Harcerski pesymizm
“Boję się, że już za późno na nadzieję. Czasem wątpię czy dobrze robię przygotowując swoich następców. Po co im ta cała frustracja, przecież za oknem jest cudowny świat dziwów i przygód. A tu? Sarkofag pełen śmiercionośnych mikrobów.”
To nie moje słowa. Jest to fragment komentarza użytkownika o nicku “Magheru” pod artykułem “Okiem frustrata” na tym blogu. Jego lektura skłoniła mnie do przemyśleń na temat harcerskiego pesymizmu. Zupełnie nie wiem czemu, ale ten “trend” jest teraz modny w naszym instruktorskim światku. Chcesz zaistnieć pośród dyskutantów jako trzeźwo myślący, pewnie stąpający po autostradzie życia człowiek? Jako świadomy instruktor, sumienie harcerstwa? Jest metoda – podkreśl negatywy, wskaż problem, pokaż, że go dostrzegasz. A najlepiej podkoloryzuj troszkę, oprzyj na jaskrawym, głośnym przykładzie, porozstrząsaj, a na koniec dorzuć bystrą pointę i wszystko okraś nutą zadumy nad tym, jak to wszystko jest teraz daleko od harcerskich ideałów. Wystarczy ten schemat przyłożyć do dowolnego obszaru naszego związkowego życia (daję głowę – sprawdzi się wszędzie) i już można spokojnie starać się o szarżę wieszcza pośród zagubionych.
Niedawno na przykład na listę dyskusyjną [czuwaj] jeden z użytkowników przysłał link do artykułu prasowego. Zanim nań kliknąłem przeczytałem oczywiście resztę maila – tu autor ubolewa nad tym, że wielu ludzi podobnych do tych, którzy opisani są w polecanym przez niego artykule, jest pośród instruktorskiej braci. A nie są to dobrzy ludzie. Są źli, apodyktyczni, tresują podwładnych, są jak “południowoamerykańscy dyktatorzy”, “ubezwłasnowalniają i mobbingują podległych sobie instruktorów”. Jakby powiedziano w jednym z polsatowskich seriali: O Matko kochana! Wystraszony klikam więc w linka, aby dowiedzieć się o czym jest tenże straszliwy artykuł, jakie nieprawidłowości harcerskiej pracy opisuje. I co? I okazuje się, że dotyczy on jakiegoś okrutnego dla podwładnych naczelnika jednej z jednostek Straży Miejskiej! No co to za pomysł był, aby taką sytuację przyrównywać do środowiska ZHP!? Co ma strażnik do harcerza?
Czym kierują się osoby, które próbują systematycznie wrzucać nas wszystkich pod zimny prysznic, używając skrajnie negatywnych przykładów, czarnej retoryki? Poszukując odpowiedzi na to pytanie doszedłem do niepokojącego wniosku. Bo wykluczywszy przez szacunek do powyżej cytowanych autorów ich złe zamiary dopuszczam myśl, że stan ZHP przez nich opisywany jest prawdziwy. Oznaczałoby to, że rzeczywiście Związek jest siedliskiem bezrozumnych tumanów, którzy ślepo poddają się działaniom oszukańczych dygnitarzy, krocząc zupełnie obok drogi, jaką wyznacza misja ZHP i płynące z Prawa Harcerskiego wartości. No tylko, że ja się z tym nie zgadzam. Bo jeżeli nie podoba nam się stan aktualny – zmieńmy go! Od lat słyszę, że się nie da, że nie można wybrać innego komendanta hufca czy chorągwi, że Zjazd nie podejmie takich czy innych decyzji, bo są tam sami starzy, betonowi delegaci – “śmiercionośne mikroby”. Nonsens – tam są, przynajmniej “też”, zwykli, liniowi instruktorzy, prowadzący drużyny, szczepy i hufce. A skoro tak – to znaczy, że władze ZHP, szeroko rozumiani MY, chcemy, żeby było tak jak jest. Bo to MY podejmujemy decyzje. A na pewno chcą tego wszyscy Ci, którzy nie próbują zmian.
Wracając do mody na pesymizm. Jeszcze dwa jego aspekty zewnętrzne chciałbym podkreślić. Pierwszy jest taki, że w skrajnej postaci przeradza się on w zgorzkniałość. Narzekanie na wszystko, krytykanctwo, ze świadomą rezygnacją z próby wpłynięcia na zmianę, z uwagi na założenie wstępne – nie da się. Sytuacja jest beznadziejna, wiem o tym, ale nie ma sensu walczyć, bo to tylko marnowanie energii, z góry skazane na porażkę, bo przecież wielu już próbowało. O tym zdaje się pisze Magheru w przytoczonym na wstępie komentarzu. Skąd w młodej instruktorce (której nie znam niestety osobiście, więc polegam tylko na koledze Google’u) taka frustracja?
Druga kwestia to nieustannie powracający w tym aspekcie argument Prawa Harcerskiego. To właściwie temat na kolejny wpis, a nawet kilka tekstów, zatem tutaj tylko pobieżnie. Prawdopodobieństwo, że w trakcie pesymistycznych wywodów ich autor wykaże sprzeczność omawianej sytuacji w ZHP z Prawem Harcerskim zmierza do pewności. Za każdym razem jest tak, że narzekamy na to, co się dzieje, wskazujemy błędy, a potem nagle pojawia się jedno zdanie: A gdzie tu punkt … (tu wstaw odpowiedni liczebnik) Prawa Harcerskiego?! Moi Drodzy – dajmy już pokój tym odwołaniom. Wszyscy wiemy, jakie wartości są harcerskie, a także, że mamy w zgodzie z nimi postępować. Miast pokazywać błędy – podkreślajmy pozytywy. Zamiast narzekać na stan obecny – próbujmy go zmienić – to oczywiście jest możliwe!
I uprzedzając spodziewany komentarz – tak, zauważyłem, że tym tekstem wpisałem się w retorykę, którą opisałem. Ponarzekałem bowiem na to, co dzieje się aktualnie w ZHP. No, ale przynajmniej nie zakończyłem zdaniem: A przecież “Harcerz jet zawsze pogodny”!
Hm… Może nie da się inaczej? Nie! Się da się da się da się da się ……..
Podobne artykuły
harcmistrz, instruktor hufca Goleniów, w chorągwi zachodniopomorskiej; jest szefem hufcowej KSI i KRH, członkiem komisji statutowo-regulaminowej Rady Naczelnej ZHP; był komendantem hufca, wiceprzewodniczącym chorągwianej komisji rewizyjnej, przewodniczącym chorągwianego sądu harcerskiego; prawnik, sędzia sądu rejonowego w Szczecinie
W ZHP jak również w całym społeczeństwie jest pewna grupa osób, która uważają że nie da się nic zrobić, to jest bez sensu itd. itd. Negatywny sposób myślenia nie tworzy niczego dobrego. Jeśli myślisz, że nie da się nic zmienić – to w konsekwencji nic nie zmienisz. Taki sposób myślenia wynik jednak z wielu czynników : braku motywacji, odpowiedniego przeszkolenia, niekompetencji itp. Im więcej ludzi myślących w kategorii “nie da się” tym mniejsze szanse na zrobienie czegokolwiek. Najlepiej zacząć zmiany od siebie “praca u podstaw” (drużyny, hufce) jeśli tam będzie dobrze to stan faktyczny całej organizacji również będzie dobry.
Cały problem w tym, że ten harcerski pesymizm jest obecny właśnie na tym blogu. I to nie za sprawą komentujących, a piszących…
Artykuły o takim wydźwięku to:
“To fast…”;
“Organizacja bez liderów”;
“Instruktora okryj kocem”;
“Czas na program”;
“Ekokłamstwa…”;
i wiele innych…
W zasadzie większość dotychczas zamieszczonych tekstów wpisuje się w ten harcerski pesymizm. I teraz patrząc na komentarze można powiedzieć, że autorzy przyciągają podobnych do siebie czytelników.
Dobrze więc, że ktoś dostrzegł, że coś jest nie tak. Dobrze by było, aby coś się zmieniło na tym blogu. Dobrze gdyby blog inspirował a nie informował o szczegółach tego, co już wiemy… że jest źle…
Gdyby było dobrze, to teksty co by można było poprawić czytalibyśmy na oficjalnych serwisach ZHP, a nie gdzieś, gdzie nikt nas nie ogranicza i nie cenzuruje :-)
może dlatego że jest tych problemów tak wiele i w tak dużej ilości dziedzin harcerskiego życia? myślę sobie że pesymizm pesymizmem ale i tak przydaje się krytyka i zdecydowanie dobrze jest jeśli to krytyka konstruktywna. bo można powiedzieć że jest źle (mimo tego że każdy o tym wie), ale przy tym można dodać jak z opisywanym problemem można sobie poradzić.
zresztą jest różnica między zwróceniem uwagi że np. te działania ekologiczne są na pokaz (bo w większości są) od stwierdzenia iż fajnie że na silesi były drewniane sztućce.
pozatym Mariusz może Ty podzielisz się swoimi pomysłami i zainspirujesz jakiegoś czytelnika tego blogu?
Moje pomysły i inspiracje znajdziesz na stronie HR. Zapraszam i polecam :) Podałbym link, ale dwa razy już wpisywałem komentarz z linkiem i się nie pojawił…
Linki się nie pojawiły Mariuszu_M gdyż administrator uznał, że na blogu tym że nie będzie takowych odnośników, czemu to służy nie wiem ??!! . Jeśli możesz więc prześlij mi proszę ten odnośnik na meila : maxen.maxen@gmail.com za co był bym bardzo wdzięczny.
Dodatkowo chciał bym wszystkim, którzy chcą być jeszcze bardziej pozytywnie nastawieni do ZHP i całej organizacji zapoznanie się 7 zasadami pozytywnego nastawienia, które brzmią :
1. Wierz we własne możliwości
2. Dostrzegaj w innych to, co najlepsze ? traktuj innych dobrze, będziesz traktowany dobrze
3. Zauważaj okazje, próbuj, ryzykuj. Lois Wyse, szef firmy reklamowej powiedział kiedyś: ?Always say yes because nothing ever happens to people who say no?. Jeśli jesteś pozytywny, znajdziesz okazję nawet w niesprzyjających okolicznościach.
4. Myśl nad rozwiązaniami, nie myśl nad problemami
5. Dawaj i bądź szczodry w myśl angielskiego powiedzenia ?secret of living is giving? [sekret życia to dawanie]
6. Bądź wytrwały. Nic nie wychodzi? Poszukaj rozwiązania, ono gdzieś tu jest.
7. Bądź odpowiedzialny ? Maxwell przekonuje, że to co pozytywne zdarzy się tylko wtedy, gdy weźmiesz pełną odpowiedzialność za swoje myśli i działania. Nie zrzucaj winy na okoliczności, swoją przeszłość i ograniczenia. Okoliczności tworzysz ty, patrz w przyszłość i zwalczaj to, co cię ogranicza.
Dla mnie osobiście te zasady są święte i ich przestrzeganie wreszcie lub nie, ale przynosi genialne rezultaty.
Przejrzałem ostatni nr Haera i przyznam że też większość jest w tym samym “pesymistycznym” tonie… to chyba taka nasza już przypadłość.
Faktycznie… poczytaj więc moje artykuły ze wcześniejszych numerów… Bo w ostatnim niczego mojego nie ma…
Tak sobie myślę, że może ten pesymizm jest modny, bo jest taki “dojrzały”? Cieszy się tylko dzieciak, który nic nie rozumie, naiwniak? “A my, dorośli widzimy i rozumiemy problemy…”
Wobec tego chciałam przedstawić mój magiczny sposób, jak pozbyć się pesymizmu w patrzeniu na Harcerstwo. Idę na zbiórkę mojej drużyny, wyjeżdżam z dziewczynami na biwak… Kiedy obserwuję “podmioty pracy harcerskiej” w działaniu, bawię się i rozmawiam z nimi, patrzę, jak się zmieniają, nie potrafię być pesymistką :).
Zresztą wtedy nie ma na to miejsca – muszę działać, mogę zmieniać i mam w rękach MOC, uśmiechy ich wszystkich!
Zresztą, czy to nie jest najważniejsze? A proste.
Mariusz do Twoich też doszedłem i pokazują co można ciekawego zrobić. zauważ że tutaj też jest kilka artykułów o podobnym wydzwięku. jednak sam stwierdziłeś że jest też tam pesymizm.
myślę że najbardziej optymistyczne jest właśnie czerpanie tej siły z młodych drużynowych, którzy z zapałem podchodzą do tego co robią.
Proponuję przeczytać jeszcze raz komentarz. Może odnajdziecie w nim nie tylko pesymizm.
Entuzjazm nie wystarczy. Młodość- wspaniały czas, ale potrzeba młodym drużynowym narzędzi i instrumentów do pracy “na żywym”. Za mało ich w kursach drużynowych… więc może wreszcie pokusiłbysmy się na program długofalowych szkoleń specjalistycznych? Z podgrzewanymi fotelami…
A tak już nawiasem, interesujące zwyczaje: wykorzystywanie czyjegoś tekstu w leadzie (!) artykułu bez poinformowania autora, szukanie przez Google…
Nie podpisujesz się imieniem i nazwiskiem – stąd szukanie przez Google. A to jest blog, nie gazeta. Komentujemy publiczne wypowiedzi innych osób. Bo to jest tak, że jak napiszez coś w internecie, to sporo osób to widzi…