search
top

Program – dokąd iść?

Ja sobie myślę, że waga dyskusji o programie jest ciągle niedoceniana. Dyskutujemy często o rzeczach przeróżnych – od struktury po ideały, od finansów po umundurowanie. A przecież organizacja pewnie obeszłaby się bez struktury (choć kiepsko), nawet bez finansów i umundurowania. Ale to program jest tym co właściwie się w harcerstwie robi. Tak jak pływanie kajakiem w klubie kajakowym, czy wspinanie się w klubie wspinaczkowym. To program jest nośnikiem wszystkich naszych idei i bez niego, lub z kulawym programem wszystko inne co wymyślimy jest zupełnie nieważne. Jest jak zasoby bezludnej wyspy przy braku transportu na główny ląd. Choćbyśmy tam mieli kopalnię diamentów to nic nam po niej.

Przede wszystkim zdefiniujmy samo pojęcie, bo niestety jest tu wiele nieporozumień.

Po pierwsze program dotyczy młodych ludzi. Poprzez „młodzi ludzie” rozumiem bezpośrednie tłumaczenie WOSMowskiego „youth”, nie chodzi mi tu za bardzo o wiek, tylko o sumę naszych czterech grup wiekowych. Program jest dla zuchów, harcerzy, harcerzy starszych i wędrowników (a także młodych instruktorów w wieku wędrowniczym, o tym dualiźmie warto napisać oddzielną notkę, więc nie będe rozwijał). Działania dla instruktorów, starszyzny, czy seniorów nie są programem sensu stricto. Oni nie są głównymi beneficjentami naszego ruchu, chociaż brzydko mówiąc, sa pewnie ważnym zasobem.

Po drugie program, to nie tylko propozycje programowe, tylko całość pomysłu co robimy z młodymi ludźmi. Wchodzą w to metodyki, podział na grupy wiekowe – cała nasza koncepcja pracy. I ta cała koncepcja powinna ewoluować i zmieniać się.

To tyle względem wstępu, nie chciałbym tego rozwijać, bo nie o tym chciałem pisać. Chciałbym zastanowić się nad dwoma koncepcjami programu, a raczej biegunami i tym co jest pomiędzy nimi. I tym razem postaram się napisać nieco z drugiej strony, bo takie przemyślenia też posiadam :)

Z czym kojarzy się program ZHP? Chyba z tym co rzeczywiście robi się w większości drużyn. Z nieśmiertelnymi technikami harcerskimi. To zbiór w miarę zamknięty, zbiór który można przeczytać w każdym spisie treści informatora harcerskiego. Zbiór technik które pomimo swojej czasami archaiczności mogą nadal być atrakcyjne dla harcerza, ba jeśli chodzi o stopień mistrzowski – nawet dla harcerza starszego. (Oczywiście techniki nie mogą być przez swoją archaiczność nieaktualne i tak uczenie samarytanki ze starych podręczników to porażka.)

Czy pionierka obozowa, systemy rozpalania ognisk, gry terenowe, leśne bytowanie, czy szyfry są przestarzałe? Z jednej strony tak, z drugiej pewnie były już przestarzałe na przełomie lat 80 i 90 kiedy ja zaczynałem swoje harcowanie. A mimo to były dość atrakcyjne. Może właśnie przez swoją inność? Przez to że oprócz harcerstwa nie mogłem tego nigdzie indziej zasmakować? Może przez to, że musiałem czekać rok aby wreszcie poczuć się jak w innym świecie? W leśnym świecie rządzącym się własnymi zasadami?

Tradycyjne podejście do programu ma jeszcze kilka innych zalet.

Po pierwsze wiemy co robimy. Robił to nasz drużynowy i jego drużynowy. I jego drużynowy pewnie też. Mamy wiedzę krążącą po organizacji, mamy podręczniki, mamy pomysły na biwaki i zbiórki, czy dni obozowe.

Po drugie ułatwia to jedność organizacji/ruchu. Pomyślcie o czym można było zawsze pogadać z innym harcerzem? O przygodach z nocnej warty, o tym jak w drugim środowisku buduje się urządzenia obozowe, czy jak wyplata się prycze. O tym która latarka jest najlepsza, który nóż najostrzejszy, które buty najwygodniejsze. Jedność programowa pozwalała na poczucie jedności z innymi – ci goście noszą taki mundur jak ja i pewnie robią mniej więcej to samo. Też byli na obozie, tez biegli na biegu biszkopta, też stali na warcie nocnej.

I po trzecie ułatwiało to tworzenie wizerunku organizacji. Jaki by on nie był – ludzie nie postrzegają organizacji/ruchu przez pryzmat ich idei, prawa (chyba że chodzi o 10 punkt ;), czy innych przymiotów. Ważne jest (i to całkiem słusznie), co ci ludzie tak na prawdę robią! I skojarzenia były proste – rzeczy związane z lasem, turystyką, pierwszą pomocą, czy sprawami obronnymi (choć mam wrażenie że to akurat narosło później).

Podejście wąskie zakłada ograniczenie harcerskiego programu do właśnie takiego zbioru działań programowych. Można je oceniać tak, czy inaczej, ale z moimi zaletami tego systemu chyba możecie się zgodzić. Dodatkowo mamy „wersję rozszerzoną z bonus packiem” w postaci specjalności. Czyli mamy podstawowe „zielone” harcerstwo, lub ewentualnie inne, jasno określone „pakiety” – drużyna wodna, drużyna jeździecka, itp.

A drugi biegun? O zaletach podejścia szerokiego rozpisywałem się już nie raz. Nie mówimy harcerzom co mają robić, dajmy im tylko „starter kit” na drogę – Metodę Harcerską. I mówimy „róbta co chceta” byleby to zgadzało się z naszymi ideałami i metodą. Zalety?

Po pierwsze możemy być nowocześni. Nowocześni w sensie „postrzegani jako organizacja nie rekonstrukcyjna, nie zupełnie offowa”. Nie wszyscy są gotowi wstąpić do organizacji, która ma specyficzny „retro smaczek”. Po prostu nie wszystkich to kręci. Może chcieliby porobić różne fajne rzeczy, ale oldskulowa łatka harcerza po prostu nie jest im po drodze.

Po drugie możemy robić olbrzymią ilość rzeczy - takich,  które są wykonywane przez inne organizacje – możemy zajmować się ekologią, prawami człowieka, tolerancją, poznawaniem innych kultur. Możemy rozwijać zainteresowania w dowolnych kierunkach nawet takich jak karate, czy kitesurfing. Nic nas nie ogranicza. I kiedy patrzę na inne organizacje skautowe o takim właśnie wizerunku i ilość ludzi pragnących się tam zapisać (a nawet rodziców zapisujących swoje dzieci w kolejce), to myślę sobie że taki program jest atrakcyjnieszy dla młodych ludzi.

I po trzecie – to daje nam o wiele większe możliwości dotarcia z naszymi wartościami. Przecież w dużej mierze o to chodzi – wyposażyć młodego człowieka w bagaż ideałów i umiejętności na dorosłe życie. Teraz możemy dobierać dowolnie to co chcemy robić, dopasować to do potrzeb ludzi z danej drużyny, środowiska.

I byłoby pięknie, gdyby nie pytania które kłębią się w mojej głowie. Mam nadzieję, że pomożecie mi na nie odpowiedzieć.

A więc po pierwsze zastanawiam się czy organizacja która może robić wszystko, może mieć jakikolwiek spójny wizerunek.

- Jestem harcerzem.

- Aha, a co tam się robi?

- Wszystko.

Obracanie się w kręgu leśno-turystycznym mimo wszystkich swoich ograniczeń, powodowało że mieliśmy w miarę jednolity wizerunek. Nie piszę że dobry, ale chyba jednolity.

Po drugie myślę sobie dlaczego robić to wszystko akurat w harcerstwie? Czy mamy do tego metodyki, czy wiemy jak tego nauczać, czy mamy fachową wiedzę na te tematy? Wszystko może grać w drużynie harcerskiej, gdzie to raczej gra, zabawa,  natomiast przy wędrownikach, a częściowo już harcerzach starszych, gdzie wchodzi się na poważny poziom, sprawa się komplikuje. I czy harcerstwo tu w czymś pomaga? Jeśli tak to w czym?

Po trzecie zastanawiam się skąd czerpać pomysły na to co robić? Nie sięgniemy już do starych podręczników a nowych nie ma. Możemy łapczywie chwytać  „cudze” materiały – takie jak „każdy inny, wszyscy równi”, czy wydawnictwa Klanzy, ale w większości widzę brak pomysłu na program. To skutkuje tym, że nawet wędrownicy którzy powinni robić wszystko na serio i na poważnym poziomie często raczej bawią się w różne rzeczy. Bo nie ma materiałów, infrastruktury, szkoleń, itp. Wyjściem jest współpraca z organizacjami które się tym stricte zajmują, ale w pewnym momencie można spytać – po co dalej mi do tego mundur i harcerstwo?

I po czwarte – nasz tradycyjny program tak głęboko wrósł w naszą organizację, że ślady widzimy wszędzie. Wyobraźmy sobie nowoczesną drużynę męską pragnącą zajmować się kitesurfingiem

Chłopaki są wysportowani, nowocześni, interesują się historią na tyle na ile powinni żeby ją znać i być dobrymi obywatelami. Słuchają jakiegoś chemical beatu, a może house. Kompletnie nie interesuje ich wojna, są nawet lekko pacyfistycznie nastawieni do życia. Lubią dyskoteki, ubierają się modnie. Co odnajdą w harcerstwie? Piosenki ogniskowe, które kompletnie nic im nie mówią? Komendanta, który nie będzie wiedział jak się wymawia „kitesurfing”? Totalna abstrakcja. Czy jest jakaś nić porozumienia którą mogą zawrzeć z inną drużyną, z innej części Polski robiącą coś zupełnie, zupełnie innego?

A jak jest obecnie? Z jednej strony oficjalnie twierdzimy: program jest dowolny. Tak bardzo się tym zafascynowaliśmy, że nie wydajemy żadnych propozycji programowych. Z drugiej – jak właśnie napisałem cały czas jesteśmy przesiąknięci lasem i wędrówką, duchem harcerstwa lat 70tych, albo nawet 30tych, które pewnie skądinąd było wspaniałą przygodą. Jesteśmy gdzieś po środku i… nie mamy pomysłu.

Ja sam mocno drapię się w głowę i myślę co dalej. Może jednak powinniśmy zdefiniować jakieś minima programowe – ot choćby jak chorwaccy skauci – oni postawili w dużej mierze na naturę. A może oderwać się zupełnie od natury i leśnego bytowania jak katalończycy? Albo przygotować konkretne propozycje i otworzyć furtkę tym, którzy jednak inny pomysł będa mieli? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem jedno – stoimy w miejscu a brak pomysłu odbija nam się czkawką. Prawdę mówiąc jest nawet niewiele ludzi którzy chcą dyskusję na ten temat podjąć, może bojąc się jego ogromu. Bo dyskusja powinna być szeroka i obejmować takie aspekty jak nasz wizerunek, jak zbadanie potrzeb młodych ludzi dziś, i wiele innych spraw.

A czy Ty się podejmiesz? :)

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Michał GóreckiHarcmistrz. Pełnił między innymi funkcje drużynowego, komisarza zagranicznego ZHP, instruktora Wydziału Wędrowniczego GK. Były szef zespołu mundurowego ZHP - pomysłodawca i współrealizator reformy mundurowej. Organizator obozów górskich i żeglarskich. Niepoprawny optymista. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Żonaty :) Ostatnio przedsięwziął zamiar spisania swoich harcerskich dziejów pod adresem http://skaut.glogg.pl

18 Responsesto “Program – dokąd iść?”

  1. Mariusz_M pisze:

    Ja się podejmę dyskusji na ten temat w szerszym gronie. Tylko trzeba stworzyć ku temu warunki. Mogę też wnieść w nią to co wiem o brytyjskim skautingu, w ktorym od niedawna działam.

    Zbierz grupę zainteresowanych dyskusją i tworzeniem propozycji, udostępnij „platformę komunikacji” (ale brzmi ;) ) i możemy działać.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. greegorsk pisze:

    To bardzo dobry tekst. Gratulacje i respekt! Najlepszy jak dotąd tekst na zhp24 (co nie znaczy że wcześniejsze były złe ;-). Znakomity punkt wyjścia do poważnej konkretnej dyskusji i pracy, która może dać rzeczywiste efekty. Jeżeli powstałaby jakaś spójna platforma dyskusji i pracy, to jestem poważnie zainteresowany.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. MaciekP pisze:

    A może postawić na różnorodność i możliwość, żeby każdy w ZHP miał „swoje” harcerstwo?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. maxen pisze:

    Myślę, że programowa jednolitość jest istotna tak jak Michał napisał daje wspaniałe możliwości nawiązywania kontaktu, wspólne tematy rozmów. Jednak przez to co obecnie pokazujemy przez Nasz program jesteśmy zbyt mało atrakcyjni. Miałem możliwość zarówno obserwować jak i współpracować z drużynami specjalnościowymi o charakterze turystycznym, pro obronnym, ratowniczym jak i ze zwykłymi drużynami harcerskimi, z obserwacji mojej wynika, że najlepiej miały się te drużyny, które często gdzieś wyjeżdżały również za granicę. Nasiliło się to bardzo po wstąpieniu do UE i otwarciu granic. Nie sadzę jednak by była to najlepsza podpora programu ZHP. Związek moim zdaniem powinien być całą „gębą” ORGANIZACJĄ MŁODZIEŻOWĄ – i powinno być to wszędzie widać. Zatrzymaliśmy się i trudno jest się z tego podnieść. Świat poszedł naprzód, a my tak jak by nie. Ma to być przede wszystkim dobra zabawa przygoda, wyzwanie, odkrywanie nowych tajemnic. Mamy wspaniały kraj, który ma wiele tajemnic, bogatą przyrodę, Bieszczady, Morze Bałtyckie, Krainę Tysiąca Jezior, Skałki wspinaczkowe, obiekty związane z II Wojną Światową to wszystko przyciąga różne pomysły, przez to się różnimy, ale za to bardzo pięknie nam to wychodzi.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. „A może postawić na różnorodność i możliwość, żeby każdy w ZHP miał ?swoje? harcerstwo?”

    Pisałem o tym Maćku. I opisałem swoje obawy. Jedności wizerunku, poczucia jedności, itp.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. harclot pisze:

    „maxen” napisał: „…Związek moim zdaniem powinien być całą ?gębą? ORGANIZACJĄ MŁODZIEŻOWĄ …”
    No to musiałbyś się np. „pozbyć” zuchów, albo harcerzy.

    Za „organizację młodzieżową” przyjmuje się uważać organizację w której conajmniej 2/3 stanowią osoby w wieku 15-25 lat.

    Organizacja wychowawcza ma nikłe szane być jednocześnie organizacją młodzieżową. No chyba że powołasz odrębną organizację „wędrowniczą”.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. maxen pisze:

    Nie chodziło mi o podział, a o wizerunek.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. harclot pisze:

    Czyli chodzi Ci o to by ZHP nie miał wizerunku organizacji wychowawczej ?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. maxen pisze:

    Chodzi mi o to by była to organizacja młodzieżowa o charakterze wychowawczym jeżeli do wszystkiego się odpowiednio podejdzie myślę że ten cel jest do osiągnięcia. Musimy się zajmować elementami (specjalnościami), które bawią, rozwijają, poszerzają horyzonty , a przez to te elementy mają wychowywać i uczyć. Najpierw zabawa potem wychowanie. Z usytuowaniem wychowania na początku tej stawki może być taki problem, że stracimy potencjalnych członków i nie będziemy mieli kogo wychowywać. Nie dawajmy złowionej ryby, dajmy wędkę, dajmy się Naszym podopiecznym wykazać, z tym jest właśnie problem moim zdaniem w naszej organizacji. Brakuje nam atrakcyjnego programu. Leśne zabawy mogą bawić, uczyć i wychowywać, ale potrzebujemy czegoś więcej. Może należy oprzeć program na jednym elemencie, który będzie realizowany przez (2-3 lata) jakaś fabuła, może rekonstrukcje historyczne, może tworzenie filmów nie wiem, ale wiem że powinniśmy to znaleźć

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  10. Kiedyś napisałem o tym artykuł do NT. Pownniśmy mieć wizerunek jak Vibovit. Czy ktokolwiek jadł go dlatego że miał dużo witamin? Nie! A jednak miał :) Wizerunek miał jednak zupełnie inny…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  11. harclot pisze:

    zaraz, zaraz…
    Chodzi Wam o wizerunek organizacji czy danego środowiska ?
    O wizerunek organizacji/srodowiska wobec:
    - „społeczeństwa” , „państwa”, „mediów”, itd
    - potencjalnego zucha,
    - rodzica potencjalnego zucha,
    - potencjalnego harcerza,
    - rodzica potencjalnego harcerza,
    - potencjalnego wędrownika,
    - jw. ale „aktualnych”

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  12. beao pisze:

    O!
    Bardzo fajny artykuł.

    Wydaje mi się, a w porównaniu z Wami, moja wiedza nt. ZHP jest niewielka, że o ile pion zuchowy działa baaaardzo dobrze , tak imy wyżej tym gorzej. Dotrzeć do dzieciaków, przepraszam ;), jest łątwiej niżeli do wędrowników.

    Odnoszę wrażenie jakby każdy wędrownik , z musu, miał być kadrą. Ok. Nie ma sprawy, tylko dajmy taki program, ażeby i on stale się rozwijał, żeby nie stał w miejscu, bo kto stoi w miescu, ten tak na prawdę się cofa.

    [tak chyba nie bardzo na temat, trudno].

    Pozdrawiam,
    B.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  13. maxen pisze:

    harclot napisał : „Chodzi Wam o wizerunek organizacji czy danego środowiska ?”
    Według mnie wizerunek środowisk wpływa na cały wizerunek ZHP. Na wizerunek wpływa wiele czynników w tym właśnie program od tego co robimy zależy postrzeganie Naszego wizerunku. Jeżeli środowiska będą miały ciekawy program, wtedy wizerunek ZHP będzie bardzie pozytywny. Jakiś czas temu przygotowałem pewien clip, który ma pokazywać to co robimy w naszym środowisku ( http://pl.youtube.com/watch?v=E4sfKbwNZiM )ale żeby być atrakcyjnymi musimy mieć atrakcyjny program. Nie wiem czy ten clip w pełni to oddaje, ale mam nadzieje że chodź trochę.
    Co do wędrowników to jest z tym jeszcze gorzej. Przez ostatni rok prowadziłem drużynę wędrowniczą i powiem szczerze, że w tej grupie wiekowej przygotować coś ciekawego jest naprawdę trudno. Przede wszystkim dla ludzi w wieku 16-25 lat w ZHP jest nie za wiele możliwości rozwoju, przynajmniej mi się tak wydaje

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  14. greegorsk pisze:

    Wizerunek to troszkę oddzielny temat. On jest związany z programem, musi mieć pokrycie w programie, ale to jednak dwie różne kwestie. W całościowym myśleniu o programie są gigantyczne zaległości. Jesczze na początku lat 90-tych harcerstwo wbrew pozorom było nowoczesne i z wieloma rzeczami w awangardzie. Pierwsze radia CB w Polsce były na obozach harcerskich (obok taksówkarzy i tirowców). Wspinaczka skałkowa, eksploracja fortyfikacji i podziemi, rajdy przygodowe – przecież w dużym stopniu zaczęli to w Polsce uprawiać ludzie wywodzący się ze środowisk harcerskich. Tak samo rekonstrukcje historyczne. Tak samo gry fabularne RPG i LARP. Podobnie paintball. I wiele wiele innych rzeczy. Ale szybko okazało się, że:
    1) takie rzeczy o wiele łatwiej można robić poza strukturami ZHP,
    2) drużyny harcerskie nie mają pieniędzy na sprzęt do takich zajęć,
    3) nikt nie spróbował doświadczeń środowisk z ww. technikami przełożyć na spójny program Związku, a zwłaszcza przełożyć tych technik na warianty „light” dla harcerzy młodszych.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  15. MaciekP pisze:

    Mam wrażenie, Michale, że koncepcja „statera” metodycznego jest znakomita i do mnie przemawia. Obawiam się jednak, ze właśnie warunkuje ona swobodę w zakresie treści programowej. W momencie stworzenia jednego ogólnego programu Związku, odchodzisz od koncepcji startera.

    Myślę, że trzeba tu podejść „militarnie”. Związek powinien – jako całość – wskazać główne kierunki programowe i postawić cele: za sześć lat chcemy być tacy-a-tacy. Chorągwie rozpisują to sobie na programy dwuletnie, a hufce i drużyny na roczne. Sztuka w takim zbudowaniu programu, żeby drużyny realizujące swoje cele realizowały jednocześnie cele nakreślone przez Związek.

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  16. greegorsk pisze:

    Czasem jest tak, że kiedy pojawi się dobry tekst o współczesnym harcerstwie, to rozpoczyna się potem dyskusja o wszystkim, co skądinąd pokazuje ile jest problemów w ZHP. Ale nie prowadzi to do niczego konstruktywnego, bo pojawia się mnóstwo wątków pobocznych albo temat przechodzi na ogólniki.

    Żeby harcerstwo dobrze realizowało swe cele, potrzebna jest naprawa na wielu obszarach:
    1) demokratyzacja i usprawnienie struktury
    2) upowszechnienie wśród instruktorów świadomości że ZHP jest organizacją wychowawczą a nie jakąś inną (nie organizacją wypoczynku kolonijnego, nie służbą pomocniczą notabli miejskich i powiatowych, nie pospolitym ruszeniem na wypadek III wojny światowej, nie federacją grup towarzyskich etc.)
    3) ugruntowanie stosowania metody harcerskiej (a nie jakiejś innej lub jakiejś jej karykatury)
    4) przemyślenie i budowa wizerunku
    5) stworzenie systemu pozyskiwania środków na przedsięwzięcia programowe drużyn i szczepów (a nie tylko środków na trwanie i łatanie najpilniejszych braków sprzętu obozowego)
    6) PROGRAM
    i zapewne jeszcze wiele innych rzeczy

    Michał nie negował w swoim tekście innych obszarów. Zwrócił uwagę na jeden i postawił tam bardzo dobre tezy. Poza tym niezależnie od tego czy będziemy mieć program „Szeroki” (kitesurfing, karate i poznawanie innych kultur oraz wszytsko inne) czy „wąski” (las, obozowanie, ognisk itd.) to i tak musi on być. Musi być stworzony i tworzony na bieżąco zestaw konkretnych propozycji programowych dla drużynowego – poradniki, pakiety, konspekty, propozycje przykładowych zbiórek i planów pracy, pomysły co robić na biwaku i obozie itd. Potęga harcerstwa w II RP i jego względnie duża siła w latach 1945-1947, 1957-1960 i 1980-1989 brała się właśnie z tego, że było mnóstwo takich wydawnictw.
    W tej chwili mniejszość wybitnych i kreatywnych drużynowych wymyśla różne fajne rzeczy i realizuje na własną rękę , a większość średnich i przeciętnych realizuje to co widzieli 10 lat wcześniej u swoich „mistrzów” albo improwizuje z nie zawsze dobrym skutkiem. Od kilku lat słychać, że potrzebny jest w ZHP pakiet programowy dla „uczciwego rzemieślnika” – dla drużynowego który nie jest samorodnym talentem i charyzmatycznym asem, ale jeśli dostanie dobre narzędzia, to poprowadzi dobrze drużynę.

    Moim skromnym zdaniem dyskusja w tym miejscu tzn. w formie komentarzy do tekstu Michała nie ma wielkiego sensu, tzn. może być ciekawa, ale nie powstanie tu nic konstruktywnego.

    Jeżeli Twoje wezwanie do dyskusji jest czymś więcej niż tylko ogólnym apelem o dyskusję, to potrzebna byłaby platforma do pracy np. w formie forum internetowego. Mogły by tam być np. następujące działy:
    1) jak wygląda program w innych organizacjach skautowych (5-10 najbardziej wyrazistych przykładów)
    2) jak realnie funkcjonuje w ZHP dziś „tradycyjny” program oparty o tzw. techniki harcerskie, co z tego programu opisywanego w poradnikach „jeszcze żyje”, co jest rozwijające a co nie itd.
    3) co dziś interesuje młodych ludzi i co z tego można przenieść do programu harcerskiego i jakich to wymaga warunków (sprzęt, koszty, kadra itd.)

    To wszystko powinny robić od dawna odpowiednie wydziały programowe GK. No ale jakoś chyba nie robią, bo efektów nie widać… Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę, że podobne prace prowadzi od pewnego czasu KPW – praca nad alternatywną propozycją regulaminu stopni i sprawności
    http://www.kragplaskiegowezla.harc.pl/index.php?option=com_punbo&Itemid=92&task=viewforum&id=6http://www.kragplaskiegowezla.harc.pl/index.php?option=com_punbo&Itemid=92&task=viewforum&id=6

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  17. Jest jeszcze jedna rzecz o której zapomniałem. A która jest dość ważna, ale w sumie ulotna. Coś takiego jak „duch harcerstwa”. Nie wiem jak to opisać, może to jest subiektywne, a może istnieje we wszystkim co robimy, ale jakoś inaczej? Nie wiem… Czasami mam wrażenie że ten duch cały jest sobie gdzieś między wędrówką a ogniskiem, między leśnym obozowaniem, a graniem na gitarze. Wiem, wiem, wybrałem rzeczy mało nowoczesne i mało medialne. Ale mam czasami wrażenie, że on trochę gaśnie przy rzeczach na które nie mamy niejako monopolu, które nie są stricte „nasze”. Ten duch jest trochę harctrixowy, trochę eskapistyczny, ale on tam jest i budzi się w człowieku nawet po latach. Jest w zapachu brezentu nagrzanego słońcem, czy w zapachu dymu ogniska… Kiedy wyobrażam sobie harcerstwo bez tego nie czuję go. Ale to tylko ja i moje wspomnienia, może wcale tak nie musi być? O kurde ale romantycznie się zrobiło ;)))

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  18. arex30 pisze:

    Brawo
    Czapki z głów
    Tylko czy dyskusja nie prowadzi zbyt w kierunku kolejnego rozłamu ….
    Czy naprawdę nie ma możliwości naprawić tego …..
    Wiele jest pytań
    Jest też wiele rozwiązań
    Harcerzem się jest przez całe życie
    Harcerstwo to sposób na życie
    Harcerstwo …..
    W pewnym momencie każdy musi sobie sam odpowiedzieć kim jest dla niego harcerstwo. Kim właśnie. Kto to jest Harcerstwo?

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top