Maski i Gęby
„Bo nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę”
Gombrowicz, który bez wątpienia wielkim pisarzem był (i utrapieniem uczniów w liceum), stworzył pojęcie „nakładania komuś gęby”. Gęba może być narzucona na nas z góry a czasami sami ją sobie przybieramy.
Gdy ktoś się dużo uczy, zostaje kujonem, gdy chodzi na siłownię raz w tygodniu, już jest pakerem, gdy ktoś ciągle myśli o sprawach harcerskich, uznany jest za nienormalnego i tego, który przesadza z formalnościami. Tak jest zawsze, ludzie osądzają nas po pozorach, przez jednorazowe zdarzenie czy nawet przypadek.
Drugi aspekt to nakładanie masek przez nas samych. Dostosowujemy się do sytuacji. Często ukrywamy swoje emocje czy prawdzie oblicze. Kelner uśmiecha się do klienta choć wcale nie ma na to ochoty, przyjaciółka potakuje koleżance z zainteresowaniem, mimo że wcale jej nie słucha. Zakładamy maski uczniów, pracowników, dzieci, kochanków, instruktorów…
Drużynie, szczepowi, hufcowi też często nakłada się gębę. Tu ktoś wypowie się na jakimś oficjalnym forum w imieniu hufca, tu ktoś wygra lub nie jakiś rajd. Środowisko może być oceniane również przez pryzmat poprzedników (a ci zawsze są tacy militarni, bawią się w wojsko, ci tylko śpiewają, a ci na pewno robią przekręty).
Każdy wychowawca zakłada maskę przed swoimi podopiecznymi. Instruktor musi być radosny, gdy nie ma na to ochoty skoro ma dawać przykład życia Prawem.
Przełamywanie stereotypów może dokonać się w jeden sposób: poprzez INTEGRACJĘ. Wspólne działanie = wzajemne poznanie. Drużyny bardzo często podchodzą do takich pomysłów sceptycznie (przecież we własnym sosie czują się najlepiej). Ale czy o to chodzi? By zawęzić sobie horyzonty? Czy tak się czegoś nie traci?
O ile od stereotypu można odejść, to ciężko jest całkowicie uciec od masek. Cały czas gramy: starszą siostrę, dobrego komendanta, złego przewodniczącego, pomocnego namiestnika, nieznośnego urwisa, bystrego obserwatora, zaradnego kwatermistrza. Uciekamy z jednej roli w drugą, życie jest sztuką, działanie w harcerstwie również. A jeśli przez maskę nie poznamy prawdziwego człowieka? Jak często wystarcza nam poprzestanie na tym, co widać, bez wgłębiania się we wnętrze?
Może środowisko na osiedlu obok wcale nie jest takie złe i robią super wyjazdy i imprezy?
Może instruktor siedzący obok w jednym namiocie potrzebuje naszej pomocy, choć nic na to nie wskazuje?
