Ekokłamstwa – akcja demaskacyjna cz. II
Wszyscy byliśmy w tym roku na obozach. Wszyscy pewnie używaliśmy plastikowych butelek na napoje. I zapewne wszyscy wyrzucaliśmy te butelki do worków, które później opuszczały obóz w drodze na wysypisko śmieci. Nikt nie zakopuje takich butelek w ziemi. Bo, jak wiemy, będą się tam rozkładały setki lat.
A co z tzw. wstydliwym tematem, efektem defekacji ludzkiej? Latryna, dołek 2 na 2 bez dna i zakopany na koniec obozu? Złe wieści. Zakopana głęboko w ziemi latryna będzie się rozkłada tyle samo co zakopane plastikowe butelki. Smutne?
Moim zdaniem, podejście do latryn doskonale obrazuje podejście do ekologii w niektórych środowiskach. Kiedyś spotkałem się z takim sposobem myślenia, mówiącym że futra z norek, są ?ekologiczne?. Bo nie są sztuczne. Podobnie w ZHP. Latryna zakopana głęboko w ziemi, to przecież natura do natury! Sama ekologia! Plastikowy toi ? toi opróżniany przez wóz asenizacyjny (albo nawet plastikowa beczka oczyszczana przez ten sam wóz) to coś sztucznego, nienaturalnego, jakby? wbrew naturze.
Pewnie takie myślenie, wynika z tego, że np. plastikowa butelka wyrzucona pod drzewo, będzie pod nim leżała za rok i za dziesięć lat. Przysłowiowa, za przeproszeniem, kupa zrobiona pod drzewem zniknie po kilku miesiącach. Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy ? my troszczący się o przyrodę harcerze – wiedzieć co przyrodzie szkodzi a co nie. Powinniśmy wiedzieć, że efekt ludzkiej defekacji, zakopany płytko pod ziemią, zutylizuje się po kilkunastu tygodniach. Zakopany głęboko pod ziemią (już pół metra pod nią) efekt defekacji kilkudziesięciu uczestników obozu, ma szanse nie rozłożyć się prawie nigdy.
Podobnie np. prycze. Żerdzie są naturalne. Drewniane. Kanadyjka z dodatkiem aluminium i plandeki ? sztuczna i plastikowa. A spać na samej karimacie na ziemi nie wolno, bo nie można na niej ładnie poukładać koca na poranne sprawdzanie porządków. Zresztą, karimata też ze sztucznego materiału. Więc my harcerze wybierzemy tę naturalną. Ekologiczną. A że żerdka rosła 15 lat? Spali się na koniec obozu, śladu nie będzie? Duńczycy (ci plastikowi skauci) po obozach składają drewno po obozie do specjalnych boksów. Za rok znowu do wykorzystania. Dlatego też w pionierce nie używają gwoździ, bo trudniej się takie zbijane urządzenia demontuje. A jak powiązane, to wystarczy tylko rozciąć sznurki?
To co się dzieje z kupą na obozach obrazuje nasze podejście do współczesnego świata. Zakopujemy latryny, bo tak zawsze robiono. Powtarzamy to czego nauczyliśmy się od naszych poprzedników. A że świat się zmienił, że badania, że dziś wiedza naukowa mówi co innego niż 40 lat temu ? nieważne. My i tak wiemy swoje. Latrynę zakopać. Żerdki po pionierce ? spalić. Drewno ? odrośnie.
A przyroda? No? miłujemy! Chronić nam nie kazali, jeno miłować tylko.
Nie chcę pozamykać obozów harcerskich w stanicach. Wybór ? obóz na łonie przyrody z latryną w ziemi i pryczami z żerdzi ? a stanica, jest wyborem kłamliwym. Jeśli mamy dbać o przyrodę i ją chronić, to powinniśmy tak organizować nasze obozy, by nasza obecność nie szkodziła przyrodzie. Wyjściem jest latryna rozproszona, lub wywożenie efektów defekacji z lasu. Wyjściem jest takie organizowanie obozów, by nie zużywać kilkunastu kubików drewna do celów noclegowych i zdobniczych, bo to by je na koniec spalić. Może takie przeorganizowanie sposobu żywienia i noclegów, by do lasu nie musiały wjeżdżać ciężkie (i głośne) pojazdy ciężarowe, dowożąc ciężkie namioty i wyposażenie.
Wszyscy wokół już tak robią, więc i my na pewno też potrafimy. My, nietradycyjnie, trochę zostaliśmy z tyłu w kwestii ochrony środowiska, ale wierzę, że można nadrobić i zmienić swoje podejście do matki ? natury.
Podobne artykuły
harcmistrz, zastępca komendanta hufca ZHP Radom - miasto i Szef Zespołu Kadry Kształcącej Hufca Rafom - miasto. Socjolog, samodzielny badacz badań rynku i opinii. Instruktor żeglarstwa PZŻ. W ZHP pełnił funkcje drużynowego, zastępcy komendanta hufca ds programowych, Szefa HSR, Kierownika Wydziału Badań i Analiz GK ZHP, Wiceprzewodniczącego ZHP.
Jego pasje to żagle, góry, bieganie, kajaki i rower.
Ciekawe ;) Zainteresowanych podnoszeniem wiedzy i zdobywaniem kwalifikacji z zakresu ekologicznego obozowania polecam poniższy link:
http://www.warnborough.ac.uk/SC/Courses/Product.aspx?id=337
Ale to dla tych, którzy są dobrzy z angielskiego i mają pieniądze na własny rozwój :)
Hmm.. No tak kanadyjski są „be”.. Jeśli ktoś nie lubi kanadyjek to polecam hamaki.. Równie wygodne. Żyjmy w zgodzie z naturą, segregujmy śmieci. Dla mnie na chwilę obecną to fikcja i puste hasła. Wystarczyło być na Silesii, gdzie dopiero pod koniec zlotu dostawiono pojemniki na niezjedzone resztki, które do momentu ich pojawienia mieszały się z opakowaniami oraz drewnianymi sztućcami. Każdego dnia wchodząc do namiotu-stołówki można było poczytać instrukcje o segregacji odpadów oraz informacje o partnerze zlotu – Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.. I na co to? Myślę, że przed nami jeszcze wiele milowych kroków i sporo pracy nad naszą świadomością ekologiczną..
O latrynach nie będę nic pisał bo się nie znam :) Ale ufam e Rafał pisze prawdę.
Co do żerdzi…
Nie dajmy się zwariować. Można by powiedzieć że każdy „mieszczuch” jest o wiele bardziej ekologiczny od harcerza – prawie nie jeździ do lasu. Harcerz jeździ i wiadomo że zawsze coś zadepcze, czy równowagę ekologiczną zakłóci ;)
Żerdzie kupowane od leśniczego są zazwyczaj przeznaczone do ścięcia, to element gospodarki leśnej, sadzenia drzew pod uprawę i chyba ich ścinanie jest tak samo nieekologiczne jak ścinanie żyta, czy pszenicy :)
Po pierwsze nie szkodzić …..Ale też i jak napisał g00 nie dajmy się zwariować. Czy chcemy, czy nie chcemy, człowiek JEST / kłopotliwą/ częścią ekosystemu. Tak sobie myslę, ze skazani jesteśmy na małe, ale efektywne programowo i przemyślane w szczegółach obozy. To bardzo dobrze ! Problem zaplecza sanitarnego dla 30 osób moze być racjonalnie rozwiazany, nawet z uzyciem latryny, której dół będzie…zabezpieczony folią / sanepidy w dawnym Koszalińskim/.
Drewno, w stosownych pakietach przygotuje leśniczy w ramach sanitarnych leśnych przecinek, wykorzystamy je wiążąc i kołkując.
Część pionierki funkcjonalnej przygotujemy z elementów składanych w domu.
Z kąpieliska wyeliminujemy detergenty. Wodę pobierzemy z abisynki, a zużytą przefiltrujemy prze polowy osadnik. Ściółki i darnie nie będziemy niszczyć, nie okopując namiotów i wyznaczając szlaki. JEŚLI KADRA I UCZESTNICY ROZBIJAJĄC OBÓZ „NAUCZĄ SIĘ LASU” choćby zabezpieczając odkryte mrowiska, to może wrócimy do życia z przyrodą a nie na jej przekór. pionierka obozowa to sztuka, a nie zlecenie dla firmy pana Frania zawiadującej hufcową bazą z czasów średniego Gierka.
Ale Wilku… cóż da ta folia wyłożona w dole latryny? Czy dzięki temu ekstrementy rozłożą się szybciej? Mam wrażenie, ze to jeszcze spowolni proces rozkładu. Sęk w tym, że taki dół z kupami harcerzy, którzy świetnie bawili sie przez 14 dni obozu latem 2008 roku, zakopany 1,5 metra pod ziemia ma szanse zutylizować się zupełnie za kilkaset lat. I ta folia mu w tym nie pomoże. A w mojej ocenie, przyrodę powinniśmy zostawić w stanie takim, w jakim ją zastaliśmy. Inaczej, za 50 lat, na tej samej polance, nie będzie już gdzie wykopać kolejnej latryny…
Rafale, Twój tekst jest bardzo pożyteczny, porusza istotne problemy, ale jak w przypadku większości tekstów na zhp24 można się zgodzić z 90% a pozostałe 10% budzi gdzieś większy czy mniejszy sprzeciw. Bo felietonistyczna forma nie sprzyja raczej precyzyjnemu definiowaniu problemów, a przy okazji „demaskowania kłamstw” podajesz przykłady nie do końca realistyczne.
Tak samo jest tu – przydałoby się rozróżnić:
- mity i złe nawyki narosłe w harcerstwie
- wymogi przepisów państwowych
- uwarunkowania powstałe przez dowolną interpretację tychże przez sanepidy (co wolno w jednym powiecie to w drugim już nie) i niespójność tychże.
Np. wspomniane karimaty. Czy realnie da się zrobić 2-tygodniowy stały obóz na którym harcerze śpią tylko w małych namiotach igloo na karimatach? Owszem, instrukcja sanitarna dopuszcza taki sposób noclegu. Ale jestem pewien że w 75% powiatów panie z sanepidu zakwestionowałyby takie urządzenie obozu, twierdząc, że „dzieci nie mają gdzie umieścić rzeczy, nie ma tu półek na ubrania i nie mogą się w tych namiotach wyprostować”. I poniekąd miałyby słuszność…
:)Mechanizm w koszalińskim jest zupełnie inny. Dół jest…..wyczerpywalny przy pomocy znanego skądinąd”szambowozu” , a Folia jest zabierana na koniec obozu pzrez tychże asenizatorów. Obóz ma dół skrzętnie zamaskować. :)))))
Zamaskować? Aby wpadli weń przypadkowi grzybiarze? :-) Taka nowoczesna pułapka na mamuta? :-)
A nie da się przypadkiem przyspieszyć procesu rozkładu wrzucając jakieś preparaty chemiczne, lub biologiczne?
Mariusz, nie bądź ekosarkastą :D. Dół wyłozony folią jest wyczerpywany przez szambowóz w ustalonym rytmie. P ostatniej obozowej „defekacji” / hehehehe/ folę zabierają szambiści, a maskowanie polega w/g obozoiczów ze szkoły galicyjskiej na :
dokładnym zasypaniu/ z ubijaniem / oraz połozeniu zachowanej darni / która obłozona była wybrana z dołu ziemia/ Specjalnie dla Ciebie mozna posadzić paproć i czekać aż zakwitnie :D
Ile to się człowiek może nauczyć o latrynach i sposobach ich budowania, używania oraz likwidowania. Może załóżmy serwis edukacykjny latryna.pl? :-)
Jestem ABSOLUTNIE ZA !!!
O ile to by było …pożyteczniejsze od wielu dyskusji, polemik i niektórych publikacji !
Tak już całkiem serio myślę, że powinniśmy odpowiadać na potrzeby drużynowych i harcerzy. Po to jesteśmy związkiem harcerstwa…
Popatrz na przykład na takie forum ZHP. Mniej więcej co kilka miesięcy pojawiają się te same pytania o: próbę wędrowniczą, próby na stopnie, znaki służb, sprawności, akcje naborowe, regulaminy, instrukcje i tak dalej. Nie pojawiają się pytania o latryny, bo to może wstydliwy temat… W każdym razie też pewnie zainteresowani tematem są.
Można się zastanawiać czemu ludzie pytają i czemu ciągle o to samo. Odpowiedź nasuwa się oczywista – w ich lokalnych środowiskach nie mogą znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Zaczynają więc szukać na stronach harcerskich, gdzie też tego nie znajdują. Ostatnim krokiem jest zapytanie na forum, bo może ktoś będzie wiedział…
Czyli potrzebujemy serwisu, lub serwisów tematycznych zawierających odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania i gotowe rozwiązania dla tych, którzy chcą się dowiedzieć i chcą skorzystać. Może nie potrzebujemy serwisu o latrynach, ale potrzebujemy serwisu o pionierce obozowej. Myślę, że będą z niej korzystać nie tylko harcerze, ale tez miłośnicy survivalu, czy podróży. Potrzebujemy porządnego serwisu na temat stopni i innych instrumentów metodyczncyh, lub potrzebujemy serwisów dla poszczególnych grup wiekowych, gdzie ta wiedza będzie jakby przy okazji. Może to być inicjatywa oddolna, lub coś zainicjowanego przez odpowiedni wydział GK. Mi to obojętne, choć bardziej wierzę w inicjatywy oddolne i o to nam głównie w harcerstwie chodzi.
Oczywiście pojawiają się problemy typu serwer, CMS, czy coś… ALe nie ma się co przejmować. Na takie potrzeby, to ja udostępnię swój serwer na harcerz.com i harcerka.com, zainstaluje jakąś wyklętą przez GK JOOMLĘ i do dzieła. Trzeba tylko kogoś od „grafy”, lub „skórki”, kogo od tekstów i działamy.
jak pokazuje doświadczenie, każda dyskusja schodzi kiedyś na temat kupy, także tutaj…
:-)
Moi rodzice mają działkę letniskową na Kujawach. Mały drewniany domek, obok wygódka typu „sławojka”, czyli założenie konstrukcyjne tożsame z latryną. Można się zastanowić, jak czegoś takiego używa się przez kilkanaście lat i dalej nie ma przykrości… Otóż jest na rynku mnóstwo preparatów rozkładających produkty przemiany materii (np.firmy Septifos). Zalewamy wieczorem naszą latrynkę, na rano właściwie nic w niej nie ma.
Pozdrawiam
Dzięki.