<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wiekowi drużynowi</title>
	<atom:link href="http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/</link>
	<description>oczy i uszy szeroko otwarte :)</description>
	<lastBuildDate>Mon, 18 Apr 2011 12:24:10 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
	<item>
		<title>Autor: Mariusz_M</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-422</link>
		<dc:creator>Mariusz_M</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Nov 2008 17:53:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-422</guid>
		<description>W Wielkiej Brytanii jest bardzo dużo wiekowych drużynowych. Powiedziałbym, że nawet większość których do tej pory spotkałem. W dodatku każdy z tych drużynowy ma Assistanta, albo innego Helpera, co nawet jest wymagane w ramach Child Protection ACT, czyli prawa dotyczącego ochroni osób przed 18 rokiem życia przed wszelakimi złymi zamiarami...

Bardzo wielu drużynowych to rodzice. Skąd to się bierze?

Po prostu rodzice chcą zapisać swoje dzieci do scoutingu. Kontaktują się z organizacją i dowiadują się, że nie ma drużyny w okolicy. Ale jest rozwiązanie. Jak ci rodzice zdecydują się zostać drużynowymi, to organizacja w nich zainwestuje. Po pierwsze zrobi im pełny kurs składający się z wielu modułów tematycznych. Po drugie organizacja da im książki o scoutingu. Po trzecie pomoże im zdobyć uprawnienia z zakresu porganizacji zajęć na wodzie, łucznictwa i wszystkiego innego co wiąże się z programem typu &quot;outdoor&quot;. Organizacja również zachęci dorosłych wolontariuszy, aby pomagać drużynie, zdobędzie pieniądze na jakiś wyjazd, czy dogada się z lokalnie działającą firmą oferującą przygody w terenie, aby zrobiła coś dla drużyny...

Wszystko wydaje się pięknie, ale są też minusy tej sytuacji.

Minusem jest to, że ci rodzice w większości zostali scout leaderami, bo nie było innego wyjścia, aby stworzyć drużynę. Niektórzy są tym zainteresowani tylko po to, aby mieć jakieś poważanie na osiedlu wśród sąsiadów. Ci pierwsi zainteresowani są prowadzeniem drużyny tak długo, jak ich dzieci chcą w tym działać. Ci drudzy tak długo, jak jest poważanie. Zwykle tak długo ono jest jak dzieci sąsiadów nie wyrosną ze scoutingu... Potem drużyna się kończy. Ale to nie jest takie złe, bo spełniła swój cel i zostawiła miejsce na coś zupełnie nowego, na nową przygodę dla nowych ludzi...

Pojawia się jednak problem z motywacją do rozwoju takich instruktorów. Rodzice zwykle uważają, że wiedzą jak wychowywać dzieci bo mają swoje i robią skauting dla tych swoich. Kursy im nie są potrzebne, a przynajmniej tak twierdzą...

Ale wszystko jest do rozwiązania. Można zmowytować tego Assistanta, czy Helpera do rozwoju, więc może wtedy zacznie się rozwijać i leader. Tak czy inaczej będzie przynajmniej jedna osoba rozwijajaca się i wkładająca coraz więcej w tę drużynę...

Pragnę zauważyć, że początki harcerstwa to było organizowanie kursów harcmistrzowskich dla przyszłych drużynowych. DRużynowy musi być dorosły i dojarzały. Wielu 18-latków nie zasługuje niestety na to drugie określenie.


Jednak razem z zapraszaniem dorosłych trzeba rozbudować kształcenie, sprofesjonalizować i dostosować do potrzeb wiekowych drużynowych. Musza być kompetentni ludzie wszędzie, gdzie powstają nowe drużyny. Jeśli wiekowy drużynowy poczuje się oszukany przez organizację, to nie da jej drugiej szansy... Ale o prawdzie, szansach i poważnym traktowniu to można osobny artykuł napisać...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W Wielkiej Brytanii jest bardzo dużo wiekowych drużynowych. Powiedziałbym, że nawet większość których do tej pory spotkałem. W dodatku każdy z tych drużynowy ma Assistanta, albo innego Helpera, co nawet jest wymagane w ramach Child Protection ACT, czyli prawa dotyczącego ochroni osób przed 18 rokiem życia przed wszelakimi złymi zamiarami&#8230;</p>
<p>Bardzo wielu drużynowych to rodzice. Skąd to się bierze?</p>
<p>Po prostu rodzice chcą zapisać swoje dzieci do scoutingu. Kontaktują się z organizacją i dowiadują się, że nie ma drużyny w okolicy. Ale jest rozwiązanie. Jak ci rodzice zdecydują się zostać drużynowymi, to organizacja w nich zainwestuje. Po pierwsze zrobi im pełny kurs składający się z wielu modułów tematycznych. Po drugie organizacja da im książki o scoutingu. Po trzecie pomoże im zdobyć uprawnienia z zakresu porganizacji zajęć na wodzie, łucznictwa i wszystkiego innego co wiąże się z programem typu &#8222;outdoor&#8221;. Organizacja również zachęci dorosłych wolontariuszy, aby pomagać drużynie, zdobędzie pieniądze na jakiś wyjazd, czy dogada się z lokalnie działającą firmą oferującą przygody w terenie, aby zrobiła coś dla drużyny&#8230;</p>
<p>Wszystko wydaje się pięknie, ale są też minusy tej sytuacji.</p>
<p>Minusem jest to, że ci rodzice w większości zostali scout leaderami, bo nie było innego wyjścia, aby stworzyć drużynę. Niektórzy są tym zainteresowani tylko po to, aby mieć jakieś poważanie na osiedlu wśród sąsiadów. Ci pierwsi zainteresowani są prowadzeniem drużyny tak długo, jak ich dzieci chcą w tym działać. Ci drudzy tak długo, jak jest poważanie. Zwykle tak długo ono jest jak dzieci sąsiadów nie wyrosną ze scoutingu&#8230; Potem drużyna się kończy. Ale to nie jest takie złe, bo spełniła swój cel i zostawiła miejsce na coś zupełnie nowego, na nową przygodę dla nowych ludzi&#8230;</p>
<p>Pojawia się jednak problem z motywacją do rozwoju takich instruktorów. Rodzice zwykle uważają, że wiedzą jak wychowywać dzieci bo mają swoje i robią skauting dla tych swoich. Kursy im nie są potrzebne, a przynajmniej tak twierdzą&#8230;</p>
<p>Ale wszystko jest do rozwiązania. Można zmowytować tego Assistanta, czy Helpera do rozwoju, więc może wtedy zacznie się rozwijać i leader. Tak czy inaczej będzie przynajmniej jedna osoba rozwijajaca się i wkładająca coraz więcej w tę drużynę&#8230;</p>
<p>Pragnę zauważyć, że początki harcerstwa to było organizowanie kursów harcmistrzowskich dla przyszłych drużynowych. DRużynowy musi być dorosły i dojarzały. Wielu 18-latków nie zasługuje niestety na to drugie określenie.</p>
<p>Jednak razem z zapraszaniem dorosłych trzeba rozbudować kształcenie, sprofesjonalizować i dostosować do potrzeb wiekowych drużynowych. Musza być kompetentni ludzie wszędzie, gdzie powstają nowe drużyny. Jeśli wiekowy drużynowy poczuje się oszukany przez organizację, to nie da jej drugiej szansy&#8230; Ale o prawdzie, szansach i poważnym traktowniu to można osobny artykuł napisać&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: greegorsk</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-416</link>
		<dc:creator>greegorsk</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 12:41:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-416</guid>
		<description>Dokładnie tak, cenne uwagi. Człowiek po 40-tce czy 50-tce może mieć opory przed angażowaniem się tak &quot;znikąd&quot; w pracę instruktorską, bo może być posądzony przez otoczenie o jakieś niedobre zamiary (a skądinąd istnieje ryzyko przyciągnięcia osób o rzeczywiście złych intencjach). Chyba najlepszym rozwiązaniem są rodzice organizujący drużyny dla swoich dzieci. Znam dobrze taki przykład z ZHPpgK i to się sprawdza.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dokładnie tak, cenne uwagi. Człowiek po 40-tce czy 50-tce może mieć opory przed angażowaniem się tak &#8222;znikąd&#8221; w pracę instruktorską, bo może być posądzony przez otoczenie o jakieś niedobre zamiary (a skądinąd istnieje ryzyko przyciągnięcia osób o rzeczywiście złych intencjach). Chyba najlepszym rozwiązaniem są rodzice organizujący drużyny dla swoich dzieci. Znam dobrze taki przykład z ZHPpgK i to się sprawdza.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michalina32</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-415</link>
		<dc:creator>michalina32</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 11:57:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-415</guid>
		<description>Bardzo się z Tobą zgadzam.
Dodam jeszcze, swoje trzy grosze. Nie za, nie przeciw, tylko na plus.

Dorośli drużynowi to dobro i ryzyko.
Dobro - bo dorosły człowiek, gdy decyduje się na pracę wychowawczą zazwyczaj jest tego świadomy. 
Zazwyczaj też jest gotów zgodzić sie z wartościami obowiązującymi w danej organizacji - inaczej by do niej nie przyszedł. 
Więc jest drużynowym dłużej (bardzo niska rotacja drużynowych powyżej 30 roku życia wg danych spisowych z ostatnich kilku lat!)
Identyfikuje sie z organizacją na innym poziomie - nie z wartą, głupią grą i obrzędowym myciem garów, tylko z celami i misją - szerokopojętą.

Ryzyko - większe ryzyko pedofilii, niewłaściwego wpływu dorosłego człowieka na młodego człowieka - wpływu świadomego. Większe ryzyko tego, że przyjdzie jakiś popapraniec skrajnego ugrupowania politycznego i zrobi sobie bojówkę jakiejś organizacji zamiast drużyny harcerskiej. Ale to kwestia wdrożenia, przeszkolenia i weryfikacji danego człowieka.

Skąd ich brać?
Z uczelni - zaprosić do współpracy przyjaciół ze studiów. (działa)
Rodzice - tu opór naszej organizacji jest duży, ale jeżeli chcesz, aby Twoje dziecko wychowało się wśród mądrzejszych rówieśników, pod kontrolą i w otoczeniu odpowiednich wartości, to zrób coś, żeby mu to umożliwić.

Ale:
Nasza organizacja nie jest na to gotowa.
poza gromadami zuchowymi, nie potrafimy dokładnie powiedzieć, czym jest harcerstwo. Nie mamy klarownego podręcznika do metody harcerskiej. Nie mamy pakietu powitalnego dla dorosłego człowieka, który deklaruje chęć współpracy, w którym byłoby napisane jak prowadzić druzynę harcerską.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo się z Tobą zgadzam.<br />
Dodam jeszcze, swoje trzy grosze. Nie za, nie przeciw, tylko na plus.</p>
<p>Dorośli drużynowi to dobro i ryzyko.<br />
Dobro &#8211; bo dorosły człowiek, gdy decyduje się na pracę wychowawczą zazwyczaj jest tego świadomy.<br />
Zazwyczaj też jest gotów zgodzić sie z wartościami obowiązującymi w danej organizacji &#8211; inaczej by do niej nie przyszedł.<br />
Więc jest drużynowym dłużej (bardzo niska rotacja drużynowych powyżej 30 roku życia wg danych spisowych z ostatnich kilku lat!)<br />
Identyfikuje sie z organizacją na innym poziomie &#8211; nie z wartą, głupią grą i obrzędowym myciem garów, tylko z celami i misją &#8211; szerokopojętą.</p>
<p>Ryzyko &#8211; większe ryzyko pedofilii, niewłaściwego wpływu dorosłego człowieka na młodego człowieka &#8211; wpływu świadomego. Większe ryzyko tego, że przyjdzie jakiś popapraniec skrajnego ugrupowania politycznego i zrobi sobie bojówkę jakiejś organizacji zamiast drużyny harcerskiej. Ale to kwestia wdrożenia, przeszkolenia i weryfikacji danego człowieka.</p>
<p>Skąd ich brać?<br />
Z uczelni &#8211; zaprosić do współpracy przyjaciół ze studiów. (działa)<br />
Rodzice &#8211; tu opór naszej organizacji jest duży, ale jeżeli chcesz, aby Twoje dziecko wychowało się wśród mądrzejszych rówieśników, pod kontrolą i w otoczeniu odpowiednich wartości, to zrób coś, żeby mu to umożliwić.</p>
<p>Ale:<br />
Nasza organizacja nie jest na to gotowa.<br />
poza gromadami zuchowymi, nie potrafimy dokładnie powiedzieć, czym jest harcerstwo. Nie mamy klarownego podręcznika do metody harcerskiej. Nie mamy pakietu powitalnego dla dorosłego człowieka, który deklaruje chęć współpracy, w którym byłoby napisane jak prowadzić druzynę harcerską.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: greegorsk</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-414</link>
		<dc:creator>greegorsk</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 10:53:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-414</guid>
		<description>Michale, tekst dobry! Tak chyba działał skauting u początków, tak chyba też działała duża część środowisk w Polsce przed wojną. Moja babcia będąc na studiach (przed wojną) działała tylko w kręgu akademickim, a drużynową (i hufcową przy okazji) została już jako nauczycielka gimnazjum, po 30-tce.
Jedna szybka refleksja: aby to działało, potrzebna jest odbudowa lub budowa systemu zastępowego. PRACA ZHP MUSI SIĘ OPIERAĆ NA SAMODZIELNYCH ZBIÓRKACH ZASTĘPÓW Z NIEPEŁNOLETNIM (w większości przypadków) ZASTĘPOWYM.  Nie wyobrażam sobie że ten 50-letni drużynowy 3 razy w tygodniu przychodzi na zbiórkę zastępu 14-16 latków tylko po to by siedzieć z boku i pilnować, żeby chłopcy sobie czegoś nie zrobili, jak ciotka-przyzwoitka. 
I musi to być przyjęte za podstawę i rozwiązane systemowo. A nie tak jak jest teraz, że w niektórych środowiskach się robi samodzielne zbiórki zastępów i wszystko OK. W niektórych tak się robi, ale w konspiracji przed własnym hufcem. W niektórych drużynowi zbierają papierki od rodziców że się na to zgadzają. W niektórych w ogóle &quot;samodzielna zbiórka zastępu&quot; to jak bajka o żelaznym wilku. Rozwiązanie musi by być systemowe, w skali całego Związku, jeżeli jest potrzebny papier z zezwoleniem rodziców, to go wprowadźmy. I trzeba zacząć myśleć po skautowemu, a nie mentalnością organizatorów szkolnych zajęć pozalekcyjnych, zajęć rekreakcji ruchowej, ogniska artystycznego i biura turystyki kolonijnej. 
A w tle tego wszystkiego majaczy ustawa o harcerstwie...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Michale, tekst dobry! Tak chyba działał skauting u początków, tak chyba też działała duża część środowisk w Polsce przed wojną. Moja babcia będąc na studiach (przed wojną) działała tylko w kręgu akademickim, a drużynową (i hufcową przy okazji) została już jako nauczycielka gimnazjum, po 30-tce.<br />
Jedna szybka refleksja: aby to działało, potrzebna jest odbudowa lub budowa systemu zastępowego. PRACA ZHP MUSI SIĘ OPIERAĆ NA SAMODZIELNYCH ZBIÓRKACH ZASTĘPÓW Z NIEPEŁNOLETNIM (w większości przypadków) ZASTĘPOWYM.  Nie wyobrażam sobie że ten 50-letni drużynowy 3 razy w tygodniu przychodzi na zbiórkę zastępu 14-16 latków tylko po to by siedzieć z boku i pilnować, żeby chłopcy sobie czegoś nie zrobili, jak ciotka-przyzwoitka.<br />
I musi to być przyjęte za podstawę i rozwiązane systemowo. A nie tak jak jest teraz, że w niektórych środowiskach się robi samodzielne zbiórki zastępów i wszystko OK. W niektórych tak się robi, ale w konspiracji przed własnym hufcem. W niektórych drużynowi zbierają papierki od rodziców że się na to zgadzają. W niektórych w ogóle &#8222;samodzielna zbiórka zastępu&#8221; to jak bajka o żelaznym wilku. Rozwiązanie musi by być systemowe, w skali całego Związku, jeżeli jest potrzebny papier z zezwoleniem rodziców, to go wprowadźmy. I trzeba zacząć myśleć po skautowemu, a nie mentalnością organizatorów szkolnych zajęć pozalekcyjnych, zajęć rekreakcji ruchowej, ogniska artystycznego i biura turystyki kolonijnej.<br />
A w tle tego wszystkiego majaczy ustawa o harcerstwie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: merlin</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-413</link>
		<dc:creator>merlin</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 08:13:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-413</guid>
		<description>Podobne rozwiązanie proponował szeroko Aleksander Kamiński w &lt;i&gt;Nauczaniu i wychowaniu metodą harcerską&lt;/i&gt;, proponując by nauczyciele-drużynowi, byli w drużynach tymi, którzy &quot;stwarzają warunki&quot; zastępowym do pracy z ich zastępami. Na tym ich praca może się kończyć, bądź nie musi, ważne by główna praca drużyny miejsce w zastępach.

A co z drużynami wędrowniczymi? Z niecierpliwością czekam na zapowiedziany artykuł;).

Piotr Skowroński</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Podobne rozwiązanie proponował szeroko Aleksander Kamiński w <i>Nauczaniu i wychowaniu metodą harcerską</i>, proponując by nauczyciele-drużynowi, byli w drużynach tymi, którzy &#8222;stwarzają warunki&#8221; zastępowym do pracy z ich zastępami. Na tym ich praca może się kończyć, bądź nie musi, ważne by główna praca drużyny miejsce w zastępach.</p>
<p>A co z drużynami wędrowniczymi? Z niecierpliwością czekam na zapowiedziany artykuł;).</p>
<p>Piotr Skowroński</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: MaciekP</title>
		<link>http://zhp24.net/index.php/2008/11/wiekowi-druzynowi/comment-page-1/#comment-410</link>
		<dc:creator>MaciekP</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 06:27:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zhp24.net/?p=687#comment-410</guid>
		<description>Michale, nie lubię cię. Byłem w trakcie pisania tego samego. Zabrałeś mi robotę!!! :P</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Michale, nie lubię cię. Byłem w trakcie pisania tego samego. Zabrałeś mi robotę!!! :P</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

