search
top

Rzecz o wierchuszce harcerskiej

Kiedy na jakimkolwiek harcerskim forum czy liście dyskusyjnej podnoszony jest temat kompetencji władz naczelnych naszej organizacji, to prędzej czy później padają głosy : „To politykierstwo!”, „Wróćmy do drużyn, róbmy harcerstwo!”. To niesprawiedliwy i pusty argument. Niesprawiedliwy, bo wiele z osób, które analizują strukturę organów ZHP to instruktorzy na co dzień pracujący w swoich środowiskach, zajmujący się wychowywaniem w drużynach czy szczepach. A pusty, bo prawidłowa i możliwie wygodna praca w drużynach jest w sposób oczywisty zależna od tego, czy kierujący organizacją podejmują słuszne decyzje, wzajemnie się wspierają, mają jasno wydzielone obszary działań. Dlatego pozwólcie, że nawet z narażeniem się na zarzut politykowania pokuszę się o propozycję rozwiązań w zakresie kompetencji dwóch najważniejszych władz w ZHP.

Dzisiejszy Statut nie jest doskonały. To dosyć powszechna opinia. Pracujący przy Radzie Naczelnej zespół statutowy stara się wypracować takie rozwiązania, które w 2009 roku, podczas Zjazdu ZHP będą mogły być przyjęte jako nowy Statut. Powtarzam – NOWY, nie poprawiony. Taki sposób myślenia daje prawo do rysowania w sposób swobodny propozycji wzajemnych relacji pomiędzy władzami, a nawet do przemyśleń, czy ich ilość jest współmierna do potrzeb stowarzyszenia młodzieżowego.
Aktualnie w ZHP pomiędzy zjazdami rządzą: Rada Naczelna, Centralna Komisja Rewizyjna, Naczelny Sąd Harcerski i Główna Kwatera ZHP. Choć nie jest to wprost napisane najwyższą władzą jest Rada, co wynika z §67 ust. 4 pkt 1 Statutu. Wszak to ona decyduje o najważniejszych sprawach związku pomiędzy zjazdami, ocenia Główną Kwaterę ZHP i zatwierdza budżet. Z drugiej strony jej decyzje nie są ostateczne, podlegają bowiem ocenie przez Centralną Komisję Rewizyjną, która może stwierdzić ich nieważność. Rada nie ma także (zasadniczo) wpływu na to, kto wchodzi w skład Głównej Kwatery – dostaje do współpracy skład wybrany na zjeździe. Czy można inaczej? Moim zdaniem tak. Spróbuję Wam przedstawić propozycję konstrukcji RN i GK, do której staram się przekonać członków Zespołu Statutowego, z którymi współpracuję.

Wybór.
Jest wiele koncepcji co do trybu wybierania członków Rady Naczelnej. Obecnie jest tak, że wybiera ich Zjazd ZHP. Powtarzam: Zjazd ZHP! Praktyka, z której wynika, że w rzeczywistości odbywają się „prawybory”, a do Rady Naczelnej wchodzi się niejako z „nominacji” macierzystej chorągwi nie znajdują oparcia w aktualnej treści Statutu. Najdalej idąca propozycja, jaka jest często podnoszona przez instruktorów, to taki mechanizm, w którym członków Rady Naczelnej wybierałyby Rady Chorągwi (a nawet niektórzy proponują wprost Komendy Chorągwi). Przeciwnicy tego pomysłu podnoszą, że wówczas, w dzisiejszych realiach, Komendanci Chorągwi będą mieli bezpośredni wpływ na taki wybór, a tym samym Rada straci na swojej samodzielności. Nie rozumiem tego argumentu, nie akceptuję go. Tezę o wszechwładnych Komendantach, baronach w województwach, uznaję za mocno wyświechtaną i wyolbrzymioną. Co nie znaczy, że popieram taką koncepcję. Moją propozycją jest 34 osobowa Rada Naczelna, pochodząca z wyboru w dwóch trybach. 17 członków Rady stanowiliby instruktorzy wybrani przez poszczególne Rady Chorągwi jako reprezentanci nadal najważniejszych jednostek terenowych naszego stowarzyszenia. Od razu dodam, że nie znajduję żadnego uzasadnienia dla zróżnicowania ilości przedstawicieli w RN w zależności od wielkości, czy też precyzyjniej – liczebności chorągwi. Zwróćcie uwagę, że po wprowadzeniu podwójnej osobowości prawnej mamy do czynienia z kilkunastoma równoprawnymi osobami prawnymi w naszym stowarzyszeniu. Liczba członków zwyczajnych w poszczególnych jednostkach zmienia się, burząc kolejność tychże chorągwi w „rankingu” liczebności w skali roku, a już na pewno w skali kadencji. Zasada 1 chorągiew – 1 głos przy nominantach Rad Chorągwi jest w moim przekonaniu ze wszech miar sprawiedliwa.
Jest jednak tak, że w związku mamy wielu wartościowych instruktorów, o szerokim spektrum spojrzenia na problematykę związku, wizjonerów ruchu harcerskiego, bądź wysokiej klasy specjalistów w swoich dziedzinach. Jednych i drugich nam potrzeba. Dlatego, aby umożliwić Związkowi wybranie najlepszego składu Rady, z najbardziej kompetentnymi instruktorami, kolejnych 17 członków Rady wybieranych byłoby przez Zjazd w bezpośrednich i otwartych dla wszystkich posiadających bierne prawo wyborcze instruktorów wyborach. Wtedy będziemy mogli wybierać tych, których najbardziej cenimy – niezależnie od miejsca ich przydziału służbowego. Oczywiście możliwe będzie, że chorągiew mazowiecka będzie miała wówczas 5 przedstawicieli, podkarpacka 3 a np. wielkopolska jednego (wybór chorągwi przypadkowy:) ), ale po pierwsze nazwa chorągwi nie stanowi kryterium wyboru, a po drugie dzięki temu mamy członków RN z dużym poparciem ZHP, bo przecież Zjazd to jego najwyższa władza.
Już tylko napomknę, że tak ukształtowana Rada samodzielnie, ze swojego grona, wybrałaby swojego Przewodniczącego i Wiceprzewodniczących, co jest konsekwencją mojej propozycji likwidacji funkcji Przewodniczącego ZHP, o czym przeczytać można w publikowanym na blogu uprzednio tekście „Przewodniczący do lamusa”.

Kompetencje.
Nie chcąc rozpisywać nadto szczegółowo proponowanego zakresu kompetencji RN ZHP rozpocznę od stwierdzenia, że to ta właśnie władza, jako najwyższa pomiędzy Zjazdami, winna mieć wyraźnie zapisane w Statucie tzw. „domniemanie kompetencji”. Wówczas w razie zaistnienia sytuacji, w której życie zaskoczy nas na tyle, że nie odnajdziemy w Statucie precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, która władza ma podjąć decyzję w danej sprawie, spokojnie poczekamy na orzeczenie Rady. Aby nie być gołosłownym przypomnę tylko z najnowszej historii, spór o decyzję w sprawie „podziału prawa” do Krzyża Harcerskiego, czy dyskutowaną ostatnio na zebraniu Rady kwestię zaległości składkowych chorągwi. W obu sytuacjach istniał spór co do tego, czy stanowią one pole decydowania Rady czy Głównej Kwatery.
Istotną zmianą, jaką proponuję, jest likwidacja Centralnej Komisji Rewizyjnej, jako odrębnej władzy i przypisanie jej kompetencji Radzie Naczelnej. Przypominam, że podobna struktura funkcjonuje z powodzeniem w samorządzie. Organem kontrolnym jest tam rada gminy/powiatu. I bardzo dobrze. Jak wytłumaczyć sytuację, w której CKR (w składzie 17 osobowym) uchyla (stwierdza nieważność) decyzję Rady Naczelnej (niemal 40 osobowej), uznając ją za sprzeczną prawem, czy niesłuszną? Jak pogodzić sytuację, w której prawo kontroli zarządu przysługuje komisji rewizyjnej, ale zatwierdzenie budżetu, udzielanie absolutorium, czy nawet prawo odwołania leży w gestii Rady? Ja nie znajduję żadnego racjonalnego ku temu wytłumaczenia. Nie jest to miejsce na szerokie dywagacje prawne, ale zwracam uwagę, że obecna konstrukcja władz naszego stowarzyszenia jest swego rodzaju ewenementem. Nie stanowi analogii ani do spółek kapitałowych (gdzie organem kontrolnym jest zasadniczo rada nadzorcza, która prowadzi bieżący nadzór nad działalnością zarządu), ani też nie wynika z Prawa o stowarzyszeniach, które mówi jedynie lakonicznie, iż stowarzyszeni musi posiadać zarząd i organ kontroli wewnętrznej (11 ust. 3 PoStow). Oprócz tych argumentów natury ogólnej istnieją także takie, które wynikają wprost z praktyki działania ZHP. Otóż nie raz już krytykowano komisję finansową RN (niezależnie od tego jak się nazywała), iż wkracza w kompetencję CKR żądając dokumentów, uzasadnień, czy nawet (o zgrozo!) wydając zalecenia. Tymczasem, w jaki inny sposób członkowie tejże komisji mają zweryfikować prawidłowość prowadzenia gospodarki finansowej Związku? Jak mają rekomendować Radzie przyjęcie bądź odrzucenie budżetu? Jak potem mają uzasadniać decyzję w sprawie absolutorium, skoro w razie negatywnej oceny mogą narazić się na zarzut „Przecież nie zwracał nam nikt na to uwagi wcześniej…” Aby przywrócić normalność w tym zakresie kompetencje nadzorcze powinna mieć Rada, a konkretnie jedna z jej komisji.
I w końcu temat najbardziej zapewne nośny. Relacje z Główną Kwaterą. Jestem głęboko przekonany, że zarząd naszego stowarzyszenia winien być wybierany przez Radę Naczelną, przez nią oceniany i przez nią odwoływany w dowolnym czasie. Zdaję sobie sprawę, że to radykalna zmiana wobec istniejącego stanu rzeczy. Kiedy w czerwcu 2007 roku Rada Naczelna zmierzała do odwołania i jednocześnie wyboru Głównej Kwatery (co znajduje oparcie w dzisiejszym Statucie) dopatrywano się w tym niemalże zamachu stanu, uciekając do zwołania Zjazdu Nadzwyczajnego. Tymczasem powszechną regulacją, obowiązującą w większości osób prawnych, niezależnie od przedmiotu ich działania, jest zasada, iż organ, który dokonuje oceny i nadzoruje zarząd – dokonuje także jego wyboru i odwołuje go (daleko nie szukając powiedzieć można, że przykład idzie z góry, gdzie Rada Ministrów wybierana jest przecież przez Sejm). Naczelnik w takim układzie miałby prawo do wnioskowania o wybór do zarządu określonej osoby, tak, aby zachował wpływ na dobór współpracowników. Realizacja powyższych propozycji zapewnia jasną i przejrzystą strukturę odpowiedzialności, bez możliwości poszukiwania obrony przed odwołaniem ze składu Głównej Kwatery na Zjeździe ZHP (którego „czas reakcji” na decyzje zarządu jest przecież znacznie dłuższy niż Rady Naczelnej, o kosztach już nie wspominając).

Kadencja.
Aktualnie obowiązuje czteroletnia kadencja wobec wszystkich władz pochodzących z wyboru. Statut od grudnia 2005 roku ogranicza możliwość ponownego wyboru do dwóch kolejno następujących po sobie kadencji (pominę krytykę postępowania komendantów obchodzących ten zapis, uznając to ją za znaną i oczywistą). Cztery lata to długi okres, w mojej ocenie zbyt długi. Wzmocnienie pozycji Rady Naczelnej, które proponuję, wymaga moim zdaniem skrócenia jej kadencji do trzech lat. Ta propozycja jest wynikiem zwiększenia kompetencji Rady, co z jednej strony wymaga większego nakładu pracy, jest bardziej czasochłonne dla członków RN, a z drugiej strony wymaga większej kontroli nad nimi, sprawowanej przez najwyższą władzę, jaką jest Zjazd ZHP. Jego ocenie podlegać będą poszczególni członkowie Rady, którzy w razie dobrej pracy będą mogli być wybrani ponownie.

Nie da się wszystkiego opisać w formule blogu. Powyższy tekst jest jedynie szkicem, wstępną fazą budowania zapisów statutowych. Nie jest też ostateczną wersją moich poglądów, które wciąż ewaluują, w miarę prowadzonej dyskusji, co do szczegółowych rozstrzygnięć. Być może Rada powinna być liczniejsza, skoro ma większe kompetencje (wtedy 17 członków wybieranych przez RCH i np. 23 przez Zjazd), może Główna Kwatera nie powinna być w ogóle kadencyjna, a być uzależniona od decyzji Rady, może … Jeszcze do Zjazdu ZHP w 2009 roku trochę czasu zostało, choć ciągle i już od ponad pół roku upieram się, że niewiele. Jedno jest pewne – wciąż go ubywa, a mnie się wydaje, że w pracach nad Statutem wciąż stoimy tuż za linią startu, choć starter wystrzelił z hukiem już dawno, a publiczność zaczyna gwizdać…

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Ryszard Rutkowskiharcmistrz, instruktor hufca Goleniów, w chorągwi zachodniopomorskiej; jest szefem hufcowej KSI i KRH; był komendantem hufca, wiceprzewodniczącym chorągwianej komisji rewizyjnej, przewodniczącym chorągwianego sądu harcerskiego, członkiem komisji statutowo-regulaminowej Rady Naczelnej ZHP; prawnik, sędzia sądu rejonowego w Szczecinie

5 Responsesto “Rzecz o wierchuszce harcerskiej”

  1. Jarrak pisze:

    I w ten sposób „Baronowie” przejmą CAŁKOWICIE władzę w ZHP, po uprzednim /oswobowość – fundacyjki/”uwłaszczeniu” się na niezbytym jeszcze za długi majątku. Pogratulować tupetu :))))))))))))

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Mariusz_M pisze:

    Ten artykuł przedstawia wizję jakby budowania państwa zamiast usprawnienia organizacji, która leży i kwiczy…

    A jeśli zacząć nie od góry, a od dołu? Niech tylko i wyłącznie osoby prowadzące bezpośrednią działalność wychowawczą (drużynowi, ale już nie szefowie kręgów seniorów, czy szefowie zespołów instruktorskich) mają czynne prawo wyborcze na zjazdach hufców. Oni niech wybierają swoich delegatów na zjazdy choroągwi i zjazd ZHP. Niech tylko ci delegaci, a nie komendanci hufców, mają czynne prawo wyborcze. Komendanci hufców mają swoją działkę i mogą brać udział w zjazdach z głosem doradczym, a nie decydującym.

    Niech RN i RCH będą wybierane przez tych delegatów.

    Niech GK będzie wybierana przez RN, a KCH przez RCH.

    Niech NSH i CHSH będą wybierane przez delegagów.

    Niech Zjazd ZHP tworzy zespoły doradców (fachowców) z wewnątrz i z zewnątrz organizacji, którzy mogą pomagać wszystkim władzom na każdym szczeblu, same nie mają władzy. Kto zechce, ten skorzysta z rady i pomocy. Jak nie skorzysta, to ponosi odpowiedzialność za swoją decyzję, gdy okaże ta się zła. Niech Zjazdy Chorągwi powołują podobne zespoły doradców dla hufców.Funkcje we władzach niech będą pełnione społecznie.

    W czym to przeszkadza?

    Obecnie komuś zależy mocno, aby w nowym statucie jeszcze bardziej popsuć władzę centralną. Bo jak będzie w niej więcej ludzi, to będzie więcej kłótni i jeszcze większy paraliż. Wtedy chorągwie mają jeszcze większą niezależność… A jak jest propozycja, aby to te władze chorągwi wybierały co najmniej połowę składu RN i miały wpływ na zarząd, to nie ma lepszego prezentu dla baronów, którzy podobno nie istnieją…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Krzysztof Wojtas pisze:

    twoja wizja Mariuszu ma jeden mankament, ponieważ zakłada bezpośrednie zainteresowanie drużynowych sprawami chorągwi i całego związku, co wraz z coraz niższym wiekiem drużynowych staje się problemem. pozatym zapominasz o tym że takimi drużynowymi, którzy się nie orientują dobrze w sprawach chorągwi i związku, jest łatwiej sterować. pamiętaj że sami Grecy wiedzieli że demokracja nie jest idealna, a co dopiero podział władzy w jakiejkowiek organizacji. dlatego uważam że cokolwiek by się nie wymyśliło to nie będzie to rozwiązanie idealne a jedynie suboptymalne.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. sikor pisze:

    Strasznie to wszystko skomplikowane. Ja osobiście bym poczekał na wyniki wdrażania ewidencji. Wtedy w przybliżeniu powinno wyjść dla jakiej organizacji jest pisany statut. Być może wtedy wyjdzie że potrzebujemy chorągwi. Na dzień dzisiejszy wogóle sa niepotrzebne. Ich zadania spokojnie mogą przejąć hufce, zespoły międzyhufcowe oraz np. wojewódzcy pełnomocnicy Naczelnika ZHP. Ubyłoby przynajmniej 90% polityki z ZHP. Byłoby prosto i nieskomplikowanie a więc tanio i z mniejszymi możliwościami kombinowania oraz ze znacznie większym poczuciem wpływu instruktorów na kierunki przyjęte przez organizację.

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. mlody_duchem pisze:

    Mając przegląd zmian zachodzących w strukturach władz harcerskich od lat sześćdziesiątych moja opinia na ich temat oscyluje wokół tez stanowiska prezentowanego przez Ryśka. Zdecydowanie jestem za tym, aby zlikwidować CKR. Podobają mi się projekty rozwiązania tego problemu. Uważam też za dobry pomysł podział wyboru członków RN w dwóch grupach. O wielkościach rady możemy podyskutować na końcu. jestem natomiast przeciw skracaniu kadencji Rady. Kiedyś w jednostkach harcerskich wydłużaliśmy kadencje uznając, że są za krótkie, by wybrani mogli się wykazać działaniem. Choć zasiałeś w moim umyśle ziarno niepewności, bo może RN wyjdzie to na zdrowie. Może niektórzy nie zdołają zbyt wiele popsuć? Podoba mi się także pomysł, aby GK wybierała Rada. Pozostawiłbym jednak wybór Naczelnika ZHP Zjazdowi.
    Dziękuję za uwagę! hm. Roman Kaczmarek

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top