Organizacja bez liderów
Leadership is about winning hearts and minds of people to achieve a common goals.
Nie jest sztuką pozyskać ludzi do krótkotrwałych, spektakularnych wydarzeń, które wymagają od ludzi chwilowego zaangażowania, a potem powalają odpocząć. Zgadzam się całkowicie z tym, co powiedziała Janina Ochojska podczas jednego z paneli na V OFIP, że Polacy są społeczeństwem akcyjnym. Dlatego taki sukces odnosi WOŚP? bo wymaga chwilowego zaangażowania i pozwala uspokoić nasze obywatelskie sumienie na cały rok.
ZHP niestety wymaga czegoś więcej – codziennej, systematycznej pracy, pracy drużynowego, instruktora, pełnienia służby. To jest zadanie bardzo “zwykłe”, ale niestety również bardzo trudne.
Dlatego też, tak wiele zależy od drużynowego. Od tego czy będzie on naprawdę liderem dla swojej drużyny, czy tylko sprawnym rzemieślnikiem wykonującym zadania, będzie zależała jakość pracy i rozwój nie tylko jego drużyny, ale pośrednio też całej organizacji.
Jaka jest różnica między liderem a sprawnym rzemieślnikiem?
Lider potrafi angażować
Umie włączyć w pracę wszystkich. Potrafi tak podzielić się zadaniami, że każdy będzie przekonany, że właśnie to chce robić, że przy tym zadaniu się realizuje. Zna swoich ludzi, wie, co potrafią, nie daje im zadań ponad ich możliwości, ale też takich, które nie będą dla nich motywacją. Wybiera te, które rozwijają jego zespół, są wyzwaniem, ale też dają szanse na osiągnięcie sukcesu.
Lider umie motywować
Każdy czasem ma chwile zwątpienia. Każdemu czasem może się coś nie udać. Lider potrafi sprawić, że znowu się chce. Potrafi pokazać sens dalszego działania. Potrafi podziękować, docenić pracę. To powoduje, że harcerz wstaje i idzie dalej, realizuje kolejne zadania, bo wie, że jego wysiłek zostanie przez kogoś doceniony, wie, że warto.
Lider ma inicjatywę, pomysły
Z nim nie można się nudzić. Nie ma dla niego rzeczy nieosiągalnych, nie ma rzeczy, których nie da się wykonać. Jego pomysły są ciekawe i atrakcyjne. Aż chce się włączyć w ich realizację.
Lider ma autorytet
Każdy chce być taki jak on. Nie dlatego, że nosi na ramieniu granatowy sznur. On nosi granatowy sznur, dlatego, że jest autorytetem. Rozumie wiele rzeczy, można się z nim pośmiać i pożartować, ale też przyjść i zapytać o zdanie ? zawsze pomoże, doradzi.
Lider jest sprawiedliwy
Nie zawsze mówi tylko miłe rzeczy. Potrafi zwrócić uwagę, gdy coś zostało zaniedbane, źle wykonane. Jeśli to robi, to nie kieruje się względami osobistymi, ale jakością podejmowanych działań.
Lider jest dobrym przyjacielem
Można mu ufać. Można na niego liczyć w każdej sytuacji. Nigdy nie zawiódł, gdy była potrzebna pomoc. Potrafi dochować tajemnicy. Potrafi wesprzeć, gdy nie wiadomo jak sobie poradzić.
Może to opis idealny?albo raczej idealistyczny?.bo gdy rozglądam się wokół widzę bardzo niewielu takich drużynowych albo inaczej wielu drużynowych, ale niewielu liderów.
Jesteśmy organizacją, której największą słabością jest właśnie brak liderów. Brak tych ludzi, którzy pociągną za sobą tłumy.
Bez liderów – osób kreatywnych, potrafiących zainspirować innych, nawet najlepszy program zostanie zapisaną kartką papieru, której nie ma kto realizować.
Bez liderów – osób, które potrafią pociągnąć za sobą innych, będziemy nadal organizacją, która notuje silną tendencję spadkową, jeśli chodzi o liczbę członków, co gorsza, będziemy organizacją nieatrakcyjną dla ludzi ambitnych, kreatywnych. Będziemy organizacją przygarniających tylko tych, których nie akceptuje otoczenie, i którzy nie radzą sobie w społeczeństwie. I nie chcę być źle zrozumiana ? w ZHP powinno być miejsce dla każdego. Ale przecież my aspirujemy do tego, aby być największą, nowoczesną organizacją młodzieżową. Powinniśmy więc być miejscem zarówno dla tych, którzy nie radzą sobie w otoczeniu społecznym, ale i dla tych, którzy stawiają sobie ambitne cele i poprzeczkę bardzo wysoko.
Bez liderów coraz bardziej będziemy się stawali organizacją niszową.
W chwili obecnej nie jesteśmy organizacją atrakcyjną dla liderów. Nie mamy skutecznego systemu motywowania. Pozwalamy młodym instruktorom się wypalić, zanim jeszcze zdążą w pełni rozwinąć skrzydła. Mimo wielu dyskusji na ten temat, nadal łatwiej nam karać, niż nagradzać. Mamy problem z docenieniem pracy młodych instruktorów, skupiając się na wręczaniu orderów tym, którzy już mają od nich ciężkie kieszenie.
Często tracimy osoby wybitne, te, które mogłyby pociągnąć za sobą innych, ponieważ nie potrafimy z nimi pracować ? bo są powyżej średniej, a my nie jesteśmy na to przygotowani, nie potrafimy ich wesprzeć w rozwoju. Więc oni się zniechęcają i idą tam, gdzie ktoś doceni ich osobowość i pracę zazwyczaj takie miejsce znajduje się już za najbliższym rogiem.
Mamy wielu drużynowych, ale ilu prawdziwych liderów? Ilu takich, których drużyny naprawdę się rozwijają, w których ludzie chcą pracować? Ilu takich, którzy potrafią wychować sobie następcę po to, aby samemu pełnić służbę dalej: w szczepie, w hufcu, w chorągwi?
Dla mnie podstawowym pytaniem, decydującym o być albo nie być naszej organizacji jest to: jak pozyskać, a następnie zatrzymać liderów, którzy będą potrafili pozyskać serca i umysły swoich harcerzy do realizacji zwykłych celów, do pełnienia służby.
Podobne artykuły
Harcmistrzyni. Szefowa Harcerskiej Grupy Ratowniczej "KRAK" i członek Sądu Harcerskiego Hufca Kraków Śródmieście, kształceniowiec. Pracownik organizacji pozarządowej, w której odpowiada za zarządzanie relacjami z sektorem biznesu. Wykładowca CSR w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Trenerka, prowadzi szkolenia z zarządzania, CSR, relacji międzysektorowych.
Bardzo dobry artykuł ! Trafne słowa !
Tylko co należy zrobić aby zhp było organizacją atrakcyjną dla liderów?
Tu się zaczynają właśnie schody. Wydaje mi się Olu, że to głównie przez problemy i bariery na które natrafiamy w zhp mamy właśnie taką tendencję spadkową liderów. Z drugiej strony lider powinien umieć dogadać się z każdym, a wszelkie problemy wpisane są w jego plan codzienny. Co jednak się dzieje gdy na stanowiskach odpowiedzialnych w Naszej Organizacji często zasiadają ludzie nie kompetentni, nie profesjonalnie podchodzący do projektów. Lider z reguły w tedy podejmuje walkę próbuje coś zdziałać zmienić często jednak tak zakorzenione w wielu niekompetentnych instruktorach błędne podejście wygrywa ! I co robi wtedy Lider ? rezygnuje, odchodzi, szuka nowej lepszej organizacji bądź ludzi którzy docenią jego pracę. Pozostają więc “niekompetentni instruktorzy”, którzy wybierani są znowu na odpowiedzialne funkcję. Z reguły boją się wymagających projektów, ambitnych planów, reform itd, itp – bo tak jest łatwiej, prościej, realizują tylko te cele, które przyniosą im korzyści. Koło się zamyka. A wina moim zdaniem leży PRZEDE WSZYSTKIM w systemie kształcenia. Szkoleń jest mało, a takich profesjonalnych dla Liderów jak kot napłakał. Jeżeli chcemy być organizacją z prawdziwego zdarzenia, atrakcyjną dla młodzieży, nowoczesną, z zapleczem dobrze wyszkolonych liderów potrzebna jest reforma, która będzie dotyczyła wszystkich aspektów pracy w zhp. Zaczynając od programu, przez kształcenie a kończąc na wizerunku. Jeśli będziemy mieli atrakcyjny program ludzie zrozumieją że warto pracować dla tej organizacji, nim się obejrzymy wizerunek Naszej organizacji będzie na tyle pozytywny, że liderzy sami napłyną.
:)
Bardzo fajny tekst – zwracasz uwagę na dość istotny problem naszej organizacji. Warto byłoby przyjrzeć się temu dokładniej i spróbować zdiagnozować sytuację.
Maxen – Twój komentarz jest dla mnie zupełnie niezrozumiały. Mało kto może stać się liderem – jest to taki zestaw cech i uwarunkowań, który ma się wrodzony. Płynie z tego wniosek, że w szeregach Związku jest zapewne cała masa młodych liderów, którzy mają po kilka/kilkanaście lat i niedługo byliby w stanie podjąć się odpowiedzialnych zadań. Warto zadać sobie więc kilka pytań.
Czy oferujemy młodym ludziom możliwość odkrycia swoich zdolności? Czy w hufcach jest ktoś kto obserwuje 15 latków i typuje kandydatów do funkcji drużynowego? Czy w drużynach zastępowymi są naturalni przywódcy, czy ci posiadający największą wiedzę, najgrzeczniejsi, najstarsi (wiekiem, stopniem, etc.)? Czy dajemy szansę działania młodym liderom? Czy wspieramy w jakikolwiek sposób harcerzy zainteresowanym wstąpieniem na instruktorską ścieżkę? Czy przygotowując nabór do drużyny myślimy o zachęceniu jak największej liczby dzieci (a później jakoś to będzie), czy wyłapujemy liderów i powierzamy im zadanie stworzenia zespołu?
Dla mnie te pytania są retoryczne, ale warto zastanowić się nad każdym z nich i dokładnie sprawdzić dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. Może błąd leży już w metodzie, bo nie podkreśla ona roli przykładu osobistego i wagi kierowania życiem organizacji przez liderów?
Mamy ogromny potencjał, mamy masę młodych liderów, w których dopiero wykluwają się zdolności przywódcze. I mamy szansę dać im się rozwinąć, stworzyć możliwości do działania na rzecz ZHP. Musimy tylko wszyscy zrozumieć, że z tej szansy trzeba zacząć korzystać od teraz…
A może warto temat ugryźć z zupełnie innej strony? Zapomnieć na chwilę o żywotnych interesach ORGANIZACJI?
Po pierwsze “bylejakoś…byle dużo”. Ciągle tylko tendencja spadkowa i niszowość… Na razie tendencja jest taka, że utrzymujemy pod respiratorem wiele środowisk, które powinny zniknąć. Postawić na efekty, a nie na liczebność i autopromocję. Tylko w zdrowych środowiskach można przygotować “liderów” takich, jakich potrzebujemy. I niech ta ORGANIZACJA liczy sobie 1,5 tysiąca osób. Scouting polski zaczynał od zera.
Po wtóre, przeliczyłam na ilu “kursach liderskich” byłam. I z ZHP i ogólnie. To ciekawe, że u nas mówi się o “liderze idealnym”, gdzie zawsze na kartce mniejszej lub większej wypisuje się cechy. Widziałam różne kartki i różne grupy. W istocie jednak nie różniące się zbytnio od siebie… Tylko, że my uczymy jaki jest lider idealny, a nie jak się stać liderem idealnym. Hasło “praca nad sobą” niewiele pomaga.
Zadaniem instruktora jest wychwycić wszystkie talenty i słabe strony podopiecznego. Każdy z nas rodzi się z pewnym zasobem i potencjałem. Jednak nigdy nie ma się gotowego produktu jakim jest przywódca. Dopóki nie pomoże się właściwie rozwinąć PREDYSPOZYCJI. A co najważniejsze nie tylko przecież zależy nam na osobach, które w piaskownicy rządzą wymachująć łopatką, ale na odpowiedzialnych i mądrych inspiratorów, odkrywców.. predyspozycji.
Każdy potencjał ludzki jest naszym kapitałem. I tylko to, czy potrafimy i w jakim zakresie oraz jak długo z niego skorzystać świadczy o naszych umiejętnościach przywódczych. Kiepsko świadczy.