search
top

Prosto, coraz prościej.

„Ja wychowany jestem na prostych zasadach, na małej wiosce i w związku z tym sprawy widzę i rozwiązuję tak jak one są. I jestem fizyczny, to znaczy przez rozwiązanie dochodzę do sukcesu”.

Już po składni zdania widać, że powiedzieć to mógł tylko Lech Wałęsa (Radio Zet, 29 września 2008). Jakkolwiek by byłego polskiego prezydenta nie osądzać, można powiedzieć z pewnością, że jest człowiekiem, który ma na swoim koncie kilka poważnych sukcesów. Po co o tym piszę? Otóż proste zasady, a nie wielkie idee, to coś, co moim zdaniem, uratowałoby kurczący się z roku na rok Związek Harcerstwa Polskiego.

Bardzo lubię dyskusje instruktorskie. Naprawdę. Mam okazję brać w nich udział co jakiś czas i często wychodzę z nich bogatszy o nowe doświadczenia i przemyślenia. Ostatnio było tak na ciekawych warsztatach z wdrażania opisu funkcji, które organizowała Centralna Szkoła Instruktorska.

Dyskusje są po to, żeby poruszać najważniejsze dla organizacji problemy i znajdować dla nich rozwiązania. Mam jednak pewną wątpliwość, czy tak się dzieje w ZHP. Moim zdaniem o prawdziwych przyczynach kryzysu harcerstwa dyskutujemy rzadko.

Jeden z polskich wieszczów napisał kiedyś „Nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy”. Dziś płoną lasy. Strawiony ogniem zwala się na ziemię dąb rozwoju liczebnego („Nie masz wrażenia, że za 20 lat nie będzie harcerstwa?” – spytała mnie ostatnio znajoma instruktorka). Umęczona nierówną walką z wszechogarniającym żywiołem łamie się smutno brzoza zrozumienia metody harcerskiej wśród wychowawców. Jeszcze niewybujałe i nierozwinięte giną harcerskie specjalności niczym szkółka młodych świerków. Czas bić na alarm – głośna syrena daje znać, że ZHP zmierza po równi pochyłej. Nie wiem czy w ciągu 20 lat przestanie fizycznie istnieć. Pewnie nie, ale jednak ten, kto twierdzi, że dzieje się dobrze, wygląda jak wicepremier Tarik Aziz zapewniający, podczas początku amerykańskiej interwencji w Iraku, swój naród, że wszystko jest w porządku i „zachodni najeźdźcy” odnoszą porażkę na wszystkich frontach. Cały problem polegał na tym, że za jego plecami waliły się kolejne budynki i przejeżdżały rzędy jankeskich czołgów.

Dziś raczej nikt nie głosi ery rozkwitu ZHP, co do krytycznego położenia naszego stowarzyszenia zgadzają się prawie wszyscy instruktorzy, z którymi rozmawiam. Owszem, kiełkują w harcerskim lesie cenne inicjatywy i dobre środowiska, jest ich jednak coraz mniej. I choć nie ma harcerskich Tarików Azizów, są harcerscy bohaterowie, którzy nie dość uważnie przeczytali chyba znaną maksymę Juliusza Słowackiego. Co tam lasy, zdają się mówić… róże! Oto one są istotne! Czym są więc róże? Najkrócej mówiąc ideą. Tak, wiem, w niejednym czytelniku budzi się teraz nienawiść do mnie, widzą harcerskiego aparatczyka i urzędnika, powiedzą więcej, bez idei nie ma harcerstwa! I ja się zgodzę. Ale moim zdaniem kryzys ideowy (o ile w ogóle jest faktem), nie jest tym, co najbardziej gnębi naszą organizację.

Nie spotykam bowiem wielu instruktorów ZHP, od których słyszę „Najważniejsze, żeby mieć pieniądze”, „Nie interesuje mnie, co stanie się z Polską”, „To robienie czegoś dla innych to już przeżytek”, „Najważniejsze, żeby się w ZHP nachapać”, „Zamieńmy Baden-Powella na Paris Hilton”. Słowa takie z rzadka dochodzą do moich uszu, choć nie wątpię, że bywają ludzie, którzy tak myślą. W ogromnej większości spotykam wśród instruktorów ZHP dobrych ludzi, którym na harcerstwie, Polsce i mądrym życiu zależy. Jesteśmy dziś organizacją realnie dobrowolną i paradoksalnie to nasz spadek liczebny sprawia, że w ZHP zostają ideowo najwytrwalsi. I w grupie nazywanej niekiedy „harcerskimi urzędnikami” znajdują się w części ludzie niepozbawieni ideowej motywacji swojego działania, choć niejednokrotnie ich sposób bycia i pomysł na harcerstwo radykalnie różni się od pomysłu młodych, zapalonych instruktorów. Z naszymi różami nie jest więc najgorzej.

Proponuję więc tematy kolejnych konferencji instruktorskich. Śmiem twierdzić, że problemy, które na nich postawimy, rozwiązałyby dużą część kłopotów, które trawią dziś ZHP, ze spadkiem liczebnym na czele. Oto one:
1. Co zrobić, żeby żaden przełożony nie poniżał swojego podwładnego w ZHP?
2. Jak sprawić, żeby każdy drużynowy i instruktor ZHP rozumiał i stosował wszystkie cechy metody harcerskiej?
3. Co zrobić, aby każdy przełożony w ZHP odpisywał na maile w ciągu 7 dni i odbierał telefony?
4. Co zrobić, aby każdy drużynowy otrzymywał raz w miesiącu telefon od przełożonego z pytaniem „Co słychać? Jak mogę Ci pomóc?”
5. Jak wdrożyć w ZHP procedurę „Każdy przełożony dziękuje podwładnemu za wykonaną pracę”?

I tak dalej, i tak dalej… do zamieszczania kolejnych pomysłów zachęcam w komentarzach.

Wstyd mi pisać o takich rzeczach. Problemy te są bowiem tak podstawowe, że w żadnej cywilizowanej organizacji nie powinny mieć miejsca. Nie rozmawia się o nich jednak za dużo – wolimy mądrze brzmiące dyskusje na poważne tematy, które niestety, co boleśnie odczuwam, prowadzą do niczego.

Zanim więc przez ZHP przetoczy się kolejna burzliwa dyskusja o 10. punkcie, czy porywająca debata na temat praw własności do krzyża harcerskiego bądź militaryzmu, zróbmy coś, żeby np. każda jednostka w ZHP działała według jakiegokolwiek spisanego planu. Albert Einstein powiedział kiedyś „Wszystko trzeba robić najprościej jak się da, ale nie prościej”. Zgadzam się z wybitnym uczonym. Za prosto oczywiście nie można, ale może i nam bez przesadnego filozofowania i wielkich słów uda się uratować ZHP? To takie podstawowe rzeczy…

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Jakub Sieczkopodharcmistrz, instruktor hufca Warszawa Żoliborz. W latach 2007-2010 szef Harcerskiej Szkoły Ratownictwa. Wywodzi się z 33 KHDŻ "Pasat" (hufiec Kielce-miasto). Z zawodu lekarz. Pasje, do których wraca: The Beatles i regaty żeglarskie.

26 Responsesto “Prosto, coraz prościej.”

  1. Mariusz_M pisze:

    Może nie czas żałować ZHP, kiedy płonie harcerstwo? Czemu to właśnie ZHP mamy ratować? Czemu ratować sypiącą się organizację? A nie lepiej ratować to, co najważniejsze, czyli ruch? Jeśli harcerstwo będzie istnieć, to prędzej czy później ten ruch stworzy nową organizację, przynajmniej na początku lepszą od obecnej.

    W tej organizacji zostają ludzie, ale czy to na pewno ci z ideami i ci właściwi? Czy więc odchodzą ci najmniej wartościowi? Bo mi się wydaje, że odchodzą ludzie wierzący w idee, a zostają osoby przekonane, że to w organizacji siła bez względu na kryzys ideowy. A wiadomo kto na tym korzysta…

    Często widać, jak odchodzą ci wartościowi, którzy dostrzegli co się dzieje, a zostają ci zaślepieni przez lokalnych dyktatorów i głoszone przez nich hasła. Niczym w Korei Północnej, gdzie ludzie od dziecka wierzą, że mają niesamowite szczęście żyć w tym wspaniałym kraju oraz czczą swojego wodza, prawie boga, któremu podobno wszystko zawdzięczają…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. @Kubuś, brawo! Świetny tekst :)

    @Mariusz – niby tak. Ale wiesz jak ciężko byłoby stworzyć coś nowego… Gdyby to było łatwe, to dawno już założyłbym nową organizację :D

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Jakub Sieczko pisze:

    Moim zdaniem tworzenie nowych organizacji, to jest droga donikąd. To ZHP jest stowarzyszeniem, którego jestem członkiem, które współtworzę, i za które jestem odpowiedzialny.

    Nie wiem jak to zabrzmi w moich ustach, ale uwaga – oto po raz pierwszy autor bloga zhp24.net używa tego argumentu: Trochę mnie tu trzyma tradycja:) Nawet nie ta małkowsko-szaroszeregowa (choć ta pewnie trochę też), ale bardziej wszystko co już w ZHP przeżyłem i też to dobro(!), a jest go niemało, które tu dostałem. Serio mówię, po prostu zależy mi na ZHP (na harcerstwie w Polsce również, ale organizacja jest mi nieobojętna, poświęciłem jej wszak już kilkanaście lat swojego życia).

    Poza tym zawsze łatwiej podłożyć bombę i puścić coś z dymem niż poskładać z porozrzucanych klocków.
    „Bałagan robi się sam, porządek trzeba zrobić”. Róbmy porządek.

    P.S. Michale – forma „Kubuś” nie jest tą formą mego imienia, którą lubię najbardziej. W zasadzie w ogóle jej nie lubię:)

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Drogi Szefei HSR! Byłem tego całkowicie świadomy :D Choć forma ta nie jest chyba az tak straszna jak „Michaś”. Ale też nie tak fajna jak „Czesio” ;) Dobra, koniec prywaty :D

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Mariusz_M pisze:

    Jak się obecna organizacja zawali, a będzie potrzebna nowa, to coś powstanie. Tak to już jest. Może na to poczekamy, ale może właśnie ten czas oczekiwania będzie świetną okazją dla ruchu, aby ożył i ewoluował bez kagańca organizacji reprezentującej interesy tylko zatrudnionych w niej osób…

    Można próbować powymieniać nieodpowiednie osoby, na co moim zdaniem trzeba ze 20 lat (aż odejdą na emeryturę). Można też zostawić ich wszystkich samych ze sobą i niech się gryzą i wlaczą… Powyrzucają się wzajemnie dla jakichś ochłapów, które po naszym odejściu pozostaną. A jak już nie będzie nic, o co można się bić, to znikną…

    Czy wam tak bardzo jest do szczęścia potrzebny ZHP? Czy nie wystarczą wam wasze wartości i ludzie, dla których robicie to, co robicie? Tyle dla nich możecie zrobić bez ZHP i tyle spraw to ułatwi.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. greegorsk pisze:

    Do tematów Kuby dodałbym jeszcze jeden:
    1. Co zrobić, żeby terminowość i punktualność obowiązywała z góry na dół, a nie tylko z dołu do góry?
    Dlaczego jest tak, że wyższe struktury (chorągwie od hufców, hufce od drużyn) wymagają różnych działań, informacji i dokumentów „na wczoraj”, a na odwrót to nie działa?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Sławomir Waś pisze:

    Kuba, wielki tekst, wielki szacun!

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. Mariusz ty chyba czegoś nie rozumieć. Ruch w tym wypadku nie może istnieć bez organizacji.

    Same wartości i ruch w sercu może istnieć dla tych co już odeszli. Jak ty sobie to wyobrażasz? Zbiórki duchowe? Każdy sobie, jak paciorek, raz w tygodniu? :] Zalatuje jakimś absurdem.

    Czyli albo ta organizacja, albo inna, albo nowa. W tej dzieje się źle, ale te które są zupełnie nam nie odpowiadają, a nowa jak napisałem to bardzo ciężka sprawa. Poza tym ciągle wierzymy że w tej się uda. Czy przegapiłem jakieś rozwiązanie?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. Ania Mazurczak pisze:

    „Czy wam tak bardzo jest do szczęścia potrzebny ZHP? Czy nie wystarczą wam wasze wartości i ludzie, dla których robicie to, co robicie?”

    Mnie jest potrzebny. Żeby realizować idee trzeba mieć do tego warunki, z przyziemnych korzyści członkostwa w ZHP (oczywiście poza wartościami i ludźmi) mam np. harcówkę, z której korzystam za darmo ;) gdyby nie harcówka pewnie nie spotykałabym się ze swoją drużyną w jakimś sanktuarium harcerskim :)

    a swoją drogą uważam, że pomimo tego że zhp się skończy za 20 lat to uważam też że jeśli nie ta organizacja, to już żadna.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Mariusz_M pisze:

    Nie trzeba spotykać się w harcówce. Nie potrzeba w ogóle organizacji do spotykania się. Do organizacji obozów też nie trzeba ZHP. Więc wbrew pozorom nie jest tak trudno jak się wydaje.

    Ja rozumiem, że się przyzwyczailiście. Ale da się bez ZHP. Pierwszy ZHP był organizacją tworzoną dla drużynowych prowadzących już wtedy drużyny. Był organizacją, która miała pomagać. Dzisiejszy ZHP jest organizacją feudalną, na której fortuny robią kombinatorzy u władzy na różnych szczeblach.

    Ruch może istnieć bez organizacji. Ruch skautowy się tak zaczął. Gdy się rozrósł, potwstała organizacja, by to ukierunkować i ogarnąć.

    Dzisiaj w ZHP wszystko jest zaszufladkowane, opisane i nie bardzo można się ruszyć. Z nowymi pomysłami jest kiepsko, bo organizacja je blokuje. Organizacja się nie rozwija i hamuje rozwój ruchu. Należy więc z niej wyjść na tyle, na ile się da i robić ile się da poza nią. Wtedy organizacja się skurczy i nie będzie miała już takiego wpływu na wszystko. A jak się rozleci, to można od nowa stopniowo coś budować. Coś, co ma wspierać wychowawców zamiast skupiać się na przepływie pieniędzy z kieszeni harcerzy do kieszeni kombinatorów.

    Trzeba sprawić, że przez organizację będą przepływały mniejsze środki finansowe, aby nie generować haraczu zwanego „kosztami pośrednimi”. Należy przeciwstawiać się zwiększaniu składki członkowskiej i domagać się szcegółowego publikowania na co została wydana oraz wpływu na jej wydawanie. Z mniejszymi środkami w organizacji zmniejszy się ilość etatów, a wraz z nimi odejdą ci, którzy są w ZHP dla kasy…

    A obóz można zrobić, pieniądze można pozystać, ale nie robić tego obozu przez ZHP i mieć całkowitą kontrolę nad finansami.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. Marcin Bednarski pisze:

    Mariuszu, ale dlaczego, skoro jesteś po „stronie idei” się tak skupiasz na tak bezideowych aspektach ZHP? Ta organizacja to także ogrom duchowej tradycji. Zważ, że Stefan Mirowski był Przewodniczącym ZHP czyli jak twierdzisz „organizacji feudalnej, na której fortuny robią kombinatorzy u władzy na różnych szczeblach” (czy także w obecnej GK?). To co piszesz strasznie pachnie mi protestantyzmem, a ja kurcze jestem katolikiem. Wolę niedoskonałą (ludzką) strukturę niosącą tradycję, którą trzeba wciąż ulepszać. Niż setki samosiów, z których każdy wyznaje inne ideały (czasem skrajnie inne), ale każdy mieni się „harcerzem”.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. Magheru pisze:

    „Albert Einstein powiedział kiedyś ?Wszystko trzeba robić najprościej jak się da, ale nie prościej?”

    Wolę W. Ockhama: „Non sunt multiplicanda entia sine necessitate”. Jakby do tego całego ZHP podejść z Brzytwą…. to niezla rzeźnia by wyszła.

    Co do konferencji i dyskusji… jestem już nimi znudzona. Pochałaniają cenny czas, pieniądze, enegrię. W zamian za to powstanie jakiś dokumencik, którego nikt nie przeczyta, a którego stworzenie wiąże się z kolejnymi nakładami. Tu jest trochę jak w piosence :”wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest”. Od dyskusji instruktorskich sensowniejsze jest wg mnie n-ty raz pisanie/ mówienie/ pokazywanie harcerzom jak: podejść do układania programu swojego rozwoju ( tu pewnie zaraz Mariusz mnie rozgromi ze swoim specjalistycznym podejściem); przygotować ciekawą zbiórkę; zrobić nabór… Przynajmniej są szanse na dostrzeżenie realnego działania.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. Mariusz_M pisze:

    Rzecz w tym, że ja się na tym nie skupiam. A Ty za to skupiasz się na ideologicznej walce dwóch kościołów… Tylko co to ma do sprawy? Tak długo jak nie spróbujesz innych rozwiązań, bo z góry wiesz, że są złe, tak długo będziesz trwać w jedynym słusznym ZHP i tak długo będą na tym finansowo korzystać inni. I tyle będzie z idei. A „tradycja” to hasło od zawsze blokujące rozwój…
    Mirowski był twarzą, której potrzebowano do zmiany wizerunku harcerstwa na zewnątrz, a w tym samym czasie robiono przekręt dekady – HARCTUR. Nie wiem czy za jego wiedzą, czy nie, ale ktoś to wtedy robił… Taka już harcerska tradycja…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. Mariusz_M pisze:

    Magda: Wcale Cię nie rozgromię :-) A jak tam Twój plan rozwoju i co ZHP ma z nim wspólnego? Czy To ZHP pomógł Ci go opracować? Czy to ZHP pomaga Ci go realizować? Czy to może ZHP zmusza Cię, abyś zawarła tam co najmniej połowę działań związanych z ZHP i tym samym stała się zależna od „grupy trzymającej władzę”?

    ZHP staje się coraz bardziej jak sekta zamiast być organizacją pomagającą drużynowym. I drużynowi nie mogą tego zmienić. To trwa już od lat i będzie jeszcze trwało. Można się skupiać na tych małych rzeczach, które z ZHP są dobre, ale po co? Po to, aby przekonywać innych, że warto zostać? A warto? Czy dobrych ludzi nie ma już poza ZHP? Czy nie możemy spotkać tych samych ludzi poza zbiórką? Czy tu nie wchodzimy znowu w harcerską mitologię?

    Czy tak wiele dla nas znaczy prawo do noszenia podkładki, czy jakiegoś znaczka na mundurze przyznane przez organizację, która nas wykorzystuje? Czy nie więcej warte jest to, co osiągnęliśmy i jak się rozwinęliśmy działając?

    ZHP to sztuczny świat, z którego czasem trudno wyjść. Ale jak się z niego choć na chwilę wyjdzie, to się widzi piękno i wielkość tego prawdziwego świata.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. Ruch nie może na dłuższa metę istnieć bez organizacji. Dlatego że będzie totalnie rozlazły, niejednolity, pełen lokalnych „guru” wyznających własnie zupełnie inne zasady. Będzie bez twarzy i wizerunku, bo nie będzie można nic tworzyć jednolicie. Będzie niespójny wewnętrznie i „niekompatybilny”. Będzie po prostu zlepkiem drużyn. I tak jak państwa ewoluują ze zlepku plemion w jednolity organizm tak samo ewoluowało ZHP. I całe szczęście. Ty się chcesz cofnąć. Kiepski pomysł.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. Mariusz_M pisze:

    Nie chcę się cofnąć. Chcę ten proces tworzenia zacząć od nowa. Czasem warto zacząć coś zupełnie od nowa zamiast łatać dziury i zakrywać obrazkami pęknięcia na ścianach…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. Jakub Sieczko pisze:

    No to mamy protokół rozbieżności:) Mariusz chce zburzyć i budować od nowa, ja, g00rek czy Ania Mazurczak chcemy naprawiać co jest. Jednym słowem – rewolucja czy ewolucja? Wybieram opcję nr 2.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. harclot pisze:

    Michał napisał:
    I tak jak państwa ewoluują ze zlepku plemion w jednolity organizm tak samo ewoluowało ZHP. I całe szczęście. Ty się chcesz cofnąć. Kiepski pomysł.
    —————————-
    Gdyby w Europie nie był widoczny rozwój ruchów regionalistycznych, to pewnie bym się z Tobą zgodził.
    A tak, to mam poważne wątpliwości.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  19. Magheru pisze:

    Wybór metody zmian już nastapił podczas ostatnich wyborów…. chyba, że coś mnie ominęło. Tylko zmian ni widu ni słychu.

    Z mojego punktu widzenia wybór jest inny. Albo ta organizacja się zmieni (na dobre) albo ja zmienię organizację (na inną).

    Nie rozumiem dlaczego organizacja jest taka ważna. Przecież to jedynie swoiste narzędzie, które powstało w konkretnym celu. Obecnie w moim odczuciu działa sprzecznie z pierwotnym założeniem.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  20. Jakub Sieczko pisze:

    Czesiu, ruchy regionalistyczne nie są przecież ruchami anarchistycznymi. One dążą do utrzymania struktury – tylko mniejszej, co automatycznie sprawia, że mogą się z nią bardziej identyfikować. Są też one różne – stosując szeroką metaforę – Baskowie chcieliby nowej organizacji, a tacy Ślązacy to by sobie tylko powołali RP-M. To różnica.

    Nie zgadzam się też z Magheru, że dziś ZHP działa sprzecznie z pierwotnym założeniem. W wielu miejscach działa źle, nieudolnie i amatorsko, ale przykładanie takiej miary do całej organizacji to też nadmierne uproszczenie.

    Co do wyboru metody zmian i ostatnich wyborów – nie zrozumiałem:)

    P.S. A co to jest „ta organizacja”? Kto ją tworzy? Ty nie?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  21. harclot pisze:

    Kuba czytaj ;)
    No, chyba że twierdzisz iż plemiona były ruchami anarchistycznymi.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  22. Magheru pisze:

    Dlatego piszę o moim subiektywnym odczuciu. Niestety nie widziałam jakichkolwiek statystyk na ten temat.

    „Ta organizacja” to ZHP, w przeciwieństwie do kilku innych, których również jestem członkiem, gdzie nie ogranicza się mnie do bycia ciemną masą związkową i elementem statystyk. :)

    „Nie zgadzam się też z Magheru, że dzis ZHP działa sprzecznie z pierwotnym założeniem”
    Pragnę sprostować. Nie pisałam celowo o ZHP tylko o organizacji, mając na myśli struktury. ZHP ma wychowywać i wychowuje. Struktury ponad drużynowe powstały by wspierać ich działalność. A sami Druhowie piszecie o problemie z górą, z przełożonymi.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  23. Mariusz_M pisze:

    A ja nie pisałem o rewolucji. Ja pisałem też o ewolucji. Ewolucja zakłada też wyginięcie gatunków nieprzystosowanych, a w ich miejsce pojawiają się nowe… Dajmy więc ZHP w obecnej formie wyginąć… Coś się pojawi. Tak to już jest.

    Nie rozwalajmy, nie niszczmy, ale też nie reanimujmy i nie twórzmy rezerwatów dla nieprzystosowanych harcmistrzów… Dajmy ewolucji czas :-)

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  24. MaciekP pisze:

    Tekst znakomity. Gratulacje.

    Czuję się potrójnie wywołany do tablicy tekstem i komentarzami.

    1. W 1992 w „Bratnim Słowie” odbyła się dyskusja sprowokowana tekstem Pawła Wypycha „Koniec wieku – koniec harcerstwa”. W tekście polemicznym przedstawiłem elementy, które wtedy moim zdaniem należało zmienić, przekształcić itp., żeby końca harcerstwa uniknąć. Elementem realizacji tych postulatów była reforma mundurowa g00rka (nie sugeruję, że g00rek robił to z mojej inspiracji, ale zrobił coś, co szło we wskazaną wtedy stronę), choć obecnie wpadła ona w ślepą uliczkę.
    Może warto wrócić do tamtej dyskusji.

    2. W ZHP-1918 świadomie odnosiliśmy swoje działanie i sytuację do Reformacji Wittenberskiej, czyli Lutra. Świadomie mówiliśmy, że tak jak Luter chciał zreformować Kościół, a został za to wyrzucony, tak my postrzegaliśmy swoją sytuację.
    Porównanie Marcina Bednarskiego jest jak najbardziej na miejscu, szczególnie, że w wymiarze ludzkim Kościół, to taka sama organizacja, jak każda.
    W wypowiedziach Mariusza rzeczywiście pobrzmiewa motyw rodem z radykalnego kalwinizmu i ruchów pentakostalnych.

    3. Współtworzyłem ZHP-1918, byłem w GKH ZHP-1918 i ZHR i zgadzam się z g00rkiem: tworzenie nowej organizacji, to droga do nikąd.

    Ad meritum:
    Masz Kuba rację, że te wymienione przez Ciebie sprawy są najważniejsze. Daleko ważniejsze od kroju munduru, jednolitości, równych szeregów i wielkich słów. Tylko, że to właśnie one wyrażają ideę. Nie ma idei tam, gdzie się tylko o niej mówi. Jest tam, gdzie się o niej nie mówi, za to stosuje na codzień (to też, Marcinie, jest „straszny protestantyzm” :P). Prawdziwe przesiąknięcie ideą, to wchłonięcie jej w siebie tak, że stanowi część nas, że stosujemy ją nie myśląc.

    W kontekście tekstu Kuby zapraszam do mojego tekstu (UWAGA!!! REKLAMA!!!) „Dziury w burcie”

    P.S.
    Jako absolwent kursu HSR będę reanimował tak długo aż opadnę z sił. Nie jestem Piłatem, żeby umywać ręce.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  25. wilk samotnik pisze:

    Świetny tekst Kuba, oby pokruszył nieco „skostniałe struktury organizacji”.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  26. Dorota pisze:

    Mariusz skoro tak Ci się tu nie podoba, to odejdź i stwórz własną organizację, albo przestań marudzić, rusz tyłek i weź się do roboty, bo wypowiadasz się na każdy temat i prawisz swoje morały, jak to w ZHP jest źle. Dla twojej wiadomości nie ma organizacji idealnej, a Ty zamiast krytykować wszystko (co się dzieje), zwróć też czasem uwagę na pozytywy. Zacznij od zmieniania siebie, dopiero później zacznij zmieniać Związek. I powtarzam Ci jeszcze raz, bo rzadko kiedy coś do Ciebie dochodzi: ZAMIAST GADAĆ, RUSZ TYŁEK I ZACZNIJ DZIAŁAĆ!

    VA:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top