wtrącać te same anegdoty w tych samych miejscach. Są śmieszne. Mam świetny konspekt zajęć o metodzie harcerskiej – pierwszy raz kiedy je prowadziłem wyszły doskonale. Drugi też. Czy będzie trzeci? Chyba nie będzie. Bo harcerstwo odtwórcze zawsze pozostanie pańszczyzną, pracą przy fabrycznej taśmie, powolnym intelektualnym i duchowym gniciem. Najzwyczajniej na świecie się znudzi, a że od znudzonego instruktora do znudzonych harcerzy jest niedaleko, nikogo rozsądnego przekonywać nie muszę.
Tęsknię za Józefem Bemem, bohaterem mojego dzieciństwa. Dodałem go do tego wpisu – chciałbym, żebyście wspólnie ze mną podziwiali jego łysiejącą głowę i brodę a la Abraham Lincoln. Zielony 10-złotowy banknot pozostanie na zawsze jedną z tych drobnych rzeczy, które będę pamiętał ze swoich szczenięcych lat. Do Mieszka I też już się przywiązałem. Na zawsze będzie wspomnieniem mojej młodości i czasu wchodzenia w dorosłość. Ale BP zza grobu zdaję się mówić: “Panie Sieczko, czas na euro! Ale nie przywiązuj się do niego za bardzo. Przecież będzie jakaś waluta po nim.”

Kuba, zmiany dla zmian? Według zasady, że jak nie może być lepiej, to niech będzie inaczej? Toż to czysty trockizm, rewolucja permanentna. Wolę zasadę konserwatywną: tyle zmian ile konieczne, tyle ciągłości, ile możliwe. I to nie to, że boję się innowacyjności, bo cała moja instruktorska działalność, to właśnie kontestacja, eksperymenty i poszukiwania. Ale to musi czemuś służyć, być podporządkowane naczelnej zasadzie, że lepsze jest wrogiem dobrego.
Bem ustąpił miejsca Mieszkowi nie dlatego, że trzeba było coś zmienić, ale dlatego, że Mieszko był więcej wart. Bo Mieszko wart jest 1000 Bemów. A więc dobre musiało ustąpić miejsca lepszemu.
HSP powoli wypiera HSG i HSRD nie dlatego, że chcieliśmy coś zmienić, ale dlatego, że ma szerszą i atrakcyjniejszą formułę, wokół której można skupić więcej instruktorów, która pozwala robić więcej fajnych rzeczy.
To samo dotyczy na pewno HSR. Zmiany dla zmian? Na pewno nie. Zmiany, aby polepszyć, na pewno tak.
A co do euro, jak na razie nikt mnie nie próbował nawet przekonać, że euro jest lepsze od złotówki. Tymczasem wyniki ekonomiczne krajów, które odrzuciły euro (Dania, Szwecja) są lepsze od wyników eurolandu. Przyjmowanie euro jest decyzją nie merytoryczną, nie ekonomiczną, a polityczną. I mam nadzieję, że ZHP nie będzie zmieniał się pod dyktando trendów ideologicznych i politycznych, ale tylko i wyłącznie po to, żeby lepiej realizować nasze zadanie: wychowanie.
Chciałbym zwrócić uwagę, ze Kuba w mojej ocenie nie nawołuje do zmian na siłę. Zmiany nieprzemyślane, motywowane jedynie chęcią wprowadzenia odmiennych rozwiązań, są oczywiście niezasadne. Ciągłe poszukiwanie lepszych, skuteczniejszych metod działania – a do tego sprowadza się tekst Kuby- są oczywiście potrzebne. I to euro…. No raczej nie wiązałbym tego tekstu z politycznymi poglądami autora, a jedynie potraktował tę “wypowiedź” BiPi jako przykład.
A że HSP wypiera HSG, to raczej konsekwencja tego, że granic jakoś coraz mniej, nie?
Ryszardzie, jak wiesz lubię doprecyzowywać stanowiska. Dzięki temu unika się nieporozumień. Jeśli jest tak, jak piszesz, to ja się pod takim podejściem podpisuję.
Co do granic, to kto ci powiedział, że jest “coraz mniej”? Jest tyle samo, ile było. Tylko są różnie chronione. :) Nie miejsce tu na pisanie na ten temat, ale nie daj sobie wmówić bredni o “likwidacji granic”. Zniesienie kontroli na granicy nie oznacza likwidacji tejże. Wręcz przeciwnie. Dzięki Schengen cudzoziemiec może być skontrolowany w dowolnym punkcie Polski, a nawet zatrzymany przez SG poza granicami RP. :)
Tyle dygresji.
Co do HSG, to jedne z najsilniejszyche środowisk HSG działają w Świnoujściu. :)
Druhu Jakubie druh ma takie dylematy po 11. latach przynależności do ZHP. Ja już rozpocząłem 51 rok przynależności do ZHP i martwię się druha co będzie za kilka lat. Mam nadzieję, że druh się otrząśnie i nie będzie dalej tonął pod stertą dylematów. To, że wszystko trzeba zmieniać (przynajmniej częściowo) przekonałem się podczas ponad 30 – letniej pracy w zawodzie nauczyciela. Zmieniały się szkoły, miejscowości, klasy, programy. Jednak nawet przy tym samym programie i poziomie wiekowym uczniów nie można sztampowo powielać tego samego. Nie wolno swoich słuchaczy traktować sztampowo, przedmiotowo, ale ich poznać i traktować podmiotowo. To, że nam się zdaje, że różne grupy uczestników zajęć odebrały nas tak samo, to nie znaczy to samo. Dlaczego? Dlatego, że to my staraliśmy się do nich dotrzeć i nie przed każdą grupą byliśmy tacy sami. Program i treści były takie same, i dobrze, ale my reagowaliśmy na uczestników i dostosowaliśmy się do nich, często podświadomie. I tu można wrócić do cytowanych słów “ojca skautingu” i wtedy staje się jasne, że stale należy wprowadzać zmiany w zależności od uczestników zajęć. Tylko zasady są w danym okresie stałe, ale ich wykorzystanie może być różne i to jest program.
Zawsze zdobywaliśmy w harcerstwie niemal te same sprawności, tylko czasem się zmieniały ich wymagania. W okresach w których wymagania były stałe różni członkowie naszej organizacji je zdobywali, każdy inaczej, bo podane były tylko wymagania, a nie było narzuconego sposobu ich wypełnienia. Zmiany owszem, ale na lepsze – jestem za! Jeśli jakiś program jest dobry i sprawdza się w późniejszej praktyce, to zmieńmy tylko szczegóły jego realizacji, formę i to już będzie krok do przodu.
Pamiętajmy zawsze o innej maksymie: Stojąc w miejscu, cofamy się.
Nie mogę zrozumieć części moich rówieśników, którzy patrzą za siebie i zauważają, że harcerstwo ze swoimi metodami i formami pracy było dobre, to po co zmieniać. Trzeba zmieniać, ale treści, a nie metodykę, bo świat idzie do przodu, młodzi ludzie mają teraz inne zainteresowania i potrzeby. Jeśli ktoś tego nie widzi, to powinien przejrzeć na oczy.
Dobry tekst to jest.
[Choć tych zmian w programach kursów to ja jeszcze nie widzę;)]
Brawo Kuba… Dobry tekst. Ważne tylko by wiedzieć co zmieniać a co jest niezmienne.
Kolejny inspirujący tekst. Dzięki!