Czego młodzież szuka w harcerstwie?
Czasem się zastanawiam, czy ktokolwiek w naszej organizacji zadaje sobie takie pytania: Dlaczego młodzi ludzie chcą być harcerzami? Co ich do tej organizacji ciągnie, a co ich w niej odpycha?
Czy kiedykolwiek jako organizacja zapytaliśmy młodych ludzi, kto jest dla nich autorytetem? Co się dla nich w życiu liczy? Jakie są najważniejsze dla nich wartości? Nie. Być może boimy się, że dowiemy się, że autorytetem dla młodzieży jest teraz Michał Wiśniewski lub Doda, że Rudy czy Alek już dawno nie są ?trendy?. Być może, boimy się usłyszeć, że najważniejsza jest dobra zabawa, a nie własny rozwój, rodzina, ojczyzna. Być może boimy się, że to by oznaczało, że nie ma dla nas jako ZHP miejsca w polskim społeczeństwie.
Nie chodzi mi o to, że powinniśmy się stać organizacją plastikową, bez wartości, zasad i tradycji, która bezkrytycznie dostosowuje się do trendów, łatwych do zaobserwowania w otoczeniu. Chodzi mi raczej o to, że nie znamy naszego konsumenta i konstruujemy przekazy ? w formie naszych materiałów promocyjnych, haseł, ale też często samego programu ? które wcale nie odpowiadają na jego potrzeby. Jednakże, aby odpowiedzieć na zmieniające się oczekiwania i potrzeby młodego człowieka ? musimy je znać ? musimy o nie zapytać.
Popatrzmy na to bardzo technicznie ? idea ZHP jest pewnym produktem, którego odbiorcą jest konsument w wieku 6-25 lat. Tylko, kto wprowadza produkt na rynek bądź zmienia go, bez uprzednich badań konsumenckich? Bez zapytania klientów, co lubią a czego nie? Co w produkcie jest ważne? Co ich do niego zniechęca? Co warto dopracować, aby było atrakcyjniejsze?
Prawda jest taka, że nie tylko spoza murów budynku przy Konopnickiej, ale też zza murów związanych z wiekiem, doświadczeniem życiowym i zawodowym wiele spraw wygląda inaczej i chociaż czasem nam się wydaje, że wiele wiemy o potrzebach młodych ludzi, to jednak często jest to nasze subiektywne odczucie, a rzeczywistość wygląda całkiem inaczej.
Powinniśmy co roku, a przynajmniej co dwa lata przeprowadzać badania wśród młodzieży ? nie tylko harcerzy, ale też tych, którzy harcerzami być nie chcą ? bo tylko na tej podstawie jesteśmy w stanie określić jakie są ich potrzeby i oczekiwania, a czego nie są w stanie zaakceptować, i co ich nie ?kręci?.
Tylko na tej podstawie jesteśmy w stanie stworzyć komunikat, który będzie docierał do naszego odbiorcy i, co ważne będzie dla niego nie tylko zrozumiały, ale i zachęcający.
Tylko na tej podstawie jesteśmy w stanie tworzyć program atrakcyjny, konkurencyjny i odpowiadający na dzisiejsze zapotrzebowania i zainteresowania młodych ludzi.
Jeśli nie zaczniemy myśleć, strategicznie i innowacyjnie, jeśli nie będziemy odpowiadać na potrzeby naszego ?klienta?, to stan liczebny naszej organizacji będzie nadal spadał, a my nie do końca będziemy sobie potrafili odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest, bo o to, dlaczego harcerze od nas odchodzą, zazwyczaj tez nie zdążamy ludzi zapytać?
Podobne artykuły
Harcmistrzyni. Szefowa Harcerskiej Grupy Ratowniczej "KRAK" i członek Sądu Harcerskiego Hufca Kraków Śródmieście, kształceniowiec. Pracownik organizacji pozarządowej, w której odpowiada za zarządzanie relacjami z sektorem biznesu. Wykładowca CSR w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Trenerka, prowadzi szkolenia z zarządzania, CSR, relacji międzysektorowych.
Cieszę się Olu, że ktoś oprócz mnie odważył się podejść do harcerstwa jako swoistego „produktu”. Bo tak właśnie się w marketingu robi… Także w marketingu NGO. I w kształtowaniu wizerunku NGO. Zgadzam się oczywiście, pisałem o tym kiedyś w NT. Może zamieszczę kiedyś te teksty tu…
Aby nasze badanie było pełniejsze warto się zapytać co młodzież znajduje w harcerstwie i czemu zostaje. Warto również zapytać czemu odchodzi. Trzeba by było zrobić badanie na szeroką skalę wśród harcerzy, byłych harcerzy, nieharcerzy, rodziców harcerzy, nauczycieli i przeciwników harcerstwa. Trzeba by badać zarówno wizerunek, jak i spełnianie potrzeb, oczekiwań oraz jakość programu.
Kto więc jest w stanie przeprowadzić takie badania i komu tak naprawdę zależy na wynikach. A komu nie zależy i dlaczego? Czy my tu nie wkraczamy za bardzo w świat mitologii harcerskiej i ludzi stojących na straży, aby tych mitów nie obalono?
Zwłaszcza że mity (i ich strażnicy) są po obu „stronach”.
Zacząć chyba należy od tego, że wiedza na temat harcerstwa jest śmiesznie mała w społeczeństwie.
Jedni mówią o nas jak o „buszmenach” , inni nie mówią w ogóle, bo nie mają o czym mówić. Nie wiedzą, że jesteśmy.
Mity. Tylko czy warto walczyć z wiatrakami i tracić energię, na coś , co jest zupełnie bezsensowne?
Hm.
Czy my mamy tracić energię? No jest o co…. To ostania deska ratunku.
A mnie sie pomysl traktowania Harcerstwa jak produktu nie podoba wcale a wcale … Przyznaje, ze w wielu aspektach miedzy innymi organizacji czasu wolnego czy rozwijania zainteresowan mozna harcerstwo traktowac jak „produkt” ale w szerszej perspektywie bylbym daleki od stosowania „wzorcow” marketingowych w naszej pracy (rozwoju ZHP). Dlaczego ? Przede wszystkim dlatego, ze harcerstwo jest organizacja wychowawcza (chyba, ze cele i idee sie zmienily o czym ja nic nie wiem), a jak podaje jedna z definicji pedagogicznych, wychowanie, „czyli świadome działanie przez wychowawcę na wychowanka mające na celu wytworzenie pewnej zmiany w jego osobowości” sytuuje nasza organizacje, a moze szerzej, ruch harcerski nie w kregu tych stowarzyszen-organizacji (NGO), ktorych glownym celem jest „zagospodarowanie czasu wolnego” tylko w gronie tych nielicznych, ktore za swoj glowny cel stawiaja wlasnie wychowanie mlodego pokolenia. Proces wychowania oczywiscie ulega zmianie, modyfikacji czesto wlasnie pod wplywem zmieniajacych sie potrzeb jednak zasady, ktore stanowia fundament moralnosci zasadniczo nie ulegaja znaczacym przemianom. Najlepszym tego przykladem jest Prawo Harcerskie, ktore pomimo wielu zmian w historii swojego istnienia zachowalo ducha zgodnego z porzadanymi spolecznie zasadami moralnymi. Biorac pod uwage takie podejscie przyznac trzeba, ze praca metoda harcerska a w szczegolnosci w opraciu o Prawo Harcerskie i osobisty przyklad wychowawcy ma niewiele wspolnego z prawami „marketingu” bo czy jesli w badaniach potrzeb wyszlo by, ze mlodzi ludzie niechetnie spogladaja na zakaz picia alkoholu (przeciez i w naszych szeregach sa harcerze niepelnoletni dla ktorych piwo jest jedynie napojem a nie alkoholem) to my zmienimy „pod nich zasady”, raczej nie, bedziemy je nadal wbrew oczekiwaniom promowac i wzmacniac. Tak wiec „uwazalbym” z tym „marketingowo-produktowym” podejsciem do harcerstwa bo jak wszystko sa i dobre i zle strony takie traktowania. Dla mnie osobiscie wychowanie nie jest produktem. Bardziej niz na poszukiwaniu przyczyn zmniejszania sie liczebnego ZHP skupilbym sie na „walce” ze wszech ogarniajaca hipokryzja organizacyjna w ktorej zasady sobie a zycie sobie.
Ale Darku. To nie tak. Mamy pewien niezmienny rdzeń, którym jest metoda harcerska. I jej nie zmienimy. Wszystko inne, a pisał to sam BP, zmieniać się może. Ba, MUSI! I ten sam pan z wąsem mówił że musimy robić to co „lubi ryba a nie rybak”. Tak więc o ile nie zmienimy rdzenia (bo tego nie chcemy) to podejście marketingowe (czyli: słuchaj, słuchaj, słuchaj) jest jak najbardziej potrzebne.
A to czy kategoryczny zakaz picia i palenia jest rdzeniem czy nie jest, to zupełnie inna sprawa. Dla mnie osobiście nie jest, nawet jest niezgodny z metodą. Ale o tym nie będziemy tu dyskutować, bo zejdziemy z tematu :)
I jeszcze jedno – prawie wszystko jet produktem. Ja wiem, to brzydko brzmi, ale tu nie chodzi o nazwę, tylko o podejście. Kiedyś fabryki produkowały ile się dało. Dziś słucha się potrzeb konsumenta. Jeśli my będziemy słuchali potrzeb naszego „konsumenta” to dobrze wyjdziemy. Mówił to guru marketingu….. Baden Powell ;))) „ASK THE BOY” !