search
top

Obrazki z lata

Ja stoję zawsze pod bezanem. Stamtąd mam najlepszy widok na wszystko co się dzieje na łódce.

Tego dnia, wiało na granicy legalności pływania DZ, 5 do 6B. Ale Zalew Szczeciński miał większy rozkołys niż wskazywałaby na to siła wiatru, a wszystko przez to, że generalnie jest to akwen dość płytki. A do tego byliśmy na zawietrznej stronie Zalewu, tym bardziej narażonym na wysoką falę.

Słońce, wiatr, fala… można powiedzieć, czego chcieć więcej… Ale człowiek stojący pod bezanem, stoi wsłuchany we wszystkie odgłosy jachtu. Słyszy jak napinają się wanty, czuje drżenie pracującego miecza, odczuwa to gdzie przenosi sie środek ożaglowania wszystkich trzech żagli, widzi szkwały i dziady. Nerwy jak wanty napięte. Bo 5/6 dla DZ przy dużej fali, to dla sternika nie tylko radość żeglowania, ale przede wszystkim odpowiedzialność, za sprzęt, za ludzi. Do tego kierowałem obozem żeglarskim, na który składały się w sumie trzy jachty. Więc oprócz słuchania własnej łodzi, oczy przyklejone do lornetki patrzyły co u innych.

Jeden z naszych jachtów miał jakiś kłopot. Asystowaliśmy mu na tyle, na ile to było potrzebne, ale żeby dojść do niego trzeba było iść bajdewindem. Surfing po falach na ciężkiej DZ nie często się zdarza, więc wypadałoby sie cieszyć, ale w głowie tylko jeden rodzaj myśli: czy sprzęt wytrzyma? Czy żagle się nie porwą? czy nikt nie wypadnie jak podskakujemy na fali? I najtrudniejsze pytanie – czy „jakbyco” – to dam radę? W głowie różne scenariusze, podpowiadane doświadczeniem i teorią. I przepisami.

Popołudnie, Trzebież. Port. Rozbijamy namioty, zabezpieczamy jachty cumami, szpringami, brestami… bo mimo, że port, to tu też dmucha i buja… Wszyscy bezpieczni, szczęśliwi. Kończy się kolejny dzień obozu – rejsu. Myślę, że wszyscy czują, czują że od nich też zależało dzisiaj to, czy dopłyniemy bezpiecznie. Od pracy na sterze, na szotach, na mieczu, cumach, fałach. I wszyscy czują, że razem daliśmy radę. Odpowiedzialność.

I w takim momencie, siedzę pod moim bezanem w porcie i myślę, że jest dobrze. Że może warto było wypełnić o te kilka dokumentów więcej niż wymagałoby tego kuratorium, może warto było poświęcić 10 dniu urlopu na obóz i warto było popłynąć DZtami właśnie. Siedzę pod bezanem i przeżuwam jeszcze to niedźwiedzie mięso, które dał mi dzisiaj Zalew do spróbowania. I jestem więcej niż pewien, że tak właśnie smakuje harcerstwo.

Rafał Klepacz

VN:F [1.9.7_1111]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Rafał Klepaczharcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP. Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.

One Responseto “Obrazki z lata”

  1. Tomek Grodzki pisze:

    Ja z tym „bajdewindem” to bym nie szalał :-) A jak sie fo tego doda „bezan” to już chyba mamy gotowy przepis na jakieś coś…

    VN:F [1.9.7_1111]
    Rating: 0 (from 0 votes)
top