search
top

Tchórze i cynicy

Ktoś to przecież powinien zrobić?
Ktoś powinien reagować?
Ktoś powinien się przeciwstawić?
Ktoś powinien protestować?

Ja sobie też zadawałem takie pytania, sam.
I znajdowałem taką odpowiedź – jeżeli ktoś, to dlaczego nie ja?

(Władysław Bartoszewski)

Że z ZHP nie jest dobrze nikogo przekonywać nie muszę. Spada nam liczebność? Spada. System zastępowy leży? Leży. Mamy problem z terminowością i słownością? Mamy. No to co robimy? Jak to co – drwimy!

Otóż moi drodzy wcale nie staramy się tego zmienić – nie, nie. Lepiej usiąść z boku. Tak… z boku jest przyjemniej, nikt nie obrzuci Cię błotem, nie zarzuci Ci niekompetencji, nie powie, że radykalnie szkodzisz ZHP. Z boku jest bezpiecznie. Chłopcy i dziewczęta na boisku walczą, kłócą się, dyskutują, czasem faulują, dzielą się na niezgadzające się ze sobą obozy. Ty siedzisz i obserwujesz.

Do kolegów i koleżanek mówisz – „Patrzcie tam, po prawej – jak się widowiskowo wywrócił!”, „O, gdzieś indziej się szarpią, ale śmieszne!”, „Zobaczcie, tu pośrodku ktoś jeszcze walczy, że też mu się chce! Przecież wiadomo, że mu się nie uda!”

Z boku jest czyściej, schludniej i ciszej. Tak, bardzo cicho. W środku wpada się w nasz ZHP-owski tygiel. Ty siedzisz z boku i wydaje Ci się, że jesteś ponad to. Ponad „politykierstwo” i „walki harc-frakcji”. Ale nie masz racji, nie jesteś ponad to – ta trybuna stoi przede wszystkim obok. Oni tam grają, kłócą się, dyskutują, czasem im się coś nie udaje, czasem odnoszą sukces – każdemu jednak o coś chodzi. Ty siedzisz obok i wolisz drwić. Oni może na koniec i zostaną pokonani, narażeni na pośmiewisko, może okaże się, że ich pomysły i idee były błędne. Ale nie masz racji – to nie oni przegrali. To Ty przegrałeś.

Gdybyś zszedł ze swej trybuny cyników – musiałbyś się odsłonić. Wyszłyby na jaw Twoje wady i braki w kompetencjach. Spadłyby na Ciebie obowiązki, których lżej na siebie nie brać. Dosięgnęłyby Cię ciosy – i to nie tylko te niezasłużone. A na trybunie jesteś niewidoczny, nie masz obowiązków, nikt w Ciebie nie uderza. Spokój i cisza, można rzec grobowa.

Wszystko się we mnie gotuje, gdy podczas kolejnych harcerskich dyskusji czytam i słyszę opinie wyśmiewające pomysły na reformę ZHP. „I tak się nic nie zmieni”, „Kłóćcie się harc-politycy, my wracamy do drużyn!” to argumenty tchórzliwe. Bo trzeba być tchórzem, żeby siedzieć na trybunie i tylko wydawać swoje cyniczne opinie, zamiast wkroczyć do walki i starać się zrozumieć wszystkie meandry i niuanse obecnej sytuacji Związku.

Każdy kto publikuje swój tekst na zhp24.net, w „Harcerzu Rzeczypospolitej” czy rozpoczyna temat na liście dyskusyjnej „czuwaj” jest dla mnie trochę bohaterem. Bohaterem jest dla mnie każdy kto zdecydował się wziąć współodpowiedzialność za Związek – Naczelnik, Przewodniczący, każdy instruktor Głównej Kwatery, członek Rady Naczelnej. To prawda – wpada w tygiel. To prawda – zdarzają się tam ludzie źle sprawujący swoją funkcję. To też prawda – często jest obiektem niezasłużonej krytyki. Ale po pierwsze – tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. A po drugie – stanąć przed zadaniem jakim jest dzisiejsza sytuacja ZHP, to nie lada sztuka. Wyzwanie nie dla tchórzy i nie dla cyników.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Jakub Sieczkopodharcmistrz, instruktor hufca Warszawa Żoliborz. W latach 2007-2010 szef Harcerskiej Szkoły Ratownictwa. Wywodzi się z 33 KHDŻ "Pasat" (hufiec Kielce-miasto). Z zawodu lekarz. Pasje, do których wraca: The Beatles i regaty żeglarskie.

21 Responsesto “Tchórze i cynicy”

  1. Mateusz pisze:

    Podsumowując ten artykuł wprost to „czy każdy instruktor który nie jest naczelnikiem, przewodniczącym, nie działa w Głównej Kwaterze, nie opublikował nic na zhp24.pl czy też w Harcerzu Rzeczypospolitej jest tchórzem i cynikiem”, może chociażby tak można było zaliczyć komentarze to może byłbym tylko pół-tchórzem i pół-cynikiem.

    Oj chyba ten artykuł samo galopując – zagalopował się.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Mariusz_M pisze:

    Można się zastanawiać czy to przypadkiem nie ta codzienna praca wychowawcza w drużynach jest największym bohaterstwem. Wziąć odpowiedzialność za życie i rozwój młodego człowieka to jest dopiero coś. Organizacje powstają, upadają… ludzie się w nich kłócą… to normalne. A wychowanie trwa… W dodatku ludzie w kłócących się frakcjach często już nie prowadzą w ogóle działalności wychowawczej, a wielu z nich nigdy nie prowadziło… Czy są więc bohaterami? Dla kogo są bohaterami i dlaczego?

    A jeśli za 10 lat będziemy mieli wreszcie silnego i uczciwego lidera, z grupą ludzi, która będzie go wspierać i oni wszyscy powiedzą „Kiedy wy się kłóciliście, nasz drużynowy dbał o to, aby nasz rozwój przebiegał ja trzeba i abyśmy wyrośli na porządnych ludzi…”? Czy wtedy się okaże, że dzisiejsi drużynowi są jednak bohaterami?

    Ten artykuł mi wygląda jak rozpaczliwe nawoływanie do przyłączenia się do którejś z frakcji… Ale też jak próba dokopania osobom, które komentują, a nie angażują się w skali całego związku. Takie właśnie dokopanie w stylu dzieci z boiska – „Twoja mama to…”. W ten sposób się ani nie zachęci, ani nie zmusi do brania współodpowiedzialności. W taki sposób się tylko odstrasza…

    I to jest moje zdanie tchórza i cynika, który nawet nie jest z boku, na widowni, a przy wyjściu z tego cyrku… Choć chyba do końca nie jest ze mną tak źle, bo coś publikowałem na HR.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Oczywiście że nie każdy musi brać na siebie nie wiadomo jakie obowiązki wynikające z wielkich funkcji. Ale wiele z tych osób własnie odcina się od zmian od rzeczy wielkich, od myślenia o całym związku. A to nie jest trudne. Nie trzeba być 40 letnim harcmistrzem aby tak myśleć. Chodzi o podejście. O dziecinne wrzucanie walki o lepsze ZHP (w obliczu ewidentnych braków, zaniedbań, złodziejstw, tłamszenia ludzi i innych tym podobnych) do worka z napisem „politykierstwo”.

    Lepiej „po harcersku”. Zamknijmy na to oczy, olejmy to, i tak tego nie zmienimy, lalalalalal KIIEDY NADEEEJDZIE CZAAAASS WAABI NAS OGNIA BLAAAASK. I już jest fajnie.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Agnieszka F pisze:

    Generalnie zgadzam się, Kuba, z Tobą – o ile łatwiej jest komentować i uprawiać krytykę, a właściwie krytykanctwo, bo krytyka zwykle jest twórcza… Przynajmniej ma się czyste sumienie, że przecież „mówiłem”, i nikt nie zwraca uwagi na to, że za mówieniem nie szły czyny (jak na ostatnim moim zjeździe hufca, gdzie każdy na każdego skakał, ale odważnych na funkcję komendanta nie było).
    Ale z drugiej strony, wzięłam wtedy na siebie funkcję skarbnika – ważyły się losy, czy w ogóle jakakolwiek komenda wystartuje. Uważasz, że to nie było wzięcie odpowiedzialności za hufiec i jednak mimo wszystko bohaterstwo? Ja wbrew pozorom mam co robić – jestem drużynową, mam drugą funkcję w hufcu, do tego szefuję sekretariatowi Twojego Wydziału i jestem wolontariuszem w Muzeum Harcerstwa. I nie zapomnijmy o pracy zawodowej i prywatnej.
    Uważam, że bohaterami nie są tylko Ci, co stoją najwyżej – moim zdaniem to każdy funkcyjny od hufca w górę – dlatego, że tam się podejmuje decyzje i tam mam się wpływ na to, jak działają drużyny i drużynowi.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Jakub Sieczko pisze:

    Ten artykuł w ogóle nie jest o ludziach, którzy pełnią funkcje wychowawcze w drużynach. Przeczytałem go jeszcze raz i nijak nie mogę znaleźć w nim ani pół zdania, na którym można by oprzeć tezę „Drużynowy nikim”. Nie myślę tak. Myślę, że funkcje w drużynach czy szczepach są super ważne i super potrzebne. Ale ten, kto twierdzi, że cała „góra” jest niepotrzebna jest niepoważnym człowiekiem. A jeśli do tego jego wkład intelektualny w dyskusjach o sprawach centralnych ogranicza się do zdania „Precz z politykierstwem” to jest albo tchórzem albo cynikiem. I o nich jest ten artykuł.

    W Szwajcarii podobno większość społeczeństwa nie zna nazwiska ministra edukacji narodowej. Nie musi – po prostu gość robi swoje i oni mają taką pewność. To jest idealna sytuacja, do której powinniśmy dążyć w ZHP – żeby góra po prostu robiła dobrze to, co jest jej zadane. I naprawdę nie każdego instruktora musi interesować kto jest członkiem Rady Naczelnej ZHP. Ale jeśli już interesuje to niech odpowiedzialnie dołączy swój wkład intelektualny do zmian zamiast tylko wrzucać swoje cyniczne uwagi.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Jakub Kowalski vel KatAAk pisze:

    Ja odszedłem z ZHP z powodu nie jakiegoś bagna czy niechęć do ”mieszania się”. Sama organizacja, jej cele i ”założenia” itp. przestały do mnie przemawiać, jeśli kiedykolwiek to robiły. Jestem cynikiem, ale dla mnie to nie obelga. Drwię z wielu rzeczy, nawet z rzeczy które są dla was sacrum, i mnie to wisi.
    Autorze tekstu: Jesteś zbyt naiwny myśląc, że pokażesz swoją pseudo wielkość pisząc o rzekomym złym postępowaniu ludzi którzy rezygnują z działalności. I tu obnażasz cechę która najbardziej mnie denerwuje w harcerzach: poczucie wyższości. Jestem chamem i cynikiem i jestem z tego dumny. I mam gdzieś zgraje upierdliwych naiwniaków po 20 mówiących o ideałach które są przereklamowane. Nikogo nie chce obrazić…
    Ok, trochę się rozpisałem. to był apel ogólny.
    Pozdrowienia od 15 letniego cynika i tchórza który jest dumny z siebie.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Jakub Sieczko pisze:

    Mój szanowny imienniku!
    Jeśli doszedłeś do wniosku, że wartości, które wyznaje się w ZHP, nie są Twoimi wartościami – bardzo dobrze, że odszedłeś. Szanuję Twój wybór. Uszanuj jednak mój. Ja sądzę bowiem, że ideały harcerstwa nie są przereklamowane. Powiem Ci więcej – sprawdzają się one w moim życiu. Każdy jednak ma prawo (a ja sądzę nawet, że obowiązek) iść własną drogą.

    Moim celem nie było pokazanie własnej wielkości. Radzę Ci się dobrze wczytać – tekst nie jest o ludziach, którzy rezygnują z działalności w ZHP. Polecam mój komentarz nad Twoim – tam najprościej jak potrafię wytłumaczyłem kogo uważam za „tchórzy i cyników”.

    Dodam jeszcze, że nic w harcerstwie nie jest dla mnie sacrum. Ani krzyż, ani lilijka, ani Małkowski, ani Baden-Powell, ani prawo i przyrzeczenie, ani nawet Druhna Naczelnik i Druh Przewodniczący(niech mi wybaczą). Sacrum bowiem odnajduję w relacji z Bogiem i w Kościele Rzymskokatolickim, którego jestem członkiem.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. —- CYTAT —- Dodam jeszcze, że nic w harcerstwie nie jest dla mnie sacrum. Ani krzyż, ani lilijka, ani Małkowski, ani Baden-Powell, ani prawo i przyrzeczenie, ani nawet Druhna Naczelnik i Druh Przewodniczący(niech mi wybaczą). Sacrum bowiem odnajduję w relacji z Bogiem i w Kościele Rzymskokatolickim, którego jestem członkiem. —-CYTAT—

    Mam wrazenie że chyba niefortunnie to sformułowałeś. Przecież Twoje „…relacje z Bogiem i w Kościele….” to właśnie to co harcerstwie jest sacrum. To integralna część harcerstwa. Bez sacrum nie ma harcerstwa/skautingu

    Dla jasności przypomnę jedną z trzech „zasad kardynalnych” skautingu/harcerstwa:

    — CYTAT — Obowiązek wobec Boga, jest zdefiniowany jako „wierność zasadom duchowym, lojalność wobec religii, która je wyraża i akceptacja obowiązków, które z niej wynikają”. Trzeba zauważyć, że w odróżnieniu od nazwy, sam tekst zasady nie posługuje się słowem „Bóg”, po to by stało się jasne, że to sformułowanie obejmuje również te religie, które nie są monoteistyczne, jak np. hinduizm, lub takie, które nie uznają osobowego Boga, jak np. buddyzm.

    Robert Baden-Powell zapytany, gdzie religia pojawia się w skautingu, odpowiedział: Wcale nie pojawia się. Ona tam zawsze była. Jest to podstawowy czynnik – fundament skautingu.

    A zatem pojęcie siły nadprzyrodzonej jest czymś zasadniczym w skautingu. Cała koncepcja wychowawcza ruchu polega na pomocy młodym ludziom w przekraczaniu granic świata materialnego i w poszukiwaniu wartości duchowych. — CYTAT —

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. Jakub Sieczko pisze:

    Czesław, ja myślę o tym trochę inaczej. Religia to nie jest dla mnie część harcerstwa. Pozostanę chrześcijaninem nawet kiedy już ani harcerzem ani instruktorem nie będę. Nie wierzę w Boga dlatego, że jestem skautem. Raczej mój skauting wypływa z bycia chrześcijaninem. To wbrew pozorom bardzo duża różnica.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Mariusz_M pisze:

    To co z tymi drużynowymi, którzy nie walczą z niekompetencją i polityką w Warszawie? Co z tymi, którzy chcieliby coś zmienić, ale wiedzą, że to walka z wiatrakami? Co z tymi, którym nie podoba się Twój artykuł i nawet nie mają zamiaru Ci o tym mówić? Czy oni są tchórzami, czy nie?

    Mi się wydaje, że w dłuższej perspektywie to oni będą mieli rację. Bo sobie poradzą bez tej całej kłócącej się góry bez której radzą sobie od lat. A robią najważniejszą robotę. Robią skauting!

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. Jakub Sieczko pisze:

    Kto to są „góra”? Ja jak prowadzę kurs PP dla harcerzy to jestem „góra” czy „dół”? A Kasia Krawczyk jak prowadzi kurs drużynowych? A Kowlak jak prowadzi zajęcia na KKK? A Czesław jak pełni funkcje Komendanta Hufca? To jest jakaś mityczna granica zakładająca, że ludzie na „górze” biorą się z kosmosu. Popatrz na listę autorów tego bloga i znajdź jednego, który nie spędził dobrych kilku-kilkunastu lat w pracy w drużynie czy hufcu.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. — CYTAT — Czesław, ja myślę o tym trochę inaczej. Religia to nie jest dla mnie część harcerstwa. Pozostanę chrześcijaninem nawet kiedy już ani harcerzem ani instruktorem nie będę. Nie wierzę w Boga dlatego, że jestem skautem. Raczej mój skauting wypływa z bycia chrześcijaninem. To wbrew pozorom bardzo duża różnica. — CYTAT — Niech Ci będzie ;)
    Ale wg mnie masz strasznie „zakręconą” interpretację „pierwszej zasady skautingu”.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. Jakub Sieczko pisze:

    No dla mnie to najprostsze na świecie, a nie zakręcone.
    Najpierw jestem chrześcijaninem. Dopiero potem harcerzem.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. Nie chodzi mi o to że najpier jesteśmy chrześcjaninami a potem harcerzami bo to oczywiste.
    Chodziło mi o rolę religii w harcerstwie.
    A to nie to samo.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. Jakub Kowalski vel KatAAk pisze:

    Ale harcerstwo jest silnie związane z wiara katolicką.
    Nie da się od tego odciąć- jedno z drugim drugie z jednym.
    ”Węzeł
    Węzeł na wieńcu, jak węzeł na chuście ma przypominać o obowiązku wypełnienia przynajmniej jednego dobrego uczynku dziennie.”
    Dobre uczynki chyba znajome? Będąc w ZHP jesteś jednocześnie kimś na pewno wierzącym…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. Magda pisze:

    Kuba, gratuluję świetnego tekstu. Zgadzam się z Tobą w 100%, szkoda, że dominują znów komentarze z nastawieniem co najmniej „na dystans”. Łatwo stać z boku, narzekać, kreować się w dodatku na tego lepszego, bo będącego „z boku bagna”, „pracującego u podstaw”, czyli z dziećmi. Tylko że za tym kryje się często zwykła niechęć do wzięcia odpowiedzialności. Można robić swoje na dole, i jednocześnie starać się włożyć swoją cegiełkę w cały ten nasz mur. Tylko że to bardziej wymagająca postawa, no i nie będzie można już tylko krytykować. Więc do działania już mniej chętnych, lepiej uciekać, kryjąc się pod szumnymi przykrywkami. Cóż…

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. Magheru pisze:

    To ja już zupełnie nie rozumiem.

    To mam działać i krytykować? Nie działać i krytykować? Działać i nie krytykować?

    * krytykować- zgłaszać swoje zastrzeżenia co do pewnych zaistniałych okoliczności i faktów

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. Jakub napisał:

    „Ale harcerstwo jest silnie związane z wiara katolicką.”

    A to dla mnie jakieś novum. Że skauting ma silny związek z Bogiem to wiem. Że harcerstwo przesiąkło w pewien sposób tradycjami europejskimi, w sumie wyrosłymi na wartościach chrześcijańskich to też się zgodzę. Ale że harcerstwo jest silnie związane z wiarą katolicką to dla mnie już spore nadużycie.

    ZHP przynajmniej nie definuje zupełnie wiary i nie jest otwarcie z żadną religią powiązane.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  19. mlody_duchem pisze:

    Ma druh rację, ten co się przeciwstawia nielogiczności, kto próbuje protestować przeciw błędom, próbuje realizować to co prowadzi do pozytywnego efektu jest bardzo często izolowany z grupy. We mnie się wtedy aż burzy, bo jest to sprzeczne z moim harcerskim duchem. Ostatnio podjąłem się objęcia funkcji, której nikt nie chciał ze względu na to, że efekty działań mogą być oddalone w czasie. Nie wiele osób chce pomóc bezpośrednio, a jeszcze więcej prześciga się w planach i propozycjach, a cała sprawa kończy się na słowach. Jak będzie źle, to my do tego nie przyłożyliśmy ręki. Uważam, że to młodzi powinni przejmować pewne funkcje, a wcześniej urodzeni powinni ich wspierać swym doświadczeniem, a nie przeszkadzać. Jednak nawet jeśli są młodzi by działać, to istnieją bariery formalne do powierzenia im zadań czy funkcji. Rzadko w naszych szeregach wykorzystuje się zapał młodych do działania, stwarzając im szanse, częściej ich blokujemy niż pomagamy. A przecież należałoby poszukać rozwiązania takiego, by mogli działać i zdobyć uprawnienia do pełnych działań w wybranym zakresie. Dziwimy się potem, że część z tych zapaleńców po takim kuble zimnej wody usuwa się w cień i tylko krytykuje i wyśmiewa. To tylko kilka słów rzuconych na gorąco na wiatr.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  20. Ewa B pisze:

    Moim skromnym zdaniem ten artykuł nie ma mocy, by poruszyć tych, których powinien. Poruszony tutaj temat „rzeka”- „ignorancja”, jest zawsze gorący wśród ludzi, którym zależy…ale im nie trzeba tego mówić. Pewni ludzie z natury wiedzą, czują, że „obojętność jest straszna, bardziej niż niesprawiedliwość”, pozostali ten temat zignorują…
    Chciałabym dodać jeszcze słówko na temat „katolickości” harcerstwa. Używanie określenia „chrześcijaństwo” wyłącznie w odniesieniu do kościoła katolickiego krzywdzi członków kościołów protestanckich, prawosławnego, zielonoświątkowego itd………….proszę więc o ostrożne używanie tego słowa.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  21. Mikołaj pisze:

    pewnie mój komentarz zaginie pomiędzy długimi postami poprzedników… ale też chciałbym coś dodać.
    Kuba, podałeś taką przenośnię boiska i trybuny. Ale wydaje mi się, że to nie na boisku odbywa się walka (gonitwy, faule, zwycięstwa i porażki) ale właśnie na trybunie. Dla mnie to trochę jak obrazek piłkarzy którzy zatrzymują się nagle by ze zdziwieniem spojrzeć na złe zachowanie kibiców. Tak drużynowi, którzy w którymś etapie swojej działalności zaczynają (często aktywnie) obserwować działanie trybuny. A w wiadomościach zamiast informacji o przebiegu meczu- znowu relacja z walki chuliganów z policją.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top