Walczmy z głupotą
Sądzę, że PT Czytelników jest całkiem sporo a wśród nich i tacy, którzy na co dzień stykają się z opisanym przeze mnie problemami. Chciałbym Was zachęcić do walki na wszystkich możliwych frontach z głupotą urzędników. A właściwie nie z głupotą a ich pewnymi przyzwyczajeniami i praktykami. Będzie też konstruktywnie o tym co powinny, między innymi, robić nasze komendy. Przykładem takiego działania jest wymaganie od podmiotów składających wnioski o dotację „aktualnego” wyciągu z Krajowego Rejestru Sądowego, który to wyciąg nie może być starszy niż 3 miesiące. Dlaczego uważam, że to głupota? Ponieważ często jest tak, że zawartość wyciągu nie zmienia się przez cały rok. I pozostaje on aktualny.
Innym przykładem takiej głupoty jest żądanie od organizacji pozarządowych takiego przygotowywania budżetów we wnioskach o dotację by w 100% odpowiadały one potem „pozycjom” na fakturze. A kto potrafi w ten sposób zaplanować imprezę czy projekt tego ozłocę. Przykład takich działań miałem w Łodzi gdy jedna z instytucji chciała by we wniosku na Wigilię (składanym do 30.11 roku poprzedzającego) znalazła się konkretna cena karpia. To chyba tylko Nostradamus potrafi w ten sposób planować.
Jak z takimi i wieloma innymi przykładami głupoty walczyć? Z jednej strony trzeba to robić w pojedynkę. Czyli my jako przedstawiciele organizacji aplikującej o środki powinniśmy prosić o podawanie podstaw prawnych różnych żądań instytucji samorządowych czy rządowych, prosić o dawanie takich zaleceń na piśmie ale także rozmawiać i uświadamiać i rozmawiać i uświadamiać i jeszcze raz rozmawiać i uświadamiać.
Druga sposób „walki” a właściwie nie walki a dojścia do konsensusu to współpraca z innymi organizacjami pozarządowymi w różnego rodzaju radach, forach i porozumieniach. Niestety nasi komendanci różnych szczebli często zapominają o tej formie aktywności. Bo my przecież nie jesteśmy takim zwykłym trzecim sektorem, zwykłą organizacją pozarządową. Więcej o tym „mesjaniźmie” pisał Rafał Klepacz w artykule o mitach. Osobiście wszystkich do współpracy w ramach trzeciego sektrora zachęcam. Po prostu razem możemy w tym przypadku osiągnąć więcej. Głos wielu organizacji może być bardziej słyszalny. A poza tym, instruktorzy to urodzeni liderzy więc powinni w prosty sposób potrafić stawać na czele takich rad i porozumień. A wtedy nasza skuteczność, jako organizacji, będzie jeszcze większa a interesy lepiej zabezpieczone.
Podobne artykuły
harcmistrz, komendant szczepu, przewodniczący KRH w hufcu Łódź Widzew. Pracownik organizacji pozarządowej (Polski Związek Głuchych) i trener NGO. Prezes zarządu Pracowni Wspierania Organizacji Pozarządowych. W ZHP był między innymi drużynowym 12 ŁDH i kierownikiem Wydziału Pozyskiwania Środków GK ZHP.
Kowlaku, może by tak zgłosić Cię do RPP ? jest jeszcze czas na to?
Wolne żarty :)
Odniosę się do żądań przedstawiania naszej organizacji podstaw prawnych takowych roszczeń. Nie wiem Piotrze czy to dobra metoda – bo na takowe zapytanie odpowiedź dla mnie jest prosta. Są to wytyczne, kryteria poszczególnego grantodawcy. Często słyszymy. My dajemy, my też stawiamy żądania. Nie uważam, że tak to powinno wyglądać.
Rzeczywiście trudno oszacować kilko karpia na wigilię. Choć jest to wykonalne. A hodowca wypisze taki rachunek jaki będziemy chcieli, a i często jeszcze z 2 karpie dorzuci dla dobrego klienta.
1. wytyczne i kryteria nie są źródłem prawa, a kwestię „aktualności” KRS określa ustawa. Urząd nie może sobie zmieniać tych przepisów wg widzimisie swego. Skoro żaden przepis nie określa „ważności” KRS to znaczy, że jest on ważny tak długo jak aktualne są zawarte w nim informacje.
2. Nie możemy (my jako III sektor) wciąż ulegać presji urzędników.