search
top

W jakiej wojnie walczył BP?

W Republice Południowej Afryki, przez lata trwały rządu apartheidu. Apartheid w języku afrykaans znaczy segregacja. A więc w RPA rządziła segregacja. Afrykanerzy są od momentu osiedlenia się w Afryce południowej związani są z Kościołem Afrykanerów, który jest odnogą kalwinizmu. Kościół ten, od lat nauczał, zasady predestynacji. Biały, był predestynowany do bycia dobrym i do panowania. Czarny był predestynowany do bycia złym i do służenia białemu. Dogmat predestynacji mówi, że w ciągu swego życia, osoba zrodzona do bycia sługą, nie może tego zmienić. Tak już musi zostać i już. Na tej ideologii, afrykanerzy zbudowali swój stosunek do czarnych.

Wielka polityka europejska zawitała do południowej Afryki w czasach wojen napoleońskich. Podbita przez Francję Holandia, nie mogła sprawować nadzoru nad swoją kolonią w Afryce południowej, a Anglia obawiała się, że strategiczny obszar położony przy Przylądku Dobrej Nadziei wpadnie w ręce Francuzów. Aby do tego nie doszło, Anglicy wysłali swoje siły do Południowej Afryki i rozpoczęli tam swoje rządy.

Wtedy, Afrykanerzy nazywali siebie Burami (lub Boerami) i mieszkali głównie w wiejskich posiadłościach zajmując się rolnictwem i hodowlą bydła. Na farmach pracowali czarni niewolnicy, kupieni na targu w Cape lub zdobyci w walce z czarnymi. Afrykanerzy byli anarchistami, niechętni Brytyjczykom i kultywującymi swoje tradycje i swoją wiarę. Brytyjczycy i Burowie weszli sobie w drogę w 1836 roku, kiedy parlament brytyjski, zniósł we wszystkich swoich terytoriach niewolnictwo. Burowie, którzy swoją tożsamość narodową i wiarę oparli o segregację, nie mogli pogodzić się z koniecznością traktowania czarnych jak równych ludzi. Chcąc wyrwać się spod jurysdykcji brytyjskiej rozpoczęli tzw. Wielki Trek.

Wielki Trek, to masowy marsz – ucieczka Burów, jak najdalej od panowania brytyjskiego, by mogli kultywować swoją wiarę i żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Wielki Trek znaczył za sobą krwawy ślad, Burowie zostawili na trasie swojego marszu marszu dziesiątki tysięcy zamordowanych czarnych i spalone wioski. Olbrzymie stada bydła przechodziły do rąk Burów. Wielki Trek, dotarł do granic Mozambiku i Zimbabwe. W trakcie tego marszu, Burowie założyli nawet trzy niepodległe republiki: Natal, Oranię i Transwal. Pech chciał, że na terenach będących w posiadaniu Burów odkryto diamenty i złoto. To z pewnością zintensyfikowało starania Wielkiej Brytanii o uporządkowanie spraw w południowej Afryce.

Brytyjczycy uznali więc niepodległość Transwalu (uznając, że w imieniu Burów, politykę zagraniczną poprowadzi Wielka Brytania). W układzie pokojowym Burowie zgodzili się na eksploatowanie kopalń złota i diamentów przez Brytyjczyków. Niestety, nie dotrzymali tego warunku i tak zaczęła Wojna Burska. Ponieważ Burowie prowadzili wojnę partyzancką, by odciąć partyzantów od zaplecza, Brytyjczycy zdecydowali się internować ludność cywilną w specjalnych obozach, nazwanych obozami koncentracyjnymi. Obozy te, miały na celu “koncentrować” ludność cywilną w jednym miejscu, by ta zaprzestała pomagać partyzantom. Obozy te nie miały nic wspólnego z sowieckim gułagiem czy hitlerowskimi obozami zagłady. Niemniej, w wyniku głodu i chorób zginęło w nich ponad 20 tys. Burów, czego Afrykanerzy do dziś nie mogą wybaczyć Brytyjczykom.

Druga wojna Burska skończyła się niby zwycięstwem Brytyjczyków, ale Brytyjczycy nie byli zainteresowani polami i bydłem południowej Afryki. Interesowała ich najpierw kontrola nad Przylądkiem Dobrej Nadziei (stąd ich przyjazd do Afryki południowej) a potem złoża surowców. Dlatego efektem Wojny Burskiej jest ustanowienie w 1910 roku Unii Południowej Afryki, zalążka państwa afrykanerów pod kontrola brytyjską, na czele której staje generał burski Louis Botha, a w rządzie zasiada czterech Afrykanerów i czterech Anglików.

Dlaczego o tym piszę na tym blogu? Z dwóch powodów.

Bo w Polsce, historia wojen Burskich jest jakoś inaczej przedstawiana. Mówi się, że Burowie walczyli o własną niepodległość, że Brytyjczycy prowadzili wojnę imperialną, że Baden Powell, walcząc w wojnach z Burami brał udział w nieczystej grze.

Może to podejście do historii południowej Afryki wynika podobnych przekonań Polaków i Afrykanerów? Jedni i drudzy nie lubią Murzynów (przypomnę, że ponad tydzień temu, do jednej z gazet dla dzieci w Polsce dołączono obrazek, na którym był rysunek murzyńskiego dziecka, które mówiło z żalem, że nawet modlitwa do Boga nie jest w stanie zmienić koloru jego skóry, tak jakby autor rysunku wyrażał przekonanie, że największym marzeniem małego Murzynka jest mieć białą skórę i jednocześnie wyrażał przekonanie, ze nawet Bóg nie jest w stanie zmienić temu dziecku koloru skóry – typowa predystynacja), jedni i drudzy uważali że są narodem wybranym, jedni i drudzy w jakimś momencie swojej historii nienawidzili komunizmu?

Nie zmienia to pewnych faktów:

a. Brytyjczycy nie przyjechali do południowej Afryki tylko po to by ją podbić, a raczej po to by zabezpieczyć szlak żeglowny wokół Afryki przed Francuzami,

b. Burowie może i walczyli o własną niepodległość ale zupełnie nie liczyli się z pierwotnymi mieszkańcami Afryki, prześladując ich, mordując i zaprzęgając do niewolniczej pracy. Niemniej, koniec końców, wojny burskie skończyły się ustanowieniem zalążka państwa afrykanerów.

c. Obozy koncentracyjne nie miały na celu uśmiercać osób w nich osadzonych, a jedynie skoncentrować ludność pod kontrolą brytyjską.

W historiografii zachodniej, wojny z Burami są zapamiętane jako starcie cywilizacji europejskiej, otwartej na humanizm z radykalną doktryną fanatycznego rasizmu w wykonaniu Burów.

Co na to sam Baden Powell? Nawet jeśli uważał, że walczył w słusznej wojnie, to nabrał po niej głębokiego przekonania, że wojna nie jest niczym dobrym. Może właśnie udział w wojnach z Burami, z jednej strony przyczynił się do spostrzeżeń dotyczących wrodzonego sprytu młodych chłopców, ale z drugiej strony wpłynął chyba na przekonanie Baden Powella o tym, jak wielkim złem jest wojna sama w sobie, choćby toczona w imię najszlachetniejszych idei.

Z pobytu BP w Afryce, pozostał też podziw dla rdzennej ludności Afryki, tak pogardzanej przez Burów. Pamiętajmy, że Zulusi, plemię Khosa, Buntu i Matebla toczyło z Anglikami (i Burami) wieloletnie wojny, które nie pozwoliły białym wejść w posiadanie Afryki tak, jak udało się to białym w obu Amerykach. Rodowici Afrykańczycy, posiadali wielotysięczne, doskonale zorganizowane armie, z którymi nie radzili sobie najlepsi brytyjscy żołnierze zaopatrzeni w broń palną i wspierani przez artylerię i jazdę. Może stąd podziw, uznanie i szacunek brytyjskiego generała do ludów Afryki?

Na wojnie – jak to na wojnie – koniec końców przegrywają wszyscy. W Afryce południowej, w starciu Burów z Brytyjczykami najbardziej przegrali rdzenni mieszkańcy tego lądu. I dlatego, krzewienie mitu o jakiejś szlachetności Burów uważam za szkodliwe.

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Rafał Klepaczharcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP. Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.

12 Responsesto “W jakiej wojnie walczył BP?”

  1. O faktach się nie dyskutuje, pod warunkiem że są faktami.
    CYTAT
    a. Brytyjczycy nie przyjechali do południowej Afryki tylko po to by ją podbić, a raczej po to by zabezpieczyć szlak żeglowny wokół Afryki przed Francuzami,
    CYTAT
    “zabezpieczyć tzw. korytarz gdański”, “zabezpieczyć ludność białoruską i ukraińską”
    No tak, Tylko “zabezpieczyć”

    CYTAT
    b. Burowie może i walczyli o własną niepodległość ale zupełnie nie liczyli się z pierwotnymi mieszkańcami Afryki, prześladując ich, mordując i zaprzęgając do niewolniczej pracy. Niemniej, koniec końców, wojny burskie skończyły się ustanowieniem zalążka państwa afrykanerów.
    CYTAT
    Ale czy zmienia to fakt ze walczyli o swoją niepodległość ?
    Trochę podobnie jak 100 lat wcześniej polski naród szlachecki zupełnie nie liczacy się z pańszczyźnianymi chłopami.

    CYTAT
    c. Obozy koncentracyjne nie miały na celu uśmiercać osób w nich osadzonych, a jedynie skoncentrować ludność pod kontrolą brytyjską.
    CYTAT
    To dokładnie tak jak hitlerowskie obozy koncetracyjne i sowieckie gułagi.
    Jeśli transport np. Żydów przeznaczony był do wymordowania to nie był rejestrowany w KL tylko “prosto do komór”.
    Obozy koncentracyjne i gułagi zabijały głodem i chorobami.
    “Jedynie”

    CYTAT
    Mówi się, że Burowie walczyli o własną niepodległość, (…..)I dlatego, krzewienie mitu o jakiejś szlachetności Burów uważam za szkodliwe.
    CYTAT
    Zdecyduj się.
    Albo “mówi się”, albo “krzewienie mitu”.
    Z pierwszym się zgadzam, o drugim nie słyszałem.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. MaciekP mówi:

    W zasadzie, to będzie niedługo kolejna polemika (akurat – przypadkiem – zgraliśmy się z tematami), ale od razu trzy uwagi uwagi:
    a) apartheid został wprowadzony PO drugiej wojnie burskiej pod wpływem Brytyjczyków, którzy doktrynę tę stosowali od połowy XIX wieku (powstanie Sipajów) w swoich koloniach,
    b) w XIX i na początku wieku doktryna segregacji rasowej była stosowana powszechnie na świecie i Burowie nie stanowili tu żadnego wyjątku,
    c) tuż przed wojnami burskimi Burowie USUNĘLI się z terenów zdominowanych przez rdzenną ludność afrykańską (po polsku: Murzynów), okres ten nosi nazwę Wielkiego Treku,
    d) nic nie uzasadnia obozów koncentracyjnych i masowych morderstw, których dopuściła się armia Kitchenera – tego samego, który rozstrzelał Mahdystów z karabinów maszynowych pod Omdurmanem i zabronił wyposażyć brytyjskich pilotów w spadochrony (I wojna światowa), żeby nie tracili woli walki.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. dzieciolkasia mówi:

    Nie wiem, czy jest sens dyskutować:/ Ale burzy się we mnie. Z czego autor wyciąga takie wnioski??? Czemu nie wspomina o innych aspektach, tylko o tych, które pasują do jego teorii? Cel uświęca środki? Czy to chęć wzbudzenia dyskusji, pobudzenia do myślenia?

    Jedna sprawa, moim zdaniem najważniejsza. Wbrew pozorom, mimo że może się to wydawać logiczne, Burowie nie znęcali się nad czarnymi mieszkańcami Afryki, jak to opisuje autor – z przekonania i od początku swego przybycia na tamte tereny. Bardzo długo w źródłach widać WSPÓŁPRACĘ z autochtonami. Bez niej Burowie by nie przetrwali! Co więcej – oni nawet wspólnie walczą z Brytyjczykami i (sic!) z innymi czarnymi. Późniejsi Afrykanerzy tym bardziej nie przyjechali do Płd. Afryki, by podbijać i ciemiężyć czarnych! Wszystko, o czym pisze autor rodzi się z czasem i ma swój kontekst (stosunek Polaków do Burów również). Nie mówiąc o tym, że który Bur, u którego pracowali czarni (a owszem – pracowali) był na targu w Cape???

    Ja wiem – to pewnie bez sensu wypisywać tu takie rzeczy, ale, na Boga, uczmy się tej tolerancji i zacznijmy od podstaw – nie mierzmy innych naszą miarą! I zgadzam się w 100% – krzewienie mitów jest szkodliwe, ale zastępowanie ich innymi jest SZKODLIWSZE.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. greegorsk mówi:

    Do Rafała: w moralnych ocenach się z Tobą zgadzam. Chociaż czy można stosować dzisiejsze oceny do wydarzeń sprzed 100 lat? W 1900 kolonializm i rasizm były niestety standardowymi cechami myślenia wszystkich Europejczyków. Chwała Bogu że Polska nie miała kolonii, bo zapewne byśmy byli okrutnymi kolonizatorami (im mniejszy naród i im później zaczynał kolonizację, tym okrutniej postępował – np. Belgowie i Niemcy).
    Ale mam kilka uwag:

    1) tereny na których osiedlali się Burowie były wcześniej zamieszkałe nie przez Murzynów (Bantu), a przez ludy khoisańskie (Buszmenów i Hotentotów). Plemiona Bantu przybywały na południe Afryki z północy mniej więcej w tym samym czasie do Burowie. Afrykanerzy mogą się w jakimś stopniu uważać za rdzennych mieszkańców tych terenów, a w kazdym razie tak samo rdzennych jak Bantu (Zulusi, Xhosa i inni).
    Ja nie żywię cienia pozytywnych emocji do Burów (ani do innych podobnych owianych legendą spraw, np. Południa z wojny secesyjnej). Natomiast rzeczywistość była dość złożona, w Namibii jest do dziś plemię Baster – mulackie, które powstało z związków burskich mężczyznz i czarnych kobiet, ci ludzie mówią po afrikaans i są wyznania ewangelicko-reformowanego.

    2) Mit o szlachetnych Burach powstał w Polsce w czasie wojny burskiej
    i w Polsce przyjmowano go z dobrymi intencjami. O tym że Burowie sami eksploatowlai ludność afryukańską po prostu nie wiedziano. Były książeczki dla młodzieży o “Dzielnych Burach”, były też o szlachentnych Irlandczykach stawiających czoła okupacji angielskiej. Generalnie były to tłumaczenia via Niemcy, Niemcom zależało na skompromitowaniu Imperium Brytyjskiego, a polska młodzież odczytywała te ksiązeczki jako uniwersalny przekaz o walce z zaborcami.

    CYTAT – RAFAŁ: Brytyjczycy nie przyjechali do południowej Afryki tylko po to by ją podbić, a raczej po to by zabezpieczyć szlak żeglowny wokół Afryki przed Francuzami,
    CYTAT – CZESŁAW: ?zabezpieczyć tzw. korytarz gdański?, ?zabezpieczyć ludność białoruską i ukraińską?. No tak, Tylko ?zabezpieczyć?

    GS: Jedno i drugie. Czesiu, nie przypisuj brytyjskim gabinetowym politykom z 1815 roku sposobu myślenia Ribbentropa i Mołotowa. To jeszcze nie była propaganda totalitarna. Na początku XIX w. Brytyjczykom zależało naprawdę tylko na
    kontroli szlaku żeglugowego wokół Afryki. Dlatego zajęli Przylądek (co skłoniło Burów do Wielkiego Treku). Na początku XX w. Brytyjczykom chodziło już tak jak Rafał napisał, o złoto i diamenty, ale też o pola i bydło też, a także o stworzenie jednego pasa kolonii od Kapsztadu po Kair (wizja Rhodesa).

    CYTAT RAFAŁ: Obozy koncentracyjne nie miały na celu uśmiercać osób w nich osadzonych, a jedynie skoncentrować ludność pod kontrolą brytyjską.
    CYTAT CZESŁAW: To dokładnie tak jak hitlerowskie obozy koncetracyjne i sowieckie gułagi. Jeśli transport np. Żydów przeznaczony był do wymordowania to nie był rejestrowany w KL tylko ?prosto do komór?.
    Obozy koncentracyjne i gułagi zabijały głodem i chorobami.
    ?Jedynie?

    Nie, Czesławie, nie masz racji. Obozy koncentracyjne hitlerowskie i sowieckie obozy pracy (gułagi) miały z założenia wyniszczyć ludzi tam skierowanych – ciężka pracą ponad siły, głodowym wyżywieniem, nieludzkim traktowaniem i egzekucjami. W przypadku gułagów było tak za czasów Dzierżyńskiego, Jeżowa i Jagody, bo potem za Berii raczej starano się by więźniowie żyli jak najdłużej. Tak czy owak obozy hitlerowskie (KL) i sowieckie były narzędziem planowej eksterminacji całych grup etnicznych i społecznych. Z założenia ci ludzie nie mieli już nigdy wyjść na wolność.
    Do 1918 pojęcie obóz koncentracyjny miało zasadniczo zupełnie inne znaczenie. Pierwsze obozy koncentracyjne założyli Hiszpanie na Kubie, drugie Brytyjczycy w Południowej Afryce, trzecie Austriacy dla podejrzanych o “rusofilstwo” Łemków i Rusinów podczas I wojny. te obozy miały odizolować ludność cywilną od walczących oddziałów, by te ostatnie nie miały wsparcia. Ludzie w tych obozahc byli źle żywieni i przebywali w fatalnych warunkach, umierali z głodu i chorób, ale z założenia mieli wyjść na wolność po zakończeniu działań wojennych, co się zresztą stało. W tych obozach całe rodziny były razem. W polskiej prasie w latach 20-tych spotyka sie też termin “obóz koncentracyjny” w znaczeniu obóz jeniecki.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Sama nazwa “koncentracja” choć dziś kojarzy się z wyniszczeniem (przez skojarzenie z czymś tak straszliwym jak Oświęcim choćby) oznacza przecież… skupienie w jednym miejscu. Ale wielu “zaistniaczy netowych” (napiszę coś na jakimś forum i zaistnieję, nie chodzi o harcerskie) pisze że “założyciel skautingu tak naprawdę był prekursorem Oświęcima, hoho!” Itp :]

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. dzieciolkasia mówi:

    Przeczytałam mój komentarz jeszcze raz i przepraszam. Uświadomiłam sobie, tak na spokojnie, o co mi chodziło i postaram się więcej nie spamować komentarzami zhp24. Nie podoba mi się, że każdy może napisać dowolny artykuł o dowolnej rzeczy, o której wie tylko odrobinę więcej niż inni. (Dlatego np. postaram się nie pisać dopóki czegoś poważnie nie zbadam). Chyba, że robi to zaznaczając, że chciałby wiedzieć więcej i taki jest np. cel, albo opisuje, co wie, nie wyciągając wniosków, bo wyciąganie wniosków ze szczątkowych informacji w wielu przypadkach zbudowało stereotyp (z całym szacunkiem do stereotypu;p). Harcerstwo jest przecież pełne ludzi, którzy dobrze robią to, na czym się znają. Łącznie z autorem, który się na wielu rzeczach zna lepiej niż na historii.

    Pewnie się odzywa we mnie sfrustrowana studentka-poszukiwaczka, która ślęczy od roku nad zagadnieniami z historii skautingu i nadal niewiele wie. Dlatego sorry, choć to nie znaczy, że wycofuję się z treści napisanej powyżej, ale formy żałuję. I dziękuję greegorskowi za komentarz.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. ewagasiorowska mówi:

    Prawda jest taka, że ani Burowie, ani Anglicy, nie liczyli sie z ludnościa miejscowa – obie strony traktowały ich jak zasób darmowej siły roboczej, tak jak darmowe pola, bydło, złoto, wegiel czy diamenty.
    W obozach koncentracyjnych, zakładanych przez Anglików, byli także Czarni i Kolorowi (proszę mnie nie posądzić o rasizm – sami miejscowi się tak określają – “Blacks and Coloured.”) – i także ginęli w tych obozach.
    Obozy pierwotnie były dla kobiet i dzieci, jako “czynnik psychologiczny”, zwiększający przewagę Anglików.
    **
    Mit o szlachetnych Burach faktycznie zadziwia…
    Wywiezienie WSZYSTKICH Czarnych i Kolorowych z miasta – 20 mil poza granice Johannesburga i wtłoczenie ich do baraków Soweto to nie szlachetne działanie.
    Zburzenie ich domów i postawienie tam rezydencji dla białych, zeby mieli “przestrzeń życiową” – jakże znajomo to brzmi…
    Przebywanie Czarnych i Kolorowych w miescie tylko, jesli “wykonuja prace na rzecz białych” – to nie brzmi szlachetnie.
    Prawo, które pozwalało Czarnym i Kolorowym kupować ziemię tylko na obszarze 10% powierzchni RPA, a pozostałe 90% do wykorzystania przez białych, których tam było 10% – nie brzmi szlachetnie..
    Dzisiejsze slumsy, beznadzieja, bieda – to nie brzmi dobrze… Przemoc, szczególnie wobec kobiet i dzieci – nie brzmi dobrze ani szlachetnie…

    http://picasaweb.google.pl/ewagasiorowska/20080716_RPA_JohannesburgISoweto#

    **
    Tak na marginesie dyskusji o RPA, Burach, Anglikach, i historii sprzed 100 lat, nie mogę przestać myśleć o tym, co się dzieje dzisiaj w Kongo. To dzisiejsza Afryka, postkolonialna, niezaradna, biedna, straszna…
    Wielka katastrofa humanitarna dzieje się tam dzisiaj.
    W ciagu ostatnich 10 lat zginęło tam 5-6 mln ludzi.
    Kobiety i dzieci gwałci się okrutnie i masowo, bo taka kobieta jest uważana za zhańbioną i jest odrzucana przez społeczność, więc i tak umrze, odrzucona.
    Gwałty na dziewczynkach są codziennością, bo wierzy się, że gwałt na niewinnej dziewczynce leczy HIV.
    10-letni chłopcy gwałcą 3 – letnie dzieci.
    To dzieje się dzisiaj, teraz, w tej minucie.

    We wszelkich dyskusjach o harcerskiej służbie jakos nie zauważyłam, ze trzeba zostawić świat po sobie – lepszym.
    Zastanawiam się, jak to zmienić…
    Co my – polscy harcerze, instruktorzy, możemy? Możemy, a chcieć – to móc!
    Myślę sobie, że jesteśmy doskonali w znajomości początków harcerstwa, skautingu, w prześciganiu znajomości historii Szarych Szeregów… Oni mieli plan – na dzis, jutro i pojutrze…
    **
    Patrzac na organizacje skautek i skautów, potrafię znaleźć wiele przykładów służby na rzecz prawdziwych zmian, prawdziwego zmieniania świata…

    A my? Dlaczego od dyskusji o Afryce sprzed 100 lat nie przejdziemy do strasznego dzisiaj?
    Jak pełnimy swoją służbę dzisiaj?
    Jak zmieniamy świat na lepszy?

    Pozdrawiam smutno…
    Ewa Gąsiorowska

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. sikor mówi:

    Ewa… pierwsze musimy posprzątać u siebie. Jest zbyt wiele hamulców i hamulcowych by dało się ot tak zadziałać. Na dzień dzisiejszy służymy tu i teraz… Mamy wokół siebie wiele problemów i cierpienia. Oczywiście skala jest nieporównywalna z tym co dzieje się np. w Kongo. Jednak do tego potrzebujemy sił i srodków a przez to co mamy wokół siebie są one bardzo ograniczone. Hmmm projekt Kongo… Muszę to przemyśleć.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. ewagasiorowska mówi:

    Na swiecie jest ok. 190 państw.
    Polska jest 23 gospodarką świata… Trudno w to uwierzyć?
    Polska jest rajem…
    Mysle sobie, ze to bardzo samousprawiedliwiające – “musimy posprzątać u siebie” – i Sikor, to nie personalnie do Ciebie oczywiscie.. Poprostu bardzo wielu ludzi tak mówi..
    Mysle sobie, ze bardzo wygodnie tkwimy w schematach – tez myslenia o słuzbie.
    Ile w tym prawdziwego rozwiazania jakiegos problemu?
    Mysle, ze jako harcerze i instruktorzy powinniśmy więcej od siebie wymagać.
    Trzeba sie rozejrzec, zobaczyc cos wiecej, niz nasze polskie, w miarę wygodne zycie.
    Czasem słyszę, ze Polacy mają żal – ze zachód nam nie pomogl we wrzesniu 39 ani w sierpniu 44… I wiele takich tekstów..
    A co my dzisiaj robimy? Dla faktycznej służby – dla pozostawienia świata lepszym ?
    **
    Kongo to jedna sprawa.. Głód na świecie, AIDS – to inne..
    Na świecie miliard trzysta tysięcy ludzi cierpi na chroniczny głód. Chroniczny – to znaczy codziennie nie ma co jeść.
    Oczywiscie – mozemy powiedziec, ze w Polsce sa niedozywione dzieci – i ze to nasze pole służby. Ale czy faktycznie podejmowane?
    Mozemy powiedziec, ze w Polsce jest wiele dzieci zaniedbanych, maltretowanych..
    Czy podejmujemy słuzbe w tej sprawie?
    W Polsce jest wiele dzieci – uchodzców…
    Czy podejmujemy słuzbe w tej sprawie?
    **
    WAGGGS zajmuje się wieloma sprawami – takimi jak własnie walka z AIDS, problemy z zywieniem, zdrowie seksualne (szczególnie – problem ciąz u nastolatek). Wsrod polskich instruktorów czesto slyszalam opinie, ze “u nas przeciez nie ma AIDS”, “to nie nasz problem”..
    Ale moze wlasnie o to chodzi w harcerstwie, ze trzeba sie zajac, choc problem nie “nasz”, to znaczy, nie jest namacalny dosłownie.
    Moze o to chodzi, zeby reagować nie tylko na to, co widzimy, ale nie zamykac oczu na prawdziwe problemy?

    Moze niesprawiedliwie oceniam, moze za mało znam przykładów dobrej i wymagającej słuzby, jedank mysle, ze trochę mało od siebie wymagamy..

    Pozdrawiam
    Ewa Gasiorowska

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Mariusz_M mówi:

    To może niech ZHP zacznie organizować wolontariat w Afryce? Można się dogadać ze sprawdzonymi i wiarygodnymi organizacjami tym się zajmującymi. Pomoże w tym WOSM i WAGGGS, bo kilka organizacji skautowych jakoś tam w Afryce pomaga… A jakie to pole służby? Jaka możliwość poznania innej kultury i zmienienia świata? Tylko kto się podejmie organizacji tego przedsięwzięcia w ramach ZHP? ZHP w ostatnich latach nie popisał się umiejętnością organizacji dużych przedsięwzięć… Chyba, że coś pominąłem…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. Mariusz_M mówi:

    Tak jeszcze dodam, że czasem trzeba pojechać, pomieszkać i porozmawiać z ludźmi, aby coś zrozumieć. Łatwo z pozycji kogoś, kto całe życie żył w Polsce wydawać wyroki na mieszkańców Afryki i oceniać co się tam dzieje…

    Mam kilkoro znajomych z RPA. Niedawno rozmawiałem z jednym z nich właśnie o relacjach między ludnością białą, a czarną w jego kraju. On się tam urodził i przemieszkał ponad 20 lat. Miał dość i wyniósł się do Europy. Z jego punktu widzenia RPA jest bardzo dziwnym i niebezpiecznym krajem. On uważa, że jest tam podział terytorium. Ludność biała trzyma się wybrzeża, a ludność czarna trzyma się środka lądu. Wzajemne relacje są ograniczone. Oczywiście uważa, że rodowici mieszkańcy Afryki źle patrzą na białych i ich nienawidzą. Więc i on jako biały trzyma się z daleka od kłopotów i nie wchodzi rodowitym w drogę…

    Można teraz oceniać, wydawać wyroki… Ale ten mój kolega się tam urodził i całe życie mieszkał w takim właśnie środowisku. Od dziecka spotykał się z nienawiścią ze strony rodowitych mieszkańców i w zasadzie nie wiedział czemu. Nie rozumiał i dalej nie rozumie. Nikt mu nigdy nie powiedział. Uczył się jakiejś historii, ale sami wiecie jak to jest z historią. Zapytajcie Polaków kto w 1939 roku zaatakował Polskę. Zapytajcie czy Polska kiedykolwiek zaatakowała inny kraj lub walczyła w niesłusznej wojnie. W historii każdego narodu pomija się niewygodne fakty…

    Więc zamiast wydawać wyroki, zaangażujcie się. Pojedźcie, porozmawiajcie, poznajcie i pomóżcie się ludziom dogadać. Jak nie w Kongo, czy RPA, to gdzieś indziej. Ale coś zróbcie… Bo jak nie wy, to kto?

    Ludzie w wielu afrykańskich krajach mogą liczyć tylko na siebie. Nikt im z zewnątrz nie pomaga. Zachodnie koncerny farmaceutyczne testują leki. Koncerny zbrojeniowe sprzedają broń. I tyle…

    Jest jednak wiele organizacji, które tworzą szkoły, edukują, inwestują w ludzi tam. Myślicie, że warto?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. sikor mówi:

    Ewa … źle mnie zrozumiałaś. Ja nie piszę o sprzątaniu w Polsce, tylko o sprzątaniu w ZHP. Jeśli chce się organizowac tak poważne projekty to… Trzeba mieć z kim.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Leave a Reply

top