search
top

O grzechu

Było o sądach, to teraz słów kilka o karze i winie. Choć może lepiej o grzechu? Harcerskim grzechu zaniechania.

Brzmi mocno i zapowiada się moralizatorsko, lecz mam nadzieję, że raczej skłoni do refleksji i poszukiwania sposobu na zmianę. Otóż zupełnie nieprzypadkowo trafiłem tutaj jako autor bloga. Podobnie jak moi przyjaciele, dostrzegam w ZHP wiele problemów, które czasem może nie dają się łatwo zauważyć przez innych, którzy tkwią w skostniałej strukturze organizacji, zmęczeni codziennością, pozbawieni nadziei na jakąkolwiek skuteczność swojego działania. Ja widzę, działam, szukam rozwiązań, mówię, dyskutuję i piszę o tym. Czasem też grzeszę.
Grzech zaniechania jest chyba jednym z najpowszechniejszych zaniedbań, których dopuszczamy się wszyscy. Jednak czasem przychodzi refleksja. Pytamy sami siebie, czy instruktor harcerski swoim postępowaniem wskazuje wychowankom właściwą drogę, gdy nie reaguje na sytuacje, które jednoznacznie można określić jako nieprawidłowe.

Aby uniknąć uogólnień, posłużę się jedynie przykładami, które były moim udziałem.

Grzech zaniechania popełniłem nie raz. Często mam moralnego kaca, kiedy nie reaguję, lub widzę zniechęcenie i brak reakcji na małe, niby nic nieznaczące grzeszki. To one potem budują przyzwyczajenia, a z czasem traktowane są jak oczywiste i nieszkodliwe. Dla przykładu: w moim środowisku nie budzi większego zdziwienia fakt, że członek chorągwianej władzy wykorzystuje stanowisko urzędnika samorządowego do przesyłania służbowej (harcerskiej) korespondencji poprzez urząd, w którym jest zatrudniony. Ktoś mógłby zapytać, czy nie powinienem zająć się większymi problemami mojej organizacji, zamiast wyszukiwać takie drobnostki? Po rozmowie z przełożonymi innego urzędnika (który postępował podobnie i mimo wykorzystania tej metody na skalę masową, zdołał się wytłumaczyć, że zrobił to przez pomyłkę, więc problem nie istnieje) mógłbym uznać, że pytający ma rację. Nie ma powodu, by robić zamieszanie. Ono przecież niewiele pomoże. Moja reakcja wywołała jednak efekt w postaci zwrócenia uwagi na problem i skala procederu choć trochę się zmniejszyła. Przynajmniej jedna osoba nie będzie łatwo wydawać publicznych złotówek, czy choćby groszy.

Czy skala zjawiska świadczy o poziomie demoralizacji? Trudno odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny, wywołuje ono poważną dyskusję. Jednak z punktu widzenia harcerskich zasad, skala zjawiska nie ma znaczenia, istotne jest negatywne postępowanie, które już w skali mikro powinniśmy napiętnować i zmieniać na lepsze, wykorzystując w tym celu własny przykład.

Nie jest to łatwe.

Wydaje mi się, że w naszej organizacji powszechnie przyzwala się na takie negatywne postępowanie, tłumacząc je niską szkodliwością, zaś tych, którzy to napiętnują, stawia się w pozycji gniewnych awanturników.

Taka sytuacja bulwersuje mnie najbardziej. Sam kilka lat temu znalazłem się w trudnej roli awanturnika, któremu wielu doświadczonych harcerskich instruktorów zarzuciło postępowanie „nie po harcersku”. Sprawa miała trochę większy – od kilku kopert i służbowych znaczków – kaliber. Po zjeździe mojego hufca do Rady Naczelnej ZHP wpłynął wniosek o unieważnienie obrad. Dość szybko okazało się, że podpis pod wnioskiem nie jest podpisem instruktora o tym imieniu i nazwisku, które odręcznie zostało wpisane w dokumencie. Z pomocą instruktora, który rzekomo miał być autorem wniosku dowiodłem, że doszło do fałszerstwa. Jednak mnie – wówczas komendantowi hufca – było trudno podjąć decyzję, co należy zrobić. Uznałem, że sprawa powinna być obiektywnie wyjaśniona. Zaufałem wymiarowi sprawiedliwości – państwowemu, nie harcerskiemu.

Nie zawiodłem się, choć po złożeniu w prokuraturze zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zostałem znienawidzony przez wiele osób. Nawet skazujący wyrok i surowe ukaranie winnego tej sytuacji, nie zmieniły postrzegania mojej osoby. To ja byłem wrogiem organizacji, zaś ten, który dopuścił się przewinienia – w powszechnym (reprezentowanym przez większość ówczesnych władz) mniemaniu – był pokrzywdzonym.

Do dziś nie potrafię sobie tej dwuznaczności w moralnym postrzeganiu czynów wytłumaczyć.

Ale wierzę, że można przełamać powszechny opór, narazić się w dobrej sprawie, ujawnić złe praktyki w Lublinie, Warszawie, Szczecinie czy każdym innym zakątku harcerskiej Polski, aby dać przykład. Pokazać niezdecydowanym i wątpiącym, co kryje się w sloganie „postawa instruktorska”, zaś wszystkim grzeszącym dać jasny sygnał: widzę i reaguję.

Niech zauważanie nawet tych najmniejszych uchybień będzie jasnym sygnałem, że w Związku Harcerstwa Polskiego kierujemy się zasadami uczciwości i prawdy.

Wszyscy grzeszymy, dlatego Drogi Czytelniku, gdy dostrzeżesz w moim postępowaniu choćby niewielkie zło, nie czyń grzechu zaniechania.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Mariusz Cyrulewskima stopień harcmistrza, jest członkiem komisji rewizyjnej chorągwi zachodniopomorskiej, w latach 2001-2006 był komendantem hufca Szczecin Pogodno im. Janusza Korczaka. Ukończył studia humanistyczne, pracuje w korpusie służby cywilnej. Jego pasją jest ratownictwo.

3 Responsesto “O grzechu”

  1. Szumyk pisze:

    Mariusz ! Przyjmij ukłon z mojej strony i wyrazy olbrzymiego szacunku. Łącząc się w grzechu „zaniechania”, jestem pełen podziwu dla Twojej postawy.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Jarrak pisze:

    Cóż, „szacunek wielki” Mariuszu. Dopisałbym tylko jeszcze drugą część
    - o tzw. „dobru organizacji”, „mniejszym złu” i innych podobnych określonkach i usprawiedliwionkach. Napisałbym też i o normalnych, codziennych prawie praktykach biurokratycznych i karykaturalnych „regulacjach” które prowadzą młodych instruktorów na manowce w myśl „mniejszego zła” gdy prostota, pomocniczość i zwykła harcerska zaradność kończą się biciem głową w mur. Zapominając o Prawie Harcerskim, zastępujemy je gmatwaniną regulacji, gubiąc sens harcerskiego wychowania i nasze idee.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. mlody_duchem pisze:

    Popieram twoje zdanie. Często byłem uważany za awanturnika, gdy wytykałem tzw. drobiazgi.
    Cieszę się, że są ludzie którzy jeszcze myślą podobnie jak ja.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top