search
top

O programie

Gdyby ktoś zapytał mnie, który z obszarów działania ZHP jest najważniejszy, bez wahania odpowiedziałabym, że to program. W dodatku jestem przekonana, że większość znanych mi instruktorów również by tak odpowiedziała. Kiedyś myślałam, że odpowiedziałby tak każdy, ale potem poznałam niektórych komendantów hufców, chorągwi, niektórych członków władz na różnych szczeblach i okazało się, że jest wiele osób, które tak nie myślą.

Rok temu wybraliśmy nowe władze. Tak, wiem, wybraliśmy to złe słowo, bo ja np. nie wybierałam:) ale wybierał przeze mnie wybrany delegat, no nie głosował na te akurat władze ale przecież to jest właśnie demokracja. Gdy już ochłonęłam po zjeździe, pomyślałam sobie, że trzeba te władze wspierać, bo to władza mojej organizacji. No i poza tym to światli ludzie, mądrzy a większość z nich (tak myślałam) ma podobne spojrzenie na program, wiec ZHP w swej istocie nie upadnie.

Minął rok. Moja wiara już nie jest tak wielka. Głównie ze względu na program. Najpierw odpowiadała za ten obszar Dorota Całka, ale ona zajmowała się też wizerunkiem. Moim zdaniem trzeba być wybitnym człowiekiem, by podołać obu tym obszarom, więc podziwiam Dorotę, że się zdecydowała. Niestety czas pokazał, że tak odważny krok, był zbyt odważny i nieskuteczny. Już zimą nie było osoby odpowiedzialnej za program, a obszar był zaniedbany. Szefowie zespołów początkowo zmotywowani do pracy, zagubili się w braku informacji, braku konsultacji i w braku świadomości, kto właściwie jest ich szefem. Kolejne spotkania obszaru program z przedstawicielami komend chorągwi były przenoszone w czasie. Informacje przekazywane w ostatniej chwili. Ale to nic, w końcu nie struktura jest najważniejsza , choć jeśli ludzie w tej strukturze nie mają chęci, by pracować, to kto niby ma wspierać program?

Pod koniec lutego zrobiło się wolne miejsce w GK. Miód na moje serce, bo Naczelniczka poinformowała, że uzupełni skład GK kimś, kto będzie odpowiadał za program. Z niecierpliwością obserwowałam kolejne rozkazy, słuchałam informacji dochodzących z GKi pytałam na kolejnych posiedzeniach RN, gdzie jest ten człowiek, kim jest, kiedy zacznie pracować. Nawet na chwilę się pojawił, ale dość szybko zniknął a obszar programu nadal był zaniedbany. W końcu przyszedł czas na podsumowanie pracy GK w 2007 roku. Opinia komisji RN ds. programu i pracy z kadrą, była na tyle druzgocząca, że hm. Dorota Całka nie otrzymała absolutorium. Czy istnieje dobitniejszy sposób na wskazanie, że źle się dzieje w tym obszarze?

W sierpniu na wolne miejsce w GK, pół roku po tym, jak stało się ono wolne, dołączył człowiek odpowiedzialny za wsparcie zarządzania. W samej GK mamy już dwie osoby odpowiedzialne za ten obszar, jest także pełnomocnik ds. zarządzania. Ale gdzie jest ktoś, kto w samym zarządzie będzie odpowiadał za program? Ja wierzę w ludzi, wierzę, że każdy z członków GK mógłby się tym programem zajmować, no prawie każdy. Ale jednak doświadczenia Doroty pokazują, że nawet wybitne jednostki nie dają rady.

Program sam się nie zrobi. Szczytna jest idea i jakże prawdziwa, że to w drużynach on powstaje. Naczelniczka na jednej z RN nawet wspominała, że to jest właśnie koncepcja obecnej GK na program w ZHP: program powstaje w drużynach. To ważne, bo to znaczy, że istnieje zrozumienie tego, czym program jest. Zjazd Programowy ZHP nawet go zdefiniował, program to: to, co harcerze robią, to, po co to robią i jak to robią. Jeśli przyjrzeć się definicji to program składa się z trzech części, z metody, misji (celu) i treści. Drużynowy odpowiada za treść. Ale ktoś inny powinien pracować nad metodą, nad celem. Ktoś inny powinien zająć się opracowaniem narzędzi i sprawdzać, czy są wciąż aktualne. To jest to, czym drużynowy się nie zajmie, bo te elementy programu nie powstają w drużynach, one powstają w organizacji, po to, by organizacja w całości była jednością pod względem programu i by różne działania, które wymyślą różni drużynowi, każdy z nich mógł wykonywać tą samą metodą. Bo metoda i cel są kwintesencją harcerskości. Inaczej będziemy mieli dużo różnych metod, metodyk i narzędzi, a wtedy to już tylko krok do rozejścia się również celu. I po to właśnie potrzebni są ludzie na szczeblu centralnym, którzy takimi działaniami się zajmą, nie zrobi tego jedna osoba w randze szefa wydziału, choć trzymam kciuki za Emilię Kulczyk-Prus – teraz to ona musi zostać wybitną jednostką. Powodzenia

VN:F [1.8.1_1037]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Podobne artykuły

Katarzyna Krawczykharcmistrzyni, instruktorka hufca Radom miasto, członkini zespołu kadry kształcącej; była drużynową, komendantką związku drużyn, szefem Harcerskiej Szkoły Ratownictwa, instruktorką Wydziału programowego GK ZHP, przewodniczącą komisji ds. programu i pracy z kadrą Rady Naczelnej ZHP; redaktor merytoryczny, trenerka umiejętności psychospołecznych, wiceprezes zarządu Pracowni Wspierania Organizacji Pozarządowych.

Leave a Reply

top