Koniec taryfy ulgowej
Przez całe lata ZHP w relacjach z mediami cieszył się statusem świętej krowy. Gdy pisano coś o harcerzach to z reguły o tym co też dobrego oni zrobili, pod którym pomnikiem stali lub na jaki obóz pojechali. Ale te czasy właśnie minęły i nic nie wskazuje na to by wróciły.
Ostatnio w jednej z redakcji z jakimi współpracuję usłyszałem pytanie „czy mam coś na harcerzy”? Odpowiedziałem, że kilka ciekawych rzeczy dzieje się dziś w ZHP i jeśli redakcja ma takie zapotrzebowanie to ja mogę o tych ciekawych rzeczach napisać. I wtedy usłyszałem:
- Nie, nie, jakaś afera, przekręt, skandal? Nic nie masz? Przecież tyle się o tym pisze, wszyscy to mają.
Ano mają. Tygodnik Polityka pisze o niejasnościach w sprzedaży warszawskich działek przez Chorągiew Stołeczną, Gazeta Wyborcza o Harcerskim Ośrodku Morskim nad Zalewem Szczecińskim, Dziennik Łódzki o sprawie ubezpieczeń w towarzystwie ubezpieczeniowym Uniqua. Publikacje o kolejnych niejasnościach, podejrzanych finansowo operacjach pojawiają się ostatnio coraz częściej. Oczywiście możemy uznać, że to media stały się dziś o wiele bardziej krwiożercze i żądne sensacji. I wiele pewnie będzie w tym prawdy. Tyle, że taka konstatacja do niczego nas nie doprowadzi.
Nie jest też tak, że nagle podejrzanych operacji na związkowym majątku jest więcej, że oto spod ziemi wyrosła nowa generacja instruktorów, którzy chcą się na ZHP dorobić (śmiem twierdzić, że to ciągle ci sami). Organizacja skupia ponad 100 tysięcy ludzi, część z nich harcerstwo traktuje jako zawód, źródło dochodu. Wśród nich znaleźć muszą się też tacy, którzy oprócz uczciwie zarobionych pieniędzy będą chcieli sobie nieco dorobić. W ZHP od dawna wiadomo, że organizacja kryształem nie jest.
Dziś ta wiedza dotarła do dziennikarzy. W rynkowej walce media muszą zatroszczyć się o tzw. news. Do tej pory harcerstwo nie było postrzegane jako źródło potencjalnych newsów, a raczej jako zapychacz gazetowych szpalt. W negatywnym kontekście mówiło się o harcerstwie z reguły przy okazji nagłaśniania kolejnej afery pedofilskiej z udziałem harcerskich instruktorów. Teraz to się zmienia i publikacje w najbardziej opiniotwórczych tytułach to potwierdzają. A one są dopiero początkiem problemu.
Medialny walec działa bowiem w oparciu o pewne dość proste schematy. Jeśli jakaś gazeta wyciągnęła skandalik z harcerskiego ogródka dziennikarze konkurencyjnych tytułów zaraz zaczynają się temu ogródkowi dokładniej przyglądać. Im bardziej lokalna gazeta, tym bardziej lokalne skandale i mniejszy zasięg oddziaływania. Im większy tytuł tym poważniejsze sprawy pojawiają się na jego łamach. Rzecz nie w tym, co i dlaczego pojawiło się o harcerstwie w ostatnich tygodniach w prasie. Rzecz w tym, że dziennikarze skierowali swój wzrok właśnie na naszą organizację. Możemy się tylko domyślać o czym wkrótce przeczytamy w gazetach.
Oczywiście na pierwszy ogień poszły spektakularne i podejrzane sprawy. Inspiracji dla dziennikarzy, zwłaszcza tych z tabloidów jest jednak więcej. Przy okazji masakry w fińskiej szkole portal Gazeta.pl pokazał zdjęcia użytkowników Naszej Klasy, które były niemal identyczne z tymi, które zamieścił w sieci morderca z Kauhajoki. Setki megabajtów takich idiotycznych zdjęć zalega na stronach internetowych wszelkiej maści drużyn proobronnych. Trudno będzie dziennikarzom wytłumaczyć że to tylko taka zabawa. Zabawa? W wojnę? Dorosłych facetów?
Weźmy też dla przykładu zdjęcia z takiego tradycyjnego harcerskiego chrztu. Półnagie dzieciaki przeganiane przez las, smagane pokrzywami i karmione zlewkami. Znacie to? Zabawa? Rodzice na pewno się uśmieją gdy dotrze do nich, że to co opowiadała ich pociecha po powrocie z obozu to nie był produkt dziecięcej wyobraźni.
Na szczęście w swojej dziennikarskiej pracy bardzo rzadko musiałem stawać przed dylematem – czy pisać o tym co w harcerstwie dzieje się złego. A przecież tekst o kolosie na glinianych nogach, a tym w tej chwili jest ZHP z pewnością opublikowałaby niejedna poczytna gazeta. Jako instruktor wolę jednak poczekać, aż zrobią to inni. A zrobią to z pewnością. Mam też to szczęście, że specyfika mojej dziennikarskiej działki wyklucza tematy śledcze czy tzw. newsy. Tym także zajmują się inni. I jak wskazuje praktyka zajmują się coraz skrupulatniej.
Oczywiście możemy się tym zjawiskiem martwić, możemy narzekać na łupieżczych dziennikarzy, ale rzeczywistości nie zmienimy. Będziemy newsem, a dziś news to zła wiadomość. Może jednak jest też tak, że zainteresowanie mediów wyczyści naszą organizację z wszelkiego rodzaju elementu, który hamuje jej rozwój. Oczywiście cena jaką zapłacimy za tą operację będzie wysoka. Całkowita utrata wizerunku, drastyczny spadek liczebny, być może kolejne podziały. Rozjeżdżani powolutku przez medialny walec staniemy się marginalną organizacyjną, skupiającą kilkanaście tysięcy pasjonatów. Wysoka to cena ale taką ponoszą ci, którzy nie umieją się sami uporać z własnymi problemami.
Podobne artykuły
Filip Springer - redaktor naczelny Magazynu Wędrowniczego NA TROPIE, jako niezależny dziennikarz publikuje w Tygodniku Polityka, dzienniku Polska The Times i miesięczniku Reader's Digest, fotoreporter Kolektywu Fotografów VISAVIS.PL.
To dobrze, że media wyczyszczą ZHP i to dobrze, że harcerze i instruktorzy wreszcie zrozumieją jak ważna jest przejrzystość oraz jak ważny jest wizerunek. Sam chętnie podrzuciłbym dziennikarzom trochę tematów do poszperania i popytania. Jeśli organizacja nie chce się wyczyścić sama, to warto skorzystać z pomocy.
Jeszcze nigdy media niczego nie wyczyściły niestety :( a często zawarte w nich analizy więcej mają z poszukiwania naprawdę taniej sensacji niż z pomocy w oczyszczaniu. Więc mimo wszystko z tym „podsuwaniem tematów” bym bardzo uważał.
Zgadzam się z Kowlakiem, media bardzo często zamiast opisywać rzeczywistość próbują ją tworzyć i potrafią w naprawdę skuteczny sposób manipulować każdym faktem – niestety. Wszystko po to żeby mieć jakiś „fajny” temat i skandaliczne zdjęcie na pierwszej stronie. To co kiedyś było charakterystyczne dla Faktu i Superaka zaczyna być widoczne w „Faktach”, Wyborczej i wszystkich dziennikach, tygodnikach, które kiedyś były wiarygodne i opiniotwórcze. Moim zdaniem nie różnią się one od Pudelka i innych plotkarskich serwisów niczym poza tematyką. Jedyna informacja ukazującą się w mediach, która dla mnie jest w 100% wiarygodna to kursy walut.
Dlatego ZHP powinno się od dziennikarzy trzymać jak najdalej – szansa, że przeczytamy coś rzetelnego i pozytywnego na temat harcerstwa jest niestety mała. W tej kwestii pewnie można liczyć tylko na Filipa:)
„media kłamią” z takim zdaniem często możemy się spotkać i często jest to prawda. wie o tym każdy kto miał styczność z mediami. skracanie tekstów, modyfikacja tekstów itd. i to co napisał Filip dzieje się coraz częściej. media jak dotąd nic nie wyczyściły, bo choćby sławna afera Rywina, czy też inne afery naświetlane przez media pokończyły się w jakimś dziwnym niebycie.
oczywiście można uprzejmie donieść poczytnej gazecie, aby sprawdziła tego komendanta czy tamtego i zajrzała do finansów tego hufca czy chorągwi. ale czym dobrym się to dla nas skończy?
…chyba niczym dobry.
Tyle tylko, że my nie mamy wyboru, to nie jest kwestia „trzymania się z daleka” od dziennikarzy. Oni sami przyjdą, a my będziemy musieli odpowiedzieć na ich pytania.
Tak samo nie mamy wpływu na tabloidyzację mediów. One się zmieniają ale my nic z tym nie zrobimy, możemy tylko starać się minimalizować skutki tej tabloidyzacji.
I trzecia rzecz. Oczywiście „interwencja mediów” niczego nie wyczyści, bo rzeczywiście takie stabloidyzowane media mają mniejszą siłę oddziaływania. Ale już sam fakt że media będą patrzeć na ręce tym, którzy o harcerstwie decydują sprawi, że stracą oni przekonanie o tym że żyją w bezpiecznym wnętrzu świętej krowy i nic im nie grozi. Otóż grozi, krowa przestała być święta, a stała się dojna.
I tym zgrabnym agrarnym akcentem zakończę:)
Cytat:
Wysoka to cena ale taką ponoszą ci, którzy NIE UMIEJĄ się sami uporać z WŁASNYMI problemami.
———————-
Nie umieją czy nie chcą ? I czy z własnymi ?
Cena jest dla kupującego, więc jak chcesz ją płacić, to ją płać.
Ja jestem cierpliwy, poczekam, robiąc swoje.
Co rozumiesz przez „własnymi”? ;) ;) ;)
Kuba, i jescze jeden cytat:
Nie jest też tak, że nagle podejrzanych operacji na związkowym majątku jest więcej, że oto spod ziemi wyrosła nowa generacja instruktorów, którzy chcą się na ZHP dorobić (śmiem twierdzić, że to ciągle ci sami).
————————–
Może nie jest ich („operacji”) więcej, ale raczej już „dorobiliśmy” (ZHP) się nowej generacji tych „instruktorów”. (śmiem twierdzić ;) ).
CYTAT:
Kuba, i jescze jeden cytat:
——
Nie pomyliłeś przypadkiem mnie z Filipem?:) Widziałem go kilka razy i zapewniam Cię, że jest do mnie zupełnie niepodobny:)
Ups… Błąd „wklejania” ;)
Całkowicie zgadzam się z Kowlakiem. Właśnie z tego powodu odszedłem z zawodu dziennikarskiego. Nie chciałem zajmować się „szukaniem haków na kogoś”. Z drugiej strony, nie dajmy się sterroryzować pismakom. W negatywnym świetle można przedstawić dokumentnie wszystko. Kwestia interpretacji.
Pewnie, że dla mediów ciekawe są tematy przekrętowo-finansowo-pedofilskie. Pewnie, że dziennikarze zajmują się szukaniem haków. Ale z tezą Filipa śmiem się nie do końca zgodzić. Bo media będą pisać także o dobrej stronie harcerstwa pod warunkiem, że to harcerstwo ruszy tyłek i zrobi coś interesującego.
Moja redakcja z wielką chęcią opisywała tematy o robionym przez nasz hufiec DMB, akcji pomocy pogorzelcom z Kamienia Pomorskiego, Rajdzie Arsenał. I wystarczyły info prasowe wysyłane z maili moich harcerzy.
Owszem, pewnie tematów in minus będzie więcej jeśli sami nie zatroszczymy się o wizerunek naszej organizacji. Ale troszczyć się to a) działać b) działać c) działać a później umiejętnie to komunikować. Szkoda tylko, że coraz częściej zapominamy o punktach od a do c.