search
top

Niewyciśnięta cytryna

Jest taki Wydział Głównej Kwatery, który, moim zdaniem, nie powinien istnieć. Co więcej – sam jestem instruktorem tego Wydziału, mój pogląd wydaje się więc być samobójczy. Wcale jednak nie chodzi o to, że nie dogaduję się z innymi instruktorami tej jednostki, albo uważam przedmiot jej działania za niepotrzebny. Myślę raczej, że osoby tam pracujące łączy ze sobą niewiele, a na pewno dużo mniej niż np. instruktorów Wydziału Zagranicznego bądź Badań i Analiz.

Potencjał, który Wydział ten ma w sobie, jest niewykorzystany i ZHP mógłby więcej z niego “wycisnąć”, gdyby lepiej zasoby ludzkie w nim zgromadzone zagospodarował. Zlikwidujmy Wydział Specjalności!

ZHP zawsze kojarzył mi się ze specjalnościami, w zasadzie przez cały okres mojej bytności w Organizacji (czy też Ruchu) nie poznałem w codziennej pracy zwykłego, “zielonego” harcerstwa. Przez osiem lat w harcerstwie żeglowałem (“granatowe” harcerstwo), od siedmiu ratuję (“czerwone” harcerstwo – to nie brzmi najlepiej). Jestem prawie pewny, że gdyby nie drużyna żeglarska do której trafiłem, a potem Harcerska Szkoła Ratownictwa, dziś skautowa przygoda byłaby miłym wspomnieniem, do którego wracałbym w rzadki nostalgiczny wieczór. Nie trzeba mnie więc przekonywać, że specjalności są w ZHP atrakcyjne i skuteczne wychowawczo – jestem przez nie ukształtowany, sam przez nie wychowywałem i wychowuję. Skąd więc pomysł likwidacji Wydziału Specjalności?

Wiktor Wróblewski, były kierownik Wydziału Specjalności GK, porównał kiedyś szefów inspektoratów specjalnościowych do ministrów w rządzie – specjalistów w swoich dziedzinach. Tak rzeczywiście jest – miałem okazję przekonać się, że osoby, które dziś pracują nad specjalnościami w Związku, znają się na swojej działce harcerskiego wychowania. Cały problem polega na tym, że jest to zbiór wysoce przypadkowy i nie mający ze sobą wiele wspólnego. Z zaciekawieniem bowiem przysłuchuję się na specjalnościowych spotkaniach dyskusjom o nowych zasadach wydawania patentów żeglarskich czy pomysłach na pozyskanie środków na wychowanie obronne, są to jednak problemy, które mojej specjalności dotyczą w sposób znikomy. Lotnicy i pocztowcy dyskretnie ziewają, kiedy poruszam temat szkoleń z pierwszej pomocy w świetle Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Ministrowie spotykający się na posiedzeniach rządu RP słuchają sprawozdań kolegów z poszczególnych obszarów, ale zapewne nie czują się przesadnie kompetentni w doradzaniu im, mogą najwyżej od czasu do czasu stworzyć zespoły międzyresortowe do rozwiązania poszczególnych problemów. Tak jak ministrów łączy wspólna troska o lepszą Polskę, nas-specjalnościowców łączy troska o lepsze wychowanie przez atrakcyjny program. Szczegółowe cele mamy jednak zupełnie inne.

I tu dochodzimy do punktu drugiego, czyli lepszego wykorzystania potencjału instruktorów zgromadzonych w Wydziale Specjalności – tytułowego wyciśnięcia cytryny. Prawie wszystko, co atrakcyjne w harcerskim programie jest działaniem specjalnościowym. 12-latek wchodzący po raz pierwszy na łódź żaglową to specjalność wodna, harcerka ucząca się opatrywania ran to specjalność ratownicza, wędrówka po górach to specjalność turystyczna, ogniska i podchody to puszczaństwo, śpiewanie piosenek to specjalność artystyczna, a udział w harcerskim memoriale piłkarskim to specjalność sportowa. Nie ma specjalności stania pod pomnikami ani Inspektoratu Słuchania Przydługich Przemów Druhów Wspominających Swe Harcerskie Dzieciństwo. Śmiem więc twierdzić, że 90% atrakcyjnych działań programowych podejmowanych w harcerstwie można określić mianem działań specjalnościowych (oczywiście często na bardzo podstawowym poziomie, ale i ten instruktorowi ujmy nie przynosi). Konkluzja w tej sytuacji rodzi się sama – dlaczego na specjalnościach nie oprzeć programu ZHP?

Hasło takie pada w dyskusjach bardzo często, chyba wszyscy się zgadzają, że specjalności są atrakcyjne i skuteczne wychowawczo. Nie bez przyczyny zdanie, które każdy kandydat na przewodnika z mojej drużyny musiał wypowiedzieć podczas zamykania próby przed KSI, brzmiało “Baden-Powell twierdził, że żeglarstwo to najlepszy sposób na wdrożenie w życie metody skautowej” (nie znalazłem źródła tego cytatu, znawców tematu proszę o pomoc). Jak jednak wcielić hasło “specjalności podstawą programu ZHP” w życie? Otóż moim zdaniem inspektoraty specjalnościowe, tworzące obecnie Wydział Specjalności GK, powinny zostać przeniesione do Wydziału Programowo-Metodycznego (analogiczne zmiany powinny zajść w chorągwiach i w hufcach). W oparciu o specjalności powinny powstawać wszystkie propozycje programowe ZHP. Mam już nawet kilka pomysłów na ich nazwy – “Naucz się ratować życie”, “Żegluj w harcerstwie”, “Harcerze-lotnicy – to również dla Ciebie” itp. itd. Mamy dziś z propozycjami programowymi ewidentny kłopot – drużynowi żalą się, że są one nieatrakcyjne, zespoły programowe wszystkich szczebli (hufców, chorągwi, GK) tworzą je często w bólach i na siłę. A możliwości mamy przecież mnogość – atrakcyjnie i skutecznie możemy wychowywać przez specjalności.

Pomyśleć można “Rozwiążemy Wydział, inspektoraty przeniesiemy gdzie indziej, co to da?”. Oczywiście za zmianami strukturalnymi muszą pójść te mentalne. Struktura nie pozostaje jednak bez wpływu na sposób myślenia – po takiej reformie programowcy będą niejako zmuszeni do pracy ze specjalnościami. Chciałbym, żeby na spotkaniach programowych wszystkich szczebli, od szczepów i hufców zaczynając, a na Głównej Kwaterze kończąc, siadali obok siebie żeglarz, spadochroniarz, ratownik, muzyk oraz turysta i myśleli o tym, jak zainteresować młodych ludzi harcerstwem. Bo co atrakcyjnego niespecjalnościowego nam w programie ZHP zostało?

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Jakub Sieczkopodharcmistrz, szef Harcerskiej Szkoły Ratownictwa, instruktor hufca Warszawa Żoliborz. Wywodzi się z 33 KHDŻ "Pasat" (hufiec Kielce-miasto). Student medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Pasje, do których wraca: The Beatles i regaty żeglarskie. Autor bloga AbbeyRoad.pl

18 Responsesto “Niewyciśnięta cytryna”

  1. Jako były instruktor wydziału, zadam Tobie, obecnemu instruktorowi wydziału, pytanie. Co zyskają na likwidacji wydziału inspektoraty, jaką korzyść przyniesie to środowiskom specjalnociowym ?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. eMdżeJ mówi:

    W całej rozciągłości popieram Kubę w jego wniosku. Wydział Specjalności powinien zostać rozwiązany. Po przejęciu inspektoratu drużyn lotniczych zacząłem analizować działania całego lotnictwa – całej specjalności. Wgryzam się w instrumenty metodyczne krok po kroku i próbuję dostosować je do możliwości “zielonego” drużynowego, który zaaplikuje je na gruncie niespecjalnościowym. To jest jedyna forma na rozwój i popularyzację specjalności, a jednocześnie jest to sposób na wzbogacenie programu tej właśnie drużyny. A skoro programu -> Kubo, masz w pełni rację. Specjalności do Programu! :)) Już 2 głosy za.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. eMdżeJ mówi:

    Czesławie, ad vocem do Twojego komentarza:
    W jaki sposób inspektorat jest w stanie pomagać Twojemu środowisku? Na Harcerskim Sejmiku Lotniczym ZHP postanowiliśmy wyjść do drużyn niespecjalnościowych [no chyba, że znów po raz kolejny coś źle zrozumieliśmy...]. Inspektoraty w Wydziale Programowym przecież mogą dalej stanowić zespoły działające w zakresie swojej specjalności. Mogą dalej rozwijać specjalność, ale powinny również działać poza specjalnością. Jest to sposób na wzrost drużyn zainteresowanych specjalnością. W 2001 r. było 78 drużyn lotniczych, w 2007 r. już tylko 14. To efekt m.in. działania tylko wewnątrz ruchu lotniczego + kilka innych okoliczności. Sam widzisz, jak to wygląda.
    [Więcej komentować nie będę. Czas do pracy.]

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Mariusz_M mówi:

    Jako były instruktor wydziału dodam, że w chwili obecnej mamy drużyny zwykłe i specjalnościowe. Jeśli dążymy do tego, aby każda była specjalnościowa, to zapewnijmy każdej wsparcie. W chwili obecnej nawet te specjalnościowe go nie mają…

    Nie ma znaczenia gdzie są umocowane inspektoraty. Chodzi o podejście władza ZHP do działań specjalnościowych. Chodzi o to, że każdy inspektorat jest sam i musi załatwiać pieniądze, szukać ludzi, prosić miesiącami o ich mianowanie, organizować program, zdobywać kontakty do środowisk w terenie, przekonywać je, że warto, wysłuchiwać od nich ile to obietnic z GK było od 20 lat i tak dalej, i tak dalej…

    A kiedy chce się coś zorganizować., załatwić.. i zależy człowiekowi na czasie, to się okazuje, że w GK “akurat nie ma tej pani, która tym się zajmuje” (nie ma instruktora, który akurat jest od tego), członkowie GK wolą się spotykać osobiście, a nie odbierać pocztę elektroniczną i tak dalej, i tak dalej…

    A do tego dochodzą inne priorytety władz… Co chcesz zotganizować, to:

    - pamiętaj o odprowadzeniu kosztów pośrednich, bo ktoś musi mieć kasę na wypłatę…
    - pamiętaj, że wszelkie formy kształcenia muszą się odbywać w ośrodkach ZHP, bo inaczej te ośrodki zbankrutują, a tek trochę na harcerzach zarobią…
    - pamiętaj, że musisz zdobyć na to jakąś dotację, ale i tak jej w całości nie dostaniesz… bo GK nie ma pieniędzy…

    i tak dalej… i tak dalej…

    To, co proponujesz zakłada, że działamy w dobrze zarządzanej organizacji, w której wystarczy mała zmiana i lepiej wyciśnie się tę cytrynę… Ale tak nie jest… Problem nie leży w instruktorach inspektoratów… Problem nie leży w umocowaniu w strukturze. Problem leży w tym, że zarządzanie w ZHP leży…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. MaciekP mówi:

    Chwila, bo powstaje zamieszanie.
    Marku, specjalności są w programie. Są w pionie programowym, którym po ostatnim Zjeździe miała zarządzać Dorota Całka. To, że istnieje osobny wydział programu i osobny wydział specjalności, to tylko kwestia organizacyjna, bo i tak wszystko razem pracuje w obszarze “program”.

    Mariusz, kiedy ode mnie lub Wiktora usłyszałeś, że szkolenia muszą być w ośrodkach ZHP? Czy HSR szkoli tylko w ośrodkach ZHP, czy gdzie się da i gdzie jest to potrzebne? Od pozyskiwania kasy jest Wydział Pozyskiwania Środków GK ZHP. Nie działa doskonale, ale nie jest, że sam musisz pozyskiwać pieniądze. Co do mianowań ludzi, to tak, był okres paraliżu w tych kwestiach. Było to w okresie między rezygnacją Wiktora, a mianowaniem mnie, czyli w czasie, gdy specjalnościami nikt nie zarządzał. Zresztą, czy zaproponowałeś, Mariuszu, kogokolwiek do mianowania? Nie za mojej kadencji.

    Ale rozważmy połączenie WS i WP. Na dzień dzisiejszy szefowa WP, Emilia Kulczyk, nie zajmująca się (poza ekologią) specjalnościami spędza w giece 4 popołudnia w tygodniu wracając w nocy do domu (jest instruktorem społecznym). Ciekawe, o której będzie wracała, gdy dojdzie jej zarządzanie specjalnościami? Udźwignie poszerzenie zakresu obowiązków? Udźwignie obsługę dodatkowej korespondencji?
    No, może powołać zastępcę d.s. specjalności, ale czym będzie się różniła sytuacja obecna od stanu, w którym szef specjalności będzie zastępcą szefa programu?
    Niczym z wyjątkiem małego drobiazgu. Obecnie jako kierownik Wydziału mam bezpośredni dostęp do Naczelników. Po prostu idę i tyle. Nie potrzebuję na to niczyjej akceptacji, nikogo, poza rozmówcą, nie muszę pytać, czy nie ma nic przeciw. Jako zastępca muszę działać poprzez swojego kierownika. Czyli z np. propozycjami programowymi specjalności idzie (albo nie) do Naczelnika kierownik Wydziału Programowego, który przedstawia te propozycje według swojego nastawienia do tematu specjalności. Emilka jest specjalnościowcem i nas popiera. Ale czy tak trudno wyobrazić sobie sytuację, w której szef WP będzie przeciwny specjalnościom i wszystkie inicjatywy będzie wrzucał do szuflady tylko po to, żeby wykazać, że specjalności są zbędne?
    Obrazek numer 2. W Chorągwi Stołecznej ZHP specjalności na równych prawach uczestniczą w pracy WP, którego stanowią część jako referat. I co? I program październikowego Zlotu Instruktorów Chorągwi Stołecznej robiony był siłami wyłącznie specjalności. Pozostałe referaty nie kiwnęły palcem. Czy chcemy, żeby specjalności były traktowane jak wół roboczy programu?
    Zastanówcie się, co możemy jako specjalności stracić przez likwidację swojej odrębności.

    Żeby było jasne. Nie muszę być kierownikiem WS, a co więcej, dużo wskazuje na to, że w marcu być nim przestanę, gdyż uniemożliwi mi tę służbę sytuacja rodzinna. Od marca ważniejsza będzie dla mnie rola ojca.
    Przekazanie WS do WP byłoby dla mnie bardzo wygodnym wyjściem. Po prostu, likwidujemy Wydział i umywam ręce. Pytanie tylko, czy rzeczywiście to będzie służyło specjalnościom?

    Jak “wycisnąć” Wydział? Cóż. Wydział, to jednoosobowe kierownictwo i szefowie oraz kadra inspektoratów. Rozumiem, że szef HSR w ślad za swoim artykułem wyciśnie cytrynę swojego pionu dając ZHP ogromne ilości propozycji programowych, nowych, opracowanych zgodnie z najnowszymi trendami sprawności, świetnie wyszkolonych specjalnościowców w każdej drużynie. Rozumiem, że w pionie łączności zbierze się wreszcie zespół odpowiedzialnych ludzi chcących coś zrobić zamiast jednego coraz bardziej zgorzkniałego człowieka.

    Rozumiem, że kiedy proszę o plany pracy i budżety, to nie będę dostawał ich tylko od ratowników, pocztowców i od siebie samego, ale dostanę je od wszystkich.

    Mogę mnożyć tych przykładów. Chcecie coś zmienić? To zapraszam do współpracy. Roboty jest od nagłej niespodziewanej. Komentatorów mamy wystarczająco dużo.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Mariusz_M mówi:

    Trochę to brzmi jak:

    Nie muszę… ale jestem… Jestem, ale wkrótce nie będę. Póki jestem, to wiem najlepiej… Nie gadajcie, tylko pomagajcie na moich zasadach… Wszystko działa dobrze… Mamy 400% normy… Każdy kto mówi inaczej, to jest wrogiem, nie zna się lub jest “zgorzkniały”… jest zgorzkniałym frustratem… Zwłaszcza ci, którzy byli w zespole i odeszli…

    Jakby nie ma tu z czym polemizować i o czym dyskutować. Może jeszcze brakuje wychwalania wyników niedawnej “konferencji” specjalnościowej i podpierania się tym, co na niej “ustalono”… Czytałem, że wnioski były wartościowe…

    Ja osobiście uważam, że już dawno program harcerski powinien wrócić do podstaw, czyli do spędzania jak najwięcej czasu na aktywności w terenie. Z jednej strony program typu “outdoor”, z drugiej służba społeczności lokalnej, czy nawet za granicą (wolontariat dla wędrowników). Do tego dużo umiejętności życiowych, społecznych, przywódczych… Ale znowu wiele z tego można osiągnąć poprzez aktywność w terenie.

    Ten właśnie program “outdoor” to program tworzony w oparciu o to, co nazywamy specjalnościami. Rozwój dzieci i młodzieży wspierany jest nie tylko przez harcerskich wychowawców, ale też przez dorosłych wolontariuszy posiadających uprawnienia specjalistyczne z różnych dziedzin sportu i rekreacji. Do tego wsparcie pedagogów, psychologów, trenerów umiejętności życiowych… Mogłoby być całkiem nieźle…

    Co więcej, widzę jak to działa w brytyjskim skautingu i podoba mi się to. Ale przecież kto by słuchał co mówię lub czytał, skoro jestem zgorzkniałym frustratem? Całe szczęście, że w ZHP mamy jeszcze specjalistów, którzy wiedzą co robić… Niech więc wiedzą i robią. Postaram się na przyszłość nie przeszkadzać…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. MaciekP mówi:

    Piękne. To teraz poproszę, żebyś odniósł się do meritum, na przykład do pytań, które ci zadałem. Stawiasz bowiem zarzuty, których nie jesteś w stanie uzasadnić. Są one po prostu nieprawdziwe, są oszczerstwami.
    No więc?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. — eMdżeJ napisał — W jaki sposób inspektorat jest w stanie pomagać Twojemu środowisku? —

    Czyli nie mam co oczekiwać pomocy ze strony inspektoratu ? Rozumiem że sugerujesz by moje środowisko bezpośrednio kontaktowało się z członkami GK oraz z jej agendami, tak jak to robiło w latach 1991-2006 ?

    — eMdżeJ napisał — Na Harcerskim Sejmiku Lotniczym ZHP postanowiliśmy wyjść do drużyn niespecjalnościowych [no chyba, że znów po raz kolejny coś źle zrozumieliśmy...]. —

    Mnie też cieszy że wreszcie tak postanowiliśCIE, bo moje środowisko robi to “od zawsze”.

    — eMdżeJ napisał — Inspektoraty w Wydziale Programowym przecież mogą dalej stanowić zespoły działające w zakresie swojej specjalności. Mogą dalej rozwijać specjalność, ale powinny również działać poza specjalnością. Jest to sposób na wzrost drużyn zainteresowanych specjalnością. W 2001 r. było 78 drużyn lotniczych, w 2007 r. już tylko 14. To efekt m.in. działania tylko wewnątrz ruchu lotniczego + kilka innych okoliczności. Sam widzisz, jak to wygląda. —

    Tak to nie wygląda. W 1994 roku było (wg spisu) 30 jednostek lotniczych, w 2001 roku 18 (a nie 78), w 2006 i 2007 roku 14. Gdybyś był na konferencji specjalnościowej tobyś to wiedział.
    I jeszcze raz przypomnę że w latach 1991-2006 nie było inspektoratu, a środowiska nie-spadochronowe były (w najlepszym przypadku) pozostawione same sobie, szczególnie środowiska nie-sth (sprzed deformy).

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. MaciekP mówi:

    Dokładna informacja na temat liczebności poszczególnych specjalności na przestrzeni lat jest na stronie WBA GK ZHP

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. KF mówi:

    - MaciekP napisał – Czy chcemy, żeby specjalności były traktowane jak wół roboczy programu? Zastanówcie się, co możemy jako specjalności stracić przez likwidację swojej odrębności. –

    Jeśli dobrze zrozumiałam zamysł Kuby, to nie chodzi o to, żeby “specjalności były traktowane jak wół roboczy programu”, tylko aby te pojęcia stały się sobie bardzo bliskie, niemal tożsame, aby specjalności były podstawą programu. I że tylko na plus wyjdzie połączenie wydziałów, ponieważ pozwoli włączyć specjalności mocniej w pracę “zielonych” drużyn. W tym kontekście podtrzymywanie odrębności i odcinanie się kierują nas w przeciwną stronę, powiedzmy “niszową”. Do uwag o strukturze i zarządzaniu nie będę odnosić się, bo się po prostu na tym nie znam :)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. MaciekP mówi:

    -> KF: Wiem, o co chodzi Kubie i mnie chodzi o to samo, o czym Kuba wie. Wskazuję jednak pewne zagrożenie takiego rozwiązania, jakie Kuba proponuje. Niebezpieczeństwem jest to, że zamiast być “koniem pociągowym” programu możemy stać się się “wołem roboczym”.

    Mam też wątpliwości, czy zmiana strukturalna na górze przełoży się na pracę na dole. Drużynom “zielonym” bardziej, niż ruchy kadrowo-strukturalne potrzebne są narzędzia specjalnościowe do wykorzystania na zbiórkach “normalnych”. A te powinny powstać w inspektoratach. I nie ma zupełnie znaczenia, czy nad inspektoratami będzie kierownik Wydziału Programowego, czy Wydziału Specjalności (z zastrzeżeniem tego, co napisałem wcześniej odnośnie dostępu do Naczelnika).

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. Magheru mówi:

    Pozwolę sobie zamieścić kilka uwag porzadkujących i ogólnych. Na specjalnościach się nie znam, ale często zwracam się o pomoc właśnie w kwestii programu, które zajmują się pewnymi działaniami na poziomie specjalisty. Tyle tytułem przydługiego wstępu :)

    Uważam, że przeniesienie/ zniesienie/ zniszczenie WS nic nie zmieni. Co do tej pory powstrzymywało jego instruktorów do opracowywania propozycji programowych na różnym poziomie specjalności? ( Jakoś mi ciężko uwierzyć, że wszystkie drużyny specjalnościowe są na tym samym poziomie zaawansowania). W ogóle WS wyobrażalam sobie jakoś inaczej… raczej jako właśnie konfederację niż jednolity twór.

    W ogóle w arykule ciekawa sprawa, bo najpierw autor proponuje zmiany organizacyjne, a poprzez nie liczy na mentalne. Typowa praktyka w ZHP, niestety jak widać nieskuteczna.

    W ogóle zastanawiam się dlaczego jest tyke szumu o to, czyje krzesło w którym pokoju będzie stało, kiedy to w terenie są główni odbiorcy Waszych działań. Co zmieni z punktu widzenia drużynowego taka zmiana organizacyjno-kosmetyczna?

    Już kończąc, Mariuszu nie jesteś zgorzkniałym frustratem, tylko co najwyżej nieodpowiedzialnym i zgorzkniałym człowiekiem- wnioskując z jednego z komentarzy . Od frustracji wszelakiej i pesymizmu jestem JA :P

    Na koniec chciałabym podziękować Druhom za dobrą rozrywkę w postaci czytania Waszych wzajemnych docinków- po ciężkim dniu jest ona jak spoźniony list z życzeniami urodzinowymi. :D

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. sikor mówi:

    :) To wszystko jest jakieś porąbane. Kurcze czy nie łatwiej po prostu przeczytać “Skauting dla chłopców” ZROZUMIEĆ co tam jest napisane i prowadzić drużynę HARCERSKĄ a nie świetlicową ? Nie sądzę by zmiany strukturalne (poza likwidacją chorągwi) pomogły w czymkolwiek naszej organizacji. Prowadzę drużynę HARCERSKĄ. Palimy ognicha, śpiewamy piosenki, budujemy szałasy, śpimy w lesie, pływamy na kanadyjkach służymy społeczeństwu współpracując ze środowiskiem działania. Chcemy tipi ? Mamy tipi. Chcemy deskę do windsurfingu ? Mamy deskę. A może chcemy pojeździć zimą na bojerze ? Dlaczego nie. Jak będziemy chcieli polatać balonem to też się da. Problemem ZHP nie jest zła struktura GK-i tylko NĘDZNE kształcenie instruktorów, totalnie niszczący organizację system stopni instruktorskich, zła, niewydajna i przestarzała struktura organizacji :D itp. A więc tekst niezły jednak… Od mieszania herbata słodka się nie zrobi ( zwłaszcza, że struktura pośrednia – ta niewiele wnosząca – i tak rąbnie cukier)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. Sławek mówi:

    Zmartwiło mnie, że uzasadnieniem istnienia Wydziału staje się kwestia “dostępu do Naczelników”. Ale to pewnie kwestia Naczelników…

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. Jakub Sieczko mówi:

    Zacznę od tego “Mój pomysł nie jest nowy – słyszeli o nim i Maciek i Czesław na ostatnim spotkaniu specjalnościowym.”

    Maćku, piszesz o tym, że “specjalności nie mogą być koniem pociągowym programu”. Ja pytam jednak – co to jest ten “program”? Wchodzę na stronę http://www.program.zhp.pl. Oglądam propozycje programowe:

    - 90-lecie ZHP – historia
    - W poszukiwaniu bieli i czerwieni – historia + upowszechnianie wiedzy o państwie
    - zielone harcowanie – specjalność ekologiczna
    - odznaka olimpijska WAGGGS – specjalność sportowa
    - pomyśl o wodzie – specjalność ekologiczna

    Spójrzmy na to co Sikor robi w drużynie:
    - palimy ognicha, – specjalność puszczańska
    - śpiewamy piosenki, – specjalność artystyczna
    - budujemy szałasy, śpimy w lesie, – specjalność puszczańska
    - pływamy na kanadyjkach – specjalność wodna
    - służymy społeczeństwu współpracując ze środowiskiem działania. – tu za mało konkretów:)
    - Chcemy tipi ? Mamy tipi. – specjalność puszczańska
    - Chcemy deskę do windsurfingu ? Mamy deskę. – specjalność wodna
    - A może chcemy pojeździć zimą na bojerze ? Dlaczego nie. – specjalność wodna
    - Jak będziemy chcieli polatać balonem to też się da. – specjalność lotnicza.

    Co nam z tego wszystkiego wychodzi? Otóż prawie cały atrakcyjny program ZHP to sa specjalności! Nie rozróżniajmy “specjalności” i “program”. Dla mnie na dziś program ZHP to specjalności (90%) + wychowanie historyczne (5%). I 5% jeszcze się gdzieś uchowa.

    Więc jeśli mamy zajmować się programem ZHP na poziomie GK i chorągwi i dostarczać stamtąd programowego “mięsa” to dostarczajmy je przez specjalności. Bo moim zdaniem nic innego po prostu NIE MA, albo jest tego bardzo niewiele.

    Co do dostępu do naczelników – argument mnie nie przekonuje. Ja o tym myślę systemowo, nie na chwilę obecną, kiedy Emilka spędza 4 popołudnia w GK, a Ty masz dostęp do Naczelników dzięki byciu szefem WS (choć ja z tym dostępem też nigdy nie miałem problemu:) ). Myślę raczej o tym jak zrobić atrakcyjny program ZHP. To nie Emilka powinna pisać propozycja programowe z zakresu każdej specjalności, tylko członkowie inspektoratów. I jeśli mnie pytasz czy HSR może to robić – moja odpowiedź brzmi “tak”. Deklaruję, że tak, nawet jest w szefostwie HSR osoba odpowiedzialna za ten obszar.

    Tu nie chodzi o to gdzie będzie stało jedno czy drugie krzesło. Tu chodzi o to co powinno być programem ZHP. Moim zdaniem specjalności – ale nie tylko te na poziomie mistrzowskim. Magheru – mówisz, że przestawienie krzesła nic nie zmieni. Ale jeśli to krzesło (a w zasadzie kilkanaście krzeseł różnych specjalności) stoi w złym pokoju, to może warto jednak je przenieść? Czy wychodzimy z założenia, że to bez sensu, otwieramy chipsy i siadamy przed TV oglądając “Familiadę”?

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. MaciekP mówi:

    Kuba, ja się z tobą zasadniczo zgadzam. Wskazałem tylko pewne zagrożenia, jak choćby właśnie sytuacja, gdy specjalności służą ukrywaniu słabości programu.

    Bo ja na przykład zamiast włączania specjalności do programu wolałbym zlikwidować WP i przekształcić WS w Wydział Programowy. To tylko pozornie kosmetyka, bo właśnie to kogo do czego włączamy definiuje kto jest wobec kogo podległy.

    Co do kwestii dostępu, to źle się wyraziłem, nieprecyzyjnie. Chodziło o to, że skuteczna, sprawna struktura powinna być maksymalnie płaska. Sytuacja naczelnik -> szef programu -> zastępca d.s. specjalności jest mniej funkcjonalna, niż naczelnik -> szefowie (specjalności i programu). Zdaję sobie przy tym sprawę z pewnej nieformalności kontaktów w ramach komend harcerskich, niemniej trzymając się zasady drogi służbowej sytuacja pierwsza (naczelnik -> szef programu -> zastępca d.s. specjalności) wydłuża tę drogę.
    Ale to są dyskusje techniczne.

    Zasadniczo – co przecież powiedziałem już na naszej zbiórce i pisałem w maju w “HaeRze” – zgadzam się z tobą, że program harcerski to są specjalności. Chodzi mi tylko o to, że by były “koniem pociągowym” programu, czyli dawały programowi napęd, a nie “wołem roboczym” służącym tuszowaniu braku koncepcji. Jeśli będzie opcja pierwsza, to jestem całkowicie za.

    NB. czekam na zatwierdzenie propozycji programowej dotyczącej granicy. Kto daje następną?

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. Jakub Sieczko mówi:

    Bo ja na przykład zamiast włączania specjalności do programu wolałbym zlikwidować WP i przekształcić WS w Wydział Programowy.
    Brawo! Rękami, nogami i w ogóle całym sobą jestem za!

    UA:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. sikor mówi:

    W tym rzecz… Staram się innym tłumaczyć, że mamy szczep specjalnościowy o specjalności…. harcerskiej, ale to kwestia tego jak widzimy harcerstwo.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Leave a Reply

top