Strażnik Texasu, czyli Komisja Rewizyjna
Wersja nr 1
Biwak. Właśnie rozpoczął się kominek, wszyscy siedzą w kręgu, świecą się tylko świeczki na środku pomieszczenia. Naczelny grajek rozpoczyna piosenki. Rozlega się wers “dla spóźnionego wędrowca” i wtedy otwierają się drzwi… Wchodzi parę osób w mundurach, salutuje i siada by nie przeszkadzać. Po puszczonej iskierce, komendant biwaku stawia wszystkich na baczność po czym melduje biwak tajemniczym gościom i wraz z nimi znika w kadrówce. Po jakimś czasie, nikt nie wie dobrze kiedy, znikają bez wieści, zostawiając biwak z sztywno wypełnionym arkuszem wizytacji.
Wersja nr 2
Biwak. Właśnie ruszyły zajęcia popołudniowe. Przyjeżdża parę pogodnych osób w mundurach. Komendant melduje biwak, rozmawia z gośćmi, śmieją się. Przyjezdni zostają do wieczora, ofiarują swoją pomoc w zajęciach, próbują swoich sił w pląsach, swobodnie rozmawiają z uczestnikami i kadrą, nie czuć napięcia. Po ciszy nocnej znikają na jakiś czas do kadrówki, wracają rano, żegnając się ze wszystkimi. Komenda po ich odjeździe zostaje z pisemnym i “mentalnym” arkuszem wizytacji, oprócz świstka papieru ma w głowie wskazówki i rady na przyszłość.
Inna sytuacja:
Wersja 1
Pewnego dnia, na stronie hufca, zostaje umieszczone pismo nakazujące wymienionym drużynom stawić się w wyznaczonym miejscu i porze z pełnią prowadzonych dokumentów z działalności drużyny. 89% drużynowych doprowadza swoje papiery do porządku na dzień przed terminem, nie rzadko tuż przed wejściem do magicznego pokoju, gdzie sądzą, że czeka ich pewna śmierć. Po wyjściu z niego, cieszą się, że nic się w zasadzie nie stało i skoro teraz nic nie wyszło to można tak robić dalej. Nie prowadzą dokumentacji, aż do następnego wezwania.
Wersja 2
Pojawiają się na zbiórkach. Troszkę tajemniczy ale, otwarci, służący pomocą i radą. Robią spotkania dla drużynowych, do których z różnych przyczyn nie dotarli. Przed wejściem do nich odczuwa się pewien rodzaj zdenerwowania, ale po wyjściu, każdy oddycha z ulgą, bo w końcu nie było tak źle, wszystkie uwagi były konstruktywne, stanowcze i dobitne, ale wypowiedziane bez agresji i zastraszenia. Każdy wie co musi zmienić.
Inna sytuacja:
Wersja 1
Komenda ma trudny problem do rozgryzienia. KRH przygląda się ich działaniom z boku, całkowicie nie ingerując. Jednak tylko czeka na potknięcie, by móc “dojechać” nielubiane przez siebie osoby.
Wersja 2
Komenda ma trudny problem do rozgryzienia. KRH ofiaruje swoją pomoc, wsparcie personalne i intelektualne. Udziela rad i swoich sugestii. Stara się współpracować z komendą na rzecz dobra ogółu.
Która wersja KRH panuje w większości, co jest stereotypem a co marzeniem, młodych instruktorów?
Komisja Rewizyjna to taki strażnik prawa i porządku, kojarzący się jednak w większości dosyć negatywnie. Najczęściej z wizją KRH łączy się starych, zgrzybiałych instruktorów, czepiających się najmniejszych i najgłupszych szczegółów, którzy zawsze mają rację i stoją ponad wszystkimi.
Tymczasem nic bardziej mylnego. Skoro związek się rozwija to i organ kontrolny nie powinien zostawać w tyle. Oczywiście, KRH powinno budzić, pewnego rodzaju respekt, w końcu jest władzą hufca i może sprawić, że komuś będzie żyło się ciut trudniej. Jednakże sam strach nie pobudzi drużynowych do myślenia i odpowiedzialności. Rewizyjna de facto nie ma jakiegoś ogromu pracy do wykonania, dlatego nie musi się ograniczać do sztywnych rewizji. Działalność KRH nie powinna, przynosić tylko nic nie dających, mnożących się papierów. Ma pomagać, pokazywać błędy, tłumaczyć, zwracać uwagę na konsekwencje, kopać kiedy trzeba, ze świadomością, że ich postępowanie jest wykładnią dla innych. Hipokryzja jest najgorszym z możliwych grzechów Rewizyjnej.
To nie hufiec jest dla KRH ale KRH dla hufca. Nie zapominajmy kto nas wybrał i dlaczego, to dotyczy wszelkiego rodzaju władzy, o czym nie raz zdarza się ludziom zapomnieć.
Jednak, nie bójcie się tej komisji. Pytajcie gdy czegoś nie wiecie, proście o wskazówki, mówcie jaki macie problem.
Bo KRH jest jak Strażnik Texasu, pomoże, zażartuje, wytłumaczy, druk wypełni, ale i przyłoży z półobrotu kiedy trzeba.
Podobne artykuły
Przewodniczka. Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Hufca Ziemi Gliwickiej, oprócz tego drużynowa 7 GDH "GROM" i zastępca komendanta Gliwickiego Szczepu Wilki. Prywatnie studentka politologi Uniwersytetu Śląskiego.
Tekst rewelacja. Pozdrawiam (również w imieniu KRH Dębica ;)).
Piękne ! :)
Komisja Komisje Pozdrawia i cieszy się, że nie jest odosobniona w swoich poglądach:)
Tekst super :)
Choć w czasie trwania swojej “kadencji” jako drużynowej nie byłam nigdy na żadnej KR, to jednak kilka razy byliśmy straszeni tekstami typu” za tydzień komisja, poróbcie papiery, bo będzie ostro”. Co do czego komisji ani razu nie było, a sama KR o terminie komisji wyznaczonej przez kadrę hufca nie wiedziała… :) A wyobrażenie, niestety to negatywne o KRH panuje u nas do dziś. Choć są nareszcie u nas drużynowi, którzy prowadzą dokumentację na bieżąco.
Pozdrowienia dla Rynia:D