search
top

ZHP jest bogaty

Nasz produkt wychowawczy – eks-harcerz, 25-latek, katolik. Zachowuje czystość przedmałżeńską, poglądy polityczne ma prawicowe, z ostrożnym dystansem patrzy na homoseksualistów, w planach żona i trójka dzieci. Czy raczej 25-latek, agnostyk, czytelnik „Krytyki politycznej” i wyborca LiD, który co roku bierze udział w paradzie równości, a życia seksualnego nie wiąże z aktem małżeństwa?

Gdybyśmy spytali przeciętnego Kowalskiego jak widzi harcerza, bliżej by mu było raczej do pierwszego modelu. Mniejsza o wizerunek, nie on jest celem istnienia harcerstwa. Ważniejszy jest profil naszego wychowanka – czy ZHP ma być kuźnią konserwatystów? W moim przekonaniu nie, a raczej nie tylko.

Czwarty paragraf statutu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej mówi o wychowawcach w tym stowarzyszeniu: „instruktorki i instruktorzy są chrześcijanami”. Lektura najpopularniejszego czasopisma instruktorskiego bratniej organizacji – „Pobudki”, utwierdza w przekonaniu, że dominującym i promowanym światopoglądem jest tam ten konserwatywny – zakorzeniony w zasadach i dogmatach panujących w Kościele Katolickim. W moim przekonaniu podstawowa różnica dzieląca ZHP i ZHR, to właśnie ta dotycząca pożądanego światopoglądu, ale nie wartości, które chcemy przekazywać.

Wartości bowiem mamy podobne. Bliźniacze są prawa harcerskie obu organizacji, nie ma radykalnych różnic w systemie stopni instruktorskich, podobne są metodyki obu stowarzyszeń. Losowo wybrani instruktor ZHR i instruktor ZHP bez problemu określiliby kilka jednakowych pożądanych postaw u wychowanka: bezinteresowna pomoc innym, uczciwość, rzetelna praca, dbanie o środowisko naturalne, troska o rozwój i samodoskonalenie, poczucie współodpowiedzialności za państwo.

Bogactwo światopoglądowe wydaje mi się olbrzymią wartością i potencjałem ZHP. Skorzystałem z niego niejeden raz przez ponad 10 lat mojego członkostwa w organizacji. W gronie instruktorów ZHP poznałem katolików, protestantów, prawosławnych, buddystów, agnostyków i ateistów. Spotkałem heteroseksualistów i homoseksualistów, od jednych i drugich sporo się ucząc. W wyborach parlamentarnych w 2007 roku komendant mojej chorągwi kandydował do sejmu z listy LiD. W innym okręgu opiekun mojej próby przewodnikowskiej otarł się o sejmowy mandat kandydując z listy PO. W wyborach do senatu przewodniczącego naszego stowarzyszenia poparło PiS.

ZHP jest dla mnie trochę ekstraktem z Polski – w odpowiednich proporcjach odnajdują się tu ludzie różnych przekonań i światopoglądów. Moim szczęściem jest to, że z wieloma z nich udało mi się pracować i ich poznać. Nauczyłem się tu, że wartości nie mają barw religii, orientacji seksualnej czy partii politycznej. W szefostwie HSR pracuję z osobami, które światopoglądowo się różnią. Nie przeszkadza mi to jednak szanować każdej z nich i wspólnie realizować misję wychowawczą ZHP przez nauczanie pierwszej pomocy. Jest nas siedmioro i wszyscy zgadzamy się, że powinniśmy wychowywać wrażliwych i odpowiedzialnych ludzi, którzy nie będą bali się podejmowania wyzwań.

Wiosną ubiegłego roku w „Na tropie” ukazał się artykuł Anny Błaszczak potępiający uchwałę lustracyjną przyjętą przez Radę Naczelną, kilka miesięcy potem była kierowniczka Zespołu Wędrowniczego Głównej Kwatery napisała tekst „Demokracja jest najświętsza”, w którym przytaczała opinie lewicowych intelektualistów takich jak Slavoj Žižek czy Jacek Żakowski. W tym samym „Na tropie” w czerwcu tego roku Rafał Suchocki napisał tekst krytycznie oceniający reakcję liberalnych mediów na sprawę aborcji dokonanej przez 14-letnią Agatę.

Ciekawą była lektura komentarzy pod tekstami obu autorów (z resztą żyjących ze sobą w serdecznych stosunkach). Pod tekstami Anny Błaszczak obok postów popierających jej stanowisko pojawiły się i takie, w których komentatorzy zwracali się do autorki per „towarzyszko”, imputując jej wręcz stalinowskie przekonania. Pod tekstem Rafała Suchockiego obok legitymujących jego stanowisko cytatami z Pisma Świętego znaleźli się i tacy, którzy bez pardonu atakowali jego poglądy.

Nie pojawiły się tam zdania typu „Na takie opinie w ZHP nie powinno być miejsca”, z temperatury dyskusji wnioskowałem jednak, że od wytoczenia takich dział jest o krok. Na szczęście tego kroku nie zrobiono, mam nadzieję, że nikt nigdy go nie zrobi.

Światopogląd nie może być bowiem miernikiem „harcerskości” szeregowego członka czy instruktora ZHP. Innego zdania jest Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. To jego wybór, który szanuję (i chciałbym, żeby szanowano nasz). Ja w bogactwie przekonań instruktorów ZHP widzę raczej wartość niż zagrożenie. Moim zdaniem nawiązujemy w ten sposób do najlepszych wzorców tolerancji religijnej i światopoglądowej, które cechowały I Rzeczpospolitą. Członkowie naszego stowarzyszenia, którzy zaznają smaku działalności publicznej i satysfakcji z niej płynącej, trafią w pewnej części do świata polityki (jak trafili tam harcerze tacy jak Jacek Piechota, Artur Zawisza czy Bronisław Komorowski), kultury, nauki, mediów. Niech więc ZHP będzie dla nich pierwszą szkołą pięknego różnienia się – w przyszłości opłaci się to Polsce, której elity mamy ambicje kształcić.

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Jakub Sieczkopodharcmistrz, instruktor hufca Warszawa Żoliborz. W latach 2007-2010 szef Harcerskiej Szkoły Ratownictwa. Wywodzi się z 33 KHDŻ "Pasat" (hufiec Kielce-miasto). Z zawodu lekarz. Pasje, do których wraca: The Beatles i regaty żeglarskie.

2 Responsesto “ZHP jest bogaty”

  1. KF pisze:

    śledząc komentarze NT i różne inne dyskusje, także w Pobudce, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie potrafimy się jeszcze pięknie różnić.

    pamiętam teksty ze styczniowego NT – Marzanny Pogorzelskiej o „Tęczowym elementarz” i Tomasza Cylka „Harcerze do wojska!”, pod którymi rozgorzała burzliwa dyskusja. Pierwszej autorce zarzucono niekompetencję, poddano w wątpliwość umiejętności pedagogiczne, drugiego nazywano bodajże „marnym dziennikarzyną”, który jest sfrustrowanym nieudacznikiem i odgrywa się na harcerzach… nie wspominając za wiele o osobistych wycieczkach i złośliwościach prawionych przez uczestników sobie nawzajem.

    proponowałabym popracować nad kulturą dyskusji i pamiętać, że nie stoimy po dwóch stronach barykady, więc zamiast marnować energię na niepotrzebne złe emocje i „bicie piany”, powinniśmy skupić się na konkretnych argumentach i wypracowywaniu rozwiązań.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. MaciekP pisze:

    No trochę się nie zgodzę :)
    Piszesz Kubo, że wartości nie mają barw religii, orientacji seksualnej czy partii politycznej. Żeby wykazać błędność tej tezy wystarczy przeanalizować z jednej strony „Manifest komunistyczny”, a z drugiej pisma Lwa Tołstoja. Różnica porażająca. Istnieją ruchy i nurty światopoglądowe, które są drastycznie sprzeczne z ideą skautową. Nie przez przypadek bolszewicy i naziści zajadle zwalczali skauting. Nie przez przypadek harcerze nie są ulubionymi bohaterami satanistów. „AntyDekalog” Sandora la Veya jest w całkowitej sprzeczności z ideałami skautowymi. Podobnie rzecz się ma z np. radykalnym islamizmem, czy fanatycznymi ruchami chrześcijańskimi.

    Natomiast faktem jest, że na gruncie skautowym te różnice tracą na znaczeniu. Wynika to z faktu, że w skautingu gromadzą się ludzie o zbliżonej wrażliwości i podobnym systemie moralnym. I jeśli muzułmanin rozumie dżihad jako walkę z własnymi słabościami i pracę nad sobą, to będzie moim skautowym bratem. Natomiast jeśli pojmie dżihad jako obowiązek zabijania niewiernych, to stanie w kolizji z Prawem Harcerskim (Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brat uważa każdego innego harcerza).

    Jak to ktoś ujął: jest coś, co należałoby uznać za światopogląd harcerski, co – czy tego chcemy, czy nie – opiera się na etycznych zasadach chrześcijaństwa. Każda postawa zgodna z tym światopoglądem znajdzie w harcerstwie swoje miejsce bez względu na swój rodowód. Natomiast każdy, kto dzieli ludzi na lepszych i gorszych, słusznych i niesłusznych, do kasacji i do hodowania, tych, których można zabić i tych, którzy mają prawo żyć, miejsca w harcerstwie nie ma.
    Podobnie jak patriotą może być zarówno człowiek głosujący za UE i przyjęciem euro, jak i zagorzały przeciwnik obu i odwrotnie, obaj mogą być zaprzańcami.
    Istotą jest motywacja ich postawy. Czy kierują się swoim rozumieniem dobra publicznego, czy też wyłącznie własnym interesem.

    Mam nadzieję, że nie skomplikowałem za bardzo.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top